Na zakończenie Europejskiego Forum Nowych Idei uczestnicy przyjęli Deklarację Sopocką. Zaapelowali w niej do polskiego rządu, parlamentu i Komisji Europejskiej o podjęcie działań na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa, konkurencyjności i odporności Polski oraz całej Europy.

Dr Henryka Bochniarz, przewodnicząca Rady Programowej EFNI, omawiając najważniejsze punkty Deklaracji Sopockiej stwierdziła, że doświadczenie transformacyjne i pozycja szóstej gospodarki UE nakładają na Polskę szczególną odpowiedzialność za przyszłość Unii Europejskiej. Dotyczy to rządu, społeczeństwa obywatelskiego i środowisk gospodarczych. – Polska jest gotowa dzielić tę odpowiedzialność z innymi państwami – dodała.

W czasie ceremonii zamknięcia EFNI głos zabrali dr Henryka Bochniarz, Marek Górski, prezydent Konfederacji Lewiatan, Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezydentka Sopotu i Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego.

W konferencji wzięło udział 2178 osób, w tym 299 dziennikarzy i przedstawicieli mediów oraz 415 panelistów, prelegentów i moderatorów. W programie znalazło się 117 różnych wydarzeń.

Deklaracja Sopocka 2026

Żyjemy w czasach przełomu epok, co rodzi wiele poważnych wyzwań. Wojny, zmieniający się układ sił między mocarstwami, transformacja energetyczna i rozwój sztucznej inteligencji na nowo definiują warunki prowadzenia biznesu, funkcjonowania społeczeństw i państw. W tym trudnym momencie, my uczestnicy Europejskiego Forum Nowych Idei 2026, przedstawiamy najważniejsze rekomendacje dotyczące przyszłości Europy, w tym Polski – naszego bezpieczeństwa, gospodarki i jej konkurencyjności.
Polska ma do odegrania unikalną rolę w dyskusji na temat przyszłości Europy. Nasze doświadczenie transformacyjne, fakt, że jesteśmy 6. gospodarką UE nakłada na nas, na rząd, społeczeństwo obywatelskie, środowiska gospodarcze szczególną odpowiedzialność za przyszły kształt Unii Europejskiej. Polska jest gotowa, aby współdzielić tę odpowiedzialność z innymi krajami członkowskimi UE.

  1. Relacje transatlantyckie 2.0. Wobec rodzącego się nowego układu sił na świecie, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje transatlantyckie Unia Europejska musi stać się organizmem bardziej zintegrowanym, skutecznym i odgrywającym aktywną rolę w kształtowaniu nowego porządku globalnego.
  2. Wielka gra mocarstw na rynku światowym. Rosnąca rola Chin, Indii i innych państw Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej powinna być istotnym elementem w określeniu nowej, partnerskiej pozycji UE wobec krajów, tzw. Globalnego Południa.
  3. Pokój i stabilność na Bliskim Wschodzie. Wojna w tym regionie wpływa także na Europę: na bezpieczeństwo, ceny energii i handel. Dlatego UE nie może być jedynie obserwatorem – powinna stać się ważnym pośrednikiem i partnerem w poszukiwaniu długofalowych rozwiązań prowadzących do zapewnienia pokoju i stabilizacji w regionie.
  4. Wsparcie Ukrainy. Polska i Europa powinny nadal wspierać Ukrainę w walce z rosyjską agresją oraz już teraz przygotowywać się do powojennej odbudowy tego kraju. Potrzebne będzie połączenie środków publicznych, międzynarodowych i prywatnych, a europejskie (w tym polskie) firmy powinny odegrać w tym procesie aktywną rolę.
  5. Konsekwentne wspólne stanowisko UE wobec agresywnych działań Rosji jest ważnym elementem bezpieczeństwa Ukrainy i Europy.
  6. Ochrona konkurencyjności europejskiego przemysłu. Wobec rosnącej presji ze strony Chin potrzebne są zdecydowane działania ochronne, zwłaszcza w takich sektorach jak: motoryzacja, stal i wyroby stalowe, chemia, fotowoltaika, baterie, AGD, produkcja cementu i mebli, farmacja. Europa potrzebuje uczciwych i równych warunków konkurencji, skutecznych instrumentów ochrony rynku przed nieuczciwymi praktykami.
  7. Rozwój jednolitego rynku. Wspólny rynek czyni europejską gospodarkę odporniejszą na kryzysy i mniej zależną od innych. UE powinna usunąć zbędne przepisy i zadbać, by unijne prawo było stosowane jednakowo w każdym państwie. Małe i średnie firmy powinny mieć łatwiejszy dostęp do finansowania i nowych klientów, aby skuteczniej konkurować w dobie transformacji cyfrowej i ekologicznej oraz rosnącej konkurencji globalnej.
  8. Odwaga w sprawie rozszerzenia UE. Unia Europejska powinna podjąćodważną decyzję o kolejnych rozszerzeniach, traktując je jako strategiczną inwestycję w bezpieczeństwo i odporność geopolityczną Europy. Proces ma wielowymiarowe konsekwencje, w tym reformy instytucjonalne UE, dotyczące m.in. systemu głosowania w Radzie UE, planowania ram budżetowych UE i wspólnego systemu finansowego.
  9. Silniejszy przemysł obronny. Europa powinna konsekwentnie wzmacniać swoje zdolności obronne poprzez zwiększenie i lepsze wykorzystanie wydatków na obronność, rozwój europejskiego przemysłu obronnego oraz budowanie odporności strategicznej kontynentu.
  10. Wzrost oparty na innowacjach. Polska i UE muszą oprzeć wzrost gospodarczy na innowacjach i wysokiej produktywności. Wymaga to konsekwentnych inwestycji w nowoczesną infrastrukturę energetyczną, transportową i cyfrową, a także rozwijania i przyciągania talentów.
  11. Technologie cyfrowe jako priorytet. Europa powinna traktować rozwój technologii cyfrowych jako jedną z najważniejszych spraw na przyszłość, równie ważną jak konkurencyjność gospodarki czy ochrona klimatu i środowiska. Dzięki temu będzie silniejsza gospodarczo, bezpieczniejsza i lepiej przygotowana na kryzysy.
  12. Sztuczna inteligencja made in the UE. Europa powinna aktywnie rozwijać sztuczną inteligencję, a nie jedynie korzystać z rozwiązań tworzonych w innych częściach świata. Należy też wspierać budowę europejskich mediów społecznościowych, które zapewnią alternatywę dla dominujących platform amerykańskich i chińskich, z poszanowaniem europejskich standardów prywatności, bezpieczeństwa i praw użytkowników.
  13. Polska ma swoje 5 minut – wykorzystajmy je do budowania silnej marki. Polska potrzebuje konsekwentnej i skoordynowanej strategii budowania marki „Polska” w dynamicznym, konkurencyjnym otoczeniu międzynarodowym. Należy połączyć działania administracji, dyplomacji i środowisk gospodarczych na rzecz spójnego wizerunku naszego kraju jako nowoczesnego, wiarygodnego i atrakcyjnego partnera.
  14. Nauka i kultura na miarę sukcesu gospodarczego Polski. Sukces gospodarczy ostatnich dekad powinien znaleźć odzwierciedlenie w ambitnym wspieraniu polskiej nauki i kultury. Apelujemy o zwiększenie nakładów na badania i twórczość, zapewnienie stabilnych warunków rozwoju instytucjom naukowym i kulturalnym oraz wspieranie międzynarodowej współpracy. Potrzebne są także systematyczne działania zwiększające obecność polskich osiągnięć naukowych oraz filmu, muzyki, literatury i sztuki za granicą.
  15. Trwała deregulacja. Deregulację trzeba kontynuować. Nie może to być jednorazowa akcja ani pomysł, który znika wraz ze zmianą sytuacji politycznej. Państwo powinno stale i regularnie usuwać zbędne obowiązki, upraszczać przepisy i pilnować, by nie powstawały nowe utrudnienia dla firm.
  16. Współpraca państwa, biznesu i nauki w obronności. Firmy prywatne powinny być angażowane już na etapie planowania potrzeb i nowych technologii, a nie dopiero przy realizacji zamówień państwa. Pozwoli to lepiej wykorzystać potencjał polskich przedsiębiorstw i uczelni, rozwijać nowoczesne technologie oraz wzmacniać krajowe zdolności produkcyjne przemysłu obronnego.
  17. Przewidywalne zmiany podatkowe. Zmiany podatkowe zwiększające obciążenia przedsiębiorców, w szczególności podnoszące stawki podatku, rozszerzające zakres opodatkowania, ograniczające ulgi lub wprowadzające nowe obowiązki sprawozdawcze i dokumentacyjne powinny wchodzić w życie z co najmniej sześciomiesięcznym vacatio legis. Da to firmom czas na dostosowanie systemów, budżetów i procedur, ograniczając koszty oraz ryzyko błędów. Przedsiębiorcy potrzebują stabilności i przewidywalności.
  18. Równowaga płci we władzach spółek. Apelujemy o szybkie wprowadzenie w życie przepisów o równowadze płci we władzach spółek. Wybór członków zarządów powinien być otwarty, przejrzysty i oparty na kompetencjach. Równość w pracy wzmacnia firmy, gospodarkę i całe społeczeństwo.
  19. Polska przyszłości potrzebuje młodych i dialogu. Przyszłość Polski zależy od zaangażowania młodego pokolenia, wspierania rodzin i poprawy sytuacji demograficznej. Ważny jest także otwarty dialog społeczny, który pozwoli przedsiębiorcom aktywnie uczestniczyć w tworzeniu nowoczesnej, innowacyjnej gospodarki, uwzględniającej potrzeby społeczne
  20. Szybsza transformacja energetyczna. Polska potrzebuje przyspieszenia transformacji energetycznej i długoterminowego planu rozwoju energetyki opartego na takiej strukturze źródeł energii, która zapewni minimalne obciążenie dla środowiska. Oznacza to dalszy rozwój odnawialnych źródeł energii, rozbudowę i modernizację sieci energetycznych, rozwój magazynów energii oraz wsparcie oszczędzania energii w domach, firmach i instytucjach. Te zmiany wymagają ogromnych inwestycji. Państwo nie powinno nakładać nadmiernych obciążeń finansowych na firmy realizujące transformację energetyczną.
  21. Nowe instrumenty wzrostu. Musimy szukać nowych instrumentów wzrostu, do których należą między innymi przemysły kreatywne, innowacyjne i przemysł kosmiczny. Największym zasobem Polski na XXI wiek jest kapitał ludzki i innowacyjność społeczeństwa. Najważniejszym zadaniem państwa jest stworzenie najlepszych możliwości rozwoju dla tego potencjału.

Jako uczestnicy Europejskiego Forum Nowych Idei 2026 apelujemy do polskiego rządu, parlamentu, Komisji Europejskiej o działania, które wzmocnią bezpieczeństwo, konkurencyjność i odporność Polski i Europy oraz pozwolą lepiej wykorzystać szanse, jakie przynoszą zmiany technologiczne, gospodarcze i geopolityczne.         

Sopot, październik 2026

 

Fundamentem amerykańskiego projektu od jego zarania były ideały oświecenia. Zbudowane wokół pragnienia wolności gospodarczej i samostanowienia Stany Zjednoczone w ciągu ponad dwustu lat od swojego powstania stały się globalnym supermocarstwem, wzorem państwa prawdziwie wolnego i demokratycznego. Jednak rok 1991 zastał Stany Zjednoczone w kłopotliwej sytuacji tradycyjnie antyautorytarnemu państwu po upadku Związku Radzieckiego przypadła rola światowego hegemona. Początkowa obietnica o byciu gwarantem pokoju i demokracji dla świata dziś, szczególnie w świetle bezsensownej wojny z Iranem czy porwania urzędującego prezydenta Wenezueli, wydaje się być mało śmiesznym żartem. Co zostało z motta Ojców Założycieli USA – „Sic semper tyrannis”?

Trump 2.0 dla wielu, w tym dyskutantów, jawi się aberracją, wynaturzeniem Amerykańskiego Snu. Porzucono jakiekolwiek pretensje by, chociaż powierzchownie, uzasadniać działania na arenie międzynarodowej niesieniem demokracji.  Czy to co obecnie dzieje się w i za sprawą Stanów Zjednoczonych jest tylko przejściową turbulencją?

Ku temu spojrzeniu skłaniał się w swojej wypowiedzi Sławomir S. Sikora, przewodniczący rady nadzorczej Citi Handlowy: „250 lat historii USA podpowiada nam,  jak radzić sobie w sytuacjach w których Polska czy Europa nie widzi dobrego wyjścia. Ameryka z kryzysów wychodzi silniejsza, zarówno politycznych jak i ekonomicznych – dzięki temu, że postawiono tam wiele lat temu na przedsiębiorczość i merytokrację.”

Według Andrei Bernstein, dziennikarki i autorki, autokratyczne tendencje widoczne za administracji prezydenta Trumpa są zgodne z globalnymi trendami i nie są niczym nowym w polityce amerykańskiej. Zwracała jednak uwagę, że znacznym problemem jest jego nieprzewidywalność.

Zgodził się z nią prof. Yascha Mounka (Johns Hopkins Univeristy), sugerując, że obecna sytuacja jest logiczną kontynuacją procesów zachodzących w USA od wielu lat.  W jego ocenie historia Stanów Zjednoczonych jest historią kraju zbudowanego na ideach które zawsze podlegały wewnętrznym tarciom.

Przyczyny obecnego stanu rzeczy, Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika Polityka, doszukiwał się w systemie dwupartyjnym amerykańskiej demokracji: „Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych nie przewidzieli, że system dwupartyjny daje podłoże do polaryzacji – a polaryzacja zabija demokrację.”

Dyskusję panelową, która odbyła się w ramach EFNI 2026 podsumować można słowami Janusza Reitera, byłego ambasadora RP w Niemczech i przewodniczącego Rady Fundacji Centrum Stosunków Międzynarodowych: „Ameryka dotychczas niezainteresowania roztrząsaniem zamierzchłej przeszłości, za prezydenta Trumpa zaczęła pogrążać się w historycznych obsesjach. Strata Ameryki patrzącej w przyszłość jest wyjątkowo dotkliwa dla Europy.”

Udział wzięli:

Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika Polityka

Janusz Reiter, były ambasadora RP w Niemczech i przewodniczący Rady Fundacji Centrum Stosunków Międzynarodowych

Andrea Bernstein, dziennikarka, autorka

prof. Yascha Mounk, Uniwersytet Johnsa Hopkinsa

Sławomir S. Sikora, przewodniczący rady nadzorczej CITI Handlowy

prowadzenie:

prof. Karolina Wigura, Uniwersytet Oksford, Kultura Liberalna

 

Świat kojarzy nasze gry, marki modowe, ceramikę i wzornictwo. Branża kreatywna radzi sobie świetnie, ale by mówić o polskim soft power trzeba trochę więcej. Brakuje spójnej strategii budowania rozpoznawalności Polski na świecie – wskazywali uczestnicy panelu „Jak kultura i przemysły kreatywne budują wizerunek marki Polski i przewagi konkurencyjne kraju?”.

Paneliści reprezentujący różne gałęzie branży kreatywnej dyskutowali o tym, jak wykorzystywać jej potencjał do budowy polskiego soft power.

Mamy zasoby, nie mamy strategii

Panel otworzyła Ewa Rumińska-Zimny, wiceprezeska zarządu Stowarzyszenia Kongres Kobiet, która podsumowała silne strony polskiej branży kreatywnej, wskazując jednocześnie bariery, jakie napotyka ona na drodze do rozwoju. Wskazała m.in., że cały sektor PKK (Przemysły Kultury i Kreatywne) to potężna gałąź polskiej gospodarki, generująca nawet od 2 do 3,5 proc. PKB.

W dodatku projekty w tym sektorze generują duży zysk przy relatywnie niskich nakładach inwestycyjnych – napędzając przy okazji inne gałęzie gospodarki (np. wydarzenia kulturalne, takie jak festiwale, generują zyski dla lokalnych biznesów, turystyki czy gastronomii). Wskazała jednak, że inwestycje w ten sektor są póki co stosunkowo niewielkie, co musi się zmienić, by utrzymać tempo wzrostu i budować Markę Polska.

Nie ma powodu do wstydu

Uczestnicy panelu wskazywali, że polskie marki od lat są szanowane i rozpoznawane na całym świecie. Iwona Pik z Krosno Glass opowiadała o transformacji, jaką przeszła jej firma. Wskazała, że sukcesem okazało się postawienie na własne wzornictwo i kreowanie marki w segmencie premium, nie dało się bowiem konkurować cenowo z dużymi chińskimi firmami. Firma zinwentaryzowała swoje zasoby (wzory, umiejętności technologów) i zaprosiła do współpracy projektantów, co stało się źródłem jej sukcesu.

Polskimi produktami rozpoznawalnymi na całym świecie są też gry komputerowe, o czym mówił Piotr Mieczkowski z Fundacji Digital Poland. Wskazał przy tym, że choć branża generuje około 5,5-6 miliardów złotych, to Polska nie w pełni wykorzystuje jej potencjał. – Korea i Japonia promują się przez K-pop czy anime, a my mamy gry takie jak „Wiedźmin” czy „Cyberpunk”, ale nie przekładamy tego na dodatkowe źródła promocji kultury, np. komiksy – wskazywał Mieczkowski. Dodał, że branży brakuje systemowego wsparcia finansowego państwa (na wzór sektora filmowego), które przyspieszyłoby jej rozwój.

Joanna Mroczkowska z Best Fashion & Media przypomniała o tym, że mówiąc o polskim soft power, nie można marginalizować branży modowej. – Polska moda jest w fantastycznym miejscu – podkreślała.

Twórco, radź sobie sam?

Nie wszystko jednak jawi się w różowych barwach – bo, o ile polscy twórcy nie mają się czego powstydzić, szwankuje system, bez którego trudno mówić o polskim soft power z prawdziwego zdarzenia.

Piotr Mieczkowski wskazał, że poszczególne branże oraz instytucje działają w rozproszeniu, „grając na siebie”, a tak być nie powinno. Jego zdaniem rząd powinien zadbać o spójną strategię, koordynację działań i wspólny kalendarz wydarzeń. Umożliwiłoby to polskim firmom zaplanowanie i skoordynowanie promocji swoich marek. Wskazał również, że promocja kultury wciąż traktowana jest jako koszt, a nie inwestycja, co jest główną barierą dla budowy polskiego soft power.

Marka Polska nie zbuduje się sama

Hanna Rydlewska, redaktorka naczelna Vogue Polska Living, podkreśliła, że wiele do życzenia pozostawia również system finansowania, który jest nietransparentny i często wręcz odstrasza młodych twórców zamiast być dla nich trampoliną do rozwoju.

Paneliści wskazali, że jeżeli rząd faktycznie – jak zapowiadał – chce inwestować w projekt, który nazywa Marką Polska, to takie działania należy zaplanować i zapewnić im odpowiednie finansowanie. Konieczna jest też spójność i konsekwencja w budowaniu własnej narracji. Joanna Mroczkowska radziła brać przykład z Włoch i dać polskim markom odpowiedni „zastrzyk PR-owy”, by stworzyć silny narodowy produkt.

Uczestnicy panelu:

Wprowadzenie: Ewa Rumińska-Zimny, wiceprezeska zarządu, Stowarzyszenie Kongres Kobiet

  • Anna Masłoń-Oracz, UNESCO chair, Kolegium Zarządzania i Finansów, SGH
  • Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający, Fundacja Digital Poland
  • Joanna Mroczkowska, dyrektor zarządzająca, Best Fashion & Media
  • Iwona Pik, prezes zarządu, Krosno Glass
  • Hanna Rydlewska, redaktorka naczelna, Vogue Polska Living, członkini zarządu Fundacji Visteria

Moderacja: Aleksandra Szymańska, dyrektorka, Instytut Przemysłów Kreatywnych

Grupa wyszehradzka kontynuuje tradycję spotkań średniowiecznych królów regionu. Europa centralna zawsze miała i mieć będzie wspólne interesy – mówił na EFNI Miroslav Wlachovský.

Zmiana władzy w Budapeszcie może być jak łyk świeżego powietrza dla grupy V4, może jednak również prowokować do dyskusji o tym, na ile ten format współpracy jest aktualny i potrzebny w zjednoczonej Europie.

Podczas panelu poświęconego znaczeniu V4 Miroslav Wlachovský, były minister spraw zagranicznych i europejskich Słowacji,  podkreślał, że tradycja spotkań liderów Polski, Czech, Słowacji i Węgier sięga wiele stuleci wstecz. Podzielił się słowacką perspektywą i przypomniał, jak ważne dla jego kraju było wsparcie grupy wyszehradzkiej przed ponad 30 laty. Kiedy my mierzyliśmy się z autokratycznym reżimem premiera Vladimíra Mečiara, reszta członków grzała dla nas krzesło, byśmy mogli dołączyć do NATO i do Unii Europejskiej – powiedział.

Były szef dyplomacji Czech, Tomáš Petříček, podkreślił, że właściwe pytanie, które należy sobie postawić, brzmi: „dla kogo grupa wyszehradzka jest ważna?” Według czeskiego polityka, do 2004 roku cztery kraje łączył wspólny cel: dołączyć do NATO i do UE. Od czasu, gdy to nastąpiło, znaczenie i rola V4 są nieustannie kwestionowane. Nasze interesy nie zawsze są zbieżne, czy chodzi o kwestie geopolityczne, czy energetyczne – przekonywał. Według Petříčka należałoby zastanowić się, czy członkowie chcą mocniej skoncentrować się na strategicznym interesie grupy V4, czy może potrzebują budować współpracę środkowo-europejską w szerszym rozumieniu, nie zamykając się w ramach grupy. Polityk zwracał uwagę na ograniczenia formatu, nawet po zmianie władzy na Węgrzech.

Ekspertka węgierskiego Equilibrium Institute, Reka Szemerkenyi, przypomina, że grupa wyszehradzka narodziła się w konkretnym otoczeniu, w odpowiedzi na geopolityczną presję. Według Szemerkeneyi, losy grupy można podzielić na trzy etapy: pierwszy, obejmujący czasy od jej powstania do roku 2004, drugi, która trwał od akcesji do Unii Europejskiej oraz NATO do roku 2022, kiedy państwa próbowały – z różnym skutkiem – promować wspólne inicjatywy w Unii Europejskiej, po etap trzeci, który rozpoczęła agresja Rosji na Ukrainę. „Czeska polityka zagraniczna mocno zgadzała się wtedy z priorytetami polityki zagranicznej Polski” – mówiła Szemerkenyi, wskazując jednocześnie na odmienne podejście Słowacji i Węgier. Trzeci etap skończył się wraz z wyborami na Węgrzech w tym roku. „Teraz jesteśmy na etapie czwartym i mamy do czynienia z momentem szczególnym, w którym grupa zrodzona z konieczności geopolitycznej może zdecydować, jak chce iść dalej do przodu” – wyjaśniła.

Specjalistka z Equilibrium Institute uważa, że państwa grupy V4 muszą określić, czy chcą się skupić na sprawach regionu, np. projektach infrastrukturalnych lub projektach energetycznych w ramach Unii Europejskiej, czy też chcą występować we własnym imieniu. To jednak będzie wymagało myślenia strategicznego oraz pracy nad wspólnym, strategicznym przesłaniem, którego żaden z krajów nie jest w stanie wypromować w pojedynkę.

Nad tym, czy takie wspólne podejście jest w ogóle możliwe, zastanawiał się szef Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka, Jakub Wiśniewski. „Wstrzymujemy oddech od wyborów do wyborów” – wskazywał. „Czasem mamy dobre wieści, jak ostatnio, z Budapesztu, ale w przyszłym roku w dwóch krajach odbędą się wybory i kto wie, czy to będą rządy liberalne, czy prawicowo-populistyczne, co znów niezwykle skomplikowałoby sprawy” – tłumaczył Wiśniewski.

Zdaniem eksperta, członkowie grupy wyszehradzkiej powinni być szczerzy sami przed sobą. Jak wspominał, V4 nie interesuje Amerykanów i Chińczyków. Co więcej, według Wiśniewskiego, kryzys znaczenia przeżywa cała Unia Europejska. „Nikogo nie interesuje, z kim spotkała się przewodnicząca Komisji Europejskiej, natomiast szczyt USA-Chiny śledzi cały świat” – przekonywał.

Dyrektor Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej podkreślał jednak, że „czwórka” jest ważna – a przynajmniej powinna być – dla samych członków grupy. Jej znaczenie zaś rośnie tym bardziej, im bardziej dookoła rozpada się znany nam porządek. Czuję się Słowakiem, czuję się Węgrem, czuję się Czechem. To są ludzie, których rozumiem, z którymi dzielę ważną część mojej tożsamości – mówił Wiśniewski, według którego oznacza to, że jeśli na świecie zapanują chaos i nieprzewidywalność, łatwiej będzie wraz z najbliższymi sąsiadami pracować nad wspólnymi inicjatywami.

W dyskusji udział wzięli:

  • były minister spraw zagranicznych i europejskich Słowacji, Miroslav Wlachovský
  • były minister spraw zagranicznych Czech, Tomáš Petříček
  • ekspertka węgierskiego Equilibrium Institute, Reka Szemerkenyi
  • dyrektor Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka, Jakub Wiśniewski.

Dyskusję prowadził prof. Radosław Markowski z Polskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu SWPS.

Europa musi przygotować się nie tylko na rosyjską agresję, lecz także na równoczesne kryzysy energetyczne, cyberataki i niepewność amerykańskich gwarancji. Podczas EFNI 2026 w Sopocie uczestnicy debaty zastanawiali się, czy państwa Unii potrafią reagować szybciej i wspólnie.

„To nie wojna hybrydowa. To wojna przeciwko nam” – mówił Eugeniusz Smolar z Centrum Stosunków Międzynarodowych, wskazując na rosyjskie akty dywersji. Tę diagnozę podzieliła Dalia Bankauskaitė z Uniwersytetu Wileńskiego. Ostrzegała, że zawieszenie broni na Ukrainie bez skutecznych gwarancji bezpieczeństwa mogłoby dać Rosji czas na odbudowę sił. Z litewskiej perspektywy priorytetem pozostaje zarówno europejska zdolność odstraszania, jak i obecność amerykańskich żołnierzy.

Niepewność dotycząca amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa powracała jednak w dyskusji. Eugeniusz Smolar przekonywał, że zmiana podejścia administracji Donalda Trumpa do sojuszników każe Europie na nowo ocenić wiarygodność amerykańskich gwarancji. Constantinos Filis, dyrektor Instytutu Spraw Globalnych w American College of Greece, nie kwestionował znaczenia NATO, ale proponował odejście od jednostronnej zależności od USA ku bardziej partnerskim relacjom. Zauważył, że kierunek amerykańskiej polityki zmieniał się już za Baracka Obamy, więc nie można liczyć wyłącznie na zmianę prezydenta.

Z perspektywy Grecji niebezpieczeństwo nie kończy się na Rosji. Filis wskazywał, że poważny kryzys na Bliskim Wschodzie może jednocześnie zakłócić transport morski, dostawy energii i wywołać nową presję migracyjną, podczas gdy Europa nadal będzie wspierać Ukrainę. „Zastąpienie jednej zależności inną niekoniecznie czyni nas bardziej odpornymi” – przestrzegał, odnosząc się do bezpieczeństwa energetycznego.

Jak uniknąć sytuacji, w której Europa rozpoznaje zagrożenie, ale reaguje za późno? Europosłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz wskazywała na projektowane zmiany w unijnych wydatkach: niemal 18 mld euro na mobilność wojskową oraz 131 mld euro na obronność, bezpieczeństwo i przestrzeń kosmiczną w proponowanym funduszu konkurencyjności. „Jesteśmy wciąż zbyt wolni i zbyt podzieleni” – przyznała, podkreślając potrzebę wspólnej reakcji na cyberataki i sabotaż. Eugeniusz Smolar argumentował natomiast, że źródłem opóźnień bywają nie tyle instytucje w Brukseli, ile sprzeczne interesy rządów państw członkowskich.

Dalia Bankauskaitė przypomniała wreszcie, że odporność nie powstaje wyłącznie dzięki zakupom sprzętu. Społeczeństwo musi umieć przetrwać długotrwały kryzys i ufać informacjom, na podstawie których działa. „W sytuacjach kryzysowych ludzie nie chcą opinii ani komentarzy. Chcą informacji, jak sobie poradzić” – mówiła.

W panelu uczestniczyli:

  • Dalia Bankauskaitė, Uniwersytet Wileński
  • Constantinos Filis, dyrektor, Instytut Spraw Globalnych, American College of Greece
  • Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka do Parlamentu Europejskiego
  • Eugeniusz Smolar, Centrum Stosunków Międzynarodowych

Moderacja: Adrianna Śniadowska, CEO Centrum Stosunków Międzynarodowych

Jak wygląda globalna architektura energetyczno-surowcowa i jakie instrumenty – od dywersyfikacji po inwestycje w nowe technologie – mogą zwiększyć odporność państw i firm. O „wąskich gardłach” świata, czyli energii i surowcach rozmawiali paneliści podczas 15. edycji EFNI.

Rasha Al Jundy z Dubai public policy and Research Centre podkreślała podczas rozmowy, że świat podlega gwałtownym zmianom i kraje stanęły przed wyzwaniem, jak można ominąć cieśninę Ormuz, jako kluczową drogę transportu surowców z regionu. „Iran stworzył bardzo niebezpieczny precedens nacisku na całą społeczność międzynarodową, poprzez nacisk na ogólnoświatowy rynek energii” – zaznaczyła.

Dyrektor wykonawczy Middle East Insights Institute Mohammed Al-Hashemi skupił się na nadwyrężonym zaufaniu w kwestii dostaw. Kiedyś nie było najmniejszych opóźnień w przesyłach – wspominał. Innym wątkiem, który podkreślał podczas panelu Mohammed Al-Hashemi, był temat znaczenia współpracy na rynku paliw. Dyplomacja i negocjacje nie istnieją jednak w pustce, wymagają środowiska międzynarodowego, które wprowadza zasady – podkreślał. Kiedyś łatwiej było wysłać delegację, teraz łatwiej jest posłać pocisk – obrazował problem.

Prezes zarządu i dyrektor generalny FGSZ Natural Gas Transmission Ltd. Szabolcs I. Ferencz pochylił się nad problemem krajów, które nie mają dostępu do morza. Kluczowe jest, aby w takiej sytuacji mieć przygotowany nie tylko „plan b”, ale i wiele innych zapasowych planów. Musimy dbać o naszą elastyczność i musimy dbać o nasze bezpieczeństwo energetyczne, polegamy w naszym bezpieczeństwie na współpracy z sąsiadami – zaznaczył.

Profesor Dorota Niedziółka, kierowniczka Katedry Geografii Ekonomicznej SGH zwróciła uwagę na pozycję naszego kraju. „Polska znacząco poprawiła swoją sytuację i bezpieczeństwo energetyczne kraju, ale to nie wyeliminowało całkowicie problemu bezpieczeństwa dostaw. Po prostu zmieniła się natura podatności” – podkreśliła podczas dyskusji. Mamy teraz większą elastyczność i więcej opcji zakupu gazu, ale nie możemy zapominać o tym, jak ważna jest solidarność regionu – mówiła.

Partner THINKTANK Leszek Wroński podbił istotny jego zdaniem wątek czasu – to on jest kluczowym ogniwem – mówił. Przespaliśmy zbyt wiele, nic nie robiąc, przespaliśmy dobre momenty na budowanie odporności i to trwało zbyt długo – podkreślał, zwracając uwagę na to, iż transformacja energetyczna powinna przebiegać sprawniej. Przedstawiciel THINKTANK dodał również, że w przyszłości w zmniejszeniu podatności na kryzysy mogą nam pomóc Odnawialne Źródła Energii.

W panelu udział wzięli:

  • Mohammed Al-Hashemi, dyrektor wykonawczy, Middle East Insights Institute
  • Rasha AlJundy, senior fellow, Dubai public policy and Research Centre, UAE
  • Szabolcs I. Ferencz, prezes zarządu i dyrektor generalny, FGSZ Natural Gas Transmission Ltd. (online)
  • Prof. Dorota Niedziółka, prorektor ds. rozwoju, kierownik Katedry Geografii Ekonomicznej, SGH
  • Leszek Wroński, partner, THINKTANK

Moderacja: Prof. Adriana Łukaszewicz, katedra ekonomii, Akademia Leona Koźmińskiego

Polska należy do krajów UE z najwyższym udziałem kobiet na stanowiskach kierowniczych, im wyżej jednak w strukturze władzy, tym bardziej ta obecność maleje. Dyrektywa o równowadze płci ma to zmienić, wprowadzając nowe zasady dotyczące wyboru osób na najwyższe stanowiska. Panel EFNI 2026 połączył perspektywy osób odpowiedzialnych za tworzenie, wdrażanie, nadzór i stosowanie nowych regulacji.

W trakcie wprowadzenia do panelu, Alicja Wejdner-Cichy z Konfederacji Lewiatan zaprezentowała dane, pokazujące, iż Polki wciąż napotykają na szklany sufit. O ile pań na stanowiskach kierowniczych jest w Polsce więcej, niż wynosi średnia unijna, to już w zarządach spółek jesteśmy znaczniej poniżej tej średniej.  W prawie 60 procent spółek na całej Giełdzie Papierów Wartościowych (na 150 spółek) nie ma ani jednej kobiety, a na czele zaledwie 7 spółek stoją kobiety.

Od września 2026 roku w Polsce obowiązuje Dyrektywa o równowadze spółek, która nakłada na duże spółki giełdowe w Unii Europejskiej obowiązek zapewnienia określonego odsetka osób z niedostatecznie reprezentowanej płci w swoich organach. Na razie, w spółkach polskiej GPW brakuje 216 kobiet do spełniania wymogu 33 procent kobiet w zarządach spółek i radach nadzorczych.

Prof. Natasza Kosakowska-Berezecka z Uniwersytetu Gdańskiego dodała, iż najnowszy raport równościowy – pokazuje, że potrzeba 123 lat, by osiągnąć równowagę płci w biznesie, edukacji czy polityce. Mówiąc o równości wciąż mierzymy się ze stereotypami – najważniejszą rolą mężczyzny jest zarabianie pieniędzy, a kobiety – zajmowanie się dziećmi – z tymi stwierdzeniami zgadza się odpowiednio 69 i 71 procent Polaków.

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zapewnił, że MAP konsekwentnie realizuje strategię równościową w ministerstwie. W poszczególnych spółkach giełdowych, z obszaru podległemu MAP też się to dzieje  – zarówno na poziomie rad nadzorczych, jak i na poziomie zarządów.

Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego prof. Jacek Jastrzębski powiedział, że KNF opublikował wytyczne dla spółek, w których zaznacza, czego będzie oczekiwać i w jakim terminie, jeśli chodzi o wykonanie dyrektywy.

Prezes zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie Tomasz Bardziłowski zapewnił, że wdrażanie dyrektywy GPW rozpoczęła od siebie i przedstawił dane, zgodnie z którymi 4 z 12 miejsc w zarządzie i radzie giełdy to kobiety (czyli 1/3 wszystkich stanowisk). Zaznaczył, że spółki są inspirujące, jeśli są różnorodne.

Członek zarządu ds. human capital z Orange Polska Jacek Kowalski, przekonywał, że warto wprowadzać politykę równościową w firmach, ponieważ jest to zwyczajnie normalność – kobiety są lepiej wykształcone, lepiej zorganizowane. 38 procent pracowników w Orange Polska to kobiety. „Dbanie o różnorodność opłaca się, to powinno być długoterminową polityką. Udaje się wtedy, kiedy nie trzeba już tłumaczyć, jak ważna jest różnorodność. Mam to szczęście, że ja w mojej spółce nie muszę tego tłumaczyć” – zapewnił Jacek Kowalski.

W panelu wzięli udział:

  • Prof. Natasza Kosakowska-Berezecka, Uniwersytet Gdański
  • Alicja Wejdner-Cichy, Konfederacja Lewiatan
  • Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych
  • Tomasz Bardziłowski, prezes zarządu, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie
  • Jacek Jastrzębski, prof. UW, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego
  • Jacek Kowalski, członek zarządu ds. human capital, Orange Polska
  • Arkadiusz Myrcha, sekretarz stanu, Ministerstwo Sprawiedliwości

Moderacja: Henryka Bochniarz, prezes, Akademia Przywództwa

Budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej szansą na „atomowy” local content. O wpływie inwestycji na polskie bezpieczeństwo energetyczne, rynek pracy i szansach, jakie stoją przed wykonawcami rozmawiali uczestnicy panelu podczas 15. edycji Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. 

Prezes zarządu spółki Polskie Elektrownia Jądrowe Marek Woszczyk powiedział, że prace związane z budową pierwszej w Polsce elektrownia jądrowej przebiegają w odpowiednim tempie, żeby w 2035 roku prąd popłynął z pierwszego bloku energetycznego. Mówił o tym, że inwestycja jest skomplikowana, ale też jest dużą szansą – dla gospodarki, rynku pracy oraz pracujących przy budowie polskich firm. Właśnie w local content Marek Woszczyk widzi wielką szansę dla Polski. Podkreślił, że chodzi nie tylko o zarobek dla firm pracujących przy budowie, ale też o know-how, które zyskają. Powiedział, że biorąc pod uwagę duży portfel zleceń firmy Westinghouse, jest możliwe, że w przyszłości polskie firmy będą mogły realizować zlecenia na zagranicznych rynkach.

Dyrektor departamentu eksploatacji obiektów jądrowych w Narodowym Centrum Badań Jądrowych Jakub Jodłowski zwrócił uwagę na potrzeby zapewnienia kadr dla elektrowni jądrowej. Powiedział, że jeżeli kupujemy technologię potrzebną do zrealizowania inwestycji, to nie kupujemy doświadczenia, jakie przychodzi z tą technologią. Podkreślił, że to doświadczenie trzeba będzie dopiero zdobyć. Jednocześnie wskazał, że jeszcze nie jest za późno za kształcenie kadr. Wyszkolenie operatora reaktora zajmuje tyle, co czas studiów, po którym następuje dwuletnie przeszkolenie – powiedział.

Wicewojewoda pomorski Emil Rojek powiedział, że w jego regionie jest dość powszechne poparcie i akceptacja dla decyzji o budowie elektrowni atomowej w tym miejscu. Podkreślił, że dla mieszkańców jest ważne, żeby firmy z tego regionu uczestniczyły w realizacji inwestycji i miały udział w zyskach związanych z budową. Dodał, że budowa elektrowni wiąże się z licznymi inwestycjami drogowymi, klejowymi i energetycznymi.

Poseł Maciej Tomczykiewicz pytany był o plany związane z budową drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. Mówił, że wybór wykonawcy będzie istotną decyzją nie tylko biznesową, ale też polityczną. Polityk przypomniał, że na 2027 rok planowany jest wybór partnera strategicznego oraz technologii wykonania inwestycji. Dodał, że na razie nie wiadomo, gdzie elektrownia powstanie.

Uczestnicy dyskusji:

  • Jakub Jodłowski, dyrektor departamentu eksploatacji obiektów jądrowych, Narodowe Centrum Badań Jądrowych
  • Emil Rojek, wicewojewoda pomorski
  • Maciej Tomczykiewicz, poseł, Sejm RP
  • Marek Woszczyk, prezes zarządu, PEJ sp. z o.o.

Moderacja: Jakub Wiech, dziennikarz, elektryfikacja.eu

W ocenie współautorki wskaźnika dr hab. Agnieszki Chłoń-Domińczak, prof. SGH, prorektorki ds. nauki 5. edycja wskaźnika catch-up, która obejmuje dane za 2024 r., pokazuje stabilizację. Wskaźnik grupowy wyniósł w wypadku Polski 93% średniej UE-27, 92% UE-14 (kraje członkowskie sprzed 2004 r. bez Wielkiej Brytanii) i 106% UE-13 (kraje, które przystąpiły do Unii w 2004 r.), czyli tyle samo co rok wcześniej. Po dwóch latach wyraźnej poprawy (2022–2023) Polska utrzymała w 2024 r. osiągnięty poziom, ale nie przybliżyła się bardziej do średniej unijnej.

Obszary poprawy. Dochody i deprywacja materialna to wymiar, w którym Polska wyraźnie wyprzedza wszystkie grupy porównawcze, a jej przewaga się zwiększyła. Warunki mieszkaniowe przekroczyły średnią UE-27 i UE-14. Ochrona środowiska wzrosła, głównie dzięki spadkowi emisji gazów cieplarnianych, choć nadal jest najsłabszym wymiarem.

Obszary pogorszenia i stagnacji. Relatywna pozycja na rynku pracy nieznacznie się pogorszyła (spadek z 82 → do 81), najbardziej zaznaczony w relacji do UE-13. Edukacja utrzymała się na poziomie z 2023 r. względem UE-27 i UE-14, ale przewaga Polski nad UE-13 się zmniejszyła: wskaźnik spadł z 115 do 113.

Zdrowie i transport nie zmieniły się.

Perspektywa długoterminowa. W latach 2010–2024 wskaźnik poprawił się w sześciu z siedmiu wymiarów (np. rynek pracy o 18 pkt, edukacja o 20 pkt). Jedynie ochrona środowiska jest poniżej poziomu z 2010 r. (70% wobec 72%). Roczne zmiany są jednak małe, a wskaźniki takie jak przeciętne dalsze trwanie życia, wczesne kończenie nauki czy przeludnienie mieszkań zmieniają się powoli. Ocena trwałości wymaga więc kolejnych edycji i analizy trendu, a nie pojedynczego roku.

Trzeba przy tym pamiętać, że:

  • wskaźnik jest względny, więc zależy również od zmian średniej grup porównawczych;
  • mierzy efekty, a nie nakłady i nie przypisuje zmian konkretnym politykom, dlatego wynik 2024 r. nie jest oceną jednego gabinetu. Ogólnie rzecz biorąc: raport nie daje podstaw do łączenia jego wyników z oceną rządu jako takiego.
  • niektóre wartości są mierzone raz na kilka lat  (np. mediana płac w 2023 i 2024 r. jest przyjęta z badania przeprowadzonego w 2022 r.), co ogranicza interpretację zmian rocznych w tym obszarze.

Wniosek: 2024 r. to rok stabilizacji na wysokim poziomie. Poprawa dochodów i mieszkalnictwa jest realna, ale utrzymanie konwergencji wymagać będzie działań w obszarze rynku pracy, edukacji i ochrony środowiska.

Pełen raport zaprezentowany podczas EFNI 2026 dostępny jest tutaj.

Jak zbudować stabilny i elastyczny system energetyczny, który sprosta rosnącym potrzebom gospodarki cyfrowej, elektromobilności i nowych technologii? Jaką rolę odegrają rozbudowa sieci, magazyny energii, cyfryzacja i regulacje w przyspieszeniu niezbędnych inwestycji? Na te pytania poszukiwali odpowiedzi uczestnicy panelu „Energia, która nie blokuje rozwoju. Sieci, magazyny i odporność systemu – wyzwanie dla nowoczesnej energetyki”

„Transformacja sektora elektroenergetycznego wymaga ścisłej koordynacji działań w obszarze regulacji, technologii i finansowania, a także ich spójności z celami Unii Europejskiej. Równolegle z rozwojem OZE konieczne jest zapewnienie bezpieczeństwa dostaw, zwiększenie elastyczności systemu, modernizacja sieci oraz stworzenie przewidywalnych warunków dla inwestorów. Jednym z kluczowych wyzwań pozostaje niedostateczna elastyczność systemu, która przekłada się również na poziom cen energii. Nie jest ona wyłącznie kwestią ekonomiczną, lecz także istotnym warunkiem bezpieczeństwa energetycznego. Problemem jest przede wszystkim niedopasowanie zmiennej produkcji energii z OZE do bieżącego zapotrzebowania. Rozwój fotowoltaiki i energetyki wiatrowej wymaga zatem inwestycji w magazyny energii oraz wdrażania rozwiązań umożliwiających skuteczniejsze bilansowanie systemu. Istotną rolę mogą odegrać również nowe mechanizmy rynkowe, które zapewnią inwestorom bardziej przewidywalne przychody i ograniczą ryzyko związane z finansowaniem magazynów energii. Ważne jest także zaangażowanie odbiorców w lepsze zarządzanie zużyciem energii. Taryfy dynamiczne zachęcają odbiorców do korzystania z energii elektrycznej w okresach jej większej dostępności i niższych cen. Zachęcamy klientów, aby zużywali energię wtedy, gdy jest jej najwięcej i jest najtańsza” – powiedziała Magdalena Kamińska, prezes zarządu Energi SA.

„Jednym z największych wyzwań sektora elektroenergetycznego jest zapewnienie odpowiedniego poziomu produkcji energii oraz stabilności i niezawodności dostaw. Wymaga to skutecznej koordynacji działań, jasno określonych procedur i zasad, a także odpowiedniego nadzoru państwa. Kluczowe znaczenie ma również rozwój i modernizacja sieci dystrybucyjnych oraz budowa nowej infrastruktury. Równolegle warto wspierać decentralizację energetyki wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, m.in. poprzez tworzenie spółdzielni energetycznych, które umożliwiają lokalnym społecznościom wspólne zarządzanie energią” – podkreślił Eryk Kosiński, wiceprezes ds. korporacyjnych w Enei.

Renata Mroczek, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, również podkreśliła, że koordynacja działań w sektorze energetycznym ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa systemu. Zwróciła uwagę, że w debacie publicznej zbyt wiele miejsca poświęca się cenom energii, a zbyt mało kwestiom bezpieczeństwa i stabilności dostaw. Jak zaznaczyła, skuteczna koordynacja powinna opierać się na rzetelnych danych, a nie intuicji. Jednym z wyzwań pozostaje jednak niewystarczające zaplecze analityczne. Choć prezes URE dysponuje szerokim zasobem danych przekazywanych przez spółki energetyczne, problemem jest ich efektywna analiza i wykorzystanie w procesie decyzyjnym. Istotne znaczenie ma również długofalowe planowanie – zarówno na poziomie strategicznym całego sektora, jak i w perspektywie poszczególnych przedsiębiorstw.

„Największym wyzwaniem dla sektora energetycznego jest zapewnienie nieprzerwanego dostępu do energii elektrycznej. Rośnie bowiem zapotrzebowanie na prąd, do czego przyczynia się m.in. postępująca elektryfikacja gospodarki i wzrost liczby samochodów elektrycznych, obserwowany w wielu krajach, np. we Francji i Niemczech. Proces ten zbiega się w czasie z głębokimi zmianami w sposobach wytwarzania energii, w tym odchodzeniem od węgla. To ogromne wyzwanie zarówno dla Polski, jak i całej Europy. Celem powinno być dalsze elektryfikowanie gospodarki przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa dostaw i unikaniu ograniczeń w dostępie do energii” – przekonywał Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

Dorota Zawadzka-Stępniak, prezes zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, zwróciła uwagę na kluczową rolę finansowania w procesie transformacji energetycznej. Poinformowała, że w 2026 roku Fundusz dysponuje budżetem w wysokości 37 mld zł, z czego około 80 proc. przeznaczono na projekty związane z transformacją klimatyczną, energetyczną i rozwojem gospodarki niskoemisyjnej. Jak podkreśliła, nadrzędnym celem instytucji jest wspieranie transformacji energetycznej. Do 2030 roku łączna pula środków przewidzianych na ten cel ma wynieść blisko 100 mld zł.

Wojciech Graczyk, prezes Związku Pracodawców Prywatnych Energetyki w Konfederacji Lewiatan, podkreślił konieczność zwiększenia elastyczności zużycia energii. Zwrócił również uwagę na potrzebę ułatwienia dostępu do sieci elektroenergetycznej dla nowych projektów oraz wprowadzenia odpowiednich rozwiązań regulacyjnych, które pozwolą obniżyć koszty energii dla wszystkich odbiorców.

W panelu udział wzięli:

  • Wojciech Graczyk, prezes, Związek Pracodawców Prywatnych Energetyki w Konfederacji Lewiatan
  • Magdalena Kamińska, prezes zarządu, Energa SA
  • Prof. Eryk Kosiński, wiceprezes ds. korporacyjnych, Enea
  • Renata Mroczek, prezes, Urząd Regulacji Energetyki
  • Grzegorz Onichimowski, prezes, PSE
  • Dorota Zawadzka-Stępniak, prezes zarządu, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Moderacja

Panel moderowała: Paulina Grądzik, Konfederacja Lewiatan

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.