Zakończyło się XIII Europejskie Forum Nowych Idei w Sopocie. W wydarzeniu uczestniczyło ponad 1500 osób z kilkunastu krajów, w tym wybitni politycy, ekonomiści, liderzy biznesu i nauki. Odbyło się ponad 100 paneli i spotkań. Na zakończenie konferencji uczestnicy przyjęli Deklarację Sopocką.

W czasie ceremonii zamknięcia EFNI głos zabrali Henryka Bochniarz, przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan, Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan, Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezydentka Sopotu, Marcin Skwierawski, wicemarszałek województwa pomorskiego oraz Markus Beyrer, dyrektor generalny BusinessEurope.

Poniżej tekst  Deklaracji Sopockiej 2024

W pierwszej Deklaracji Sopockiej z 30 września 2011 roku deklarowaliśmy: mamy szansę stworzyć Europę naszych marzeń i możliwości. Europę opartą na większej solidarności i głębszej integracji. Unia Europejska – stworzona, by zapobiegać konfliktom – zmieniła kontynent, stała się inspirującym projektem dla kilku pokoleń Europejczyków. Jesteśmy przekonani i przekonujmy wszystkich, że żaden europejski kraj nie jest w stanie samodzielnie sprostać wyzwaniom współczesności.

Ta deklaracja pozostaje aktualna, ale musi być uzupełniona o kolejne wyzwania. Unia potrzebuje śmiałej, perspektywicznej wizji rozwoju i pilnych działań, które pozwolą na wcielenie jej w życie:

  1. Nowy mandat w UE to okazja do przedefiniowania i dostosowania unijnej strategii do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej i politycznej na świecie, a także aktywnego i odważnego podejścia do procesu poszerzania UE.
  2. Czas, by Europa wzmacniała swoje zdolności obronne. Unia Europejska musi stać się silniejszym i bardziej wiarygodnym gwarantem bezpieczeństwa. Potrzebujemy większych i efektywniejszych wydatków na obronność i kontynuacji wsparcia Ukrainy w walce z rosyjskim agresorem.
  3. Apelujemy o działania, które wzmocnią konkurencyjność firm europejskich, przyniosą stabilność i pewność regulacyjną (w ramach programu na rzecz lepszego stanowienia prawa), zapewnią efektywną transformację energetyczną i bezpieczeństwo żywnościowe.
  4. Niezbędna jest ochrona rynku wspólnotowego. Silny rynek wewnętrzny zwiększa odporność na kryzysy. Jest narzędziem pozwalającym UE eliminować strategiczne zależności.
  5. Apelujemy o wprowadzenie rozwiązań przyjaznych innowacjom: poprawę otoczenia regulacyjnego oraz zachęty dla firm. Bez tych działań nie będziemy się rozwijać. Europa musi przyciągać talenty.
  6. Apelujemy o przygotowanie spójnego zestawu polityk na szczeblu europejskim i szczeblach krajowych na rzecz aktywnego i zdrowego starzenia się, przy jednoczesnym dbaniu o dobrą alokację zasobów w ochronie zdrowia.
  7. Europa otwarta i strategicznie odporna wymaga traktowania cyfryzacji, obok zielonej transformacji, jako obszaru priorytetowego.
  8. Unia Europejska odgrywa istotną rolę z perspektywy finansowania handlu czy inwestycji. Projekt Unii Rynków Kapitałowych, o którym dyskutuje się od lat, powinien być kontynuowany.
  9. Potrzebujemy Europy równości. Równość na rynku pracy przynosi korzyści społeczne, ekonomiczne, umożliwia wykorzystanie potencjału zawodowego oraz aktywizację osób biernych zawodowo.
  10. Potrzebujemy Europy dialogu społecznego, w którym wykorzystuje się wiedzę i doświadczenie partnerów społecznych dla rozwiązań bardziej skutecznych i sprawiedliwych społecznie.

 

Europejskie Forum Nowych Idei

 

Prof. Jerzy Buzek        dr Henryka Bochniarz      Maciej Witucki

Przewodniczący              Przewodnicząca                Prezydent

Rady Programowej         Rady Głównej                   Konfederacji Lewiatan

EFNI                               Konfederacji Lewiatan      Wiceprezydent

BusinessEurope

 

Sopot, 18 października 2024 r.

– W Polsce mieszka ponad 300 tys. Białorusinów. Jestem wdzięczna narodowi polskiemu i rządowi za wsparcie i gościnę. Białoruskie społeczeństwo obywatelskie w Polsce jest bardzo aktywne – powiedziała Swiatłana Cichanouska, prezydentka-elektka Białorusi w czasie panelu „Świat według kobiet. Rezyliencja w czasach kryzysów. Czym jest, jak ją budować?”.

Nasza rzeczywistość staje się coraz bardziej skomplikowana: kolejna fala rewolucji technologicznej, zmiany klimatyczne, napięcia geopolityczne, wojna w Ukrainie. Jak żyć i rozwijać się w świecie gwałtownych zmian i multi-kryzysów. Jak nasze społeczeństwa mogą stać się bardziej odporne? Jak rozumieć rezyliencję? Jakie są najważniejsze zagrożenia dla demokracji? To były tematy dyskusji, w której wzięło udział siedem kobiet.

Swiatłana Cichanouska zaznaczyła, że białoruskie społeczeństwo obywatelskie w Polsce jest bardzo aktywne. Cieszę się, że pomagacie tym, którzy walczą o wartości demokratyczne. Chciałabym też zaapelować, aby przedsiębiorcy nie nawiązywali kontaktów biznesowych z krajami, które te wartości łamią – dodała.

Monique Clua Braun, Country President, Novartis Poland, odnosząc się do rezyliencji, którą trzeba rozumieć jako umiejętność radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i bolesnymi doświadczeniami, powiedziała, że najważniejsze żeby być uczciwym i autentycznym wobec siebie. Trzeba też umieć adaptować się do zmian, nie zawsze dobrych, często się powtarzających. Trzeba znaleźć swoje bezpieczne porty. Dla lidera, przywódcy najważniejsze jest odpowiednie nastawienie psychiczne.

Marina Dubakina, prezeska, IKEA Retail Poland przekonywała, że należy znaleźć metodę na bezbolesne przechodzenie przez zmiany, które nie zawsze są dobre, np. Covid-19 i często się powtarzają. – Trzeba znaleźć swoje bezpieczne porty. Dla lidera, przywódcy najważniejsze jest odpowiednie nastawienie psychiczne – dodała.

Marina Dubakina wypowiedziała się też na temat rynku pracy, który określiła jako bardzo sztywny. – Coraz bardziej brakuje nam nowych pracowników. Sytuację mogliby poprawić migranci – dodała.

Kata Fredheim, Executive Vice President, Partnerships and Strategy & Associate Professor, Sztokholmska Szkoła Ekonomii w Rydze stwierdziła, że ludzie potrafią się adaptować i przetrwać w różnych, trudnych warunkach. Społeczeństwa robią się coraz bardziej skomplikowane. Ale emocje są te same. Jeśli ludzie będą mieli poczucie bezpieczeństwa to będą bardziej kreatywni – przekonywała.

Dla Dominiki Kulczyk, założycielki Kulczyk Foundation, rezyliencja wiąże się z sytuacjami, kiedy całym sercem angażuje się w sprawy kobiet. – Wiele się nauczyłam od mądrych kobiet, np. otwartości na zmiany, stawiania sobie ambitnych wyzwań – dodała.

– Gospodarki, które potrafią się dostosować do trudnych sytuacji osiągają sukcesy. Żyjemy w świecie, w którym o wielu rzeczach decydują pieniądze. Chciałabym, aby kobiety miały wpływ na podejmowane decyzje – powiedziała Tess Mateo, Special Advisor, Gender and Environment, ONZ.

W opinii Olgi Leonowicz, przedsiębiorczyni i aktywistki społecznej, zaangażowanie kobiet jest kluczem do budowania odporności na trudne sytuacje. – Jesteśmy świetni w czasie kryzysu, jakiejś tragedii, potrafimy wtedy być razem, zjednoczyć się. Wyzwaniem jest natomiast funkcjonowanie między kryzysami – stwierdziła.

Dyskusję prowadziła Aleksandra Karasińska, dziennikarka, dyrektorka fundacji RASP.

Przed panelem „Świat według kobiet” ogłoszono wyniki konkursu „RównoWaga. Prokobieca firma roku”, zorganizowanego przez Kulczyk Foundation, Kongres Kobiet i Konfederację Lewiatan.

Nagrodę główną w kategorii Firmy powyżej 100 pracowników otrzymała MSD Polska Sp. z o.o. To firma farmaceutyczna, która m.in. odnotowuje udział kobiet w zarządzie i radach nadzorczych na poziomie 60%, prowadzi aktywne działania w zakresie równości wynagrodzeń. Dodatkowo organizacja prowadzi szerokie działania na rzecz zdrowia menstruacyjnego i menopauzalnego oraz różnorodności zespołów angażując w to m.in. partnerów społecznych.

Nagrodę główną w kategorii Firmy zatrudniającej poniżej 100 pracowników otrzymała CPL Jobs Sp. z o.o. To firma rekrutacyjna, która posiada strategię DEI (diversity, equity and inclusion), w ramach której wszyscy pracownicy, poza celami operacyjnymi, muszą uwzględnić cel z zakresu DEI.

Nagrodę główną w kategorii NGO otrzymała Fundacja Ashoka, która w swojej działalności buduje inkluzywną kulturę również poprzez wprowadzanie wymagań z zakresu DEI. Organizacja prowadzi kompleksowe działania w obszarze zdrowia menstruacyjnego, zapewniając m.in. urlop menstruacyjny oraz opublikowała raport na temat jego wpływu na dobrostan osób pracujących.

Nagrodę główną w kategorii Instytucji państwowych otrzymał Urząd Miasta Stołecznego Warszawy. Jury doceniło  działania w zakresie polityk i mechanizmów równości. W ratuszu przyjęto m.in. Plan Równości Płci, politykę różnorodności społecznej oraz standardy równego traktowania.

W trakcie działań wojennych i obrony kraju przed rosyjską agresją, Ukraina podjęła negocjacje w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej. Wyzwania stojące przed Ukrainą, konieczne reformy do przeprowadzenia, a także ewentualne zmiany w samej UE były przedmiotem dyskusji podczas panelu pt. Europejskie aspiracje Ukrainy.

Etienne de Poncins, ambasador Francji odniósł się do pytania, czy UE jest gotowa na przyjęcie Ukrainy w swoje szeregi. Na wstępie podkreślił, że akcesja Ukrainy do Unii to przede wszystkim decyzja polityczna i w pewnym sensie odpowiedź na rosyjską agresję. Jednocześnie francuski dyplomata zwrócił uwagę, że przed akcesją do UE, Ukraina ma jeszcze przed sobą znaczną „pracę domową” do odrobienia, by spełnić wymagania wspólnotowe. Zaznaczył, że z perspektywy francuskiej potrzebna jest wewnętrzna reforma Unii.

Z kolei Krzysztof Kwiatkowski, senator RP powiedział, że przy całym szacunku i sympatii dla Ukrainy, UE w pewnych aspektach musi bardzo wyraźnie mówić o swoich oczekiwaniach. Mówił m.in. o rozciągnięciu na Ukrainę standardów wydatkowania środków publicznych wraz z systemem nadzoru. Dodał, że UE czeka też bardzo rzetelna debata nt. ukraińskiego rolnictwa, a sama Ukraina ma też dużo do zrobienia na polu walki z korupcją. Zaznaczył, że akcesja Ukrainy do UE zależy od zakończenia wojny i jej rezultatów.

Kateryna Glazkova, dyrektor wykonawcza, Związek Ukraińskich Przedsiębiorców (SUP) powiedziała, że największa część ukraińskich ziem jest skoncentrowana w rękach rolników oraz małych i średnich przedsiębiorstw. Zaznaczyła, że w tym momencie dla Ukraińców celem numer jeden jest obrona swoich terytoriów i wygranie wojny. A jednocześnie Kijów musi wdrażać ogromną ilość reform gospodarczych i społecznych. Zaznaczyła, że wiele firm ukraińskich działa na rynkach międzynarodowych i rozumie europejskie regulacje.

„Chcemy być demokratycznym krajem europejskim i wszyscy Ukraińcy walczą o to. Potrzebujemy waszego wsparcia (…) Nasze aspiracje europejskie nie dotyczą tylko kwestii geopolitycznych, chodzi tutaj o prawdziwą integracją gospodarczą, chodzi o przyszłość naszych firm i ludzi” – powiedziała Glazkova.

Julia Boguslavska, prezeska, Fundacja Ukrainka w Polsce powiedziała, że dla niej idea UE jest odpowiedzią na wielkie katastrofy XX wieku, w tym wojny. Dodała, że Ukraina może przystąpić do Unii tylko po osiągnięciu wymaganych standardów ekonomicznych, prawnych, czy w kwestii swobody mediów. Zwróciła też uwagę na znaczenie pracy organizacji pozarządowych m.in. w przygotowywaniu Ukraińców do wejścia na europejski rynek pracy.

Dariusz Szymczycha, wiceprezes, Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej podkreślił, że Ukraińcy w Polsce są też już jednocześnie w UE i założyli blisko 30 tys. spółek prawa handlowego i ponad 50 tys. działalności gospodarczych. Dodał, że Ukraina może wzmocnić UE ze względu na swoje świetne ziemie, zasoby minerałów krytycznych, żelazo i stal do budowy konstrukcji, a także może wnieść inżynierów i techników.

Maciej Witucki, prezydent, Konfederacji Lewiatan podsumował, że nie będzie żadnej strategicznej autonomii gospodarczej bez Ukrainy w Europie. Wskazał również na ogromne zasoby Ukrainy, które są potrzebne Europie. Zaznaczył jednak, że nieunikniona będzie debata na temat traktatów europejskich i prawa weta przed rozszerzeniem UE. Witucki powiedział też, że nie martwi się o odbudowę Ukrainy, jego zdaniem ważniejsze będzie zbudowanie odpowiednich instytucji i to zajmie więcej czasu.

Dyskusję poprowadził Andrzej Rudka, Task Force Ukraina, Konfederacja Lewiatan.

Od jesieni ubiegłego roku oczy świata znów skupione są na Izraelu i operacji wojskowej prowadzonej w Strefie Gazy. Kolejna odsłona konfliktu palestyńsko-izraelskiego pokazuje, jak bardzo trudno o pokój w regionie. Czy rządy konserwatywnej prawicy izraelskiej przekładają się na konfrontacyjny ton rządu izraelskiego? Wreszcie, jak oddzielić terroryzm Hamasu od cierpienia ludności cywilnej, a także – jak zmiana w Białym Domu może przełożyć się na rozmowy pokojowe? Czy idea dwóch państw jest wciąż możliwa do zrealizowania? Tymczasem Bliski Wchód to nie tylko Strefa Gazy i polityka izraelska, lecz szereg sąsiednich państw mających swoje ambicje i cele polityczne.

Wydawać by się mogło, że podpisane w 2020 roku porozumienia abrahamowe, mające na na celu normalizację stosunków dyplomatycznych Izraela ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi mogły zwiastować postępującą stabilizację w regionie Bliskiego Wschodu w trzeciej dekadzie XXI wieku. Jednak wydarzenia siódmego października ubiegłego roku, skutkujące trwająca po dziś dzień operacją militarną Izraela w Strefie Gazy, a także niedawno rozpoczęta interwencja Sił Obrony Izraela w Libanie, dobitnie pokazują, że perspektywa stabilizacji jest bardzo odległa.

„Nie jest możliwe, aby prowadzić dyskusję o tym, co dzieje się obecnie na Bliskim Wschodzie bez emocji” tak rozpoczął swoją wypowiedź Jarosław Kuisz – redaktor naczelny „Kultury Liberalnej” – i ciężko nie było przyznać mu racji – moderatorka dyskusji musiała kilka razy tonować nastroje w sali, w której odbywał się panel.
Konflikt palestyńsko-izraelski ponownie rozpalił opinię publiczną, a świat z niepokojem obserwuje rozwój wypadków, ponieważ dalsza eskalacje może doprowadzić do wojny nuklearnej, na co zwrócił uwagę w swojej wypowiedzi pisarz Lejb Fogelman.
7 października 2023 roku pokazał nowemu pokoleniu Izraelczyków, że ich państwo jest zagrożone. Poczucie zagrożenia egzystencjalnego niesie ze sobą zmianę mentalności: sięga się wtedy po najradykalniejsze środki, co widać po obu stronach konfliktu.
Czy w takich warunkach pokój nie wydaje się ledwo osiągalną mrzonką? Zdaniem Adama Balcera, Kolegium Europy Wschodniej, jedną z największych przeszkód dla pokoju palestyńsko-izraelskiego
jest znaczny wzrost tendencji nacjonalistycznych i fundamentalistycznych w Izraelu. W 1993 roku premier Izraela Icchak Rabin i przewodniczący Organizacji Wyzwolenia Palestyny Jasser Arafat byli w stanie symbolicznie uścisnąć sobie dłonie, podpisując porozumienia z Oslo.
Niestetyw 2024 roku perspektywa negocjacji między Hamasem a Izraelem jest wyjątkowo odległa. Jednak Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onetu, nadziei upatruje w niedawnej śmierci szefa Hamasu, Jahji Sinwara.
Dyskusję postarała podsumować się prowadząca dyskusję ekspertka ds. międzynarodowych Magdalena Kumelska-Koniecko, niejako apelując do nas wszystkich: „Deeskalacja jest możliwa, jeśli wsłuchamy się w głos organizacji humanitarnych i aktywistów takich jak Maoz Inon i Aziz Abu Sarah”.

O czym mówią ambasadorzy? Jakie tematy są według nich najważniejsze? W jakim kierunku powinna być skierowana polityka międzynarodowa? Jak wygląda świat z punktu widzenia państw z różnych kontynentów? O tych zagadnieniach rozmawiali goście Europejskiego Forum Nowych Idei podczas debaty „Puls świata według Ambasadorów”.

Na EFNI spotkali się ambasadorzy Rwandy, Kosowa, Austrii oraz były ambasador Nigerii. Dyskutowali o tym, jak ważne są nowe formy współpracy gospodarczej w czasach, gdy na świecie trwa wiele konfliktów zbrojnych.

Zwrócono uwagę na potrzeby reform w Organizacji Narodów Zjednoczonych i Światowej Organizacji Handlu. – Obecny porządek świata został ustalony w dużej mierze po II wojnie światowej. Wtedy Państwa afrykańskie nie znaczyły dużo. Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Jest to 55 krajów. Nie powinno się ignorować tak dużej części naszego świata – stwierdził Anastase Shyaka, ambasador Rwandy. – Rada Bezpieczeństwa nie gwarantuje wszystkim bezpieczeństwa. ONZ często reprezentuje Europę i tak to widzą państwa afrykańskie – powiedział.

Ambasador Republiki Austrii, Andreas Stadler, poinformował, że jego kraj już wdraża nową strategię dotyczącą współpracy z krajami afrykańskimi. – Dla nas to kontynent przyszłego wzrostu i chcemy być tam coraz bardziej dostępni, otwieramy nowe ambasady, nawiązujemy kolejne współprace dyplomatyczne. Widzimy, że jesteśmy atrakcyjni dla Afryki. W Europie działają firmy z tamtych krajów, odbywa się wymiana studencka. Chętnie nawiązujemy współpracę i widzimy z tej współpracy wiele plusów – dodał.

– Chińczycy robią bardzo dużo, aby pozyskać kontrakty i żeby ich biznesy były obecne w Afryce. Bliżej ideowo Afrykanom jest Europa – zauważył Andrzej Dycha, prezes, PAIH, który w latach 2015–2017 był ambasadorem RP w Nigerii.

O chęci wstąpienia Kosowa do Unii Europejskiej mówił Drilon S. Gashi, szef misji z Konsulatu Generalnego Republiki Kosowa w Warszawie. – Widzimy wiele podobieństw Kosowa i Polski. Obecnie nasz kraj jest rozwojowo tak jak Polska w latach 2000, czyli jak wtedy, kiedy wstąpiła do Unii Europejskiej – mówił. Jego kraj chce wstąpić do wspólnoty europejskiej, mimo że wciąż 5 krajów unijnych nawet nie uznaje Kosowa.

Dyplomaci zauważyli, że w przypadku rozszerzenia Unii Europejskiej znacznie zmieni się rola Polski we wspólnocie. Z roli beneficjanta stanie się płatnikiem.

Prelegenci na wszelkie problemy starali się patrzeć z punktu widzenia swoich państw i kontynentów, na których leżą i starali się zderzyć to z punktem widzenia Polski. Wybrzmiał problem wiszącej w powietrzu wojny z Rosją oraz tego, jak się na potencjalny konflikt patrzy z różnych stron świata.

Na koniec spotkanie nabrało bardziej prywatnego charakteru. Dyplomaci zauważyli, że kiedyś znacznie więcej rozmów było formalnych i protokołowanych. Teraz wiele odbywa się w kuluarach i luźnych relacjach. Zmienia się świat i również zmienia się dyplomacja.

Paneliści:

Andrzej Dycha, prezes, PAIH, w latach 2015–2017 ambasador RP w Nigerii

Drilon S. Gashi, szef misji, Konsulat Generalny Republiki Kosowa w Warszawie

Andreas Stadler, ambasador Republiki Austrii

Anastase Shyaka, ambasador Rwandy

Moderacja: Małgorzata Bonikowska, prezes, Centrum Stosunków Międzynarodowych.

„Sztuka nie potrzebuje pieniędzy, ale artyści już tak”. To zdanie zrobiło największe wrażenie wśród słuchaczy panelu dotyczącego relacji świata biznesu z przedstawicielami kultury. Prelegenci wyjaśniali, skąd biorą się pieniądze na kulturę i sztukę oraz jak ważna w tej materii jest rola biznesu. Czy sztuka, kultura i muzealnictwo mogłyby istnieć bez biznesu? Jakie korzyści wynikają dla firm z przeznaczania ogromnych funduszy na te dziedziny? Gdzie w tym wszystkim jest artysta i twórca, który przecież również musi utrzymać się ze swojej działalności? To tylko niektóre zagadnienia, które poruszyli goście zaproszeni do dyskusji w panelu Biznes dla kultury: partnerstwo na przyszłość’ podczas tegorocznej edycji Europejskiego Forum Nowych Idei.

Historycznie kultura w Polsce była finansowana przez państwo, co zaznaczyła Ewa Bogusz-Moore, dyrektor naczelna i programowa Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.

W pandemii okazało się, że to dobrze, bo pieniądze na kulturę były zagwarantowane. Dzięki temu przetrwało wielu artystów. Z drugiej strony jeśli są tylko te pieniądze, jedno źródło, to stajemy się ich zakładnikiem – wskazała na drugą stronę medalu Bogusz-Moore.

Jej zdaniem tu właśnie pojawia się pole do popisu dla sponsoringu i mecenatu kultury. Panelistka zadała też celne pytanie: na ile rzeczywiście jesteśmy gotowi dokładać się do kultury, a na ile usprawiedliwiamy się podatkami i oczekujemy, że kultura będzie nam zagwarantowana.

Sztuka też może być biznesem

Biznesowy aspekt kultury i sztuki poruszył reżyser teatralny Maciej Englert, który opowiadał o prywatnych teatrach, mających generować zysk. Artysta zwrócił też uwagę na instytucje stricte artystyczne, ponieważ ich zadaniem jest zatrudnienie zespołu i prowadzenie działalności, której przykładem są chociażby codzienne spektakle. Takie instytucje funkcjonują dzięki dotacjom.

– Myślę, że sponsoring występuje najczęściej na eventach. Wydarzeniach, którego kosztów jeden podmiot nie jest w stanie pokryć. Wtedy instytucje się jednoczą. Natomiast mało jest sponsorów, którzy chcieliby sponsorować instytucje np. w systemie rocznym. Mało kto się o to stara, bo mało kto ma szansę zyskać taką dotacje. Głównie dlatego, że jest to działalność niszowa – podsumował Englert.

Mecenat i sponsoring

Biznes coraz chętniej angażuje się we wsparcie instytucji i samych artystów, a idea, jaka za tym stoi to obustronne korzyści — poprzez dzielenie się własnymi zasobami, ułatwianie dostępu do nich szerokiej grupie odbiorców oraz działanie na rzecz otoczenia. O zasadzie wzajemności i budowania partnerskich stosunków mówiła Agnieszka Lajus, dyrektorka Muzeum Narodowego w Warszawie.

Reprezentuję jedną z kluczowych i szacownych instytucji. W pewnym sensie czuję się tu ambasadorką muzeów w ogóle. Mamy rozległe doświadczenia zarówno ze spółkami Skarbu Państwa, takimi jak ORLEN czy PGE. Ta współpraca dotyczy nie tylko prostego sponsorowania wystaw czasowych, ale też rozmaitych programów, strategii i kampanii promocyjnych, wizerunkowych, edukacyjnych i badawczych. Spółki uczestniczą też w rozwoju podstawowej działalności, jakim jest wzbogacanie kolekcji – zaznaczyła dyrektorka muzeum.

Kluczem aktywności sponsoringowej i mecenatu nie jest jednak zysk. Paneliści zauważyli, iż owszem, muzea wpływają na turystykę, ale ich główną rolą jest budowanie społeczeństwa obywatelskiego, organizowanie miejsca kreatywności, inspiracji, dyskusji i poszerzania horyzontów.

Jakie korzyści daje biznesowi wejście do świata kultury?

W tym temacie głos zabrała filantropka Grażyna Kulczyk, która przyznała, że kieruje nią zasada: sztuka nie potrzebuje pieniędzy, ale artyści tak.

Moją filozofią jest 50 procent biznesu i 50 procent sztuki – wyjaśniała Grażyna Kulczyk.

Filantropka od 10 lat działa w Szwajcarii i tam również wspiera kulturę i sztukę, chociażby poprzez wybudowanie muzeum. Przekładem filantropijnej działalności Grażyny Kulczyk w Polsce jest też działalność Starego Browaru w Poznaniu.

Wsparcie biznesu i państwa

ORLEN, jako spółka Skarbu Państwa, również angażuje się we wspieranie kultury w Polsce. Podczas panelu głos zabrała Lidia Kołucka, dyrektorka wykonawcza ds. sponsoringu w ORLENIE. Mówiła, że gdy została zaproszona do pracy w koncernie jej uwagę zwrócił fakt, że skala sponsoringu sportowego w spółce była do tej pory znacznie wyższa niż w przypadku projektów dotyczących kultury czy nauki, które były znacznie skromniej wspierane. Teraz polityka sponsoringowa ORLENU uległa zmianie.

Oczywiście sport nadal jest dla nas bardzo ważny. Sport był jest i będzie mocnym filarem sponsoringu ORLENU, ale teraz wsparcie będzie miało uporządkowany charakter. Drugi filar, który wyodrębniliśmy, to obszar kultury i na niego chcemy stawiać równie mocno. Rośnie znaczenie tego obszaru w naszej strategii sponsoringowej – przyznała Kołucka.

 

W debacie udział wzięli:

Ewa Bogusz-Moore, Dyrektor naczelna i programowa, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach

Maciej Englert, Reżyser teatralny

Lidia Kołucka, Dyrektora wykonawcza ds. sponsoringu, ORLEN SA

Agnieszka Lajus, Dyrektorka, Muzeum Narodowe w Warszawie

Grażyna Kulczyk, Przedsiębiorczyni, filantropka

Piotr Voelkel, Polski przedsiębiorca, mecenas projektów kulturalnych i edukacyjnych

Maciej Bąk, Dziennikarz, Radio Zet – moderator

 

Poziom zaufania do dziennikarzy i mediów szoruje po dnie. Wielkie platformy cyfrowe rozpychają się w sieci. Media publiczne to łakomy kąsek dla polityków. Z kolei media społecznościowe to najlepsza platforma do szerzenia dezinformacji w spolaryzowanym świecie. Czy zatem w tej rzeczywistości istnieje jeszcze miejsce dla tradycyjnych mediów takich jak telewizja, radio czy portale wertykalne lub horyzontalne? Na ten temat dyskutowali przedstawiciele największych w Polsce koncernów medialnych, którzy gościli podczas panelu pt. Demokracja i media.

Z jednej strony nie powinniśmy mieć problemów ze zrozumieniem, że media mają rolę w kształtowaniu systemu demokratycznego. Z drugiej strony poziom zaufania do dziennikarzy i mediów szoruje po dnie. To teza, którą na początku dyskusji postawiła prowadząca Sylwia Czubkowska, która wprost zapytała obecnych na miejscu dwóch prezesów jednych z największych wydawców medialnych o to, co można zrobić, by to zaufanie odzyskać?

Aleksander Kutela prezes zarządu Ringer Axel Springer Polska próbował zdiagnozować, co przyczyniło się do spadku zaufania do mediów. Jego zdaniem wpłynęło na to kilka czynników. Po pierwsze coraz szerszy udział w rynku mediów społecznościowych, gdzie informacja nie jest weryfikowana, a zasięgi SM wykorzystywane są przez strony światowego sporu geopolitycznego.

Drugim elementem był spadek zaufania do mediów publicznych, które w ostatnich latach były tubą propagandową rządu. Stąd – zdaniem prezesa RASP – wielu odbiorców odrzuciło treści publicznych nadawców. Nastąpił też efekt przeniesienia, czyli brak zaufania został przeniesiony na media komercyjne.

– Za tym poszła kolejna rzecz, czyli odrzucenie informacji. Polska jest w czołówce news avoidance. Ludzie nie dają już szansy mediom i nawet nie chcą sprawdzić, czy w ogóle coś się zmieniło – mówi Kutela.

Prowadząca dyskusję zwróciła też uwagę na efekt mediowego FOMO (fear of missing out), co skutkuje próbą wyciszenia szumu informacyjnego i poradzenia sobie z przebodźcowaniem.

Panelisci dyskutowali też o próbach wpływania na media. Zaznaczali, że w tradycyjnych mediach istnieją wieloetapowe i wieloskładnikowe mechanizmy zabezpieczające. W mediach społecznościowych takich mechanizmów nie ma. Stąd łatwość w docieraniu ze zmanipulowaną informacją do ogromnej rzeszy odbiorców.

Z tezą o pogorszeniu jakości mediów zgodził się Bartosz Hojka prezes Agora SA.

– Media, które robimy dzisiaj, są gorszej jakości – uderzył się w pierś prezes Agory.

Jego zdaniem jest to skutek rozpychania się na rynku big techów, a w szczególności mediów społecznościowych, które fundamentalnie zmieniły ekonomię biznesu mediów. Te tradycyjne musiały przenieść się do sieci, a ich wpływy przeniosły się “z Polski do Kalifornii” – do siedzib big techów.

 – Pieniądz, który cyrkulował w naszym wewnętrznym obiegu i finansował najbardziej wymagające gatunki dziennikarstwa, odpłynął. Mówiąc wprost: tego pieniądza jest o połowę mniej i wciąż go ubywa. Big techy zwiększają swój udział, a media tradycyjne tracą – mówił Hojka.

AI w mediach

Paneliści zauważyli też problem, który może dać się we znaki mediom. To niepohamowany rozwój sztucznej inteligencji.

– Nie uważam, że AI jest czymś jednoznacznie złym. Na pewno przyniesie dużo dobrego i dużo złego – mówi Aleksander Kutela prezes RASP.

Zdaniem szefa wydawcy Onetu z punktu widzenia jakości kontentu dzięki AI będziemy mogli tworzyć fantastycznej jakości artykuły. W kwestii zagrożeń prezes RASP wskazywał chociażby na technologię deepfake.

Paneliści zwrócili uwagę, że sama pomoc AI w pisaniu tekstów czy tworzeniu treści, nie zwalnia z odpowiedzialności dziennikarek i dziennikarzy weryfikujących te treści. Ryzykiem jest jednak powstanie serwisów, które masowo za pomocą AI będą generowały niezweryfikowane, clickbaitowe teksty, za które nie będą brały odpowiedzialności.

Co dalej z mediami?

Pomysłem na budowanie relacji z odbiorcą jest model subskrypcyjny, wdrażany przez wielu wydawców. Według panelistów clickbait nie zniknie, ale jakościowe dziennikarstwo może generować dużo większe zyski niż błahe treści, gdzie liczba kliknięć generuje zainteresowanie reklamodawców.

Prezes RASP zwrócił też uwagę na optymistyczne zjawisko z punktu widzenia twórców i mediów. W momentach kryzysowych wydawcy mediów tradycyjnych (nie społecznościowych) generują rekordy oglądalności i słuchalności, ponieważ w sytuacjach takich jak wojna czy pandemia, odbiorca łaknie zweryfikowanej i jakościowej informacji.

W dyskusji udział wzięli:

Bartosz Hojka, Prezes, Agora SA

Aleksander Kutela, Prezes zarządu, Ringer Axel Springer Polska

Sylwia Czubkowska, Techstorie, Tok FM – moderatorka.

Debata „Biznes idzie do sądu” skupiła się na zagrożeniach i wyzwaniach, jakie niesie ze sobą prowadzenie sporów sądowych w Polsce i na arenie międzynarodowej, ze szczególnym uwzględnieniem Ukrainy. Kluczowym tematem była rola alternatywnych metod rozwiązywania sporów, takich jak mediacja i arbitraż, które mogą odciążyć przedsiębiorców, oferując szybsze i bardziej elastyczne rozwiązania w porównaniu do sądów powszechnych.

Mediacje i arbitraż jako alternatywy wobec tradycyjnych procesów sądowych zostały przedstawione jako efektywne narzędzia, które przedsiębiorcy powinni częściej rozważać. Podkreślono, że przeniesienie spraw do arbitrażu nie zawsze oznacza wzrost kosztów, a czas rozwiązania sporów w arbitrażu jest znacząco krótszy niż w sądzie powszechnym. Arbitraż daje stronom wpływ na wybór arbitrów, co przekłada się na większą kontrolę nad procesem i jakością orzeczeń. Mediacje, choć nieco mniej prestiżowe, odznaczają się dużą skutecznością – 90 proc. z nich kończy się ugodą, a proces trwa średnio 5 miesięcy.

W kontekście polsko-ukraińskich sporów zabrał głos Paweł Dziekoński z FAKRO, który pozytywnie ocenia współpracę z ukraińskim wymiarem sprawiedliwości. Podkreślono, że  możliwość skierowania roszczeń wobec państwa ukraińskiego to brak odpowiedniej ochrony. Większe obawy budzi sytuacja prawna w Polsce, gdzie przedsiębiorcy wciąż napotykają trudności związane z opóźnieniami w sądach oraz niepewnością związaną z brakiem regulacji statusu sędziów, co blokuje dostęp do funduszy unijnych.

Costas Frangeskides poruszył temat roszczeń odszkodowawczych związanych z sankcjami wobec Rosji. Opisał swoje doświadczenia związane z immunitetem państwowym, który może stanowić barierę w dochodzeniu roszczeń przeciwko Federacji Rosyjskiej. Ważnym aspektem są również wyroki rosyjskich sądów arbitrażowych, które mogą być wykorzystywane jako narzędzia w sporach międzynarodowych, choć często mają na celu ochronę rosyjskich interesów.

Agnieszka Siedlecka-Andrychowicz z Sądu Arbitrażowego przy Konfederacji Lewiatan zwróciła uwagę na brak świadomości przedsiębiorców na temat arbitrażu i mediacji jako alternatywnych metod rozwiązywania sporów. Często nie wiedzą oni, że mają możliwość wskazania sądu polubownego w umowach, co daje im większą kontrolę nad procesem. Dodatkowo, choć arbitraż bywa postrzegany jako drogi, w rzeczywistości jest on często szybszy i bardziej efektywny niż procesy sądowe, które mogą trwać nawet kilka lat.

Mariusz Haładyj, prezes Prokuratorii Generalnej RP, zwrócił uwagę na rosnącą popularność mediacji w Polsce. Mediacje są szczególnie efektywne w dużych, kosztownych sporach, a ich sukces wynika z bezpośredniego zaangażowania zarządów firm, które dążą do szybkiego rozwiązania konfliktu.

Podsumowując, dyskusja ukazała potrzebę dalszej promocji alternatywnych metod rozwiązywania sporów wśród polskich przedsiębiorców oraz wskazała na istniejące luki systemowe, zarówno w Polsce, jak i w międzynarodowych mechanizmach prawnych, które utrudniają sprawne rozwiązywanie konfliktów na globalnym rynku.

Uczestnicy:

Paweł Dziekoński, wiceprezes, Grupa FAKRO

Costas Frangeskides, Wordley Partner

Mariusz Haładyj, prezes Prokuratorii Generalnej RP

Agnieszka Siedlecka-Andrychowicz, dyrektorka, Sąd Arbitrażowy przy Konfederacji Lewiatan

Moderacja: Katarzyna Bilewska, profesor, partner, kancelaria BLSK.

W pierwszym półroczu 2025 roku Polska obejmie przewodnictwo w Radzie UE. To szansa na zaprezentowanie polskich priorytetów w ochronie zdrowia i wpłynięcia na wzmocnienie tego tematu w UE. W dyskusji przedstawiciele administracji publicznej, parlamentu i sektora farmaceutycznego rozmawiali o możliwych szansach i wyzwaniach, jakie dla ochrony zdrowia płyną z polskiej prezydencji w Radzie UE.

Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, powiedziała, że lista priorytetów w naszej prezydencji jest już zamknięta i uzgodniona z Komisją Europejską. To 3 priorytety narodowe – europejska przestrzeń danych zdrowotnych, profilaktyka i zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży w kontekście nowych wyzwań technologicznych oraz jeden priorytet legislacyjny – pakiet farmaceutyczny.

Monique Clua Braun, Country President, Novartis Poland powiedziała, że priorytetem w ochronie zdrowia są profilaktyka i badania przesiewowe: „Rak piersi to wciąż numer jeden jeśli chodzi o śmiertelność kobiet w Europie. Jest październik, miesiąc świadomości raka piersi. Jeśli kobieta systematycznie korzysta z mammografii i wykryje się u niej raka piersi, to ma bardzo dobre rokowania. Prewencja jest dla społeczeństwa dużo lepsza, niż leczenie. W Polsce tylko 30 procent uprawnionych pacjentek wykonuje mammografię. W Europie ten wskaźnik jest dwukrotnie wyższy i wynosi 60 procent”, powiedziała Monique Clua Braun.

Justin Gandy, dyrektor zarządzający MSD Polska, zwrócił uwagę jak ważna jest świadomość społeczeństwa, jeśli chodzi o szczepienia. Żeby zwiększać tę świadomość trzeba, zdaniem Justina Gandiego pracować razem – zarówno przez edukację, jak i partnerstwo publiczno – prywatne: „Profilaktyka, prewencja, to podstawa. Dyskusja na ten temat jest prowadzona w całej Europie, nie tylko w Polsce. Mamy starzejące się społeczeństwo, dlatego tak ważne jest, by starość była coraz zdrowsza. Tylko profilaktyka w tym pomoże. Jedno euro, czy jedna złotówka zainwestowane w szczepionki zwraca się trzykrotnie”.

Profesor Krzysztof Narkiewicz z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, zwrócił uwagę, że we wszystkich dziedzinach medycyny są pacjenci, którzy nie stosują się do zaleceń lekarskich. I to jest duże wyzwanie dla polskiej prezydencji. Według danych przedstawionych przez profesora, co czwarty, piąty pacjent nie wykupuje nawet pierwszej recepty, przepisanej przez lekarza. 58 procent nie przestrzega zaleceń lekarskich. To drugi najgorszy wynik w Europie (po Węgrzech).

W panelu wzięli udział: Monique Clua Braun, Country President Novartis Poland,  Justin Gandy, dyrektor zarządzający MSD Polska, Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, Beata Małecka-Libera, senator, lekarz,  prof. Krzysztof Narkiewicz, Gdański Uniwerstytet Medyczny, Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, Janina Stępińska, dyrektorka Narodowego Instytutu Kardiologii. Spotkanie poprowadziła Marzena Sygnut—Mirek, Wydawnictwo Medyczne Termedia.

Życie w Białorusi to dziś życie w wielkim więzieniu, w którym możesz zostać zatrzymany za cokolwiek – mówiła podczas Europejskiego Forum Nowych Idei Światłana Cichanouska. Prezydentka-elektka i liderka demokratycznej opozycji Białorusi opowiedziała w Sopocie o aktualnej sytuacji w swojej ojczyźnie i o tym jak zachód może pomóc odzyskać Białorusinom swój kraj. Rozmowę prowadził Rusłan Szoszyn, dziennikarz Rzeczpospolitej i autor książki „Lodołamaczka”.

– W 2020 roku Białorusini obudzili się z naprawdę długiego i głębokiego snu. Ludzie zorientowali się, że to za dużo dla nas, opresja policji, brak praw człowieka, brak praworządności. Kiedy manifestujący byli bici za udział w pokojowych demonstracjach, jeszcze więcej ludzi wyszło na ulicę. Wtedy Aleksander Łukaszenka uruchomił, terror którego nie było nigdy od czasów uzyskania przez nas niepodległości – mówiła na EFNI Światłana Cichanouska.

Dlaczego ta walka nie zakończyła się zwycięstwem? Pytał o to prowadzący rozmowę Rusłan Szoszyn, autor biografii Cichanouskiej „Lodołamaczka”. – Nie doceniliśmy brutalności reżimu. Liczyliśmy, że widząc tylu ludzi na ulicach, zaczną negocjacje z narodem. Ale Łukaszenka chciał pozostać przy władzy za wszelką cenę. Miał też wsparcie Władimira Putina. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że szykuje on inwazję na Ukrainę. A do niej potrzebny mu był Łukaszenka – podkreśla liderka białoruskiej opozycji.

Były też pytania o codzienność tych Białorusinów, którzy wciąż żyją w swojej ojczyźnie. – Obecnie Białoruś to jedno wielkie więzienie. To jak życie w czasach Stalina. W każdym momencie KGB może wejść w środku nocy do twojego mieszkania i zatrzymać bez powodu. Dużo ludzi na co dzień nosi ze sobą torbę z rzeczami potrzebnymi do przetrwania w izolacji przez pierwszych kilka dni. Dla wielu najlepszym wyjściem jest w obecnej sytuacji pozostanie w ciszy. I mówienie o polityce tylko w domowym zaciszu. Ale wiele osób działa też w podziemiu. To budzi dla mnie porównania z polską Solidarnością w latach 80-tych – opowiadała Cichanouska.

Dla Białorusinów najbardziej bolesnym tematem jest więzienie polityczne i związane z tym tortury. – Wielu wspaniałych ludzi poświęciło swoją wolność i dziś przebywają w okropnych miejscach. Nie mają normalnego jedzenia, normalnych ubrań, dostępu do świeżego powietrza. Wielu umiera. O tym co dzieje się z moim mężem, nie wiem od 600 dni. Podobny los spotkał Marię Kalesnikową, Wiktara Babarykę. Jest też nasz wspólny polsko-białoruski bohater Andrzej Poczobut – wyliczyła białoruska prezydentka-elektka.

Rusłan Soszyn zwrócił uwagę, że o Białorusi mówi się na zachodzie coraz mniej, a nakładane niezliczone sankcje nie osłabiły wystarczająco reżimu Aleksandra Łukaszenki. – Same sankcje nie uratują Białorusi, nie zdemontują reżimu. Są jednak ważnym elementem strategii. Problem w tym, że część z nich nie działa z powodu wielu stosowanych wytrychów. Brak też sankcji dla tych, którzy sankcje omijają. Od zachodu nie oczekujemy, że obali za nas ten reżim. Ale może pomóc nam się do tego przygotować, pomóc pozostać aktywnymi, pomóc na przykład telewizji Biełsat czy naszym obrońcom praw człowieka. Ta walka trwa już bardzo długo, nasze baterie często się wyczerpują, ale każdy akt solidarności ładuje je z powrotem – powiedziała w Sopocie Światłana Cichanouska.

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.