Niedawne naruszenia przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, a także wydarzenia ostatnich lat takie jak wojna w Ukrainie czy pandemia COVID-19,  unaoczniły nam, że w dynamicznie zmieniającym się świecie instytucje państwowe muszą być przygotowane zarówno na kryzysy naturalne, jak i militarne. 

W czasach względnego dobrobytu i pokoju w naszym regionie, zagadnienie obrony cywilnej traktowane było po macoszemu. Czy wiemy, jak zachować się w sytuacjach zagrożenia? Jak usprawnić obecnie istniejące schematy działań, a także co należałoby zmienić?

Z dyskusji poprowadzonej przez Małgorzatę Bonikowską w ramach EFNI 2025 wysnuć można następujące wnioski: nasz kraj nie jest przygotowany na zagrożenia współczesnego świata. Problem bezpieczeństwa nie może być pretekstem do robienia interesów politycznych, pomimo kroków poczynionych, aby ten stan zmienić, w oparciu o doświadczenia z okresu pandemii, które wprost ukazały, że nasz system nie jest dostosowany do działania w sytuacjach kryzysowych. 

„Jako dysponent infrastruktury krytycznej zauważamy wiele rzeczy i w mojej ocenie jesteśmy przedmiotem wojny hybrydowej. Nie mówimy o zagrożeniach teoretycznych, tylko realnych. Potrzebne są konkretne wytyczne. Poczta Polska tak jak każda inna instytucja państwowa jest również instytucją obrony cywilnej, jednak potrzebujemy konkretnych wytycznych”– alarmował Sebastian Mikosz, prezes zarządu Poczty Polskiej.

Paweł Moszner ocenia przygotowanie systemu oraz państwa wyjątkowo nisko – na 0,5 w skali od jednego do dziesięciu. Obecne procedury nie są wystarczające. Zgodził się z nim Bogusław Kułakowski z Uczelni Łazarskiego, wskazując, że oficjalny podręcznik zachowania w sytuacjach kryzysowych nie zawiera wystarczającej ilości informacji. 

Zdaniem Marcina Skwierawskiego, wicemarszałka województwa pomorskiego, powinniśmy czerpać przykład ze Stanów Zjednoczonych, które posiadają ogólnodostępne i drobiazgowo przygotowane zestawy instrukcji jak zachowywać się w sytuacjach kryzysowych. „Dotychczasowe rozwiązania były nieprzemyślane i ad hoc. Należy wrócić do podstawowych rzeczy, choćby takich jak reforma nauczania przedmiotu przysposobienia obronnego, a także warto zastanowić się nad adaptacją doświadczeń ukraińskich w aspekcie obrony cywilnej do naszych warunków”.

Poparł go prof. Jacek Siewiera: „Nie ma do końca powodu, aby wyważać drzwi, które są otwarte, w Ukrainie widzimy osnowę tego, co stanowi o bezpieczeństwie obywateli. Żeby zyskać poziom odporności społecznej, potrzebna jest świadomość społeczna, przygotowanie struktur państwa; podmioty gospodarcze, struktury biznesowe muszą mieć świadomość swoich obowiązków”.

Paneliści:

Prof. Jacek Siewiera, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
Marcin Skwierawski, wicemarszałek woj. pomorskiego
Sebastian Mikosz, prezes zarządu Poczta Polska
Bogusław Kułakowski, oficer rezerwy aktywnej, wykładowca Uczelni Łazarskiego
Janusz Kocik, dyrektor Szpitala Klinicznego MSWiA w Warmińsko-Mazurskim, Centrum Onkologii w Olsztynie
Paweł Moszner, były oficer GROM, szef Centrum Szkolenia Antryterrorystycznego

Moderowała: Małgorzata Bonikowska, Centrum Stosunków Międzynarodowych

Pokolenie Z już nie tylko wchodzi na rynek pracy, ale wręcz powoli zaczyna ten rynek zdobywać. Dla pracodawców to szansa na wykorzystanie ich umiejętności, ale też wyzwanie, bo „zetki” mają zupełnie inne priorytety niż ich starsi koledzy – nie wystarczy stała pensja, liczy się coś więcej. Tu rodzi się jednak inne pytanie – co mają do zaoferowania w zamian?

Zdolni, ale leniwi? Niekoniecznie! Badania przeprowadzone z inicjatywy prof. Jacka Męciny przez Uniwersytet Warszawski i SW Research, zaprezentowane podczas debaty na EFNI 2025, pokazują, że przedstawiciele pokolenia Z chcą pracować, ale mają konkretne, często rzadko spotykane wcześniej wymagania wobec potencjalnych pracodawców.

Badania obalają mit „genu lenistwa” pokolenia Z. Wynika z nich, że młodzi ludzie chcą pracować więcej, a jedna czwarta z nich nawet wtedy, gdy więcej pracy nie oznacza więcej pieniędzy a np. możliwość rozwoju. Zarzuty o niechęć do pracy mogą jednak wynikać z niezrozumienia wymagań „zetek” wobec pracodawców i priorytetów, które przyjmują.

Czego pokolenie Z oczekuje w samej pracy

Otwartej, regularnej komunikacji, work-life balance, stabilności zatrudnienia… co może zaskakiwać, dużo mniej ważne są dla nich ekologia, inkluzywność czy nawet możliwość pracy zdalnej. Oczywiście wśród priorytetów króluje cały czas atrakcyjne wynagrodzenie.

„Żądamy równowagi, żądamy balansu, chcemy żeby pracodawca dbał o nasz dobrostan” – mówiła podczas debaty Maria Jastrzębska, studentka UW, członikini GenbOOst. „Z badań wynika, że aż 60% „zetek” zniechęca się do podjęcia pracy, jeśli pracodawca nie odpowiada jego wartościom. Stawiamy na elastyczność, lubimy żeby praca była trochę „pod nas”, ale za to dużo możemy dać od siebie. Dajemy naszą świadomość, szybkość pracy, cały nasz świat jest dynamiczny, szybko się zmienia i my jesteśmy w stanie w ciągu minuty zmienić się z projektu na projekt” – przekonywała.

Pokolenie Z z uwagi na to, że dopiero wchodzi na rynek pracy, ma raczej miękkie kompetencje. Ich silną stroną są języki, ale też kompetencje cyfrowe. Te ostatnie, choć często wysoko rozwinięte, są zazwyczaj nabyte samodzielnie bez formalnej ścieżki nauki.

„My jesteśmy pierwszym pokoleniem, które urodziło się w kompletnie innym cyfrowym świecie” – zauważył Mikołaj Florczak, student, członek GenbOOst. Dodawał jednak, iż panuje przeświadczenie, że kompetencje cyfrowe są w tym pokoleniu nad wyraz rozwinięte. „Są oczywiście wysokie, natomiast to nie jest tak, że młode pokolenie potrafi rozwiązać wszystkie problemy informatyczne świata” – podkreślał.

Według uczestników debaty to w dużej mierze pokolenie Z, razem z milienialsami, kształtowało ten internet, który teraz znamy i właśnie tę wiedzę oraz znajomość tematu „zetki” mogą teraz zaoferować pracodawcom.

Co z kryzysem demograficznym

Co jednak będzie dalej? Co z kryzysem demograficznym, który widać na horyzoncie? Okazuje się, że ponad 60% zapytanych reprezentantów pokolenia Z zakłada, że w przyszłości będzie mieć co najmniej dwoje dzieci – i to może napawać optymizmem.

W panelu udział wzięli:

– Zu Bochniarz, studentka UW
– Mikołaj Florczak, student, GenbOOst
– Maria Jastrzębska, studentka UW, GenbOOst
– Wiktoria Nowak, studentka UW, współzałożycielka projektu GenbOOst

Prezentacja wyników badań nt. pokolenia Z na rynku pracy:
– Marta Seredyńska, Uniwersytet Warszawski
– Piotr Zimolzak, SW Research

Moderacja: Prof. Jacek Męcina, Konfederacja Lewiatan

Czy Europa zdoła połączyć ambicje klimatyczne z utrzymaniem pozycji w globalnym wyścigu technologicznym? To jedno z najważniejszych wyzwań dla gospodarki Starego Kontynentu. Poprzeczka klimatyczna została zawieszona bardzo wysoko, ale okazuje się, że przy globalnej rywalizacji z takimi mocarstwami jak Chiny – być może ta poprzeczka będzie musiała zostać obniżona. Państwo Środka, jako nowa globalna potęga, opierająca się na metalach ziem rzadkich i ogromnych państwowych subsydiach, nie tylko rzuciła wyzwanie zachodniej cywilizacji, ale już teraz bije na głowę Europę w wielu aspektach innowacyjności. Jaką drogę obrać w tym globalnym wyścigu, by zadbać zarówno o klimat, ale nie zdusić gospodarki? Pomysłów na poradzenie sobie z tym problemem szukali eksperci, aktywiści, przedstawiciele biznesu i politycy podczas panelu na EFNI. 

– Ten europejski dylemat jest z nami nieustannie – rozpoczęła swoje wystąpienie ministra klimatu i środowiska. Paulina Henning-Kloska w centrum uwagi postawiła polską gospodarkę. Jej zdaniem przełom, którego jesteśmy świadkami, można porównać do przejścia Polski z gospodarki centralnie planowanej do gospodarki wolnorynkowej. Kolejnym wyzwaniem jest zatem zdekarbonizowanie rodzimej gospodarki tak, by zapewnić dobrobyt obywatelkom i obywatelom naszego kraju. 

Henning-Kloska zaznaczyła, że brak transformacji oznacza uzależnienie od obcych paliw kopalnych. Do tego dochodzi walka ze smogiem, która wynosi około 100 mld złotych rocznie. Kosztem gospodarki “starego typu” są również skutki katastrofy klimatycznej takie jak intensywne i nagłe zjawiska pogodowe, jak powódź czy susza prowadząca do blackoutów.  

Jednak wystąpienie przedstawicielki rządu było tylko preludium do emocjonującej dyskusji o wyzwaniu klimatyczno-gospodarczym.  

Klimat kontra gospodarka 

– Obserwuję miotanie się od ściany do ściany. Na początku byliśmy bardzo ambitni, ale nie byliśmy świadomi kosztów. (…) Jest ryzyko, że zaraz dojdziemy do drugiej ściany. Mam nadzieję, że spowolnienie ścieżki, którą podążamy, będzie postrzegane przez pryzmat efektywności. Widzę poważne wyzwanie, ale nie zgadzam się, by niektóre rzeczy nazywać kosztami – mówił dosadnie Sławomir Dudek, wykładowca na SGH, przedstawiciel Instytutu Finansów Publicznych oraz Zakładu Badań Koniunktury Gospodarczej. 

Według europosła Dariusza Jońskiego trzeba zachować balans pomiędzy ochroną środowiska a konkurencyjnością gospodarki. Jako przykład podał transport. W branży motoryzacyjnej pracuje 13 milionów mieszkańców Europy; również w Polsce. To 7% PKB dla Polski, która produkuje części. Jak zauważa Joński: chińskie, dotowane auta zalewają europejski rynek i stanowią ogromną konkurencję dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. 

– W przyszłym roku wjadą tu chińskie auta premium. Nie mamy dużo czasu – ostrzega eurodeputowany. Jego zdaniem cel, jaki wyznaczyła sobie Europa, czyli koniec sprzedaży aut spalinowych do 2035 roku jest nierealny.

Sandra Parthie, przewodnicząca sekcji ds. jednolitego rynku w Europejskim Komitecie Ekonomiczno-Społecznym apelowała o to, by nie traktować tego dylematu jako wybór. Jej zdaniem powinniśmy robić wszystko, by walczyć o ochronę klimatu, jednocześnie nie zaniedbując rozwoju gospodarki. Zaznaczyła przy tym rolę EKES w Brukseli. Komitet zrzesza wszystkich przedstawicieli organizacji pracodawców, organizacji pracowniczych i organizacji pozarządowych w celu wspólnego omawiania tematów i znajdowania sposobów na wspólne działanie, angażujące wszystkich zainteresowanych. 

Perspektywa konsumentów 

Głos w tej sprawie zabrała Marina Dubakina, prezeska i dyrektorka generalna ds. zrównoważonego rozwoju, IKEA Retail, która zaznaczyła, że panel jest bardzo zróżnicowany, ale tu trzeba pokazać także perspektywę konsumentów i i klientów. 

– Reprezentując markę zorientowaną na klienta, zauważam, że w ciągu ostatnich czterech lat po pandemii COVID-19 zaobserwowano prawdziwy kryzys kosztów życia w Polsce . Pomimo odnotowanego wzrostu płac, konsument został naprawdę ściśnięty przez wszystkie inne presje: rosnące ceny energii elektrycznej i energii, bardzo drogie mieszkania oraz bardzo wysokie stopy procentowe. W rezultacie, coraz mniej pieniędzy do dyspozycji pozostawało na wiele przyjemności, które konsumenci mogą sobie zapewnić, także przy użyciu energii elektrycznej – mówiła Marina Dubakina, która podkreśla, że z perspektywy konsumenta zrównoważone rozwiązania są silnie powiązane z koncepcją „mniejszego marnotrawstwa”.

– Dla IKEA świadomość ekologiczna i strategia zrównoważonego rozwoju nie są niczym nowym i nie są podyktowane najnowszymi regulacjami. Troska o planetę jest jedną z podstawowych wartości firmy i towarzyszy jej od dziesięcioleci. Dla każdej firmy dążenie do szybkich zmian wymaga bardzo ostrożnego i świadomego planowania finansowego. Większość potrzebnych działań to inwestycje. Dylematy związane ze zrównoważonym rozwojem stanowią wielką szansę na innowacje. Już teraz jest wiele innowacji i będzie ich coraz więcej – zaznaczyła przedstawicielka IKEA Retail. 

Co na to aktywiści? 

Według Dominiki Lasoty z Inicjatywy Wschód należy zadać pytanie: dla kogo dotychczasowy wzrost gospodarczy był dobry? Zdaniem aktywistki, mimo wzrostu, ludzie żyją na poziomie minimalnego wynagrodzenia i w katastrofalnej sytuacji socjalnej. Jej zdaniem dochodzi do paniki beneficjentów wzrostu gospodarczego. Jak zaznacza: polityka klimatyczna nie jest “fanaberią młodych dzieciaków”, ale kwestią bytu naszego społeczeństwa.  

Wystąpienie wprowadzające wygłosiła: Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska. 

W dyskusji udział wzięli: 

  • Marina Dubakina, prezeska i dyrektorka generalna ds. zrównoważonego rozwoju, IKEA Retail  
  • Sławomir Dudek, prezes, główny ekonomista, Instytut Finansów Publicznych, Zakład Badań Koniunktury Gospodarczej, SGH  
  • Dariusz Joński, poseł, Parlament Europejski, Polska  
  • Dominika Lasota, aktywistka, Inicjatywa Wschód  
  • Sandra Parthie, przewodnicząca sekcji ds. jednolitego rynku (INT), Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny  

Moderacja: Paulina Grądzik, Konfederacja Lewiatan

Przykład transformacji energetycznej Polski XXI wieku będzie kiedyś opisywany w podręcznikach historii. Pytanie, czy będzie to historia sukcesu, która będzie inspirować kolejne pokolenia? Odejście od węgla na rzecz OZE i energetyki jądrowej to największy cywilizacyjny skok w naszym kraju od dekad. Jak przeprowadzić to przy ryzyku ponoszenia dużych kosztów społecznych i ekonomicznych? O tym rozmawiali goście panelu EFNI.

– Mam wrażenie, że zbyt często mówimy o transformacji energetycznej jako o czymś, co ma wzbudzić w nas strach. A to przecież proces realizowany od lat i to na każdym szczeblu. Nie tylko przez spółki dystrybucyjne, ale i obywateli – mówił minister energii Miłosz Motyka. – To, jak wzrosła w Polsce liczba instalacji fotowoltaicznych pokazuje, że w żadnym, najśmielszym nawet planie nie bylibyśmy w stanie tego założyć. Musimy korzystać z tego, co już mamy, choćby inwestować w magazyny energii, co już robimy – dodał szef resortu odpowiedzialnego za transformację energetyczną.

Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk przypomniał, że już dziś w odnawialnych źródłach energii pracuje w Polsce 200 tysięcy ludzi. – Nie tak dawno wyliczaliśmy, jak możemy skorzystać na budowie farm wiatrowych na polskim wybrzeżu: to nawet 30 tysięcy miejsc pracy. A ten wymiar jest daleko szerszy, bo jednym tchem możemy wymienić choćby local content w postaci pomorskich stoczni czy producentów – zaznaczył marszałek Struk.

Z kolei prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski zwrócił uwagę na sposób komunikowania tej zmiany. – Mówimy cały czas o transformacji, ale powinniśmy tak naprawdę mówić o elektryfikacji. Być może dzisiaj słowa „zielony ład”, „transformacja” są słowami, które w ramach wojny kognitywnej zostały już skompromitowane. Więc warto mówić właśnie o elektryfikacji. To jest proces, który zwłaszcza w Azji dzieje się szczególnie szybko – dodał prezes PSE.

Zgodził się z tym Sławomir Staszak, Członek Zarządu ds. Energetyki i Transformacji Energetycznej ORLEN – Grupy energetyczne muszą zmienić swój mindset: transformacja nie jest sztuką dla sztuki, my powinniśmy pełnić rolę służebną dla polskiej gospodarki. Na samą transformację i dekarbonizację, jako Grupa ORLEN, mamy do 2035 roku zarezerwowane 180 miliardów złotych, z czego 40 miliardów na same sieci dystrybucyjne. To niesamowite nakłady inwestycyjne w rozwój technologii, które zbudują miks energetyczny kraju będący odpowiedzią na zmieniające się czasy – powiedział na panelu na EFNI Sławomir Staszak.

Ta odpowiedzialność związana z wytwarzaniem energii powoduje to, w jaki sposób budujemy naszą strategię i w jaki sposób chcemy dostarczać nową, zdekarbonizowaną energię. Operatorzy bloków, nastawni w naszych elektrowniach to osoby, które już w tym momencie są na pierwszej linii frontu transformacji energetycznej, musząc dostosowywać się ciągle do zmian – powiedział Adam Dominiak, prezes Enea Eko.

Luiz Hanania, prezes Grupy Veolia Polska zwrócił uwagę, że ciepłownictwo nie jest tak proste do dekarbonizacji i elektryfikacji. – My jesteśmy w Polsce w ponad 60 lokalizacjach i widzimy, że w małych systemach często są rozwiązania technologiczne pozwalające zdekarbonizować te systemy. Ale już w dużych systemach zagadnienia są inne, trudno jest np. w Warszawie przedstawić się tylko na jedną technologię. Dlatego widzimy potrzebę agregowania różnych technologii – dodał Luiz Hanania.

Ryszard Hordyński z Huawei Polska, odnosząc się do tytułu panelu zwrócił uwagę, że nie mówimy tylko o polskim hard case transformacji energetycznej, bo ten problem dotyczy całej Europy, choć każdy kraj przechodzi to w inny sposób. – Technologie rozwijają się w tempie kosmicznym. To są zarówno urządzenia osobiste, które nam pomagają każdego dnia, to są sieci przesyłania i przechowywania danych, transport autonomiczny i na końcu energetyka, zwłaszcza zielona. Są to wyzwania i szanse. To wszystko potrzebuje bardzo dużo energii i rośnie na nią ciągle zapotrzebowanie – dodał Ryszard Hordyński. Kluczowy aspekt, jego zdaniem, to bezpieczeństwo: dostępność energii, przewidywalność dostaw i stabilność cen.

W rozmowie udział wzięli:

  • Adam Dominiak, prezes Enea Eko,
  • Luiz Hanania, prezes zarządu i dyrektor generalny Grupy Veolia Polska,
  • Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i komunikacji Huawei Polska,
  • Miłosz Motyka, minister energii,
  • Grzegorz Onichimowski, prezes PSE,
  • Sławomir Staszak, członek zarządu ds. energetyki i transformacji energetycznej w ORLEN S.A. Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego.

Rozmowę prowadziła Monika Gruźlewska, dyrektorka Polskiego Towarzystwa Energetyki Cieplnej PTEC.

Przed Polską stoi konieczność jakościowego skoku rozwojowego. Jak wykorzystać nowe szanse – m.in. cyfryzację, zieloną transformację i inwestycje w bezpieczeństwo, aby nie tylko utrzymać wzrost, ale uczynić go bardziej zrównoważonym i innowacyjnym – zastanawiali się  uczestnicy panelu „Polska w poszukiwaniu nowych silników wzrostu”.

Dariusz Marzec, prezes zarządu PGE, poinformował o podpisaniu umowy, na mocy której spółka przejęła kontrolę nad firmą zajmującą się badaniem potencjalnych lokalizacji elektrowni jądrowych. To kolejny krok w kierunku budowy nowoczesnego i bezpiecznego systemu energetycznego w Polsce. Jak podkreślił prezes, transformacja energetyczna ma zapewnić energię tanią, bezpieczną i powszechnie dostępną, co w dłuższej perspektywie przełoży się na wzrost konkurencyjności polskiej gospodarki.

Dariusz Marzec zwrócił uwagę, że PGE planuje zrealizować inwestycje o łącznej wartości 235 miliardów złotych, z czego około 150 miliardów złotych zostanie zainwestowane bezpośrednio w polską gospodarkę. Wydajemy pieniądze, ale robimy to w sposób, który realnie wspiera krajową gospodarkę. Te środki mają tworzyć nowe miejsca pracy, wzmacniać lokalne rynki i poprawiać ogólną koniunkturę dodał.

Miłosz Motyka, minister energii przekonywał, że rozwój nowych technologii stanowi fundament współczesnej gospodarki. 

– Wśród nowych silników wzrostu warto wymienić energetykę jądrową, która może stać się filarem gospodarki i napędzać rozwój nowych technologii. Dostrzegam potrzebę transformacji energetycznej, która zapewni tanią energię oraz stabilne dostawy. Kluczowe znaczenie ma również bezpieczeństwo energetyczne. Większe wydatki na obronność, które obecnie ponosimy, przyczynią się do wzmocnienia tego bezpieczeństwa. Nie mniej istotna jest współpraca z samorządami oraz dbałość o zachowanie pokoju społecznego – powiedział.

– Realizujemy szeroki program inwestycji, którego celem jest zapewnienie polskim firmom stabilnych dostaw energii po konkurencyjnych cenach. Naszym priorytetem jest budowa nowoczesnej, bezpiecznej i zrównoważonej infrastruktury energetycznej. Już dziś ponad 50 procent energii wytwarzanej przez Energę pochodzi ze źródeł odnawialnych. Największą część naszych nakładów inwestycyjnych stanowią projekty w obszarze dystrybucji energii, w tym modernizacja i rozbudowa sieci elektroenergetycznych. Unowocześnianie infrastruktury pozwala zwiększać niezawodność dostaw oraz lepiej integrować odnawialne źródła energii z systemem. Równolegle z modernizacją sieci prowadzimy transformację cyfrową. W realizacji różnych projektów szeroko współpracujemy z polskimi dostawcami i partnerami technologicznymi, wzmacniając krajowy potencjał innowacyjny i gospodarczy – podkreślił Michał Gołębiowski, wiceprezes zarządu, Energa SA.

– Inwestujemy w projekty, które w dłuższej perspektywie przyniosą zysk i będą miały realny zwrot finansowy. Dotychczas wraz z partnerami zainwestowaliśmy niemal 6 miliardów złotych w ponad 1000 firm, wspierając rozwój innowacyjnych przedsiębiorstw. Naszym zadaniem jest nie tylko inwestowanie kapitału, ale także mobilizowanie zarówno środków publicznych, jak i prywatnych, aby skutecznie wspierać rozwój gospodarki opartej na wiedzy i innowacjach. Choć nasze motto to „inwestycje”, równie ważne jest dla nas budowanie ekosystemu współpracy i wsparcia dla przedsiębiorców. Przykładem jest inicjatywa wspierająca rozwój kompetencji cyfrowych pracowników, która pozwala firmom w pełni wykorzystać potencjał technologii i podnieść efektywność działania – powiedział Mariusz Jaszczyk, wiceprezes PFR.

Prof. Piotr Wachowiak, rektor SGH, zwrócił uwagę na wyzwania demograficzne, przed którymi stoi Polska. Jak podkreślił, w naszym kraju rodzi się coraz mniej dzieci, a społeczeństwo systematycznie się starzeje. Błędem było obniżenie wieku emerytalnego. Teraz musimy stworzyć warunki, które zachęcą osoby w wieku emerytalnym do pozostania na rynku pracy zaznaczył rektor SGH.

Prof. Wachowiak wskazał również na potrzebę opracowania mądrej i długofalowej polityki migracyjnej, która pozwoli przyciągać do Polski osoby posiadające pożądane kompetencje i zdolne do aktywnego udziału w rozwoju gospodarki.

Istotnym obszarem, na który – jego zdaniem – należy położyć szczególny nacisk, są kompetencje cyfrowe. Sztuczna inteligencja nie zastąpi ludzi, lecz przejmie część rutynowych zadań, umożliwiając pracownikom pełniejsze wykorzystanie ich potencjału i kreatywności — podkreślił.

Rektor SGH zwrócił też uwagę, że przyszłość polskiej gospodarki zależy od inwestycji w kapitał ludzki, naukę i badania naukowe. Tylko w ten sposób Polska będzie mogła zachować konkurencyjność w dynamicznie zmieniającym się, globalnym otoczeniu gospodarczym.

Jan Zimowicz, prezes zarządu PZU Zdrowie, podkreślił, że inwestycje w zdrowie to w dłuższej perspektywie inwestycje w gospodarkę opartą na wiedzy. Zdrowe społeczeństwo żyje dłużej, jest bardziej aktywne zawodowo i efektywniej uczestniczy w życiu gospodarczym. – Jeśli uda nam się wydłużyć przeciętną długość życia choćby o jedną dziesiątą, to roczny wzrost PKB może przyspieszyć o około 0,4 procent zaznaczył Zimowicz.

– Wysoko rozwinięte państwa przeznaczają na ochronę zdrowia około 6 procent PKB, czyli czterokrotnie więcej niż Polska. Taka skala inwestycji przekłada się nie tylko na lepszą jakość opieki medycznej, ale także na wzrost innowacyjności i rozwój sektora nowych technologii. W rankingu innowacyjności zajmujemy w Unii Europejskiej dopiero 22. miejsce. To pokazuje, że mamy ogromny potencjał do wykorzystania.  Jednym z poważnych wyzwań pozostaje też niedostateczne finansowanie młodych firm i start-upów, które mogłyby wnieść świeże pomysły do sektora zdrowia – dodał.

– Aby wspierać rozwój nowatorskich projektów, PZU Zdrowie powołało Laboratorium Innowacji, którego celem jest pomoc młodym przedsiębiorcom w tworzeniu i wdrażaniu nowych rozwiązań medycznych, technologicznych i organizacyjnych. Chcemy, by Polska stawała się miejscem, w którym zdrowie, nauka i biznes rozwijają się wspólnie, tworząc trwałą wartość dla społeczeństwa i gospodarki – podkreślił Jan Zimowicz.

Panel moderowała Elżbieta Czetwertyńska, prezes zarządu, Citi Handlowy.

 

Cyfrowa transformacja i postęp technologiczny napędzają coraz bardziej dynamiczne zmiany na rynku pracy. Czy Europa jest na to gotowa? „Jest dużo strachu w kontekście AI, ale przypomnijmy, gdy pojawił się Internet, również było sporo podobnego strachu” – mówili uczestnicy debaty podczas XIV edycji EFNI.

Rewolucja na rynku pracy związana ze sztuczną inteligencją to już niepodważalny fakt. Przedsiębiorcy i pracownicy nie mają więc wyjścia – muszą się do niej dostosować. „Bardzo ważne jest, w kontekście tego co się teraz dzieje na rynku, że to nie AI odbierze ludziom pracę. To ludzie, którzy szybciej przyswoją jak korzystać z AI odbiorą innym ludziom pracę”- przekonywał Filip Lewandowski z Allegro.

Pytanie więc, kto przede wszystkim powinien zastanowić się nad swoją dalszą drogą zawodową w związku ze szturmem sztucznej inteligencji. Tu z pomocą przychodzą liczne badania, na które powoływali się uczestnicy panelu. Przedstawicielka Komisji Europejskiej Elva Bova zwracała uwagę na zawody, często dobrze płatne, w których pracują wysoko wykwalifikowani pracownicy – prawne, finansowe, konsultingowe, oraz oczywiście związane z IT.

Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan dodawał z kolei, że automatyzacja rynku pracy związana z AI w pierwszej kolejności bardziej dotknie kobiety niż mężczyzn. Sektory zdominowane przez mężczyzn, prace fizyczne, budowlane, jeszcze długo nie będą zautomatyzowane, natomiast te z dużym udziałem kobiet – m.in. administracyjno-biurowe, związane z logistyką, będą częściowo wypierane przez AI.

„Mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Zła – łatwo już było” komentował Paweł Jaroszek z ZUS. Jak dodawał „AI sprawi, że będzie trudniej, nie będzie już prostych stanowisk, gdzie będzie można przyjść i – przepraszam za kolokwializm – wprowadzić fakturkę do komputera, bo takie proste czynności biurowe przejmie AI. Trzeba się będzie uczyć. Dobra wiadomość jest taka, że pracy na pewno nie zabraknie. Ona będzie inna”.

Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji to szansa, ale wszystko zależy od tego kto i w jaki sposób ją wykorzysta. Uczestnicy debaty zwracali uwagę na potencjalne problemy związane z wejściem młodych ludzi na rynek pracy, które już się pojawiają.

„Czytam i słyszę że wiele firm nie zatrudnia ludzi na stanowiska juniorskie. Głęboko wierzę, że jest to pewien problem, nawet odroczenie problemu, bo to w naturalny sposób spowoduje jakąś erozję talentu w przyszłości, bo kto kiedyś będzie tej technologii używał?” pytał Filip Lewandowski z Allegro. Jak przekonywał, wyzwaniem z perspektywy pracodawcy jest przeprojektowanie stanowisk juniorskich tak, by zapewnić transformację, a nie erozję rynku.

W panelu udział wzięli:

  • EIva Bova, dyrektor, dział analiz i statystyki, DG EMPL, Komisja Europejska
  • Filip Lewandowski, acting Chief Human Resources Officer, Allegro
  • Robert Lisicki, Konfederacja Lewiatan
  • Paweł Jaroszek, członek zarządu, Pion Finansów i Realizacji Dochodów, ZUS

Moderacja: Prof. Iga Magda, kierowniczka Katedry Ekonomii I, SGH

Podczas panelu mogliśmy słuchać o konsekwencjach braku aktywności fizycznej. Eksperci byli zgodni, że bezruch wpływa na liczne problemy zdrowotne. Skutkami braku aktywności są między innymi: zwiększona śmiertelność ogólna, choroby sercowo-naczyniowe, zaburzenia metaboliczne, otyłość czy depresja.

Podczas panelu Chief Growth Officer Rafał Światłowski z Benefit Systems odniósł się do raportu o korzyściach z aktywności fizycznej Polek i Polaków, który został przygotowany na zlecenie przedsiębiorstwa. Z badań wynika, że 2 na 5 Polaków nie podejmuje aktywności fizycznej.

„Niby wszyscy wiemy, że ruch to zdrowie, trzeba się ruszać, leczenie jest zawsze droższe niż profilaktyka, ale to teoria, a rzeczywistość wygląda, jak wygląda i tu mamy problem” – mówił Rafał Światłowski.

Przedstawiciel Benefit Systems zaznaczył również, że gdybyśmy aktywowali połowę aktualnie nieaktywnych osób – „Oszczędności dla ochrony zdrowia roczne wyniosłyby 359 mln zł, więc naprawdę warto się ruszyć”.

W panelu wziął udział także sekretarz stanu Ministerstwa Sportu i Turystyki Piotr Borys. Polityk podkreślał, że znajdujemy się na równi pochyłej, a w Polsce mamy aktualnie 9 milionów ludzi z otyłością. Piotr Borys zaznaczył, że 27% dzieci pozostaje w kompletnym bezruchu. Wiceminister MSiT powiedział, że rząd tworzy strategię rozwoju polskiego sportu, która ma zachęcić do aktywności fizycznej.

Prof. Marcin Dornowski z Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku mówił, że świadomość potrzeby ruchu fizycznego jest na poziomie rządu i samorządu, nie ma jednak tej świadomości w społeczeństwie.

Podczas dyskusji dyrektor Departamentu Prewencji i Rehabilitacji ZUS Elżbieta Dobrowolska zaznaczyła, że brak aktywności fizycznej generuje koszty gospodarcze i społeczne. „To są koszty miliardów złotych wydanych na świadczenia ekonomiczne. Na ten bezruch pracują pracodawcy, pracujemy wszyscy i jaka to jest oczywista oczywistość, że bezruch szkodzi” – mówiła Elżbieta Dobrowolska. Dyrektor Departamentu Prewencji i Rehabilitacji ZUS podkreśliła również, że wydano ponad 57,5 mld zł na świadczenia z tytułu niezdolności do pracy, co stanowi 1,6% PKB, to o 0,2% więcej niż było w zeszłym roku.

Kacper Olejniczak z Konfederacji Lewiatan zaznaczył, że przedsiębiorstwa zdają sobie sprawę z tego, jak ważny jest ruch i profilaktyka zdrowotna.

 Raporty WHO wskazują, że nieaktywność fizyczna kosztuje światową gospodarkę miliardy dolarów rocznie. Prelegenci przedstawią dobre praktyki, proste rozwiązania wspierające aktywność w pracy oraz strategie wdrażania kultury zdrowego stylu życia w organizacjach.

W panelu udział wzięli:

  • Marek Augustyn, wiceprezes, Narodowy Fundusz Zdrowia
  • Piotr Borys, sekretarz stanu, Ministerstwo Sportu i Turystyki
  • Elżbieta Dobrowolska, dyrektor, Departament Prewencji i Rehabilitacji, ZUS
  • Prof. Marcin Dornowski, prorektor ds. studenckich i kształcenia, Akademia Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku
  • Kacper Olejniczak, Konfederacja Lewiatan
  • Rafał Światłowski, Chief Growth Officer, Benefit Systems

Dyskusję poprowadził dziennikarz Paweł Czuryło z Rzeczpospolitej.

Dzisiejsze czasy są dla kobiet bardzo dobrym momentem, by osiągnąć te same pozycje i stanowiska w biznesie, co mężczyźni – zgodnie stwierdziły uczestniczki debaty „Kobiety-przywódczynie w coraz bardziej cyfrowej rzeczywistości”. Sprzyja temu postęp technologiczny, który ułatwia dostęp do wiedzy i do edukacji. Przeszkodą wciąż są stereotypy. Panelistki podczas EFNi 2025 dyskutowały o barierach i szansach kobiet w biznesie.

Wiceprezeska zarządu ds. rynku biznesowego Orange Polska – Bożena Leśniewska, mówiła, że kobiety w osiąganiu wyższych stanowisk wspierają takie rozwiązania, jak praca hybrydowa i szeroki dostęp do mediów społecznościowych. Umożliwia to łączenie work-life balance i opieki nad dziećmi z zakładaniem i prowadzeniem biznesów. 

„Następuje demokratyzacja dostępu do wiedzy. Budowanie nowych ról, nowych kompetencji. Technologia i szybki rozwój sprawiają, że nagle wszyscy wobec technologii stajemy się równi. Wymaga to od nas wszystkich uczenia się, ciągłego pozyskiwania nowych kompetencji, wchodzenia w nowe obszary. To stwarza nowe możliwości” – powiedziała Bożena Leśniewska. 

Z kolei Chief Marketing & ESG Officer InPost – Izabela Karolczyk-Szafrańska dodała, że jako matka trójki dzieci obserwuje różnice w wychowaniu chłopców i dziewczynek. Ci pierwsi są uczeni odwagi, te drugie – przekonania, że muszą być perfekcyjne i precyzyjne. W dzisiejszych czasach można to zmienić, mówiła Izabela Karolczyk – Szafrańska: „Mamy dobry moment – technologia nie ma płci – to jest bariera psychologiczna do przełamania. Chociaż kobiety same się eliminują. Nawet jeśli jest wola w firmie, żeby kobiet było więcej, to ich nie ma. Nie są wychowywane w przekonaniu, że mogą” – podkreśliła. 

Mentorka, ekspertka i projektantka programów inkubacyjnych i akceleracyjnych z Centrum Transferu Wiedzy Uniwersytetu SWPS – Patrycja Radek zauważyła, że choć kobiet, które sięgają po pozycje liderskie w start-upach, w funduszach inwestycyjnych jest coraz więcej, to statystyki nadal są porażające. Spośród wszystkich pieniędzy na start – upy  w Europie środkowo – wschodniej, zaledwie 1 procent trafił do start – upów czysto kobiecych, a 5 procent – do mieszanych.

Innowatorka nowego pokolenia Wiktoria Wójcik zauważyła, że w dzisiejszych czasach jest coraz więcej rodziców, którzy mądrze wychowują dzieci, nie ograniczając córek. Według ekspertki, dyplom uczelni technicznej nie jest potrzebny do tworzenia biznesu. Dzięki sztucznej inteligencji, bardziej przydatne, niż dyplom inżyniera, będą umiejętności empatii, zrozumienia i wysłuchania ludzi, a w tym lepsze są kobiety. 

Panelistki zgodziły się, że pomocna przy mobilizacji kobiet do zasiadania na najwyższych stanowiskach jest współpraca kobiet i mężczyzn. Chodzi o prowadzenie firmy w oparciu o to, co potrafimy i jak pracujemy, a nie odgrywanie ról i płeć.

W panelu wzięły udział:

  • Izabela Karolczyk-Szafrańska, Chief Marketing & ESG Officer, InPost
  • Bożena Leśniewska, wiceprezeska zarządu ds. rynku biznesowego, Orange Polska
  • Agata Kowalska, prawniczka, CK Legal
  • Patrycja Radek, mentorka, ekspertka i projektantka programów inkubacyjnych i akceleracyjnych, Centrum Transferu Wiedzy, Uniwersytet SWPS
  • Wiktoria Wójcik, innowatorka nowego pokolenia

Moderacja: Katarzyna Dębek, redaktor naczelna, Forbes Polska

 

Poklepywanie po plecach czy faktyczny sojusz? Jakie relacje łączą Europę ze Stanami Zjednoczonymi? Na te pytania odpowiadali eksperci podczas panelu dotyczącego wspólnoty transatlantyckiej w czasie geopolitycznej niepewności. Powrót do globalnego koncertu mocarstw każe stawiać pytania o rolę i przede wszystkim siłę Starego Kontynentu w tej geostrategicznej przepychance. Czy USA poważnie traktują Europę? A może przerzuciły swoją uwagę na Bliski Wschód i Pacyfik? No i wreszcie jak w tym wszystkim musi odnaleźć się Polska? Odpowiedzi na te pytania nie były jednoznaczne.

Dyskusję rozpoczął sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Marcin Bosacki, parafrazując słowa polsko-amerykańskiego dyplomaty Zbigniewa Brzezińskiego, który zwykł mówić, że nie ma ważniejszego strategicznie kraju dla Polski niż USA, ale trzeba pamiętać, że nie we wszystkich sprawach interesy USA są zbieżne z interesami Polski. 

Co z tego wynika – pytał retorycznie Bosacki i jednocześnie odpowiadał, że politykę wobec USA powinniśmy koordynować w gronie potęg europejskich, do których należymy. Nie powinniśmy również traktować – jak mówił – “obecnej zmiany” w Waszyngtonie jako stałej. Stosunek USA do Rosji, Ukrainy, ale i całej Europy zmienia się; zdaniem Bosackiego zmienia się na lepsze. Wiceminister, konkludując swoją wypowiedź  zaznaczył, że Polska jest traktowana przez USA jako jeden z najbliższych partnerów. 

– W wielu przypadkach to od nas zaczynają się konsultacje w sprawach obronnych i ekonomicznych. Wykorzystajmy tę budowaną przez ponad 30 lat pozycję – apelował wiceminister spraw zagranicznych. 

Nieco inne światło na całą sprawę rzucił były ambasador Marek Magierowski, który mówił, że w USA następuje przedefiniowanie sojuszy. 

– W retoryce Trumpa wybrzmiewa stwierdzenie “America alone”. Chodzi o to, że Ameryka może radzić sobie sama. To stawia nas w niewygodnym położeniu, ponieważ wielu przywódców europejskich szuka “instrukcji obsługi” Donalda Trumpa i chce wypracować sobie z nim osobiste stosunki – wyjaśniał były ambasador. 

Zdaniem Magierowskiego najlepiej robi to prezydent Finlandii Alexander Stubb, który do tej pory odbył z Trumpem dwie sesje gry w golfa i stał się jego ulubionym partnerem wśród przywódców europejskich.  Ekspert zaznaczył również, że z perspektywy USA najważniejszym, twardym i stałym sojusznikiem jest Izrael. Dodał również, że dziś Stany Zjednoczone zawierają umowy militarne i dają gwarancje bezpieczeństwa, podobne do natowskich, takim krajom jak Katar, jednocześnie rugając europejskich partnerów z NATO za zbyt niskie wydatki na obronność.

Patrycja Sasnal, senior professorial fellow, European Neighbourhood Chair, przedstawicielka Kolegium Europejskiego Natolin postanowiła zgeneralizować przykład podany przez Magierowskiego. 

– Nie dojdziemy do dobrych strategii, jeśli nie uświadomimy sobie, że Bliski Wschód przejmuje rolę Europy w tym transatlantyckim trójkącie – mówiła Sasnal. 

Jako przykład podała setki żołnierzy, którzy przez ostanie dekady kursowali pomiędzy Bliskim Wschodem a USA, biorąc udział i ginąc w różnego rodzaju wojnach. 

Perspektywa instytucji europejskich

Perspektywę europejską w instytucjonalnym wymiarze przedstawiali praktycy. Jako pierwsza głos w tym gronie zabrała Melinda Simmons, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce, która podkreśla, że kraje europejskie muszą wspólnie uzgodnić istnienie zagrożenia i wykazać się zdolnością do innowacyjnego tworzenia mechanizmów obronnych.  

– Kluczowa jest jedność podejścia i oczekiwanie, że Europa stanie się silniejszym partnerem dla Stanów Zjednoczonych, przejmując większą kontrolę nad własną obroną – mówiła ambasador Simmons. 

O zagrożeniach z perspektywy Europy mówił deputowany do Parlamentu Europejskiego – Michał Szczerba. 

– Musimy mieć świadomość z czym się mierzymy. A mierzymy się z półtoramilionową armią rosyjską (…) z potencjałem do produkowania rocznie półtora tysiąca czołgów; z gospodarką przestawioną na tory wojenne. Jeśli Rosja nie zostanie zatrzymana na Ukrainie przez Ukrainę i przez sojuszników, to nie chcę myśleć o perspektywie zatrzymywania Rosji na pograniczach państw granicznych NATO – mówił Szczerba.

Europoseł przypomniał też, że do Polski trafi 190 mld złotych w ramach programu SAFE, co ma być przykładem coraz większego przejmowania odpowiedzialności za obronność przez Europę.  

W dyskusji udział wzięli: 

  • Marcin Bosacki, sekretarz stanu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych  
  • Marek Magierowski, były ambasador RP w USA i Izraelu  
  • Patrycja Sasnal, senior professorial fellow, European Neighbourhood Chair, Kolegium Europejskie, Natolin  
  • Melinda Simmons, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce  
  • Michał Szczerba, stały sprawozdawca ds. stosunków z USA, deputowany do Parlamentu Europejskiego   

Moderacja: Andrzej Lubowski, znawca polityki i rynku amerykańskiego, publicysta

Wejście Finlandii i Szwecji do NATO przesunęło strategiczny środek ciężkości Sojuszu na północny wschód. W panelu „Marsz na Północ: nowy wektor bezpieczeństwa?”, podczas jesiennej edycji EFNI, podkreślano rosnącą rolę krajów basenu Morza Bałtyckiego jako filaru bezpieczeństwa z potencjałem we współpracy polityczno-gospodarczej. 

Uczestnicy dyskusji argumentowali, że wojna Rosji przeciwko Ukrainie nie jest wymierzona tylko w ten kraj. Ambasador Norwegii w Polsce Øystein Bø podkreślił, że jest to wojna przeciwko naszym wartościom. „Nie tylko Rosja, lecz także Chiny i inni są zaangażowani w ten konflikt” – mówił.  

Jak zaznaczył, znaczenie północnej flanki rośnie nie tylko ze względu na bezpieczeństwo regionu, ale też utrzymanie kontroli nad północnym Atlantykiem, kluczowym dla ewentualnych wzmocnień relacji z USA. „Dlatego inwestujemy w okręty podwodne, nowe fregaty i śledzimy rosyjskie jednostki wypływające z Półwyspu Kolskiego” – mówił.

Według dr Beaty Górki-Winter z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW decyzja Helsinek i Sztokholmu o przystąpieniu do NATO była jasnym sygnałem, że kalkulacje polityczne Władimira Putina były błędne. „Przystąpienie tych krajów (Szwecji i Finlandii) do NATO powoduje, że mamy nowe plany regionalne, planowanie obronne na północy, co totalnie zmienia układ sił” – tłumaczyła. Ekspertka zwróciła uwagę na znaczenie interoperacyjności i zdolności „zaglądania w głąb Rosji” dzięki technologicznemu potencjałowi regionu.

Piotr Szymański z Ośrodka Studiów Wschodnich ocenił, że Polskę i państwa nordycko-bałtyckie łączy dziś podobne rozumienie zagrożeń. „Nie chcemy Buczy i Irpienia – dlatego bronimy się od granicy, inwestujemy w siły pancerne, lotnictwo i środki rażenia dalekiego zasięgu” – powiedział. Według analityka OSW, współpraca z USA powinna pozostać rdzeniem działań obronnych, choć nie należy tworzyć osobnych formatów współpracy z Waszyngtonem. „Trzeba pilnować, by Amerykanie byli jak najgłębiej obecni w strukturach NATO” – zauważył. 

Były ambasador RP w Izraelu i w USA Marek Magierowski przestrzegał przed mnożeniem nowych formatów sojuszniczych. „Nie jestem zwolennikiem mnożenia formatów i tworzenia podsojuszy w NATO, to nawet psychologicznie złe wpływa na funkcjonowanie Sojuszu” – argumentował. Ekspert Instytutu Wolności ocenił, że obecnie o wiele ważniejsze jest realizowanie takich projektów, jak np. doprowadzenie sojuszniczych ropociągów do krajów wschodniej flanki. 

Aaron Korewa, szef warszawskiego biura Atlantic Council, przypomniał, że wojna w Ukrainie obnażyła złudzenia Zachodu. „Normy prawa międzynarodowego są potrzebne, ale za nimi musi stać siła. Liczy się nie tylko technologia, lecz także ilość – żołnierzy, wozów pancernych, dronów” – mówił. Jak podkreślał, kraje skandynawskie, obok Ukrainy, Europy Środkowo-Wschodniej oraz Francji i Niemiec, powinny być jednym z kluczowych kierunków polskiej polityki zagranicznej. 

Ambasador Bø wskazał pięć powodów, dla których współpraca Polski i krajów nordycko-bałtyckich ma strategiczny sens: wspólne wartości, bezpieczeństwo, energia, biznes i odporność. 

W panelu uczestniczyli:

  • Øystein Bø, ambasador Królestwa Norwegii w Polsce
  • Beata Górka-Winter, Wydział Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych, UW
  • Aaron Korewa, dyrektor, Biuro Atlantic Council w Warszawie
  • Marek Magierowski, były ambasador RP w USA i Izraelu
  • Piotr Szymański, główny specjalista, Zespół Bezpieczeństwa i Obronności, OSW

Moderacja: Igor Janke, prezes Instytutu Wolności, autor podcastu Układ Otwarty

 

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.