Demokracja i media

Poziom zaufania do dziennikarzy i mediów szoruje po dnie. Wielkie platformy cyfrowe rozpychają się w sieci. Media publiczne to łakomy kąsek dla polityków. Z kolei media społecznościowe to najlepsza platforma do szerzenia dezinformacji w spolaryzowanym świecie. Czy zatem w tej rzeczywistości istnieje jeszcze miejsce dla tradycyjnych mediów takich jak telewizja, radio czy portale wertykalne lub horyzontalne? Na ten temat dyskutowali przedstawiciele największych w Polsce koncernów medialnych, którzy gościli podczas panelu pt. Demokracja i media.

Z jednej strony nie powinniśmy mieć problemów ze zrozumieniem, że media mają rolę w kształtowaniu systemu demokratycznego. Z drugiej strony poziom zaufania do dziennikarzy i mediów szoruje po dnie. To teza, którą na początku dyskusji postawiła prowadząca Sylwia Czubkowska, która wprost zapytała obecnych na miejscu dwóch prezesów jednych z największych wydawców medialnych o to, co można zrobić, by to zaufanie odzyskać?

Aleksander Kutela prezes zarządu Ringer Axel Springer Polska próbował zdiagnozować, co przyczyniło się do spadku zaufania do mediów. Jego zdaniem wpłynęło na to kilka czynników. Po pierwsze coraz szerszy udział w rynku mediów społecznościowych, gdzie informacja nie jest weryfikowana, a zasięgi SM wykorzystywane są przez strony światowego sporu geopolitycznego.

Drugim elementem był spadek zaufania do mediów publicznych, które w ostatnich latach były tubą propagandową rządu. Stąd – zdaniem prezesa RASP – wielu odbiorców odrzuciło treści publicznych nadawców. Nastąpił też efekt przeniesienia, czyli brak zaufania został przeniesiony na media komercyjne.

– Za tym poszła kolejna rzecz, czyli odrzucenie informacji. Polska jest w czołówce news avoidance. Ludzie nie dają już szansy mediom i nawet nie chcą sprawdzić, czy w ogóle coś się zmieniło – mówi Kutela.

Prowadząca dyskusję zwróciła też uwagę na efekt mediowego FOMO (fear of missing out), co skutkuje próbą wyciszenia szumu informacyjnego i poradzenia sobie z przebodźcowaniem.

Panelisci dyskutowali też o próbach wpływania na media. Zaznaczali, że w tradycyjnych mediach istnieją wieloetapowe i wieloskładnikowe mechanizmy zabezpieczające. W mediach społecznościowych takich mechanizmów nie ma. Stąd łatwość w docieraniu ze zmanipulowaną informacją do ogromnej rzeszy odbiorców.

Z tezą o pogorszeniu jakości mediów zgodził się Bartosz Hojka prezes Agora SA.

– Media, które robimy dzisiaj, są gorszej jakości – uderzył się w pierś prezes Agory.

Jego zdaniem jest to skutek rozpychania się na rynku big techów, a w szczególności mediów społecznościowych, które fundamentalnie zmieniły ekonomię biznesu mediów. Te tradycyjne musiały przenieść się do sieci, a ich wpływy przeniosły się “z Polski do Kalifornii” – do siedzib big techów.

 – Pieniądz, który cyrkulował w naszym wewnętrznym obiegu i finansował najbardziej wymagające gatunki dziennikarstwa, odpłynął. Mówiąc wprost: tego pieniądza jest o połowę mniej i wciąż go ubywa. Big techy zwiększają swój udział, a media tradycyjne tracą – mówił Hojka.

AI w mediach

Paneliści zauważyli też problem, który może dać się we znaki mediom. To niepohamowany rozwój sztucznej inteligencji.

– Nie uważam, że AI jest czymś jednoznacznie złym. Na pewno przyniesie dużo dobrego i dużo złego – mówi Aleksander Kutela prezes RASP.

Zdaniem szefa wydawcy Onetu z punktu widzenia jakości kontentu dzięki AI będziemy mogli tworzyć fantastycznej jakości artykuły. W kwestii zagrożeń prezes RASP wskazywał chociażby na technologię deepfake.

Paneliści zwrócili uwagę, że sama pomoc AI w pisaniu tekstów czy tworzeniu treści, nie zwalnia z odpowiedzialności dziennikarek i dziennikarzy weryfikujących te treści. Ryzykiem jest jednak powstanie serwisów, które masowo za pomocą AI będą generowały niezweryfikowane, clickbaitowe teksty, za które nie będą brały odpowiedzialności.

Co dalej z mediami?

Pomysłem na budowanie relacji z odbiorcą jest model subskrypcyjny, wdrażany przez wielu wydawców. Według panelistów clickbait nie zniknie, ale jakościowe dziennikarstwo może generować dużo większe zyski niż błahe treści, gdzie liczba kliknięć generuje zainteresowanie reklamodawców.

Prezes RASP zwrócił też uwagę na optymistyczne zjawisko z punktu widzenia twórców i mediów. W momentach kryzysowych wydawcy mediów tradycyjnych (nie społecznościowych) generują rekordy oglądalności i słuchalności, ponieważ w sytuacjach takich jak wojna czy pandemia, odbiorca łaknie zweryfikowanej i jakościowej informacji.

W dyskusji udział wzięli:

Bartosz Hojka, Prezes, Agora SA

Aleksander Kutela, Prezes zarządu, Ringer Axel Springer Polska

Sylwia Czubkowska, Techstorie, Tok FM – moderatorka.