Wejście Finlandii i Szwecji do NATO przesunęło strategiczny środek ciężkości Sojuszu na północny wschód. W panelu „Marsz na Północ: nowy wektor bezpieczeństwa?”, podczas jesiennej edycji EFNI, podkreślano rosnącą rolę krajów basenu Morza Bałtyckiego jako filaru bezpieczeństwa z potencjałem we współpracy polityczno-gospodarczej.
Uczestnicy dyskusji argumentowali, że wojna Rosji przeciwko Ukrainie nie jest wymierzona tylko w ten kraj. Ambasador Norwegii w Polsce Øystein Bø podkreślił, że jest to wojna przeciwko naszym wartościom. „Nie tylko Rosja, lecz także Chiny i inni są zaangażowani w ten konflikt” – mówił.
Jak zaznaczył, znaczenie północnej flanki rośnie nie tylko ze względu na bezpieczeństwo regionu, ale też utrzymanie kontroli nad północnym Atlantykiem, kluczowym dla ewentualnych wzmocnień relacji z USA. „Dlatego inwestujemy w okręty podwodne, nowe fregaty i śledzimy rosyjskie jednostki wypływające z Półwyspu Kolskiego” – mówił.
Według dr Beaty Górki-Winter z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW decyzja Helsinek i Sztokholmu o przystąpieniu do NATO była jasnym sygnałem, że kalkulacje polityczne Władimira Putina były błędne. „Przystąpienie tych krajów (Szwecji i Finlandii) do NATO powoduje, że mamy nowe plany regionalne, planowanie obronne na północy, co totalnie zmienia układ sił” – tłumaczyła. Ekspertka zwróciła uwagę na znaczenie interoperacyjności i zdolności „zaglądania w głąb Rosji” dzięki technologicznemu potencjałowi regionu.
Piotr Szymański z Ośrodka Studiów Wschodnich ocenił, że Polskę i państwa nordycko-bałtyckie łączy dziś podobne rozumienie zagrożeń. „Nie chcemy Buczy i Irpienia – dlatego bronimy się od granicy, inwestujemy w siły pancerne, lotnictwo i środki rażenia dalekiego zasięgu” – powiedział. Według analityka OSW, współpraca z USA powinna pozostać rdzeniem działań obronnych, choć nie należy tworzyć osobnych formatów współpracy z Waszyngtonem. „Trzeba pilnować, by Amerykanie byli jak najgłębiej obecni w strukturach NATO” – zauważył.
Były ambasador RP w Izraelu i w USA Marek Magierowski przestrzegał przed mnożeniem nowych formatów sojuszniczych. „Nie jestem zwolennikiem mnożenia formatów i tworzenia podsojuszy w NATO, to nawet psychologicznie złe wpływa na funkcjonowanie Sojuszu” – argumentował. Ekspert Instytutu Wolności ocenił, że obecnie o wiele ważniejsze jest realizowanie takich projektów, jak np. doprowadzenie sojuszniczych ropociągów do krajów wschodniej flanki.
Aaron Korewa, szef warszawskiego biura Atlantic Council, przypomniał, że wojna w Ukrainie obnażyła złudzenia Zachodu. „Normy prawa międzynarodowego są potrzebne, ale za nimi musi stać siła. Liczy się nie tylko technologia, lecz także ilość – żołnierzy, wozów pancernych, dronów” – mówił. Jak podkreślał, kraje skandynawskie, obok Ukrainy, Europy Środkowo-Wschodniej oraz Francji i Niemiec, powinny być jednym z kluczowych kierunków polskiej polityki zagranicznej.
Ambasador Bø wskazał pięć powodów, dla których współpraca Polski i krajów nordycko-bałtyckich ma strategiczny sens: wspólne wartości, bezpieczeństwo, energia, biznes i odporność.
W panelu uczestniczyli:
- Øystein Bø, ambasador Królestwa Norwegii w Polsce
- Beata Górka-Winter, Wydział Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych, UW
- Aaron Korewa, dyrektor, Biuro Atlantic Council w Warszawie
- Marek Magierowski, były ambasador RP w USA i Izraelu
- Piotr Szymański, główny specjalista, Zespół Bezpieczeństwa i Obronności, OSW
Moderacja: Igor Janke, prezes Instytutu Wolności, autor podcastu Układ Otwarty