Terapie celowane sprawiły, że leczenie wielu chorób stało się prostsze i skuteczniejsze. Są to jednak metody kosztowne i często trudne do przetestowania na dużej grupie pacjentów. Jak więc wdrażać skutecznie ten rodzaj leczenia? Jakie są praktyczne skutki jego stosowania w medycynie? O tym rozmawiali eksperci z zakresu medycyny podczas Europejskiego Forum Nowych Idei.

O terapii celowanej na przykładzie raka płuca opowiadał profesor Tomasz Kubiatowski. – W dobie przed terapiami celowymi rak płuca był nowotworem cechującym się generalnie złym rokowaniem. Mieliśmy do wyboru chirurgię, radioterapię i chemioterapię. Jeśli został on wykryty na wczesnym etapie, istniała szansa wdrożenia chirurgii i pacjent mógł żyć nieco dłużej. Jeśli stało się to późno, szanse przeżycia były stosunkowo niewielkie. Tymczasem dziś dzięki biologii molekularnej poznaliśmy biologię tego nowotworu. Poznaliśmy najważniejsze mutacje, które warto blokować – mówił profesor Kubiatowski.

Prof. Agnieszka Wierzbowska przypomniała, że w jej specjalizacji, czyli hematologii, pierwsze celowane terapie były dostępne już w latach 80. XX wieku. Chodzi o dwa leki działające na ostrą białaczkę promielocytową. – Dzięki tym lekom ta choroba, z choroby wysoce śmiertelnej, stała się chorobą wyleczalną. Odsetki wieloletnich przeżyć, które my nazywamy wyleczeniami, są na poziomie 94-98%. Gdyby tak na to patrzeć, to dziś ta forma białaczki jest mniej groźna niż na przykład zapalenie trzustki – mówiła podczas panelu ekspertka z Wojewódzkiego Wielospecjalistycznego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi. 

W swoim wystąpieniu dr Leszek Kraj z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zwrócił uwagę na to, że w wielu przypadkach terapia celowana nie ma jak być wcześniej przetestowana w sposób równie kompleksowy co inne metody leczenia. – Weźmy rak dróg żółciowych. W Polsce to jest choroba rzadka. Choruje na nią około 2 tysięcy pacjentów. Z czego szacuje się, że terapię celowaną możemy zaproponować około 20% z nich. Mówimy zatem o 100-200 chorych rocznie. Trudno więc się spodziewać, że w tego typu obszarach terapeutycznych będziemy mieli jakieś kohorty pacjentów do przebadania, żeby mieć pewność co do skuteczności leku – zaznaczył dr Kraj. 

– Wydaje mi się, że istnieje pewna nierównomierność w dostępie do niektórych metod terapii. Często związana z odległością od dużych ośrodków – powiedział dr Michał Taszner z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – W mniejszych miastach ludzie mogą leczyć się w miejscach nie mogących pozwolić sobie na nowoczesne metody immunoterapii. Niektóre te terapie są przystosowane właściwie tylko do stosowania w wyspecjalizowanych ośrodkach – dodał ekspert z GUMED.

Zwrócił też uwagę na to, że w Polsce świadomość gwałtownego postępu medycyny wśród społeczeństwa jest bardzo ogólna. – Pacjenci mają oczywiście nadzieję na lepszą terapię niż mogliby spodziewać się kilkanaście lat temu. Ale rzadko widujemy pacjentów ze skonkretyzowanymi oczekiwaniami. Za to często te oczekiwania pokrywają się z odpowiedziami wygenerowanymi przez AI – dodaje dr Taszner.

O terapiach celowanych na Europejskim Forum Nowych Idei rozmawiali prof. Tomasz Kubiatowski z Kliniki Onkologii Klinicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Rzeszowie, Anna Kowalczuk, zastępca prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Leszek Kraj z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, dr Michał Andrzej Taszner z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i prof. Agnieszka Wierzbowska z Wojewódzkiego Wielospecjalistycznego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi. 

Rosnąca rola Chin, Indii i państw Indo-Pacyfiku zmienia globalny układ sił. Podczas EFNI eksperci zastanawiali się, jak Europa i szerzej – Zachód – mogą odnaleźć się w świecie, w którym ich dominacja przestaje być oczywista.

Dyskusję prowadziła Małgorzata Mroczkowska–Horne, dyrektor generalna Konfederacji Lewiatan, która zwróciła uwagę na wagę tematu – czy to zmierzch Zachodu, jaki znamy?

Małgorzata Bonikowska, Prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych, mówiąc o obecnej sytuacji Europy, wyraziła przekonanie, że powinniśmy się odwołać do wartości, które były źródłem sukcesu Europy w jej złotych wiekach. Czyli do ciężkiej pracy, odwagi i innowacji. Podkreśliła, że powinniśmy działać, a nie dyskutować. Europa ciągle ma karty w ręku, jednak ważne jest przestawienie się mentalne – powinniśmy wyjść z naszej strefy komfortu i sprawdzić, gdzie dziś jest świat. Zamiast narzekać w dziecinny sposób, warto spojrzeć na zmianę układu sił jako na naturalny proces. Sukces Europy nie mógł trwać wiecznie.

Helen Clark, była premier Nowej Zelandii, wyraziła pogląd, że Europa jest pozytywną siłą w świecie i to się nie zmieni. Co nie znaczy, że nie wchodzą nowe siły, z którymi należy się liczyć. Obecnie Zachód ma bardzo dużą presję na sobie. Przywołała przykład relacji z Chinami. Jeszcze niedawno Zachód patrzył na Chiny jako miejsce możliwości, teraz Chiny budzą strach. Przegrywamy konkurencję technologiczną. Jednak nie ma innej drogi niż zaangażowanie w relację z Chinami. Zachód powinien znaleźć swoją niszę w globalnej grze i szukać wspólnego interesu. Obie strony potrzebują się nawzajem. 

Prof. Bogdan Góralczyk, sinolog i politolog, wyraził tezę, że stary porządek się skończył, a nowy nie ukształtował – jesteśmy w erze “pomiędzy”. Odwołując się do metafory kart w ręku, profesor zażartował, że Zachód ma karty, ale są one zrobione w Chinach – i to jest nowa sytuacja. Profesor wymienił wyzwania dla Zachodu – niekorzystny bilans demograficzny, migrację, ale też konsolidację krajów globalnego Południa, czy podążanie Indii śladami Chin. Według niego nowy ład tworzą Chiny i Indie i nie ma on nic wspólnego z ładem opartym na wartościach, który znamy. Musimy mieć otwarte umysły na nowe zjawiska: globalne siły przesunęły się z Atlantyku do Pacyfiku.

Igor Janke, prezes Instytutu Wolności i autor podcastu Układ Otwarty, zgodził się, że układ globalnych sił się zmienił. Relacje transatlantyckie nie są już kluczowe. Europa nie jest już centrum cywilizacji, a jednym z centrów w wielobiegunowym świecie. Na naszą niekorzyść przemawiają czynniki polityczne, ekonomiczne i demograficzne. Europa nie mówi jednym głosem, choć mamy wspólne interesy, coraz bardziej obecne są politycznie głosy nacjonalistów. Mocno skurczył się udział Europy w globalnym PKB. Demografia – tu również mamy niekorzystne wyniki. Janke zwrócił uwagę na rolę odpowiedzialności – jako wartości, którą powinni się kierować europejscy liderzy, a tego nie robią. Dowodem jest sytuacja na Ukrainie. Putin prowadzi na Ukrainie wojnę przeciwko Zachodowi, której od lat nie możemy wygrać. Mimo, że Europa jest znacznie bogatsza od Rosji. To jest odpowiedzialność europejskich liderów i świadczy o upadku zachodu.

Prof. Marcin Piątkowski z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, zwrócił uwagę na to, że to Zachód i jego otwarta polityka gospodarcza umożliwiła sukces Chin i Indii. Jednak obecnie nie mamy powodów do optymizmu. Podał przykład gospodarki niemieckiej, która była kilka razy większa od chińskiej, obecnie jest na odwrót. Udział Europy w globalnym PKB był tak niski ostatnio u schyłku Cesarstwa Rzymskiego. Profesor wskazywał, że Chiny wygrywają w grze, która wymyślił Zachód. Ten kraj stał się niepokonany w światowej grze w inwestycje, integrację, i innowację. Mamy wybór zacząć wygrywać w tej grze, albo ją zmienić. Musimy wzmocnić nasz ekonomiczny mięsień albo znikniemy.

Uczestnicy:

  • Małgorzata Bonikowska, prezes, Centrum Stosunków Międzynarodowych
  • Helen Clark, była premier Nowej Zelandii
  • Prof. Bogdan Góralczyk, Centrum Europejskie Uniwersytetu Warszawskiego
  • Igor Janke, prezes Instytutu Wolności, autor podcastu Układ Otwarty
  • Prof. Marcin Piątkowski, Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie

Moderacja: Małgorzata Mroczkowska-Horne, dyrektor generalna, Konfederacja Lewiatan

O argumentach za dążeniem do równowagi, o tym jak firmy przygotowują się do wdrożenia nowych dyrektyw unijnych – w tym o transparentności wynagrodzeń i równowadze w zarządach, o tym, czy spółki Skarbu Państwa będą liderami zmian, a także o tym, jakie działania przynoszą wymierne efekty, a jakie wyzwania nadal pozostają przed nami – dyskutowały panelistki debaty „RównoWaga: dobre praktyki i wyzwania stojące przed biznesem”.

Panel zbiegł się w czasie z kolejną, trzecią edycją konkursu RównoWaga. Wyróżnia on pracodawców, którzy realnie wspierają równość w miejscu pracy w pięciu kluczowych obszarach: polityki równościowe, rozwój i szkolenia, równowaga praca–dom, płace oraz zdrowie w miejscu pracy.

Prof. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE opowiedziała o wynikach badań GRAPE o równości w europejskich firmach. W trakcie badania zebrano dane od 225 mln osób prawnych z 40 krajów Europy, z okresu 40 lat – co pozwoliło określić, jak wygląda reprezentacja płci w spółkach nienotowanych na giełdzie. Okazuje się, że 65% branż nie ma ani jednej kobiety w swoich organach władczych (radach nadzorczych, zarządach). Dlatego, jak skomentowała prof. Tyrowicz, nie można mówić o równości, a o wykluczeniu.

Profesor Iga Magda, kierowniczka Katedry Ekonomii I Szkoły Głównej Handlowej, mówiła o trzech unijnych dyrektywach, które wprowadziła lub w najbliższym czasie musi wprowadzić Polska. Pierwsza to dyrektywa Work life balance – dająca ojcom 9-cio tygodniowy urlop rodzicielski. Została wprowadzona w zeszłym roku i od tej pory widać znaczący wzrost liczby ojców, którzy korzystają z przysługującego im prawa.

Dyrektywa o płacach i kolejna – Women on boards muszą zacząć obowiązywać od czerwca, choć nadal nie są przygotowane przez ustawodawcę. Każda z nich ma zwiększyć pozycję kobiety w pracy.

O swoich doświadczeniach w zakresie równości w PZU opowiadała dyrektor zarządzająca ds. szkoleń i rozwoju PZU – Marlena Chojecka – Bek: „Spółki Skarbu Państwa mają misję i odpowiedzialność społeczną. To, że jesteśmy duzi nie zawsze ułatwia sprawę, ale rzeczywiście dostajemy bardzo rygorystyczne terminy i mimo że jesteśmy w niektórych tematach w fazie legislacyjnej, już musimy się przygotowywać. Niektóre zapisy mamy wdrożone. Staramy się też prowadzić rozsądną politykę wynagrodzeń. Kobiety na stanowiskach menadżerskich przekraczają u nas 50%. Przyjęliśmy politykę równości płci w radach nadzorczych” – mówiła w trakcie debaty Marlena Chojecka – Bek.

W temacie równowagi wypowiadała się też wiceprezydentka miasta Kraków – Maria Klaman. Kraków był laureatem pierwszej edycji konkursu RównoWaga. Nagrodę otrzymał za osiągnięcia na polu polityki równościowej. Jak mówiła Maria Klaman, był to impuls by wprowadzić plan równości płci, który obowiązuje w Krakowie do końca roku. Ale wiceprezydentka dodała, że teraz przygotowujemy kolejny program, który ma odzwierciedlać zapisy unijnych dyrektyw równościowych.

Zgłoszenia do tegorocznej edycji konkursu „RównoWaga” trwają do 14 listopada.

 

W panelu wzięły udział:

–  Maria Klaman, zastępczyni prezydenta Miasta Krakowa

–  Monika Dziekan, dyr. Generalna , Kulczyk Foundation (TBC)

–  Prof. Iga Magda, kierowniczka Katedry Ekonomii I, SGH

–  Marlena Chojecka – Bek, dyrektor zarządzająca ds. HR, Grupa PZU

–  Prof. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE

– Alicja Wejder – Chichy, Konfederacja Lewiatan

 

Moderacja:

Ewa Rumińska-Zimny, wiceprezeska zarządu, Stowarzyszenie Kongres Kobiet

 

Przedsiębiorco – musisz więcej! Tak mówi rząd, który szykuje rewolucję w systemie gospodarki opakowaniami i odpadami opakowaniowymi. Samorządy mają uwagi, ale są „za” systemem rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Na drugim biegunie są sami producenci oraz przedstawiciele organizacji odzysku, którzy obawiają się wzrostu kosztów, spadku efektywności recyklingu czy wreszcie utraty miejsc pracy i likwidacji zakładów.

Rządowy projekt ustawy UC100, o którym debatowano podczas XIV edycji EFNI, zakłada potężne zmiany w procesie gospodarki opakowaniami i odpadami opakowaniowymi. Z jednej strony to obciążenie kosztami producentów takich opakowań, z drugiej całkowicie państwowy i scentralizowany system zarządzania procesem przetwarzania takich materiałów, którym zarządzać ma NFOŚiGW.

Na początku debaty zaprezentowano tabele z danymi Eurostatu, w których wynika, że kraje z prywatnym modelem recyklingu radzą sobie w tym zakresie najlepiej, a te z państwowym – najgorzej.

Gościem specjalnym panelu była wiceministra klimatu Anita Sowińska, która przekonywała, że projektowany system jest wzorowany na modelu czeskim, który sprawdza się bardzo dobrze. Jak dodawała, choć system w Czechach jest centralny, to obecnie zarządza nim podmiot prywatnym, co w ocenie polskich władz jest błędem, stąd pomysł, by te zadania przejął NFOSiGW. Producenci opakowań krytycznie odnoszą się do tych planów – w opinii Sławomira Brzózka ze Związku Pracodawców EKO-PAK takie rozwiązanie oznacza wzrost kosztów dla firm, brak konkurencyjności i grozi pogorszeniem efektywności recyklingu.

Systemowe zmiany proponowane przez rząd popierane są przez dużą część samorządów i organizacji z nimi związanych. „Bardzo cieszymy się, że projekt ujrzał światło dzienne, popieramy go jako strona samorządowa. Oceniamy go pozytywnie, ale nie bezkrytycznie” – przekonywał Piotr Kryszewski, dyrektor zarządzający ds. Zielonego Gdańska z ramienia miasta Gdańsk.

Polemizował on jednak z tezą, że sednem zmian jest centralizacja zarządzania całym systemem: „rewolucja będzie polegała na tym, że to nie tylko mieszkańcy będą ponosili koszty transportu i przetwarzania odpadów, ale też strona producentów będzie ponosiła odpowiedzialność finansową. To jest clue”.

Do sprawy zupełnie inaczej podchodzą przedstawiciele organizacji odzysku opakowań. Jeśli przepisy zostaną zmienione w praktyce zastąpi je NFOŚiGW. „To dla mnie sytuacja, z która ciężko się pogodzić. Zastanawia mnie dlaczego musimy niszczyć wszystko, co zostało przez 25 lat stworzone, dlaczego mamy rewolucję, a nie mamy ewolucji” – mówiła Katarzyna Michniewska, prezes zarządu, Eko Cykl.

Odnosiła się do wspomnianego przez wiceministrę Sowińską systemu czeskiego, jak podkreślała – w tamten system zaangażowani zostali wszyscy przedsiębiorcy. „My jako organizacja stworzyliśmy ponad 2000 zrównoważonych łańcuchów dostaw ze swoimi klientami. Czy to wszystko, co zostało wypracowane ma zniknąć? Czy nie lepiej to udoskonalić i wykorzystać?” pytała Katarzyna Michniewska.

W podobnym tonie wypowiadał się Jakub Tyczkowski prezes zarządu Rekopol „Nie ma mojej zgody, jako Polaka, żeby państwo polskie zabierało mi miejsce pracy, jak również kilkudziesięciu innym osobom w Rekopolu i kilkuset w innych organizacjach odzysku. Ja po prostu tego nie rozumiem i nie kupuję” – mówił. Odrzucał argument o nieefektywności dotychczasowego systemu – jak przekonywał, Polska od ponad 20 lat przekazuje do Eurostatu raporty świadczące o tym, że poziomy recyklingu w kraju są realizowane.

W panelu udział wzięli:

  • Sławomir Brzózek, członek zarządu, dyrektor biura zarządu, Związek Pracodawców EKO-PAK
  • Piotr Kryszewski, dyrektor zarządzający ds. Zielonego Gdańska, Miasto Gdańsk
  • Katarzyna Michniewska, prezes zarządu, Eko Cykl Organizacja Odzysku Opakowań S.A.
  • Monika Romenska, Regulatory & Public Affairs Manager, Extended Producer Responsibility Alliance
  • Jakub Tyczkowski, prezes zarządu, Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań S.A.

Gość specjalny – Anita Sowińska, wiceministra Klimatu i Środowiska

Moderacja: Piotr Mazurek, Konfederacja Lewiatan

 

Europa potrzebuje nie tylko czołgów, lecz także sprawnych łańcuchów dostaw i zaufania. Organizacje biznesowe flanki północno-wschodniej UE i NATO zaproponowały rządom partnerstwo w inwestycjach na rzecz odporności i obronności. O tym mówili uczestnicy panelu „Wzmacnianie odporności i konkurencyjności Europy: podejście krajów Flanki Północno-Wschodniej”.

„W Polsce mamy świadomość zagrożeń, ale brakuje nam struktur takich jak w krajach nordyckich. Od trzech lat państwo próbuje policzyć, ile mamy schronów” – mówił Maciej Witucki, przewodniczący Rady Głównej Konfederacji Lewiatan. Jak podkreślał, wyzwaniem jest budowa zaufania między biznesem a administracją. Maciej Witucki zapewniał, że sektor prywatny ma wysoką świadomość zagrożeń i jest gotowy do działania.

Jak dodał, symbolem zmiany myślenia jest fakt, że EFNI otworzyło wystąpienie generała Wiesława Kukuły, szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. „Jestem pod wrażeniem Finlandii, gdzie przygotowanie na kryzys jest filozofią” – podkreślał Maciej Witucki.

Prezes fińskiego giganta infrastrukturalnego Destia Tero Kiviniemi przedstawił model „obrony totalnej” działający w jego ojczyźnie. Polega on na współdziałaniu państwa i firm od planowania po ćwiczenia i realizację strategii gotowości na zagrożenia. „Zadziwiające, jak długo Europa pozostawała w letargu po rozpoczęciu wojny w Ukrainie – bez realnej reakcji, zwłaszcza w krajach zachodnich – podczas gdy wschodnia flanka i państwa frontowe były już w pełni przygotowane” – mówił prezes Destii.

Charlotte Andersdotter ze Szwedzkiej Federacji Pracodawców akcentowała, że w dyskusji o przygotowaniu na zagrożenie głos biznesu jest niezbędny. „Odporności społeczeństwa w czasie wojny i kryzysu nie da się osiągnąć wyłącznie środkami wojskowymi” – powiedziała.

W Europie nie brakuje jednak wyzwań. Prezydent Czeskiej Konfederacji Przemysłu Jan Rafaj wskazywał na potrzebę większej standaryzacji, wspólnej europejskiej infrastruktury oraz wsparcia pracodawców dla formacji ochotniczych.

Vidmantas Janulevičius, prezydent Litewskiej Konfederacji Przemysłowców, przypomniał, że niezależność energetyczna była efektem decyzji rządu w Wilnie wspartych przez biznes (terminal LNG). Wezwał też do inwestycji w satelity, łączność i magazyny energii.

Stefano Mallia, reprezentujący Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny, akcentował wymiar wspólnotowy. „Unia może wnieść zaufanie, przejrzystość i pewność, by biznes mógł działać. Kluczowe będą też środki w nowym budżecie” – mówił Mallia, przyznając, że ze względu na zmianę sytuacji bezpieczeństwa, inne sektory – jak np. rolnictwo – będą musiały ponieść konsekwencje.

W panelu uczestniczyli:

  • Tero Kiviniemi, prezes i dyrektor generalny, Destia
  • Vidmantas Janulevičius, prezydent, Litewska Konfederacja Przemysł (LPK), Litwa
  • Tero Kiviniemi, prezes i dyrektor generalny, Destia
  • Stefano Mallia, przewodniczący, Grupa Pracodawców, EKES
  • Jan Rafaj, prezydent, Czeska Konfederacja Przemysłu (SPCR), Republika Czeska
  • Maciej Witucki, przewodniczący, Rada Główna, Konfederacja Lewiatan

Moderacja: Charlotte Andersdotter, dyrektor ds. międzynarodowych, szefowa biura w Brukseli, Szwedzka Federacja Pracodawców SN

 

Czy parytety w biznesie to wymuszony obowiązek czy racjonalna inwestycja? Eksperci podczas panelu na EFNI zgodzili się, że nie będzie równości płci na najwyższych stanowiskach bez twardych regulacji. Prawne impulsy muszą iść w parze z edukacją – tylko wtedy firmy wykorzystają pełen potencjał kobiet.

Debatę otworzyła Alicja Wejdner-Cichy, ekspertka ds. DEI (Diversity, Equity, Inclusion) z Konfederacji Lewiatan. W wystąpieniu zmierzyła się z argumentami, jakie padają w dyskusji przeciwko dyrektywie Women on Boards. Kluczowym problemem w Polsce są stereotypy. Przy czym często są one nieuświadomione i dlatego regulacje są konieczne, aby zmienić sytuację kobiet. Na przykład w badaniu nad stereotypami, Polska znalazła się na 3. miejscu wśród krajów europejskich, jeśli chodzi o poparcie dla stwierdzenia, że kobiety nie są wystarczająco ambitne. Aż 45 % osób w Polsce zgadza się (1. miejsce w UE), że kobiety na stanowiskach kierowniczych nie wykazują wystarczającego autorytetu. Ekspertka przekonywała, że doświadczenia innych krajów UE pokazują, że kraje, które wprowadziły twarde kwoty mają najwyższy udział kobiet w organach spółek giełdowych.

Profesor Elwira Gross-Gniot z Uniwersytetu Warszawskiego, pytała co jest głównym czynnikiem blokującym kobiety do wejścia na najwyższe stanowiska? Wiele czynników: postawy i modele społeczne, edukacja, wychowanie, kultura organizacyjna. Każdy z nich jest równie ważny. Profesor przekonywała, że musimy się zastanowić na co mamy wpływ i jak kreować zmianę. Jeśli nie działają łagodne mechanizmy musimy wprowadzić mechanizmy o charakterze twardym – czyli legislacyjnym. W Polsce widzimy, że miękkie mechanizmy nie zadziałają.  Badanie przeprowadzone przez zespół prof. Gross-Gniot pokazały, że ustawodawstwo musi być punktem wyjścia. Przymus legislacyjny i przymus społeczny (czyli np. korporacje narzucające kulturę organizacyjną małym firmom) są pierwszą przesłanką, sprzęgłem, który uruchomi mechanizm zmiany. W kolejnym etapie – według badania – zacznie się pozytywne naśladownictwo, a potem uczenie się i eksperymentowanie. Profesor przekonywała, że w kwestii równouprawnienia kobiet nie ma innego rozwiązania niż legislacja. Miękka polityka, mówienie, dyskutowanie tworzy zbyt powolną zmianę.

Innego zdania była Joanna Knapińska, prezes Rządowego Centrum Legislacji. Przekonywała, że ważniejsza od legislacji jest edukacja i rozwiązania miękkie. Knapińska przestrzegała: byłabym wyjątkowo ostrożna przy tej legislacji, bo ona nie służy wszystkim kobietom; kobiety bywają obrażone parytetami. Oczywiście jest konieczność implementowania dyrektywy i ona będzie wprowadzona – przepisy wprowadzające dyrektywę Women on Boards są już na etapie Rady Ministrów.  Dobrze zapisany przepis będzie skuteczny, również ze względu na sankcje. Ale bez edukacji to będzie tylko regulacja, która jest wypełniana bez przekonania.

Marek Kardach, reprezentujący Akademię Przywództwa Henryki Bochniarz, wyraził stanowcze zdanie, że parytety to konieczność. Dowodził: jeśli są badania które pokazują, że przeciętna kobieta w Polsce jest lepiej wykształcona od mężczyzny i nie korzystamy z całej populacji, to znaczy, że marnujemy część zasobów – nie wykorzystujemy ich optymalnie. Niestabilny system stabilizuje się stabilnymi rozwiązaniami. Dlatego interwencja legislacyjna jest potrzebna, bo jest racjonalna, biznesowo uzasadniona i społecznie korzystna.

Jaką rolę do odegrania mają mężczyźni jako nadreprezentowana płeć na rynku? Kardach przekonywał, że dużą, bo obecnie to oni kształtują kulturę organizacyjną przedsiębiorstw. Stwierdził: mamy interwencje na rynku finansowym, parytet to dokładnie to samo – po tym jak parytet ustabilizuje sytuację, możemy go zwolnić.

W podsumowaniu prelegenci zgodzili się, że odpowiedzią na nierówności płciowe w biznesie powinny być dwie ścieżki: regulacja i edukacja. Małgorzata Mroczkowska – Horne zachęcała: wykorzystajmy potencjał liderek, nie kierujmy się płcią, ale uwzględniajmy parytety, edukujmy. Dane pokazują jasno – tam gdzie jest różnorodność, mamy dużo lepsze wyniki.

Uczestnicy:

  • Alicja Wejdner-Cichy, Konfederacja Lewiatan
  • Ewa Dolińska, zastępca dyrektora, Biuro Ministra, Ministerstwo Aktywów Państwowych
  • Elwira Gross-Gniot, Fundacja Uniwersytetu Warszawskiego, Wydział Zarządzania, UW
  • Joanna Knapińska, Rządowe Centrum Legislacji
  • Marek Kardach, Akademia Przywództwa Henryki Bochniarz

Moderacja: Małgorzata Mroczkowska-Horne, dyrektor generalna, Konfederacja Lewiatan

 

W jakim stopniu obecne i planowane regulacje oddziałują na rozwój europejskiego sektora technologicznego, jak UE wypada w porównaniu z USA i Chinami pod względem tempa wdrażania AI, jakie znaczenie dla konkurencyjności i bezpieczeństwa technologicznego mają relacje transatlantyckie – na te pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy panelu „Deregulacja, sztuczna inteligencja i geopolityka innowacji – jaka będzie przyszłość UE?”.

– Głównym celem wdrażania sztucznej inteligencji w polskich przedsiębiorstwach jest zwiększenie ich konkurencyjności zarówno na rynku krajowym, jak i międzynarodowym. W ostatnim czasie przygotowaliśmy mapę kompetencji AI wśród przedsiębiorców, która pozwoliła nam zdiagnozować bieżący stan wiedzy i umiejętności. Analiza pokazała wyraźnie, że jednym z największych wyzwań jest brak praktycznej wiedzy na temat tego, jak efektywnie wykorzystywać narzędzia sztucznej inteligencji w biznesie. Nie możemy skutecznie regulować rynku AI bez jasno określonych ram prawnych. Regulacje są niezbędne, aby zapewnić bezpieczeństwo, etykę i przejrzystość w korzystaniu z nowych technologii. Jednocześnie jednak obserwujemy, że Europie brakuje odwagi i gotowości do podejmowania ryzyka, co hamuje innowacyjność i wdrażanie nowoczesnych rozwiązań. Dla Polski strategicznie ważne jest posiadanie własnego, krajowego modelu językowego opartego na sztucznej inteligencji. Taki krok nie tylko zwiększyłby naszą niezależność technologiczną, ale również znacząco wzmocniłby konkurencyjność polskich przedsiębiorstw na globalnym rynku – powiedziała Eliza Kruczkowska, dyrektorka departamentu rozwoju innowacji, PFR. 

O znaczeniu podejmowania ryzyka przez firmy mówił Mateusz Oleksy, dyrektor generalny VISA w Polsce. Zaznaczył, że odwaga w podejmowaniu ryzyka jest kluczowa dla rozwoju innowacji. Bez gotowości do eksperymentowania trudno osiągnąć przełomowe rozwiązania. Jednak sama odwaga nie wystarczy – niezbędny jest również odpowiedni kapitał, który pozwala finansować i wdrażać nowatorskie projekty.

Oleksy podkreślił także znaczenie bezpieczeństwa w kontekście sztucznej inteligencji. Właściwe zarządzanie ryzykiem i dbałość o bezpieczne wdrożenia AI budują zaufanie społeczne, co jest fundamentem sukcesu nowoczesnych technologii. Wspomniał również, że VISA należy do czołówki firm najbardziej zaangażowanych w rozwój sztucznej inteligencji. – Od 30 lat wdrażamy innowacje oparte na AI i jest to wpisane w naszą kulturę organizacyjną. Produkty i rozwiązania VISA wspierają konkurencyjność zarówno polskich, jak i europejskich firm, umożliwiając im skuteczniejsze działanie na globalnym rynku – dodał.

Artur Rudnicki, country coordinator for Poland w EIB Advisory Services, Grupa Europejskiego Banku Inwestycyjnego, podkreślił, że Europa powoli zaczyna dostrzegać swoją pozycję w globalnym kontekście, zwłaszcza wobec Chin i USA. Zauważył, że w Europie pracujemy mniej intensywnie, wydajemy mniej i minimalizujemy ryzyko, co znacząco różni nas od bardziej agresywnych strategii przyjmowanych przez Chiny czy Stany Zjednoczone.

Rudnicki zwrócił uwagę, że im bardziej będziemy promować kulturę podejmowania ryzyka, tym większa będzie gotowość społeczeństwa do angażowania się w innowacje. Podejmowanie ryzyka staje się zatem kluczowym czynnikiem stymulującym rozwój technologiczny i gospodarczą konkurencyjność Europy. Jednocześnie podkreślił konieczność przemyślenia kwestii regulacyjnych. 

Weronika Smarduch, posłanka na Sejm RP, wskazywała na konieczność podnoszenia kwalifikacji obywateli i przedsiębiorstw w zakresie korzystania z narzędzi sztucznej inteligencji w życiu codziennym oraz w działalności biznesowej. Według niej umiejętne wykorzystanie AI staje się kluczowym czynnikiem wspierającym rozwój gospodarczy i społeczeństwa.

Smarduch zaznaczyła, że inwestycje w sztuczną inteligencję powinny być prowadzone w sposób racjonalny i przemyślany, z uwzględnieniem realnych potrzeb rynku. Jednocześnie przywołała przykład chińskiego kapitału państwowego, gdzie rozwój AI odbywa się praktycznie bez regulacji prawnych. To, jej zdaniem, pokazuje potencjał szybkiego rozwoju technologii w środowisku o minimalnych ograniczeniach regulacyjnych, który może inspirować do przemyślenia europejskich i krajowych ram prawnych.

Jakub Turowski, dyrektor ds. public policy na Europę Środkową i Wschodnią w Meta, zwrócił uwagę, że sztuczna inteligencja jest istotnym elementem współczesnego wyścigu gospodarczego oraz fundamentem rozwoju technologicznego i innowacyjnego. Zauważył, że Chiny i Stany Zjednoczone doskonale rozumieją strategiczne znaczenie AI i konsekwentnie inwestują w tę dziedzinę, podczas gdy w Europie świadomość wagi tej technologii wciąż pozostaje ograniczona.

Turowski zwrócił uwagę, że w kontekście konkurencyjności gospodarczej Europa pozostaje w tyle, bo nie potrafi szybko wdrażać sztucznej inteligencji. – Europa często chwali się rolą mocarstwa regulacyjnego, ale w praktyce nadmierne regulacje mogą działać jak hamulec dla innowacji. W przeciwieństwie do Europy, inne globalne gospodarki przyjmują bardziej elastyczne podejście, co pozwala im szybciej eksperymentować i wprowadzać nowe technologie na rynek – zaznaczył. Zbyt restrykcyjne regulacje mogą spowolnić tempo innowacji, podczas gdy odpowiednio przemyślane ramy prawne mogą stymulować inwestycje i rozwój nowych rozwiązań – dodał.

Panel moderował Tomasz Sawczuk, Polityka Insight.

Polacy nie oszczędzają, nawet gdy mają pieniądze i nadal zbyt często udostępniają obcym login do swojego konta bankowego – to dwa spośród wielu przykładów braku edukacji finansowej społeczeństwa. Rok temu rząd przyjął Krajową Strategie Edukacji Finansowej.  Co przez ten czas udało się zrobić, a z czym wciąż jest problem?  O tym rozmawiali paneliści w trakcie debaty „Krajowa Strategia Edukacji Finansowej – rok po wdrożeniu”.

W trakcie spotkania przedstawiono wyniki najnowszego badania na temat edukacji finansowej. Ankietowani odpowiadali na pytanie czego należy uczyć w ramach edukacji finansowej. Wyniki pokazują, że najwięcej osób – 44 % wybrało odpowiedź – oszczędzania i inwestowania, w jako drugie w kolejności (22% respondentów) – planowania długoterminowego.

Zdziwiona wynikiem nie była prezeska Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Wiedzy Think! – Anna Bichta, która powiedziała, że są one podobne do tych, prezentowanych przez Fundację w badaniu Postawy Polaków wobec finansów. 65% osób potwierdziło, że inwestowanie jest ważnym tematem. Jednocześnie, mimo deklaracji o rozumieniu znaczenia inwestowania, robi to około 20 procent osób.

Jako szczególnie ważne wyzwanie dla młodych osób, Anna Bichta wskazała planowanie emerytalne. Tu, zdaniem ekspertki, jest bardzo dużo do zrobienia. „Im wcześniej, szczególnie młodzi ludzie, zrozumieją, że czas płynie na ich korzyść, tym bardziej sobie pomóc”. Tymczasem młodzi ludzie zaczynają myśleć długoterminowo, dopiero gdy coś się wydarzy w ich życiu.

Pełnomocniczka ministra finansów ds. edukacji finansowej – Monika Wojciechowska powiedziała, że przez rok obowiązywania krajowej strategii edukacji finansowej nastąpiła duża integracja środowiska. Wcześniej każda organizacja, fundacja, instytucja, NGO’sy realizowały swoje indywidulane projekty. Były to działania punktowe o małym zasięgu. Dzięki strategii można połączyć siły i mieć większą sprawczość.

Uczestnicy panelu zgodzili się, że edukacja finansowa powinna być nauczana w szkołach, a reforma edukacji – Kompas Jutra – która zacznie wchodzić w życie od września 2026 roku, jest dobrym pretekstem, by do podstaw programowych różnych przedmiotów wpisać hasła edukacji finansowej. Pełnomocniczka ministra finansów ds. edukacji finansowej powiedziała, że zaproponowała Instytutowi Badań Edukacyjnych wpisanie zagadnień edukacji finansowej do podstaw programowych różnych przedmiotów w szkołach podstawowych, a także do programu nauczania w przedszkolach.

„Myślę, że jeśli w najbliższych tygodniach pojawią się propozycje ram programowych, które będą już na etapie konsultacji uwzględniały państwa zmiany, to już będzie postęp. Kampania sama w sobie jest postępem, sztuką jest, by dotrzeć do jeszcze większej liczby osób, które wyciągną  z niej dla siebie wnioski”, powiedział prezes Fundacji Citi Handlowy im. L. Kronenberga – Paweł Zegarłowicz.

W panelu wzięli udział:

  • Anna Bichta, prezeska, Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Wiedzy Think!
  • Monika Wojciechowska, pełnomocnik ministra finansów ds. edukacji finansowej
  • Paweł Zegarłowicz, prezes, Fundacja Citi Handlowy im. L. Kronenberga

Leczenie chorych i nieobecność w pracy spowodowana chorobami pracowników to duże koszty dla systemu i dla przedsiębiorców. Wydatki na programy profilaktyczne raka piersi to 90 mln złotych, a na raka szyjki macicy – 14,5 mln złotych. Koszty leczenia są wielokrotnie wyższe. Ale z programów profilaktycznych proponowanych przez Ministerstwo Zdrowia korzysta niewielki procent uprawnionych. Co zmienić w strategii polityki zdrowotnej, by kobiety chętniej dbały o profilaktykę zdrowotną i by osiągnąć cel 70% zgłaszalności na badania przesiewowe? O tym rozmawiały uczestniczki panelu na EFNI „Strategia jest kobietą. Co z profilaktyką zdrowia kobiet? Czas na efektywne działania”.

Była ministra zdrowia, posłanka Izabela Leszczyna powiedziała, że niewydane pieniądze na profilaktykę, to jedyne niewydane pieniądze NFZ, które nie cieszą rządzących. Bo to one powodują, że później trzeba wydać dużo więcej pieniędzy na leczenie chorób cywilizacyjnych czy nowotworowych.

Zgłaszalność kobiet na mammografię to 30%, a na cytologię – kilkanaście procent.
Dane pokazują, że zaledwie 13 procent dzieci w wieku 9 – 14 lat jest zaszczepionych na HPV. Choć rządowy program gwarantuje bezpłatne szczepienia.

Zdaniem posłanki, trzeba umieć się przebić z prostym tekstem – twoje zdrowie w 80% zależy od ciebie – jak żyjesz, jaki tryb życia prowadzisz. Izabela Leszczyna zaapelowała, by rodzice wymogli na rządzących wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, bo to może pomóc w zmianie statystyk.

Zastępczyni prezesa, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji Anna Kowalczuk zwróciła uwagę na kwestię analizy danych przesiewowych, które jej zdaniem są piętą achillesową w polityce profilaktyki. Według prof. Kowalczuk, za mało jest kampanii informacyjno – edukacyjnych związanych z badaniami przesiewowymi. Dodatkowo, po przeprowadzonym programie brakuje jego analizy i podjęcia działań, które poprawią to, co się nie udało, dopasują program do potrzeb, zmienią go w taki sposób, by więcej osób o nim wiedziało i chciało z niego skorzystać.

Podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wyraziła przekonanie, że ogromną rolę w profilaktyce zdrowotnej mają pracodawcy i akcje profilaktyczne w firmach.

Zdaniem prezeski Fundacja OnkoCafe-Razem Lepiej – Anny Kupieckiej, aby dokonać realnych zmian i poprawić zgłaszalność na badania profilaktyczne, brakuje zdania społeczeństwa. Dlatego należy rozmawiać ze zdrowymi kobietami o tym, czego oczekują, jak do nich trafić.

Panelistki jako konieczne zmiany wymieniły również spersonalizowaną komunikację docierającą do poszczególnych kobiet i wykorzystanie medycyny pracy do zlecania badań profilaktycznych. Jeśli społeczeństwo nie będzie zdrowie, to możemy wydawać miliardy na inne rzeczy, ale nie będzie miał kto przy tym pracować – podsumowała Magdalena Sobkowiak – Czarnecka.

W panelu wzięły udział:
– Anna Kowalczuk, zastępca prezesa, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji
– Anna Kupiecka, prezeska, Fundacja OnkoCafe-Razem Lepiej
– Izabela Leszczyna, posłanka, Sejm RP
– Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, podsekretarz stanu, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Moderacja: Dominika Pietrzyk, Rzeczpospolita

Coraz więcej firm pokazuje, że odpowiedzialne decyzje, dbałość o ludzi i środowisko oraz przejrzystość w działaniu nie tylko wzmacniają zaufanie, ale stają się realnym kapitałem organizacji. W czasach kryzysów rośnie znaczenie liderów, którzy potrafią patrzeć szerzej niż na wynik finansowy i rozumieją, że strategia zbudowana wyłącznie na zysku jest krótkowzroczna.

Pierwsza w dyskusji głos zabrała filozofka prof. Magdalena Środa. Wykładowczyni podkreśliła, że najważniejsze są dobre praktyki, a kluczem jest to, żeby etyka nie skończyła się tylko na deklaracjach. Potrzeba jest dużo pracy – mówiła prof. Środa. Filozofka podkreśliła również, że z doświadczenia wie, że najlepsze są regulacje etyczne stworzone przez ludzi, którzy pracują w danej firmie.

Przewodnicząca Rady Uczelni SGH Dominika Bettman mówiła, że wszechobecną jest myśl, że stworzenie kodeksu w firmie stanowi podstawę etyki w przedsiębiorstwie. Kodeksy sprawiają, że czujemy się uwolnieni od odpowiedzialności, nie wymaga się wtedy analizy w danym kontekście, dlatego że zapis w kodeksie mówi to a to – podkreśliła Dominika Bettman.

„To nie jest recepta na umieszczenie etyki wysoko w kategoriach wartości firmowych, to jest recepta na to, żeby ta kodyfikacja prowadziła do tego, że jest to kolejny proces operacyjny, który się w firmie wykonuje” – zaznaczyła.

Henryk Orfinger, współzałożyciel Dr Irena Eris zaznaczył, że jednym z parametrów, które mogą świadczyć o tym, czy pracodawca jest etyczny, jest niska rotacja pracowników. Przedsiębiorca zaznaczył również, że działania etyczne nie zawsze jednak przynoszą zyski. Za przykład podał firmy, które wstrzymały sprzedaż produktów na Rosję i Białoruś po eskalacji wojny na Ukrainie. Jako firma straciliśmy 10% obrotów, ale uważaliśmy, że tak musimy zrobić – mówił Henryk Orfinger. Współzałożyciel Dr Irena Eris dodał również, że zauważa, iż korporacje nadużywają haseł etycznych, jednocześnie nie będąc etycznymi.

Dyrektor departamentu ESG w GK Enea, Izabela Rakuć-Kochaniak podkreśliła, że rolą liderów jest dawać etyczny przykład i wprowadzać wartości w firmie. Izabela Rakuć-Kochaniak zaznaczyła, że jej zdaniem znajdujemy się aktualnie w fazie nadmiernej potrzeby raportowania.

„Firmy consultingowe zabijają ideę zrównoważonego rozwoju, chociażby ciężka ścieżka, jaką mamy z raportowaniem i ciężka ścieżka numer 2 z audytowaniem naszych raportów zrównoważonego rozwoju powoduje, że gdzieś się zatracamy w tych Excelach” – mówiła Dyrektor departamentu ESG w GK Enea.

Uczestnicy panelu byli zgodni podczas dyskusji, że standardy etyczne są bardzo istotne w funkcjonowaniu firm i mają realny wpływ na jakość pracy.

W dyskusji udział wzięli:

  • Dominika Bettman, przewodnicząca Rady Uczelni, SGH
  • Henryk Orfinger, przedsiębiorca, współzałożyciel Dr Irena Eris
  • Izabela Rakuć-Kochaniak, dyrektor departamentu ESG, GK Enea
  • Prof. Magdalena Środa, filozofka
  • Weronika Woś, studentka SGH, wiceprzewodnicząca Samorządu Studentów SGH.

Panel poprowadził Paweł Niziński, założyciel i CEO Goodbrand/Better w Polsce

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.