PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation) to unijne rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, wyznacza ono nowy kierunek dla rynku opakowań w Unii Europejskiej. O tym, jak wymogi dotyczące ograniczania ilości opakowań, projektowania z myślą o recyklingu, wykorzystania surowców wtórnych czy systemów ponownego użycia będą miały wpływ na różne branże, rozmawiali paneliści podczas XV edycji EFNI.

Prezes Grupy ERGIS Tadeusz Nowicki podkreślał, że „PPWR dla wielu z nas jest dowodem tego, że koncepcja stanowienia prawa w Unii Europejskiej przekroczyła granicę kompetencji instytucji europejskich”. Pomysł, żeby stanowić prawo tak szczegółowe, dla 27 państw, co się wydarzyło w takim stopniu po raz pierwszy na taką skalę, jest szaleństwem, a były alternatywy – zaznaczył i dodał, że PPWR nie służy celom, którym wszyscy myśleli, że będzie służyć.

Dyrektor ds. regulacji i zrównoważonego rozwoju Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego Ewa Starzyk podkreślała, że branża kosmetyczna zauważa dużo problemów w związku z rozporządzeniem. „Im dalej Komisja Europejska opracowuje te akty wykonawcze i delegowane, okazuje się, że tu będzie bardzo dużo elementów po prostu niewykonalnych, szczególnie dla naszej branży” – zaznaczyła. Stajemy wobec realnego ryzyka wycofania bardzo wielu kategorii opakowań i produktów – mówiła.

Public and regulatory affairs manager z Carlsberg Polska Krzysztof Zagrajek podkreślał, jak dużym wyzwaniem jest rozporządzenie dla branży napojowej. Komisja Europejska ma duże ambicje co do ponownego użycia, nie analizując, czy są alternatywy dla aktualnych rozwiązań technologicznych przedsiębiorstw – zaznaczył.

Dyrektor biura Zarządu EKO-PAK Sławomir Brzózek mówił, że przez PPWR trzeba będzie diametralnie zmienić systemy logistyczne w całej Europie. Nie zauważa się konsekwencji, które niosą za sobą olbrzymie koszty – należy zrozumieć jak duże potrzeby wielopoziomowej reorganizacji pracy, niesie to rozporządzenie – opowiadał podczas panelu. Nie chodzi o to, żebyśmy zdemontowali cele środowiskowe, tylko żebyśmy zastosowali właściwe sposoby osiągnięcia tych ambitnych celów – dodał Sławomir Brzózek.

Największym wyzwaniem nie jest już jednak sam kierunek zmian, lecz tempo i sposób ich wdrażania. Przedsiębiorcy potrzebują jak najszybciej poznać szczegóły przepisów, które zostaną określone w licznych aktach delegowanych i wykonawczych. To od nich będzie zależało, jak nowe obowiązki będą wyglądały w praktyce i ile czasu firmy będą miały na przygotowanie się do zmian. Panel był okazją do dyskusji nie tylko o celach środowiskowych PPWR, ale przede wszystkim o wykonalności nowych regulacji oraz ich wpływie na konkurencyjność europejskiej gospodarki.

W panelu udział wzięli:

  • Sławomir Brzózek, członek zarządu, dyrektor, Biuro Zarządu EKO-PAK
  • Tadeusz Nowicki, prezes, GRUPA ERGIS
  • Ewa Starzyk, dyrektor ds. regulacji i zrównoważonego rozwoju, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego
  • Krzysztof Zagrajek, public and regulatory affairs manager, Carlsberg Polska

Moderacja: Piotr Mazurek, Konfederacja Lewiatan.

Dzisiejszy, dynamicznie zamieniający się świat wymaga elastyczności i szybkiej zmiany działania, odpowiadającej aktualnym potrzebom i wyzwaniom. To, co było najważniejszym tematem kilka miesięcy temu, dzisiaj jest już nieaktualne. Rosnąca niepewność, bezpieczeństwo, transformacja technologiczna, zmiany klimatu, demografia i tempo zmian społecznych wymagają nowych sposobów myślenia i działania. W panelu EFNI „Świat według kobiet” panelistki wyjaśniały, jak patrzą na najważniejsze wyzwania współczesnego świata.

To próba spojrzenia z perspektywy kobiet, ich doświadczeń, kompetencji i wizji przyszłości.

Zdaniem wiceministry obrony narodowej Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej, największe wyzwania dzisiejszej Polski to – po pierwsze „tak skutecznie odstraszać Putina, aby nie zrobił ani kroku dalej”, a po drugie – zadbać o bezpieczeństwo w sieci, także w kontekście fake newsów i bezpieczeństwa młodych ludzi, bezrefleksyjnie pochłoniętych życiem online.

Ogromną dynamikę świata zauważyła też prezes Totalizatora Sportowego Beata Stelmach: „Dzisiaj w mojej organizacji jesteśmy na ukończeniu przygotowania długoletniej strategii – jak ma się rozwijać, jakie ma mieć miejsce w społeczeństwie. Niedawno długoletnie strategie to były plany na ponad pięć lat, teraz to się bardzo zmienia – właśnie przez dynamikę świata. Długoletnia strategia, to dzisiaj maksymalnie 3-letni horyzont” – powiedziała Beata Stelmach.

Prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Marta Wachowicz potwierdziła, że dynamika zmian jest ogromna i to jest wyzwanie. Jako przykład podała pracę w swoim sektorze mówiąc: „co kwartał mamy sprawdzane coś, co jest nową technologią kosmiczną”.

Prezes zarządu Krosno Glass Iwona Pik jako wyzwanie swojej firmy stawia pokazanie świata od strony historycznej i pięknej, a także uspokojenie się od nadmiaru ekranów, bodźców.

Członkini zarządu Giełdy Papierów Wartościowych Dominika Niewiadomska-Siniecka za największe wyzwania uważa szum informacyjny i sztuczną inteligencję.

Dyrektor Kulczyk Foundation Monika Dziekan zaznaczyła, że nim zmierzymy się z wyzwaniami, najpierw powinnyśmy zadbać o siebie – zadać sobie pytanie, czy mamy prawo poprosić o wsparcie, powiedzieć: stop, nie tracąc prawa do rozwoju i ambicji.

Panelistki szukały też odpowiedzi, jak być odpornym w dzisiejszych, niepewnych czasach. Według uczestniczek dyskusji, to między innymi walka z dezinformacją, budowanie świadomości społecznej – szczególnie wśród młodych ludzi. To też po prostu korzystanie ze świeżego powietrza, chodzenie na spacery, do kina czy teatru, ale i posiadanie świata poza pracą, odcięcie się od nawału informacji.

 W panelu wzięły udział:

  •  Monika Dziekan, dyrektor, Kulczyk Foundation
  • Dominika Niewiadomska-Siniecka, członkini zarządu, Giełda Papierów Wartościowych – Iwona Pik, prezes zarządu, Krosno Glass
  • Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, sekretarz stanu, Ministerstwo Oborny Narodowej
  • Beata Stelmach, prezes, Totalizator Sportowy
  • Marta Wachowicz, prezes, Polska Agencja Kosmiczna

Moderacja: Aleksandra Karasińska, dziennikarka, dyrektorka fundacji RASP.

 

Piotr Krupa, Janusz Steinhoff, Markus Beyrer, Ryszard Tomaszewski oraz Małgorzata Chmielewska zostali laureatami tegorocznych Nagród Konfederacji Lewiatan, które zostały wręczone w czasie Europejskiego Forum Nowych Idei.

Nagrodę Lewiatana im. Andrzeja Wierzbickiego dla przedsiębiorcy zasłużonego dla rozwoju firm mikro, małych i średnich otrzymał Ryszard Tomaszewski, prezes zarządu kompleksu Dworzysko w Szczawnie-Zdroju. Dworzysko to ważne miejsce na mapie Dolnego Śląska, to duży kompleks wypoczynkowo – rekreacyjny z hotelem, restauracją Babinicz, kawiarnią Szwajcarką, EkoGrillem oraz stadniną koni.

Nagroda im. Andrzeja Wierzbickiego dla dużego przedsiębiorcy trafiła w ręce Piotra Krupy, założyciela i prezesa Grupy KRUK. Nagroda ta jest dla przedsiębiorców, nadających styl polskiej przedsiębiorczości, kontynuując jej najlepsze tradycje.

Nagrodę im. Władysława Grabskiego, dla wyróżniającej się osobistości życia publicznego, przyznano Markusowi Beyrerowi, dyrektorowi generalnemu BusinessEurope od 2013 roku, wielkiemu przyjacielowi Polski i EFNI.

Nagroda za odważne myślenie, wręczana przez Konfederację Lewiatan i Fundację na Rzecz Myślenia im. Barbary Skargi, powędrowała do Małgorzaty Chmielewskiej, społeczniczki, przełożonej Fundacji Domy Wspólnoty Chleba Życia, założycielce w Polsce jedenastów domów dla osób bezdomnych i chorych.

Zarząd Konfederacji Lewiatan przyznał też nagrodę specjalną Januszowi Steinhoffowi wicepremierowi i ministrowi gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, jednemu z tych polityków, którzy potrafili przekładać przekonania na konkretne decyzje dotyczące przyszłości Polski.

 

Od czasu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę sektor obronności to sektor horyzontalny, który dotyka innych branż aktywnie promowanych w województwie pomorskim. Rosnące, rekordowe nakłady na zbrojenia, stanowiące obecnie 4,7 procent PKB idąc w parze ze spójną strategią przemysłową mogą być niewyobrażalną szansą dla regionu i kraju.

Jaki jest potencjał polskiego przemysłu obronnego i jak go osiągnąć? Zaprezentowany w ramach EFNI2026 raport „Focus on Pomerania: Sektor Obronny” stał się punktem wyjścia do dyskusji przeprowadzonej z udziałem przedstawicieli branży i Agencji Rozwoju Pomorza.

Znaczny wzrost kapitału w sektorze obronnym za sprawą konkretnych instrumentów powstałych w ostatnim czasie, takich jak SAFE, umożliwiła wprowadzenie w życie programów modernizacyjnych dla Wojska Polskiego, które przełożyły się na wzrost popytu. Pomorze, region o bogatym zapleczu przemysłowo-technologicznym, staje przed historyczną szansą na rozwój oparty nie tylko na tradycyjnie kojarzonym z tym województwem sektorze stoczniowym. Co zrobić, aby kompetencje powstałe dzięki programom modernizacyjnym zostały w Polsce na stałe?

„Mamy znakomite zasoby osobowe. Należy więc zachęcić ludzi, by chcieli wiązać swoje kariery zawodowe z regionem. Jest to proste do osiągniecia, ponieważ oferujemy uczestnictwo w rozwoju technologii na poziomie światowym. Pomorze ma naturalne predyspozycje, aby być świetnym miejscem dla sektora obronnościowego. To tu muszą powstać nowe ośrodki przemysłowe, które umożliwią uwolnienie w pełni potencjału ludzkiego województwa. Duże spółki Skarbu Państwa powinny mieć wolę współpracy z uczelniami i sektorem małych i średnich przedsiębiorstw”, mówił Sławomir Kosakowski, prezes zarządu Agencji Rozwoju Pomorza.

„Kapitał ludzki to fundament naszej działalności. Naturalnym kierunkiem funkcjonowania firmy komercyjnej jest kooperacja z uczelniami wyższymi i szkołami średnimi”, wtórował CEO Enamot, Maciej Rek.

„Najważniejszym słowem-kluczem jest >>przewidywalność<<. Jeśli chcemy rozwijać silną obronność, to musimy przestać działać od projektu do projektu. Potrzebne są konkretne programy długofalowe, realizowane przez kilkadziesiąt lat, choćby odbudowy mocno zaniedbanej edukacji branżowej. To nam powinno zależeć, aby młodzi ludzie chcieli u nas pracować” – podkreślała Beata Koniarska, członkini zarządu, PGZ Stocznia Wojenna.

Postawienie na własny przemysł – na przykładzie Turcji – zdaniem prezesa Blue Dot Solutions Krzysztofa Kanawki jest właściwym kierunkiem rozwoju sektora: „Niezależność jest ogromnie ważna, jeśli chodzi o kluczowe rozwiązania. Warto być świadomym potencjału i potrzeb rynku, zamiast stosować się tylko do rozwiązań zapożyczonych z zagranicy. Dalsze inwestycje w obronność powinny rozumieć lokalne wyzwania. Inaczej grozi nam drenaż kompetencji”.

W dyskusji udział wzięli:

Krzysztof Kanawka, prezes, Blue Dot Solutions

Beata Koniarska, członkini zarządu, PGZ Stocznia Wojenna

Sławomir Kosakowski, prezes zarządu, Agencja Rozwoju Pomorza S.A.

Maciej Rek, CEO, Enamor sp. z o.o.

Dariusz Wichniarek, dyrektor programów obronnych, Advanced Protection Systems S.A.

Moderacja: Tomasz Grabowski, zastępca dyrektora, Invest in Pomerania / Agencja Rozwoju Pomorza S.A.

Administracja publiczna, funkcjonowanie firm i gospodarki – AI zmienia to wszystko. Sztuczna inteligencja rozgościła się w różnych sektorach szybciej niż sądziliśmy jeszcze kilka lat temu. Jakie niesie szanse i zagrożenia, czy Unia Europejska zbuduje własny model rozwoju i jakie miejsce w tej układance zajmuje Polska – o tym dyskutowali goście panelu podczas jesiennej edycji EFNI 2026.

„Czy chcemy, czy nie chcemy, wiele zadań powtarzalnych, prostych, coraz bardziej skomplikowanych będzie przechodziło w ręce agentów (sztucznej inteligencji) (…). Daje to szansę człowiekowi przestać robić rzeczy, które są poniżej ludzkiego, wielkiego potencjału” – mówiła Bożena Leśniewska, wiceprezeska zarządu ds. rynku biznesowego, Orange Polska.

Ważne jednak, by nie oddać AI sterów nad wszystkim i nie zaufać nadmiernie w każdej dziedzinie życia – podkreśliła Natalia Hatalska, CEO i założycielka, infuture.institute. Jako przykład podała listę celów wygenerowaną przez sztuczną inteligencję na początku ataku USA i Izraela na Iran. AI podała na tej liście szkołę podstawową, zginęło 160 osób, bo w budynek uderzył pocisk manewrujący. Zdaniem ekspertki, naszą największą przewagą jako Polski może być wykształcenie ludzi, którzy  w świecie AI nie oddadzą decyzji sztucznej inteligencji.

 „Jesteśmy już w tej gospodarce algorytmów (…), 2026 rok to jest absolutny przełom (…), widzimy, że tak naprawdę następuje zmiana paradygmatu rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, dzięki rozpowszechnieniu narzędzi AI. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do tego, że rozwój (…) opiera się o dokładanie etatów oraz zwiększanie nakładów inwestycyjnych. Obecnie funkcjonujące narzędzia AI przeczą temu” – mówiła Magdalena Chudzikiewicz, general manager, home.pl. Ekspertka przyznaje jednocześnie, że największy potencjał dają teraz firmom m.in. asystenci telefoniczni czy automatyzacja narzędzi marketingowych.

Agnieszka Czajka, Vice President Motors Professionals Europe, OLX Group / OTOMOTO powiedziała, że sztuczna inteligencja bardzo pomaga wyrównywać szansę i asymetrię informacji dla kupujących i sprzedających. Dodała, że budowane są rozwiązania, które ułatwiają kupującym znalezienie tego, czego szukają, a sprzedającym pozwalają na budowanie zaufania.

„Możemy wspólnie z rynkiem budować nowe usługi dla obywateli, to jest dobra droga i pomysł na partnerstwo publiczno-prywatne, a takich przykładów w Polsce jest jeszcze mało – mówił z kolei Radosław Maćkiewicz, dyrektor Centralnego Ośrodka Informatyki.

Uczestnicy panelu zgodzili się, że AI zdecydowanie pomaga w działalności w różnych sektorach gospodarki. Część z nich zwracała jednak uwagę na brak odpowiedzialności za decyzje sztucznej inteligencji. Zagrożeniem dla ludzi, przy nadmiernym korzystaniu z AI jest też zanikająca zdolność krytycznego myślenia.

Uczestnicy panelu:

  • Magdalena Chudzikiewicz, general manager, home.pl
  • Agnieszka Czajka, Vice President Motors Professionals Europe, OLX Group / OTOMOTO
  • Natalia Hatalska, CEO i założycielka, infuture.institute
  • Bożena Leśniewska, wiceprezeska zarządu ds. rynku biznesowego, Orange Polska
  • Radosław Maćkiewicz, dyrektor, Centralny Ośrodek Informatyki
  • Bianka Siwińska, prezeska, Fundacja Edukacyjna Perspektywy, Perspektywy Women in Tech

Moderacja: Eliza Turkiewicz-Śliwińska, Konfederacji Lewiatan.

 

Inwestorów odstraszają nie stawki, a legislacyjny chaos. Jak projektować system podatkowy, który zapewni stabilne dochody publiczne, a jednocześnie nie będzie ograniczał napływu kapitału? – zastanawiali się uczestnicy panelu „Podatki w czasach globalnej rywalizacji. Czy Polska potrafi finansować państwo, nie tracąc firm, kapitału i technologii?”. Okazało się jednak, że to nie wysokość obciążeń podatkowych jest największą barierą dla inwestycji.

Dużo gorszymi problemami – jak wskazywali uczestnicy panelu – są: brak stabilnej legislacji i ciągnące się latami postępowania podatkowe.

Strategii firmy nie planuje się z kryształową kulą

„Choć nie spotkałem jeszcze przedsiębiorców, którzy mówili, że podatki są za niskie, to, szczerze mówiąc, nie spotykam tak wielu tych, którzy narzekają na to, że są za wysokie” – zauważył Marek Górski, prezydent Konfederacji Lewiatan. Wskazał, że kluczowym problemem z perspektywy przedsiębiorców i Konfederacji Lewiatan jest brak stabilności oraz przewidywalności prawa podatkowego. Podkreślał, że zmiany w podatkach są wprowadzane w pośpiechu pod koniec roku, co uniemożliwia firmom planowanie strategii i przygotowanie systemów księgowych na kolejny okres rozliczeniowy.

Wtórował mu Paweł Wideł, prezes Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych, który wskazywał, że duże firmy unikają inwestowania w niepewnych jurysdykcjach i choć Polska – ze względu na członkostwo w UE i NATO – postrzegana jest jako bezpieczne miejsce do zainwestowania kapitału, to firmy w naszym kraju nadal borykają się z niepewnością podatkową, czego przykładem jest brak wiedzy o stawkach podatkowych obowiązujących po 1 stycznia 2027 roku. Paweł Wideł podkreślił, że duże inwestycje planowane są na wiele lat do przodu, a trudno to robić w kraju, w którym przepisy mogą zmienić się z dnia na dzień.

Przedsiębiorca, który się sparzy, nie zaryzykuje drugi raz

Monika Dziedzic, radca prawny, partner w kancelarii Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy, wskazywała, że w swojej praktyce wielokrotnie spotykała się z sytuacją, gdy niestabilne przepisy i ciągnące się latami postępowania zniechęcały firmy do ponownego zainwestowania w Polsce. Jako przykład podała zmianę w podejściu do podatku u źródła. Przez wiele lat obowiązywała jednolita wykładnia przepisów, która w 2022 r. uległa istotnej zmianie, dotyczącej również zobowiązań sprzed tej daty. A zatem wiele firm musiało dopłacić podatek i to po tym, jak przeprowadzono w nich ciągnące się czasem latami kontrole. „Potem firmy szły do sądu, a to dodatkowe kilka lat. W tym czasie muszą podejmować decyzję: czy coś jeszcze w Polsce inwestować, czy się rozwijać” – wskazywała prawniczka. Często uznawały, że to za duże ryzyko i wycofywały się z naszego kraju.

Spór o dłuższe vacatio legis

Gorącą dyskusję wzbudziła kwestia nowelizacji, która wymuszałaby co najmniej sześciomiesięczne vacatio legis dla zmian podatkowych. Jarosław Neneman, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, wskazywał, że sceptycznie podchodzi do tego projektu. Choćby dlatego, że i tak w każdej ustawie można wprowadzić odrębne przepisy dotyczące wejścia w życie. Zapewnił jednocześnie, że podatników, w tym przedsiębiorców, czeka wkrótce wiele korzystnych zmian – jak choćby: uregulowanie czynności sprawdzających, rozpatrywanie wątpliwości na korzyść podatnika czy też wprowadzenie zasady milczącej zgody w wielu procedurach podatkowych.

Marek Górski nie podzielił natomiast argumentów wiceministra w kwestii noweli wprowadzającej sześciomiesięczne vacatio legis dla przepisów podatkowych. „My, jako Konfederacja Lewiatan, nie będziemy w tej sprawie ustępować. Uważam, że to jest jeden z ważniejszych projektów” – podkreślił. Podsumowując, wskazał też, że deregulacja, którą planuje ministerstwo, nie powinna być procesem jednorazowym, lecz stałą usługą, zawsze bowiem pojawiać się będą nowe przepisy mogące stanowić zbędne bariery dla rozwoju przedsiębiorczości w Polsce.

W panelu wzięli udział:

  • Marek Górski, prezydent, Konfederacja Lewiatan
  • Monika Dziedzic, partner, MDDP
  • Jarosław Neneman, podsekretarz stanu, Ministerstwo Finansów
  • Paweł Wideł, prezes, Związek Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych

Moderacja: Przemysław Pruszyński, Konfederacja Lewiatan

 

 

Czas na zmiany, ale wszystko z umiarem – tak można podsumować dyskusję uczestników panelu „O wyzwaniach polskich uczelni” podczas jesiennej edycji EFNI. Zdaniem prelegentów, kluczowe miejsce w całym procesie powinien zajmować młody człowiek. Zdolni studenci czy doktoranci, mogą budować innowacyjną gospodarkę zarówno w strukturach naukowych, jak i w biznesie. Warto połączyć te dwa światy, by zamiast ze sobą konkurować, były dla siebie wsparciem. Wśród pomysłów na zmiany uczelni w przyszłości: dehierarchizacja,  elastyczność i większa rola studentów w kształtowaniu programu.

Współczesne uniwersytety sprawdzają się i nie sprawdzają jednocześnie- mówiła Karolina Zioło-Pużuk, sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jej zdaniem z jednej strony mamy formułę wykładów, która nie zmienia się od starożytności, z drugiej mierzymy się z  40% drop-outem. W tej sytuacji, być może trzeba by było zmienić model wyboru studiów, tak by młodzi ludzie trafniej dobierali kierunek.

Uniwersytety są bardzo różne, funkcjonujemy w bardzo zmiennych czasach i zawsze trzeba było za nimi nadążyć, a może nawet wyprzedzać- mówiła prof. Dorota Golańska, prorektorka ds. nauki z Uniwersytetu Łódzkiego. Zwracała uwagę na to, jak ważne jest stabilne finansowanie i zaplecze badawcze. Przyznała, że być może sposobem na to, by więcej osób decydowało się na doktorat, byłoby zamiast stypendiów, zapewnienie młodym ludziom zatrudnienia.

„Musimy przestać myśleć, że wykształcenie to koszt musimy myśleć, że to inwestycja” – mówiła prof. Ewa Szymczak, prorektor ds. kształcenia z Uniwersytetu Gdańskiego. Jednocześnie zwracała uwagę na fakt, że Uniwersytet ma stać na dwóch nogach, a relacja „mistrz- uczeń” jest niezbędna, choć dziś się zmienia. Nauczyciel akademicki przestał być jedynym źródłem informacji. Z drugiej strony w malejącej liczbie studentów, profesor Szymczak widzi szansę na bardziej jakościowe, indywidualne podejście do kształcenia.

Jakub Waszkiewicz, przedstawiciel doktorantów, ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie dodawał, że obecnym problemem są też braki kadrowe, bo coraz mniej młodych ludzi decyduje się zostać na uczelni. Jednocześnie Ci, którzy chcą zdobyć stopień Doktora mają trudności, by utrzymać się ze stypendium. Zwracał uwagę na to, że do działalności uczelnianej warto wciągnąć biznes. Podkreślał, że chciałby mieć poczucie, że  działalność naukowa daje efekt synergii w realnej gospodarce i przydaje się społeczeństwu.

Z kolei Wojciech Tomaszewicz, rzecznik prasowy Parlamentu Studentów RP przyznawał, że o wyborze studiów w wielu przypadkach decydują kwestie finansowe. Chodzi nie tylko o możliwości znalezienia potem dobrze płatnej pracy. Dziś na kształcenie, wiele osób decyduje się nie od razu po maturze, a sporo później, również ze względu na trudności z utrzymaniem się podczas nauki. Część osób, wybiera też mniejsze ośrodki, głównie po to, by nie być niezauważoną jednostką, a stać się częścią studenckiej tkanki.

Uczestnicy:

  • Wojciech Tomaszewicz, rzecznik prasowy, Parlament Studentów RP
  • Prof. Dorota Golańska, prorektorka ds. nauki, Uniwersytet Łódzki
  • Prof. Ewa Szymczak, prorektor ds. kształcenia, Uniwersytet Gdański
  • Jakub Waszkiewicz, przedstawiciel doktorantów, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
  • Karolina Zioło-Pużuk, sekretarz stanu, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Moderacja: prof. Piotr Wachowiak, rektor, SGH

Prawda, zwłaszcza historyczna, jest obecnie wykorzystywana do manipulacji, do gry na psychice ludzkiej, a ja nie jestem Don Kichotem, żeby z tym wszystkim walczyć. Ale przynajmniej się do tego nie przyłączam – mówił Maciej Siembieda podczas panelu „Historia w czasach fake newsów. Dlaczego prawda staje się coraz cenniejsza?”.

O swojej karierze, twórczości oraz researchu w czasach AI Maciej Siembieda, autor, dziennikarz i reportażysta, opowiadał w rozmowie z prof. Piotrem Wachowiakiem, rektorem SGH. Siembieda przez wiele lat pracował jako dziennikarz, doświadczenie zbierał jako reporter śledztw historycznych. Jako pisarz zadebiutował w 2017 r.

Luksus bycia niezależnym

Pytany o tajemnice swojego sukcesu, autor wskazał, że stoi za nim fakt, że wcale go nie oczekiwał, a pisać zaczął na takim etapie swojego życia, że jego twórczość nigdy nie musiała być dla niego źródłem utrzymania.

„Śledzę rynek i współczuję moim koleżankom i kolegom, którzy mają po 40 lat i przed sobą jakieś trzydzieści kilka lat kariery pisarskiej do zaprojektowania” – wskazywał, podkreślając, że rynek jest bardzo trudny i tylko niewielki odsetek autorów ma szansę utrzymywać się ze swoich książek. Podkreślił, że ze względu na swoją niezależność finansową nie musi podążać za trendami. Ma luksus wybierania tematów, które go interesują, a przez lata zebrał tyle materiału, że „nie starczy mu życia, by wszystko opowiedzieć”.

Im szybciej, tym gorzej?

Pytany przez prof. Wachowiaka o to, czy w swojej pracy korzysta z czatów opartych na sztucznej inteligencji, autor podkreślił, że nie jest fanem tego typu narzędzi, bo przekłamują one rzeczywistość. W dodatku spotkał się z sytuacjami, gdy ich użytkownicy bezkrytycznie podchodzili do wygenerowanych odpowiedzi.

„Ostatnio zadzwonił do mnie dziennikarz z na tyle prestiżowego tytułu, że jeszcze 10 lat temu prawdopodobnie nawet nie prosiłbym go o autoryzację” – opowiadał. W tym wypadku jednak poprosił o przesłanie spisanej wypowiedzi. „Rozmawialiśmy o Gołoborzu, mojej książce, która ma mieć kontynuację w listopadzie. Tymczasem narzędzie, którego użył mój rozmówca, nie usłyszało dobrze tytułu, więc z Gołoborz zrobił się Kołobrzeg. I ja cały czas mówię jakieś kosmiczne brednie na temat mojej książki Kołobrzeg, twierdząc np., że >>w mojej powieści Kołobrzeg są dwa światy: wojna i Śląsk<<„, tłumaczył.

Żmudna praca, rzetelny wynik

Opowiadając o swoim doświadczeniu w pracy dziennikarza śledczego, autor stwierdził, że nie jest to tak ciekawa ścieżka kariery, jak się wydaje. Polega ona bowiem przede wszystkim na dość żmudnym i niekoniecznie romantycznym przeglądaniu dokumentów. Ale tylko taka dokładność daje gwarancję rzetelnego przedstawiania faktów, co istotne zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

„Z dziennikarstwem śledczym jest jak z malarstwem hiperrealistycznym. Namalowanie takiego obrazu jest bardzo trudne, nic tam nie można ubarwić. Podobnie w dziennikarstwie śledczym, wykluczone są choćby przymiotniki, które są urodą języka. Ale są też nośnikiem emocji, a co za tym idzie, komentarzem, który w tej gałęzi dziennikarstwa nie ma racji bytu”,  podkreślał autor. Dodał także, że czas, który dziennikarz czy pisarz poświęca na weryfikację źródeł, nigdy nie jest czasem straconym. De facto tylko taka rzetelność pozwala na uniknięcie przekłamań i zachowanie prawdy historycznej.

„W mojej pracy zawsze starałem się ocalić historię. Najbardziej interesują mnie sprawy zamiatane pod dywan, ukrywane, ale też zapomniane. Bo moim zdaniem są najciekawsze”, podsumował Maciej Siembieda.

Kończy się czas bezzwrotnych grantów z Unii Europejskiej. O tym jak poradzić sobie z realizowaniem projektów na nowych zasadach, rozmawiali uczestnicy czwartkowego panelu podczas 15. edycji Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. 

Poseł do Parlamentu Europejskiego Janusz Lewandowski zaczął od optymistycznego stwierdzenia, że projekt następnego unijnego budżetu jest dla Polski korzystny. Jednocześnie wskazał, że Europa mierzy się z zagrożeniem militarnym, a także perspektywą spłacania długu po pandemii. Będzie to oznaczało spore wydatki począwszy od 2028 roku. Polityk podkreślił, że wobec zmieniających się zasad finansowych w Unii, trzeba się będzie oswajać z instrumentami zwrotnymi.

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii Michał Baranowski mówił o potrzebie prowadzenia polityki przemysłowej. Ma to być odpowiedź na politykę państw, które używają nierynkowych narzędzi. Efektem takich działań jest deindustrializacja Europy.

Kierownik zespołu gospodarki światowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym Marek Wąsiński odniósł się do zmieniających się zasad finansowania w Unii Europejskiej. Powiedział, że o pieniądze unijne będzie coraz trudniej, co wymaga większej aktywności od tych, którzy się o nie starają. Podkreślił, że polskie przedsiębiorstwa powinny mieć większy apetyt na ryzyko. Powinny być też bardziej aktywne i częściej składać wnioski o środki unijne na rozwoju i skalowanie przedsiębiorstwa.

Także dyrektor warszawskiego biura Europejskiego Banku Inwestycyjnego Piotr Michałowski powiedział, że w przyszłości dotacji unijnych będzie coraz mniej. Dodał, że ograniczona będzie też możliwość finansowania z budżetu państwa. Jako przykład wskazał budowę bazy wojskowej na Litwie, w sfinansowaniu której uczestniczył EBI. Piotr Michałowski powiedział, że projekt jest realizowany w formule partnerstwa publiczno-prywatnego, a zaciągnięty dług prawdopodobnie nie zostanie wykazany w budżecie państwa.

Wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju Katarzyna Majewska zwróciła uwagę na problem niskiego wykorzystania prywatnych pieniędzy na inwestycje. Zauważyła, że barierą jest niewielka skłonność do podejmowania ryzyka. Jednocześnie wskazała, że angażowanie środków prywatnych staje się możliwe dzięki programom emerytalnym – takim jak PPK, IKZE oraz IKE.

Natomiast zastępca prezesa zarządu Narodowego  Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Małgorzata Szafoni mówiła o liczonych w bilionach inwestycjach w energetykę. Także tutaj, jak podkreśliła, środki publiczne nie wystarczą. To oznacza, że trzeba szukać innych rozwiązań, żeby mierzyć się z tymi wyzwaniami. Małgorzata Szafoni powiedziała, że środki publiczne mogą pobudzać wykorzystanie środków prywatnych.

Uczestnicy dyskusji:

  • Michał Baranowski, podsekretarz stanu, Ministerstwo Rozwoju i Technologii
  • Janusz Lewandowski, poseł, Parlament Europejski
  • Katarzyna Majewska, wiceprezes, Polski Fundusz Rozwoju
  • Piotr Michałowski, dyrektor biura, Europejski Bank Inwestycyjny w Polsce
  • Małgorzata Szafoni, zastępca prezesa zarządu, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
  • Marek Wąsiński, kierownik zespołu gospodarki światowej, Polski Instytut Ekonomiczny

Moderacja: Prof. Mariusz-Jan Radło, kierownik Katedry Globalnych Współzależności Gospodarczych, SGH.

Granice często zaczynają się tam, gdzie kończy się wiara w możliwość zmiany. Sport paralimpijski pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki odporności, umiejętności adaptacji i konsekwencji. Czego z tych doświadczeń mogą nauczyć się liderzy biznesu? Jak budować zespoły, które czerpią siłę z różnorodności, i rozwijać odporność niezbędną do działania w świecie pełnym wyzwań?

Paweł Zegarłowicz z Fundacji Citi Handlowy rozpoczął panel od przedstawienia wyników ankiety. Na pytanie „Czego uczą nas sportowcy paralimpijscy?” ponad 43% respondentów wskazało determinację, ponad 30% – wiarę w siebie, niespełna 18% – wytrwałość, a prawie 8% – odwagę. Gościem panelu był Łukasz Szeliga, prezes Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, który podkreślił: „trzeba mieć odwagę, żeby przekroczyć barierę życia w komforcie z niepełnosprawnością”. Opowiedział o wątpliwościach, które towarzyszyły mu po wypadku, oraz o trudnym procesie godzenia się z myślą, że nie będzie już mógł uprawiać sportu, który przez lata był ważną częścią jego życia. Musiał również zmierzyć się z koniecznością odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Jak przyznał po latach: „mnie nie zabrakło nogi, mnie zabrakło sportu”.

Szeliga przyznał, że po takim wypadku łatwo stracić motywację i popaść w załamanie. „Można siedzieć w domu do końca życia, pobierać rentę i jakoś sklejać to życie, żeby trwało” – powiedział. W jego przypadku zwyciężyły jednak determinacja i chęć powrotu do uprawiania sportu. Podkreślił również, jak istotne jest wsparcie otoczenia zarówno w podejmowaniu aktywności fizycznej, jak i w kontynuowaniu kariery w sporcie paralimpijskim. „Niezbędna jest pomoc ludzi z zewnątrz” – zaznaczył. Zwrócił także uwagę, że rehabilitacja pomaga odzyskać samodzielność, a znalezienie grupy osób uprawiających sport i dołączenie do niej może być ważnym krokiem w powrocie do aktywnego życia.

Paralimpijczycy pokazują, że siła człowieka nie polega na braku barier, lecz na umiejętności mierzenia się z nimi. To właśnie ta umiejętność może zmieniać nie tylko indywidualne życie, ale także sposób, w jaki przewodzimy innym i współpracujemy.

W panelu wziął udział Łukasz Szeliga, prezes, Polski Komitet Paralimpijski, a moderował go Paweł Zegarłowicz z Fundacji Citi Handlowy.

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.