Mniej regulacji, więcej kapitału na giełdzie i lepsze wykorzystanie nowoczesnych technologii, zwłaszcza w średnich i małych firmach – to według uczestników jesiennej edycji EFNI 2026, niektóre z zaleceń mogących poprawić atrakcyjność inwestycyjną Polski i Europy.

Sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii Michał Jaros powiedział, że nie mogąc być liderem w każdym obszarze, Europa powinna specjalizować się w wybranych dziedzinach. Zauważył, że obecnie na Starym Kontynencie brakuje firm produkujących zaawansowane urządzenia elektroniczne. Wskazał też na braki w zakresie półprzewodników. Michał Jaros podkreślił, że stawką jest nie tylko rozwój gospodarczy, ale też bezpieczeństwo – na przykład podczas korzystania ze smartfona. Powiedział, że chce mieć pewność, iż to jest jego telefon oraz że nikt z zewnątrz nie ma do niego dostępu.

Wiceprezes wykonawcza do spraw Europy w firmie ExxonMobil Alice Wells powiedziała, że obecnie Europa nie jest konkurencyjna wobec Ameryki Północnej i Chin. Zwróciła uwagę, że efektem jest spadek inwestycji ExxonMobil od 2015 roku z 2,5 miliarda do 700 milionów rocznie. Dodała, że firma zamknęła 12 zakładów chemicznych i rafinerii. Alice Wells podkreśliła jednak, że Polska może wykorzystać swoje położenie na skrzyżowaniu łańcuchów dostaw.

Profesor Uniwersytetu Warszawskiego i przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski mówił o niewielkiej popularności rynku kapitałowego w Europie, a zwłaszcza w Polsce. Wskazał, że tam można znaleźć finansowanie niezbędnych inwestycji. Analizując powody takiej sytuacji, Jacek Jastrzębski powiedział, że być może europejscy regulatorzy tak skutecznie ostrzegali przed ryzykiem związanym z inwestowaniem na rynku kapitałowym, że ten rynek kojarzy się z ryzykiem, a nie możliwościami.

Członek zarządu do spraw finansów w Orange Polska Jacek Kunicki powiedział, że Polska może się pochwalić firmami, które odniosły sukces między innym w zakresie płatności, logistyki i e-commerce. Zwrócił jednak uwagę na wyzwania, które przynosi rozwój technologiczny. „Przed nami jest nowa dekada, związana ze sztuczną inteligencją. To jest technologia, która będzie tysiąckrotnie bardziej wymagająca, jeśli chodzi nie tylko o infrastrukturę komunikacyjną, ale przede wszystkim o połączenie infrastruktury telekomunikacyjnej z informatyką i z tym, jak firmy będą w stanie korzystać z technologii, aby budować trwałe przewagi konkurencyjne” – podkreślił. Jacek Kunicki powiedział, że Polska ma infrastrukturę, której nie musi się wstydzić. Zaznaczył jednak, że problemem jest niski poziom cyfryzacji polskich firm – szczególnie małych i średnich. Dodał, że w tych firmach często brakuje wiedzy o tym, jak wykorzystać możliwości, jakie daje technologia.

Dyrektor generalny w Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA Michał Byliniak powiedział, że na świecie zachodzi rewolucja w branży farmaceutycznej. Zwrócił uwagę, że Stany Zjednoczone i Chiny zdecydowanie stawiają na produkcję we własnych krajach. Dodał, że obecnie Polska zajmuje 9. miejsce na świecie w badaniach klinicznych. Ostrzegł jednak, że bez aktywnej postawy Brukseli, Europa nie będzie w przyszłości aktywnym graczem na rynku farmaceutycznym.

Na legislacyjne bariery pozyskiwania inwestycji zwróciła uwagę partner w kancelarii prawnej BLSK prof. Katarzyna Bilewska. Jako prawnik doradzający inwestorom powiedziała, że obecnie mierzą się oni z ryzykami geopolitycznymi związanymi z sytuacją w Ukrainie oraz Cieśninie Ormuz. Dodała, że ograniczeniem jest też sytuacja w Polsce, gdzie jest obecnie 5 lub 6 ośrodków, które odpowiadają za tworzenie prawa. „Nie ma jednak jednego ośrodka koordynującego” – dodała.

Uczestnicy dyskusji:

  • Prof. Katarzyna Bilewska, partner, kancelaria BLSK
  • Michał Byliniak, dyrektor generalny, Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA
  • Jacek Jastrzębski, prof. UW, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego
  • Michał Jaros, sekretarz stanu, Ministerstwo Rozwoju i Technologii
  • Jacek Kunicki, członek zarządu ds. finansów, Orange Polska
  • Alice Wells, wiceprezes wykonawczy ds. Europy, ExxonMobil

Moderacja: Piotr Arak, główny ekonomista, VeloBank

 

Około 20 mld euro niewykorzystanych środków z programu SAFE wróci do podziału między państwa UE – zapowiedziała wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. Polska rozważa sięgnięcie po te pieniądze.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka powiedziała, że środki programu SAFE, które wrócą do nowej puli, to fundusze niewykorzystane przez inne państwa członkowskie. Wiceminister wyjaśniła, że Polska ma zakontraktować całą przyznaną do tej pory pulę. „To, co z mojego punktu widzenia jest ważne, to to, żebyśmy przeszli z mechanizmu pożyczkowego do mechanizmu grantowego i na to liczę w nowym budżecie unijnym” – podkreśliła Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

O rosnącym zainteresowaniu sektora bankowego kwestią finansowania obronności mówiła Elżbieta Czetwertyńska, prezes Citi Handlowy. „Nie tylko, że obronność nie jest cenzurowana, ale można powiedzieć, że banki stoją w kolejce, żeby finansować obronność” – zaznaczyła. Podkreśliła, że dostępny kapitał przewyższa dziś potrzeby finansowania branży. Problemem pozostaje ryzyko związane z wojną, którego banki nie mogą w całości przejąć. Dlatego – jak mówiła prezes Czetwertyńska – znaczenie mają gwarancje i ubezpieczenia oferowane przez instytucje publiczne, takie jak KUKE.

Prof. Jacek Siewiera, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zwracał uwagę, że skutków działań wojennych nie sposób wiarygodnie wycenić. Proponował rozwijanie finansowania zdolności firm do szybkiego zwiększenia produkcji, także wtedy, gdy zmieniają się potrzeby wojska i technologie. Minister Sobkowiak-Czarnecka zaznaczyła, że taki mechanizm działa już w MON, a Polska rozmawia o podobnym rozwiązaniu z Komisją Europejską.

Janusz Cichoń, przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych, mówił o pracach nad zwiększeniem możliwości udzielania poręczeń i gwarancji Skarbu Państwa oraz poszerzeniem uprawnień KUKE, również o ubezpieczanie kontraktów krajowych. Przypominał zarazem, że SAFE jest pożyczką, którą trzeba spłacić, a państwo musi finansować także ochronę infrastruktury krytycznej.

Europoseł Janusz Lewandowski mówił o przesuwaniu unijnych priorytetów w stronę obronności i o przyszłych kosztach zadłużenia oraz wsparcia Ukrainy. Sobkowiak-Czarnecka sprzeciwiała się ograniczaniu zakupów z unijnych środków wyłącznie do europejskich dostawców. Jej zdaniem wojsko musi mieć możliwość wyboru najlepiej odpowiadającego jego potrzebom sprzętu.

Dyskutowano też o technologiach podwójnego zastosowania, użytecznych zarówno dla armii, jak i odbiorców cywilnych. Elżbieta Czetwertyńska wskazywała, że takie projekty łatwiej finansować w dłuższym okresie.

W panelu uczestniczyli:  

  • Janusz Cichoń, poseł, przewodniczący, Komisja Finansów Publicznych, Sejm RP
  • Elżbieta Czetwertyńska, prezes zarządu, Citi Handlowy
  • Janusz Lewandowski, poseł, Parlament Europejski
  • Prof. Jacek Siewiera, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
  • Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, sekretarz stanu, Ministerstwo Obrony Narodowej

Moderacja: Prof. Ryszard Machnikowski, dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych, Uniwersytet Łódzki

Profilaktyka – zdrowe nawyki, aktywność fizyczna, zbilansowana dieta, unikanie stresu i zdrowy sen – to podstawy życia w zdrowiu. Długowieczność to nie tylko życie sto lat lub dłużej, ale jak najdłuższe życie w zdrowiu i samodzielności – i właśnie o tym jest książka „Długowieczność w sprawności”. W trakcie spotkania autorki – Anny Rulkiewicz i prof. Justyny Domienik-Karłowicz wyjaśniały, co jest najważniejsze, by cieszyć się zdrowiem i sprawnością.

Książka to druga wspólna publikacja autorek. W 2025 roku promowały swoją książkę o otyłości. Ta publikacja przyjęła się bardzo dobrze. W perspektywie jest jeszcze jeden tom trylogii.

Książka, którą tworzyło 36 autorów, traktuje o całym życiu, opowiedzianym z perspektywy długowieczności. Prowadzący spotkanie, wielokrotny mistrz olimpijski – Robert Korzeniowski, przyznał, że ludzie od zawsze poszukują sposobu tego, jak utrzymać młodość, sprawność. Książka „Długowieczność w sprawności” podpowiada, jak to uczynić.

„My nie piszemy, że chcemy żyć wszyscy sto lat, ale że chcemy żyć jak najdłużej w zdrowiu i sprawności. Co robić, jak zmienić nasza wiedzę, nawyki. Tu jest wiedza, i medyczna, i społeczna – to dwie części.  Książkę współtworzyła szerokie grono osób ze świata medycznego” – powiedziała Anna Rulkiewicz, prezeska Grupy LUX MED.

Prof. Justyna Domienik–Karłowicz, kardiolożka,  zaznaczyła, że dążenie do długowieczności jest nudne – nie ma jednego, magicznego rozwiązania. To codzienne, trudne wybory, wskazujące na regularność – diety, nawodnienia, aktywności fizycznej, badań profilaktycznych. To wszystko, to powtarzalne czynności, żeby żyć długo, w zdrowiu i w sprawności.

„Najlepszy czas (na podjęcie wyzwania dążenia do długowieczności – przyp. aut.), to moment, kiedy jesteśmy zdrowi. Budowanie zdrowego stylu życia, badań, budowanie nawyków musi być wtedy, kiedy czujemy się dobrze. Trzeba zbudować konkretny plan funkcjonowania” – przekonywała Anna Rulkiewicz.

Ważnym aspektem w drodze do długowieczności są też relacje społeczne. Aspekt miłości, socjalnego współistnienia z otoczeniem, z ludźmi, posiadanie przyjaciół, poczucie, że nie jesteśmy sami na świecie, że jesteśmy potrzebni – to kolejny filar długowieczności.  Samotni ludzie nie będą żyć długo – przekonywały autorki.

Anna Rulkiewicz zaznaczyła, jak ważna jest też inwestycja w zdrowie pracownika. To odpowiedzialność, ale też korzyść dla firmy. Zdrowy i szczęśliwy pracownik, to dobry, efektywny, wydajny pracownik. Dlatego ważna jest świadomość pracodawcy w tym zakresie. „Nie wystarczy dać opiekę medyczną. Ale ważne jest zbudowanie takiego środowiska, w którym pracownik ma czas na te rzeczy, które wydłużają życie” – dodała prezeska Grupy LUX MED. Presja pracodawcy musi być zbudowana w taki sposób, by well being w pracy faktycznie obowiązywał. Bo to właśnie w pracy spędzamy olbrzymią dużą ilość czasu. Dlatego budowanie świadomości wśród pracodawców jest bardzo ważne.

Wellbeing zależy od specyfiki pracy, ale na przykład dla pracownika biurowego potrzebna jest przerwa na ruch.

Autorki przekonywały, że każdy z pacjentów, bez względu na wiek, może zadbać o swoją długowieczność. Jeśli np. osoba z otyłością zawalczy o siebie, ma szansę żyć w lepszym zdrowiu, przez dłuższy czas. Autorki przekonywały, by zwracać się o pomoc do lekarza – nie leczyć się z internetem. Nie czekać na nowy rok z postanowieniami zdrowotnymi, ale zacząć zmianę już teraz. Małymi krokami, drobnymi zmianami, jak codzienny spacer, czy wypita codziennie butelka wody. Wprowadzenie zdrowych zmian do codziennej rutyny pomoże w zdrowym życiu.

W panelu wzięli udział:

  • Anna Rulkiewicz, prezeska, Grupa LUX MED
  • Prof. Justyna Domienik-Karłowicz, dr hab. n. med., kardiolożka

Moderacja: Robert Korzeniowski, lekkoatleta, czterokrotny mistrz olimpijski

Europa znalazła się na geopolitycznym rozdrożu. Z jednej strony konkuruje z azjatyckimi potęgami gospodarczymi, a z drugiej mierzy się z rosnącą asertywnością USA. Uczestnicy panelu rozmawiali podczas 15. edycji EFNI, o wyzwaniach, jakie stoją przed polskim biznesem.

Europoseł Krzysztof Hetman podkreślił podczas dyskusji, że niestety dzisiaj w Unii Europejskiej z jednej strony chce się chronić przemysł, a z drugiej strony tworzy się regulacje i legislacje, które mu nie pomagają. „Cały problem nie leży tylko i wyłącznie w pieniądzach, ale totalnym przeregulowaniu każdego możliwego systemu w Unii Europejskiej, także szczególnie tego, w którym działa przemysł” – zaznaczył, podkreślając, że jego zdaniem regulacje są największym ciężarem na terenie Unii Europejskiej.

Henryk Orfinger współzałożyciel firmy Dr Irena Eris, zgodził się, że regulacje są problemem i dodał, że w jego opinii największym wrogiem są politycy, „awantura na górze” w polityce. „Żyjemy we wspaniałych czasach i wspaniałym kraju, a budujemy taki scenariusz, w którym „opluwamy się nawzajem”, co wpływa negatywnie na całe społeczeństwo” – podkreślał. W tym dobrobycie zaczynamy myśleć, że jest źle i to jest największe zagrożenie  – dodał Henryk Orfinger.

Prezes zarządu Apator S.A. Maciej Wyczesany mówił podczas panelu, że Polska i polskie firmy mają na ten moment niesamowity czas rozwoju i pewnego rodzaju dziejową szansę, żeby się w tym rozwoju i ekspansji odnaleźć. „Siła gospodarki to jest siła polskich firm, to nie jest siła montowni, dystrybutorów, którzy nie muszą spełniać wymogów związanych z byciem na danym rynku” – podkreślił.

Prezes Dolnośląskich Pracodawców Artur Mazurkiewicz mówił podczas spotkania o rozwoju z punktu widzenia województwa. Zaznaczył, że kluczowe dla jego regionu jest to, żeby przy budowaniu strategii nie pomijać przedsiębiorców. „Brak głosu przedsiębiorców przy budowaniu strategii związanej z jakąkolwiek dziedziną jest problemem, a niestety zdarza się to często” – podkreślał.

Monika Helak z Instytutu Reform opowiadała o „Pakcie dla polskiego przemysłu”. Jej zdaniem inicjatywa dobrze adresuje napięcia związane z biznesem. „Jesteśmy zrzeszeniem około 30 przedstawicieli polskiego przemysłu, którzy wierzą, że dekarbonizacja, czysta transformacja przemysłu, będzie kołem zamachowym rozwoju gospodarczego. Chcemy, żeby na szczeblu krajowym zostały podjęte działania, które zabezpieczą rozwój przemysłu, stworzą warunki do czystej transformacji, a jednocześnie będą chronić przed nieuczciwą konkurencją z zewnątrz, ale też ułatwią polskiemu przemysłowi konkurowanie na wspólnym rynku unijnym” – podkreśliła.

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Jurand Drop podkreślił podczas rozmowy, jak ważne jest dobre rozumienie, czym jest strategia. „Nie jest ona dokumentem, o którym się zapomina. Strategia musi być przemyślana, musi wyznaczać realne cele, zaangażować zasoby. Później trzeba tę strategię wdrażać i ewaluować” – zaznaczył.

Przemysł europejski mierzy się z wysokimi cenami energii, co osłabia jego konkurencyjność. Nasze przemysłowe dziedzictwo jest również zagrożone, jeżeli nie będą podejmowane działania na rzecz jego utrzymania i wsparcia rozwoju. Podczas dyskusji próbowano określić znaczenie przemysłu dla rozwoju Polski w coraz bardziej niespokojnym świecie oraz dyskutowano o potrzebie powstania polskiej strategii przemysłowej.

W panelu udział wzięli:

  • Jurand Drop, podsekretarz stanu, Ministerstwo Finansów
  • Krzysztof Hetman, poseł, Parlament Europejski
  • Monika Helak, starsza analityczka ds. polityk publicznych, Instytut Reform
  • Artur Mazurkiewicz, prezes, Dolnośląscy Pracodawcy
  • Henryk Orfinger, przedsiębiorca, współzałożyciel Dr Irena Eris
  • Maciej Wyczesany, prezes zarządu, Apator S.A.

Moderacja: Jakub Safjański, Konfederacja Lewiatan

 

Aleksandra Mirosław, mistrzyni olimpijska, trzykrotna mistrzyni świata we wspinaczce sportowej, jest doskonałym przykładem na to, jak sport kształtuje charakter, uczy wytrwałości i pomaga budować odporność psychiczną. Mistrzyni przekonywała podczas spotkania na EFNI, jak ważna w życiu dzieci i młodzieży jest aktywności fizyczna. Jaką daje motywację do podejmowania wyzwań, jak pasja, konsekwencja i wiara we własne możliwości pomagają osiągać cele – nie tylko w sporcie, ale również w życiu.

Pod koniec wakacji Aleksandra Mirosław ogłosiła zakończenie kariery sportowej. Do tego dnia głównym zadaniem sportsmenki było przygotowanie się do zawodów. Teraz, jak przyznaje sama mistrzyni, ma więcej czasu na działania związane z tematem sportu, ale i biznesem. Może wykorzystywać kompetencje, wypracowane przez lata treningów. Aleksandra Mirosław przyznaje, że po zakończeniu startów jej życie nie zwolniło, a nabrało tempa – ma dużo przestrzeni do działania poza sportem, nie nudzi się w życiu. Mirosław zaczęła trenować jazdę na rowerze szosowym. To też pasja jej trenera i męża – Mateusza. Jazda na rowerze szosowym, to dla mistrzyni wyjście poza strefę komfortu i cenna lekcja pokory.

W trakcie rozmowy poruszany był temat wystawiania się sportowców na permanentną ocenę otoczenia, widzów, fanów. Aleksandra Mirosław podkreślała, że wywodzi się ze sportu, który przez wiele lat był sportem nieolimpijskim, więc zaczynając drogę sportową nie myślała o Igrzyskach Olimpijskich. Podkreśla, że już będąc dzieckiem, lubiła rywalizację, miała świetną grupę rówieśniczą na treningach i po prostu sprawiało jej to frajdę. Aleksandra Mirosław zaznaczyła, że nie wyniosła presji na wynik z domu. Tu zawsze słyszała, że ma się dobrze bawić. Rodzice nie zawsze doprowadzą swoje dziecko do mistrzostwa. Ale doprowadzą je do zdrowego życia – zarówno fizycznego, jak i psychicznego.

Aleksandra Mirosław powiedziała, że to co osiągnęła, wykorzystuje i przekłada na młode pokolenia – mistrzyni założyła w Lublinie Akademię 6.02 – w której od roku wspinaczkę trenuje 190 dzieci. Przyznała, że jej osobisty sukces przełożył się na zainteresowanie dyscypliną – ścianki wspinaczkowe są pełne i jest ich coraz więcej.

Rozmówczyni zaznaczyła też, jak ważna jest nauka przez zabawę, dodając, że jest zwolenniczką wszechstronności dzieci w sporcie.

Prelegentka podkreśliła wagę zespołu, nawet w sporcie indywidualnym, jakim jest wspinaczka. Zaznaczyła, że obserwator widzi tylko wynik końcowy rywalizacji, a nie ma pojęcia o tym, ile pracy kosztowało zawodnika przygotowanie się. Ile wyrzeczeń i wysiłku wiąże się ze startami.

Sportowczyni przyznała, że w jej karierze było też kilka trudnych momentów. Ale to one ukształtowały ją jako człowieka. Pierwszy z kryzysów był w 2023 roku – w momencie, kiedy zdobyła wszystko, co było do zdobycia. Ale ta presja, narzucana samej sobie, presja na wynik, skończyła się stanami lękowymi. „Musiałam zatrzymać się i spojrzeć na pracę, którą wykonuję. Musiałam to zmienić. Bałam się tego, ale efektem był złoty medal olimpijski. Pomogła mi moja psycholog – Daria Abramowicz” – powiedziała w trakcie rozmowy z Michałem Kołodziejczykiem Aleksandra Mirosław.

W spotkaniu wzięli udział:

  •  Aleksandra Mirosław, mistrzyni olimpijska, trzykrotna mistrzyni świata we wspinaczce sportowej

Moderacja: Michał Kołodziejczyk, dyrektor, Canal+ Sport

Polska stoi przed wyzwaniem pogodzenia rosnących wydatków publicznych, w tym rekordowych nakładów na obronność, z możliwościami gospodarki i potrzebami rozwojowymi. Uczestnicy panelu dyskutowali, co zrobić, żeby utrzymać w najbliższych latach szybki wzrost gospodarczy.

Prof. Marcin Piątkowski z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie przekonywał, że złoty wiek polskiej gospodarki wciąż trwa, a wzrost gospodarczy nie wyhamuje z dnia na dzień. W jego ocenie w ciągu najbliższej dekady Polsce nie grozi gospodarcza katastrofa, a dochody Polaków, mierzone siłą nabywczą, mogą osiągnąć 100 proc. średniej unijnej. Jak podkreślał, już dziś powinniśmy dyskutować o tym, co zrobić, by do 2040 r. dogonić pod tym względem Niemcy.

Z oceną prof. Marcina Piątkowskiego nie zgodził się prof. Grzegorz W. Kołodko, były wicepremier i minister finansów. Jego zdaniem Polska nie ma spójnej strategii gospodarczej, a pogarszająca się sytuacja geopolityczna i uwarunkowania wewnętrzne wymagają zasadniczej zmiany kursu rządu. Kluczowe znaczenie powinien mieć zrównoważony rozwój.

Prof. Kołodko ostrzegł, że jeśli polityka gospodarcza nie ulegnie zmianie, obecna koalicja może przegrać najbliższe wybory. Zwrócił również uwagę na brak w rządzie głównego ekonomisty, który wyznaczałby kierunki działań zapobiegających kryzysowi – najpierw finansowemu, następnie gospodarczemu, a w konsekwencji politycznemu. – Jeszcze nie jest za późno – dodał.

Polska odniosła sukces gospodarczy, ale wciąż mierzy się z poważnymi problemami i wyzwaniami. Jak wskazywał Sławomir Dudek, ekonomista i przewodniczący Rady Fiskalnej, jednym z najpoważniejszych zagrożeń jest stan finansów publicznych oraz brak spójnego planu konsolidacji fiskalnej. Zwrócił uwagę, że Polska ma obecnie szóste najwyższe wydatki publiczne w Unii Europejskiej, wyprzedzając pod tym względem nawet Szwecję, a jednocześnie jej dochody pozostają zbyt niskie.

– Polityczne elity znalazły się w impasie, dlatego konieczne jest porozumienie ponad podziałami w sprawie dopuszczalnej skali deficytu budżetowego – stwierdził.

Alicja Defratyka, ekonomistka i autorka projektu Ciekaweliczby.pl, przywołała szereg danych wskazujących na sukces gospodarczy Polski, nie pomijając jednocześnie wyzwań, z którymi mierzy się kraj. Wzrost gospodarczy ma w tym roku sięgnąć imponujących 3,6 proc. Polakom żyje się coraz lepiej, rosną realne wynagrodzenia, a odsetek osób subiektywnie odczuwających ubóstwo maleje. Stopa zatrudnienia osiągnęła historycznie najwyższy poziom, a przeciętny Polak jest zamożniejszy niż 85 proc. ludności świata. Pozytywny obraz nie oznacza jednak, że polska gospodarka jest wolna od problemów. Wśród najważniejszych wyzwań Defratyka wymieniła niedobór rąk do pracy, starzenie się społeczeństwa oraz zbyt niskie nakłady na badania i rozwój.

Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki, zwrócił uwagę na problemy polskiego przemysłu, wskazując na brak konkurencji na rynkach energii. Jego zdaniem wysokie zyski Orlenu i innych firm energetycznych są konsekwencją ograniczonej konkurencji. Podkreślił, że około 90 proc. rynku gazu znajduje się w rękach jednej państwowej spółki, co określił jako skandal. Podobna sytuacja, jak zaznaczył, występuje na rynku energii elektrycznej. Brak konkurencji przekłada się na wysokie ceny prądu, dlatego państwo powinno aktywnie przeciwdziałać monopolom. Były wicepremier krytycznie ocenił również stan finansów publicznych, określając go jako tragiczny.

Jak podkreślił Witold Szpak, senior loan officer w Europejskim Banku Inwestycyjnym w Polsce, obecny wzrost inwestycji nie jest zjawiskiem jednorazowym. W najbliższych latach należy spodziewać się dalszego przyspieszenia inwestycji i wzrostu liczby nowych projektów. W 2025 r. wartość finansowania była o 40 proc. wyższa niż rok wcześniej.

– Europejski Bank Inwestycyjny przeznacza na inwestycje w Europie 100 mld euro. Kluczowe jest jednak nie tylko zwiększanie nakładów, ale przede wszystkim bardziej przemyślane i efektywne inwestowanie. Dostęp do finansowania na polskim rynku nie stanowi głównego problemu. Wyzwaniem pozostaje natomiast jakość projektów inwestycyjnych oraz stopień ich przygotowania i zaawansowania – podsumował.

W panelu uczestniczyli:

Alicja Defratyka, ekonomistka, autorka projektu ciekaweliczby.pl
Sławomir Dudek, ekonomista, przewodniczący Rady Fiskalnej
Prof. Grzegorz W. Kołodko, były wicepremier i minister finansów
Prof. Marcin Piątkowski, Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie
Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki
Witold Szpak, senior loan officer, Europejski Bank Inwestycyjny w Polsce

Panel moderował Mariusz Zielonka, Konfederacja Lewiatan.

Nierówność konkurencji i kosztów oraz ryzyko udzielania niedozwolonej pomocy publicznej – to tylko część zarzutów formułowanych pod adresem proponowanych przepisów o ROP. Polacy chcą płacić za swój bałagan i swoje śmieci, ale nie za bałagan legislacyjny – ostrzega Gabriela Lenartowicz.

Ustawa o ROP, czyli Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta, to jedna z najbardziej potrzebnych i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych reform wdrażanych przez polskie władze w ostatnich latach. Zastrzeżenia do projektu zgłaszały nie tylko organizacje przedsiębiorców, ale również Ministerstwo Finansów i Gospodarki, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a zdaniem części prawników może być on niezgodny z unijnym prawem. W trakcie panelu dyskusyjnego uczestnicy szukali odpowiedzi na pytanie, czy proponowane przepisy o ROP można poprawić i czy Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, który ma przejąć rolę organizacji odzysku opakowań, podoła stawianemu przed nim zadaniu.

W dużym uproszczeniu, ROP polega na tym, że to producent ma być odpowiedzialny za cykl życia swojego produktu, także wtedy, kiedy przestaje on już być produktem, a staje się odpadem. Przewodnicząca podkomisji do spraw monitorowania odpadami, Gabriela Lenartowicz z Koalicji Obywatelskiej zwróciła uwagę na to, że dyskusja o przepisach trwa od wielu lat, ale, jak dotąd, kwestia rozszerzonej odpowiedzialności producenta nie doczekała się rzetelnego omówienia.

Ideę ustawy o Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta Lenartowicz wykłada następująco: przepisy powinny motywować wprowadzającego opakowanie na rynek do określonych zachowań tak, by koszty zagospodarowania odpadów z jego produktów były jak najniższe i żeby tych odpadów było jak najmniej, wtedy bowiem będzie ponosił jak najniższe koszty. Chodzi również o to, żeby samorządy i recyklerzy, którzy zagospodarowują odpady w naszym imieniu, robili to w najlepszy, najbardziej efektywny ekonomicznie sposób.

Dla konsumentów z kolei, przepisy powinny skutkować jednym: żebyśmy my jako konsumenci, jako mieszkańcy, kupili sobie czyste środowisko za najniższą, możliwą cenę – mówiła posłanka KO.

Zdaniem przewodniczącej sejmowej podkomisji „odpadowej”, proponowany obecnie projekt ustawy o ROP nie spełnia tych założeń. „Mamy w zamian za to model, który tak naprawdę oparty jest o to, żeby do systemu wpłynęło jak najwięcej pieniędzy. A kiedy wpływa najwięcej pieniędzy? Kiedy opłata ROP-owska na opakowaniach jest jak najwyższa. Czyli w interesie systemu nie jest to, żeby opakowań było jak najmniej, żeby były jak najtaniej recyklowalne, bo wtedy będzie mniej pieniędzy” – ostrzegała posłanka.

W jej ocenie, ustawa o ROP wprowadzi mechanizm czysto fiskalny, który porównała do finansowania szkół: najpierw państwo ustala jak i na jakim poziomie chce kształcić swoich obywateli, a następnie nakłada na nich podatki, z których utrzymuje edukację. Według Lenartowicz, Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta nie może działać podobnie. ROP nie jest sposobem na ściąganie pieniędzy. Cel ROP to produkcja jak najmniejszej liczby odpadów, jak najmniejsza presja na środowisko i żeby nas to jak najmniej to kosztowało. „Musimy ustalić, co my chcemy osiągnąć, jaki poziom recyklingu, jaki powrót do środowiska, tam nie ma ani jednego wskaźnika tego rodzaju, oprócz pieniędzy” – podsumowała.

Wtórował jej Artur Nowak-Far z Kancelarii Kopoczyński, wskazując na to, że projekt ustawy o ROP jest nie tylko parapodatkowy, ale może rodzić konflikt z przepisami unijnymi. Według naukowca, zasadnicze pytanie brzmi, jaką rolę w proponowanym rozwiązaniu pełni Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Bo jak się czyta projekt i jak się go zderza z dyrektywą, to nie bardzo wiadomo, co ten Narodowy Fundusz systemowo robi? – pytał profesor SGH.

Według założeń, za rogiem czeka rewolucyjna zmiana modelu, który funkcjonuje obecnie – opartego na prywatnych organizacjach odzysku opakowań – na rzecz jednego, centralnego, monopolistycznego systemu, w którym Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska będzie pomagał realizować przedsiębiorcom ich obowiązki dotyczące opakowań. Artur Nowak-Far wskazuje jednak, że w ocenie skutków wprowadzenia nowych przepisów w życie brakuje wyliczeń kosztów, które zostaną poniesione w związku z modyfikacją albo zniszczeniem istniejącego systemu ani tego, jak koszt stworzenia nowego jest rozkładany pomiędzy poszczególne podmioty. Tu następuje, w moim przekonaniu, uśrednienie systemowe. To jest niedopuszczalne z innych nawet powodów, niż po prostu przepis dyrektywy, dlatego że logika prawa unijnego jest taka, że to jest rozliczenie, które jest konkretne. Nie dotyczy wszystkich, ale przynajmniej dobrze wydzielonych typów źródeł opakowań – wyjaśnia Nowak-Far i dodaje, że uprzywilejowana pozycja Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska rodzi wątpliwości i możliwe zarzuty: o nierówność konkurencji, nierówność kosztów, a być może nieuzasadnione korzyści, które mogą być interpretowane jako niedozwolona pomoc publiczna.

Prezes Organizacji Odzysku Opakowań EkoCykl, Katarzyna Michniewska, podkreśliła, że Polska jest jednym z najczystszych krajów na świecie. Nie mamy uzasadnienia dla tego, żeby dokonywać takiej rewolucji, żeby niszczyć dorobek 25 lat pracy, tworzenia łańcuchów dostaw, tworzenia współpracy pomiędzy gminami, posiadaczami odpadów, recyklerami, żeby niszczyć edukację ekologiczną – powiedziała.

Jak zaznaczyła, system gospodarowania odpadami był tworzony, rozwijany i modyfikowany przez ćwierć wieku. Wyliczyła, że w 2018 roku został stworzony elektroniczny system BDO, następnie wprowadzono audyty recyklera oraz unieważnianie nieprawidłowych, nierzetelnych dokumentów potwierdzających recykling, z kolei w styczniu tego roku udało się wprowadzić dokumenty potwierdzające recykling do systemu BDO. Ja nie widzę podstaw do tego, aby wolnorynkowa współpraca, w ramach łańcucha dostaw, czyli to domykanie pętli łańcucha dostaw, miałoby zostać zlikwidowane i miałoby zostać zniszczone. Nie ma na to zgody – przekonywała Michniewska.

Czy NFOŚ, który ma przejąć rolę organizacji odzysku, jest w stanie udźwignąć ciężar, który – w myśl projektu resortu Klimatu i Środowiska – ma zostać na niego nałożony? Odpowiedź wszyscy znają i ona brzmi nie – mówi krótko dyrektor generalny Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska, Witold Włodarczyk. I porównuje propozycję ministerstwa do systemu koreańskiego. Z tym że mam na myśli, niestety, Koreę Północną – wzdycha Włodarczyk. Mamy jeden podmiot, państwowy, monopolistyczny, nie uwzględniający żadnej konkurencji i który nie ponosi żadnej odpowiedzialności, w przeciwieństwie do dziś istniejących organizacji odzysku, czyli jeśli coś się nie uda, to trudno. Dziś organizacje odzysku ponoszą odpowiedzialność, bo jeśli się nie uda, to stracą pieniądze i stracą pracę.

Ogólnopolska Izba Gospodarcza Ochrony Środowiska w sierpniu 2025 roku zaproponowała, by podzielić strumień odpadów na te pochodzące z gospodarstw domowych oraz pozostałe. One mogłyby pozostać w systemie, który jest obecnie, natomiast w przypadku tych generowanych przez gospodarstwa domowe można by wzmocnić znaczenie gmin, NFOŚ i regulatora.

Propozycja Izby nie spotkała się jednak z zainteresowaniem kierownictwa ministerstwa klimatu.

W panelu dyskusyjnym udział wzięli:

  • Artur Nowak-Far, Kancelaria Kopoczyński
  • Katarzyna Michniewska, prezes EkoCykl Organizacja Odzysku Opakowań
  • Witold Włodarczyk, dyrektor generalny Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska
  • Gabriela Lenartowicz, przewodnicząca podkomisji do spraw monitorowania odpadami, Koalicja Obywatelska.

Dyskusję prowadził Piotr Mazurek, Konfederacja Lewiatan.

Urzędnik się boi, przedsiębiorca nie ufa – strach paraliżuje dialog państwa z biznesem. Silną i konkurencyjną gospodarkę buduje się w oparciu o dialog pomiędzy przedsiębiorcami a urzędnikami tworzącymi i egzekwującymi prawo – wskazywali eksperci podczas panelu na Europejskim Forum Nowych Idei w Sopocie. Obecnie jednak – jak podkreślali – barierą dla tego procesu jest strach urzędników przed posądzeniem o zbyt bliskie relacje z biznesem.

Dyskusję moderowała Anna Gołębicka, ekonomistka i strateżka z Human Answer Institute.

Według posła Andrzeja Grzyba budowa dialogu pomiędzy rządem a interesariuszami pozostawia obecnie wiele do życzenia. „Głównymi problemami na poziomie krajowym są: pospieszność legislacji, jej incydentalność oraz reaktywność w momentach kryzysowych, co nigdy nie przynosi dobrych rezultatów” – mówił poseł. Tymczasem, jak wskazywał, interesariuszy trzeba traktować jak partnerów, a nie petentów. Jego zdaniem kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania rynku jest zapewnienie odpowiedniej reprezentacji uczestników życia gospodarczego oraz wzmacnianie otwartych kanałów komunikacji pomiędzy interesariuszami a administracją. Jednocześnie poseł przestrzegał przed „przekonsultowywaniem” przepisów, zwłaszcza w sytuacjach, gdy potrzebne jest szybkie podejmowanie decyzji.

Posłanka Izabela Leszczyna opowiadała o swoich doświadczeniach na stanowisku ministra zdrowia. Jej zdaniem głównym problemem w budowaniu relacji z biznesem jest strach urzędników przed mediami oraz przed podejrzeniami ze strony opinii publicznej. Wskazała, że rolą osoby odpowiedzialnej za tworzenie prawa jest wysłuchanie wszystkich interesariuszy i zapewnienie im równych praw w procesie legislacyjnym.

Do kwestii strachu i wynikającego z niego paraliżu decyzyjnego w administracji odnosił się też adw. Paweł Zieliński. Wskazywał, że drogą do poprawy tej sytuacji jest partnerskie traktowanie przedsiębiorcy w jego relacji z urzędem. „Kiedy dojdziemy do porozumienia i wszyscy zrozumieją, że działamy na jednej linii, to wtedy ta komunikacja się otworzy” – mówił. Jego zdaniem pozwoli to też urzędnikom przestać się bać – i to nie tylko mediów, ale także służb. Zdaniem adwokata do rzetelnego i szybkiego rozpatrywania spraw pozytywnie przyczyniłoby się też ujawnianie przedsiębiorcom, który urzędnik prowadzi postępowanie w ich sprawie.

Według wiceministra rozwoju i technologii Michała Jarosa, pomoc państwa w napędzaniu gospodarki powinna skupiać się przede wszystkim na ochronie firm przed nieuczciwą konkurencją. „Trzeba traktować dialog z biznesem jako szansę na usprawnienie funkcjonowania całego państwa, nie tylko samych firm, ale i administracji” – mówił. Wiceminister wskazał także trzy kluczowe elementy tego dialogu: przewidywalność, proporcjonalność i partnerstwo inwestycyjne.

Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków, przekonywał natomiast, że trzeba odejść od traktowania lobbingu jako negatywnego zjawiska, bo dobre przepisy można tworzyć jedynie we współpracy z praktykami. Brak dialogu prowadzi do powstawania absurdalnych norm, które spowalniają rozwój gospodarczy. Przestrzegał też przed prowadzeniem konsultacji dla samych konsultacji – bo ostatecznie to eksperci w danej dziedzinie powinni mieć kluczowy wpływ na tworzone regulacje.

Maciej Kalwasiński z Ośrodka Studiów Wschodnich wskazywał z kolei, że w pewnych kwestiach warto uczyć się od polityki Chin. Choć, jak podkreślał, w systemie demokratycznym nie możemy stosować takich samych metod, jak rząd ChRL, możemy kłaść większy nacisk na tworzenie strategii rozwoju oraz prowadzenie polityki przemysłowej, tym bardziej w momencie narastających napięć geopolitycznych, z którymi mamy do czynienia. „Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, które sektory są dla nas kluczowe, skupić się na obszarach strategicznych i w otwartym dialogu z biznesem ustalić poziom zależności poszczególnych branż oraz formę, w jakiej państwo może im skutecznie pomóc” – wskazywał ekspert.

Paneliści:

  • Andrzej Grzyb, poseł, przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej
  • Michał Jaros, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii
  • Krzysztof Kopeć, prezes, Krajowi Producenci Leków/PZPPF
  • Maciej Kalwasiński, główny specjalista w Zespole Chińskim, Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW)
  • Izabela Leszczyna, posłanka, Sejm RP
  • Paweł Zieliński, adwokat, doradca społeczny Ministra Sprawiedliwości.

Moderacja: Anna Gołębicka, ekonomistka, strateżka, Human Answer Institute

 

Polska stworzyła młodym ludziom znacznie lepsze warunki do rozwoju niż te, które mieli ich rodzice na początku transformacji. Dlaczego młodzi nie wykorzystują w pełni możliwości, które daje im współczesna gospodarka? O barierach, perspektywach rozwoju i przedsiębiorczości młodzieży i przede wszystkim wpływu transformacji, dyskutowali uczestnicy panelu podczas jesiennej edycji EFNI 2026.

Spotkanie rozpoczął prof. Leszek Balcerowicz, były wicepremier i minister finansów, który przypomniał historię polskiej transformacji i podkreślił znaczenie roku 1989. Wyróżnił trzy drogi do kapitalizmu: spontaniczny rozwój firm prywatnych, reprywatyzację oraz prywatyzację odziedziczonych firm państwowych, która – jak zaznaczył – wciąż nie została zakończona. Podał w wątpliwość skuteczność dzisiejszych wydatków socjalnych, a także zwrócił uwagę na rolę zorganizowanego społeczeństwa obywatelskiego.

Prof. Antoni Dudek, historyk i politolog związany z SGH, przypomniał sukces polskiej transformacji i zwrócił uwagę, że edukacja młodych ma kluczową rolę w zrozumieniu przedsiębiorczości. Jednocześnie zaznaczył, że młodzież czerpie wiedzę z internetu, w którym transformacja przedstawiona jest jako katastrofa.

Paneliści dyskutowali również o tym, jakich kompetencji potrzebują młodzi w biznesie.

Prezeska zarządu Eko Cyklu Organizacji Odzysku Opakowań S.A. Katarzyna Michniewska dodała, że w dzisiejszych czasach brakuje młodym ludziom elastyczności psychicznej. „Wraz z nowymi problemami, światem wirtualnym, który bardzo nam się rozwija, z hejtem i mobbingiem na przedsiębiorców, zakłamaniem widocznym w świecie wirtualnym – wszystko to powoduje, że potrzeba nam mocnych psychicznie osób” – mówiła Michniewska.

O rozwoju przedsiębiorczości w latach 90. mówił m.in. Marcin Zieliński, prezes FOR. Wspomniał o powszechnych w tamtym okresie koneksjach, umiejętnościach związanych ze sprzedażą na czarnym rynku oraz o tym, że sektor państwowy nie był dostosowany do warunków gospodarki rynkowej. Podkreślił również znaczenie stabilności legislacyjnej. Jak zaznaczył, częste zmiany przepisów zniechęcają młodych ludzi do zakładania własnych firm. Dodał, że przedsiębiorczość może prowadzić do sukcesu, ale wymaga możliwie szerokiej przestrzeni rynkowej.

Czy szkoła może wychować ludzi przedsiębiorczych? Na to pytanie odpowiadał Jan Wróbel, dziennikarz i nauczyciel, który bez wahania stwierdził, że tak. Powołał się przy tym na dane statystyczne dotyczące szkół z okresu rządów Władysława Gomułki i Edwarda Gierka. Według Wróbla szkoła musi angażować zarówno rozum, jak i serce, zmierzyć się z emocją sprawiedliwości oraz uwierzyć w sens transformacji.

Najmłodszy panelista, Michał Zwierzewicz z Akademii Budowania, zauważył, że wielu młodych ludzi aspiruje do bycia przedsiębiorcami i chce korzystać z dostępnych możliwości. Podkreślił również znaczenie wspierania kreatywności, szczególnie w dobie rozwoju sztucznej inteligencji. „Żyjemy w czasach owoców pracy tamtego pokolenia. Jesteśmy dumni i wdzięczni, że możemy z nich korzystać, ale niestety nie utożsamiamy się z tym dorobkiem i nie mamy świadomości, co zostało wtedy zrobione” – zauważył.

Podsumowaniem panelu była refleksja nad potrzebą budowania mostu między pokoleniami – takiego, który pozwoli młodym lepiej zrozumieć, co udało się osiągnąć podczas transformacji, docenić jej dorobek i świadomie korzystać z możliwości, jakie stworzyła.

W panelu wzięli udział:

  • Prof. Leszek Balcerowicz, były wicepremier i minister finansów, założyciel FOR
  • Prof. Antoni Dudek, historyk, politolog, SGH
  • Katarzyna Michniewska, prezes zarządu, Eko Cykl Organizacja Odzysku Opakowań S.A.
  • Marcin Zieliński, prezes, FOR
  • Michał Zwierzewicz, Akademia Budowania Przyszłości

Dyskusję moderowała:  Kornelia Wochna-Frąszczak, założycielka Akademii Budowania Przyszłości, Klub Akademii Liderek

Na Bałtyku zamontowano już wszystkie 76 turbin pierwszej w historii Polski morskiej farmy wiatrowej. Baltic Power może zapewnić nawet 3 proc. zapotrzebowania Polski na prąd. Rozwój odnawialnych źródeł energii wymaga jednak także modernizacji sieci, nakładów i wsparcia dla mniejszych firm – przekonywali uczestnicy EFNI 2026 w Sopocie.

„W zeszłym tygodniu zainstalowaliśmy ostatnią turbinę” – poinformował Sławomir Staszak, wiceprezes zarządu ORLEN ds. Energy. Morska farma Baltic Power o mocy blisko 1,2 GW ma rozpocząć pełną działalność na przełomie 2026 i 2027 roku. Według Staszaka zapewni energię odpowiadającą około 3 proc. obecnego krajowego zapotrzebowania na prąd, wystarczającą dla blisko 1,5 mln gospodarstw domowych. Przy budowie uczestniczyło około 7 tys. osób. Udział polskich firm w całym cyklu życia inwestycji określił na około 21 proc.; przy kolejnym projekcie offshore ORLEN chce osiągnąć ponad dwukrotnie większy udział polskich podmiotów.

Jednym z najpoważniejszych wyzwań jest finansowanie transformacji. Prof. Eryk Kosiński, wiceprezes Enei ds. korporacyjnych, zapowiedział, że grupa planuje do 2035 roku przeznaczyć 107,5 mld zł na inwestycje. Zwracał uwagę, że produkcja zielonego prądu nie wystarczy, jeśli nie można go przesłać i zmagazynować.

Sławomir Ćwik, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, wskazywał na konieczność uproszczenia i skrócenia procedur wydawania pozwoleń na inwestycje w OZE. Zapowiedział prace dotyczące morskiej energetyki wiatrowej oraz liczy na wejście w życie przepisów wspierających biometan. Przekonywał, że własne odnawialne źródła mogą zmniejszyć zależność od importu paliw i zapewnić polskim przedsiębiorstwom bardziej konkurencyjne ceny energii.

Prof. Zbigniew Karaczun z SGGW był bardziej krytyczny wobec Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu. Jego zdaniem dokument nie oferuje wystarczających narzędzi do elektryfikacji przemysłu, szczególnie małych i średnich przedsiębiorstw oraz przetwórstwa spożywczego. Bez wsparcia część firm może stracić konkurencyjność wobec kontrahentów wymagających ograniczania śladu węglowego. Postulował też narodowy program modernizacji sieci i rozwój spółdzielni energetycznych.

Uczestnicy różnili się w ocenie przyszłego miksu energetycznego. Karaczun proponował model 30/30/30/10: dwa źródła OZE, magazyn energii i zasilanie rezerwowe. Kosiński przestrzegał, że niestabilna produkcja z wiatru i słońca nie pozwala dziś zrezygnować z rezerw konwencjonalnych. „Ten miks musi być bardzo wyważony” – podkreślał. Staszak wskazywał z kolei na znaczenie energetyki rozproszonej dla odporności systemu.

W panelu uczestniczyli:  

  • Sławomir Ćwik, sekretarz stanu, Ministerstwo Klimatu i Środowiska
  • Prof. Zbigniew Karaczun, SGGW
  • Prof. Eryk Kosiński, wiceprezes ds. korporacyjnych, Enea
  • Sławomir Staszak, wiceprezes zarządu ds. Energy, ORLEN S.A.

Moderacja: Jakub Safjański, Konfederacja Lewiatan

 

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.