Profesor Jerzy Hausner przedstawił część kolejnej edycji indeksu wiarygodności ekonomicznej Polski. W indeksie analizuje się sytuację Polski w porównaniu do Czech, Słowacji, Rumunii i Węgier. Koncepcję IWEP opracował zespół ekspertów współpracujących z Open Eyes Economy Summit oraz Europejskim Kongresem Finansowym, Fundacją Wolności Gospodarczej, Instytutem Finansów Publicznych, Konfederacją Lewiatan, Szkołą Główną Handlową w Warszawie.

Profesor Jerzy Hausner z Fundacji Gospodarki i Administracji Publicznej zaznaczył, że Polska razem z Węgrami należy do krajów, które wyraźnie gorzej radzą sobie z kształtowaniem wiarygodności ekonomicznej.

To jest związane przede wszystkim z praworządnością, sytuacją w finansach publicznych, stabilnością systemu finansowego i respektowaniem zobowiązań międzynarodowych – zaznaczył profesor Hausner.

Szczegóły indeksu przedstawiali członkowie zespołu, który przygotowywał ten projekt: Profesor Agnieszka Chłoń-Domińczak prorektor ds. Nauki SGH, Sławomir Dudek prezes i główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych, oraz profesor Andrzej Sławiński z Kolegium Analiz Ekonomicznych SGH.

Sławomir Dudek zaznaczył, że wiarygodność Polski w obszarze finansów publicznych wypadła bardzo negatywnie. O tym zdecydował skomplikowany, nieprzejrzysty i nieprzewidywalny system podatkowy, oraz nieprzejrzyste finanse publiczne – podkreślił prezes i główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych.

Podczas panelu indeks skomentowali również przedstawiciele biznesu:

Jacek Kunicki, członek zarządu ds. finansów, Orange Polska

Tomasz Kowalski, prezes zarządu, Deutsche Bank Polska

Jorge Gimeno Pawłowski, dyrektor zarządzający, Atland Consulting 28

Anna Rulkiewicz, prezeska, grupa LUX MED

Prezeska grupy LUX MED Anna Rulkiewicz podkreśliła, że cieszy się, iż taki indeks istnieje. Jak dodała, dane są kontynuacją przeszłości, ale są tam malutkie poprawy. To jest bardzo potrzebne biznesowi, bo my to odczuwamy – mówiła prezes LUX MED. Anna Rulkiewicz zwróciła szczególną uwagę na komplikacje w systemie podatkowym, który jej zdaniem jest niezrozumiały i potrzeba mieć zespoły ludzi, żeby „to wszystko ogarniały”.

Prezes zarządu Deutsche Bank Polska Tomasz Kowalski skomentował indeks, mówiąc, że niepokojące jest to, iż porównujemy się do grupy, w której wcale nie jesteśmy najlepsi, a nasze ambicje sięgają szerzej i są skierowane bardziej na zachód, niż na południe.

Dotąd zespół przygotował i upublicznił dwie edycje Indeksu. W tym roku przedstawiona zostanie III edycja, obejmująca pięć państw Europy Środkowej: Czechy, Polskę, Rumunię, Słowację i Węgry. W roku 2025 (dane z lat 2008-2024) do Indeksu zostanie włączona grupa państw strefy euro o największych gospodarkach.

W indeksie analizowane jest osiem obszarów:

Praworządność

Swoboda działalności gospodarczej

Wiarygodność finansów publicznych

Stabilność pieniądza i systemu finansowego

Ochrona i bezpieczeństwo pracy

Jakość usług publicznych

Klimat i środowisko

Respektowanie zobowiązań międzynarodowych

Panel moderował:

Profesor Jacek Męcina z Konfederacji Lewiatan.

Rynek pracy zmienia się bardzo dynamicznie. Wiele znanych i doskonale zdiagnozowanych przez pracodawców problemów wciąż się pogłębia. Uczestnicy panelu „Przyszłość pracy, praca przyszłości” podkreślali, że wyzwaniami na rynku pracy są problemy społeczne oraz wprowadzenie sztucznej inteligencji.

 

– Edukacja powinna być w przyszłości, a nie przeszłości. Problemy społeczne w wielu przypadkach wywodzą się z braku analizy rynku pracy i szkolenia kadr. Nie możemy reagować na aktualne potrzeby rynku, to już za późno, powinniśmy być krok do przodu i analizować co będzie potrzebne na rynku za 5, 10 czy 20 lat. Nie bójmy się sztucznej inteligencji. Szkolmy kadry, aby ją doskonale wykorzystywać – powiedziała Beata Januszczyk, dyrektor w Powiatowym Urzędzie Pracy w Szczytnie.

Tego zdania jednak nie podzielili z nią pozostali paneliści. Obecnie nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co się będzie działo za kilka lat. Jak mamy prognozować, co się wydarzy za dekadę? – zapytała retorycznie Jowita Michalska założycielka i CEO Digital University, ambasadorka SingularityU Warsaw Chapter. Za przykład podała oprogramowanie, z jakiego korzystaliśmy kilkadziesiąt lat temu, to jak sobie wtedy wyobrażaliśmy przyszłość, analizując także nowe możliwości oferowane przez kolejne wersje sztucznej inteligencji i to jak każda nowa wersja zaskakuje rynek pracy i stawia go przed ciężką próbą.

– Będziemy cierpieć na deficyt pracowników do wykonywania prac uciążliwych i nudnych. Powinniśmy częściej myśleć o tym, jak zastąpić te zawody – powiedział Robert Żurawski prezes, Mera Pnefal SA. Zauważył, że najczęściej analizujemy, jak będziemy zastępować prace specjalistów i osób wysoce wykwalifikowanych. – Osoby mądre na pewno sobie poradzą i znajdą sobie zajęcie. Jednak te zawody, których nie uda się zautomatyzować, będzie musiał wykonywać człowiek, a takich osób może stopniowo brakować – dodał.

Brak rąk oraz brak głów do pracy w części ma rozwiązać migracja. – Jest to jednak perspektywa krótkowzroczna. Polska staje się coraz bardziej atrakcyjnym krajem dla cudzoziemców. Niedawno byliśmy krajem emigracyjnym, teraz masz rynek stał się bardziej atrakcyjny i stajemy się krajem imigracyjnym – mówi Alicja Kępka ekspertka, Departament Spraw Międzynarodowych i Migracji, MSWiA. – Migracja jednak nie jest panaceum na nasze bolączki. Faktycznie potrzebujemy rąk do pracy z zagranicy, ale musimy mieć też pogląd, kto do tej pracy do nas przyjeżdża. Niekontrolowany rynek migrantów sprawia liczne zagrożenia – mówiła.

Strategia migracyjna stara się przedstawić wizję rynku pracy jako kontrolowanego. Uczestnicy dyskusji zauważyli, że w ostatnich latach bardzo dużo migrantów było wpuszczanych na rynek Polski, ale często tutaj nie zostawali.

 

Paneliści:

  • Piotr Baczewski, prezes, Stowarzyszenie „Jesteśmy Razem”
  • Beata Januszczyk, dyrektor, Powiatowy Urząd Pracy w Szczytnie
  • Alicja Kępka, ekspertka, Departament Spraw Międzynarodowych i Migracji, MSWiA
  • Teresa Kamińska, polityk i działaczka związkowa 31
  • Jowita Michalska, założycielka i CEO Digital University, ambasadorka SingularityU Warsaw Chapter
  • Robert Żurawski, prezes, Mera Pnefal SA

Moderacja:

  • Mariusz Zielonka, Konfederacja Lewiatan

„Zęby mnie bolą od powtarzania, że należy zwiększyć liczbę kobiet w radach nadzorczych” – takimi słowami moderująca dyskusję Henryka Bochniarz pół-żartem, pół-serio rozpoczęła panel. Faktycznie obecność kobiet w zarządach spółek wciąż nie jest normalnością, pomimo tego że stanowią ponad połowę społeczeństwa. Czy „różnice kulturowe” są przeszkodą nie do obejścia? Nad tymi kwestiami pochyliły się panelistki oraz panelista, dzieląc się również swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami.

Wnioski płynące z dyskusji panelowej przeprowadzonej w ramach EFNI 2024 z udziałem absolwentek i absolwenta Akademii Liderek Henryki Bochniarz, są raczej optymistyczne; choć nadal młode kobiety wchodzące na rynek pracy mogą usłyszeć od matek, że „najpierw muszą znaleźć męża”, to jednak my tworzymy kulturę.

Głos kobiet stał się w końcu słyszalny i jest poszukiwany oraz potrzebny, co podkreśliła w swojej wypowiedzi dyrektorka generalna Konfederacji Lewiatan Małgorzata Mroczkowska-Horne. Wtórował jej w tej kwestii konsultant ds. zarządzania ryzykiem w bankowości Marek Kartach: dyskryminacja jest ułomnością – nie stać nas jako społeczeństwa, aby nie korzystać ze wszystkich dostępnych zasobów. Kobieca perspektywa w biznesie jest zbyt cenna.

Niestety, w Polsce obecnie kobiety w radach nadzorczych spółek stanowią między dziesięć a jedenaście procent stanu osobowego. Te dane przytoczyła attachée parlamentarna przy regionalnym parlamencie Brukseli Ewa Dolińska, postulując konieczność otworzenia kobietom ścieżki. Co mogłoby w tym pomóc? Przede wszystkim otworzenie się na drugiego człowieka. Liderka rozumie emocje ludzi z którymi pracuje i pomaga im osiągnąć swój potencjał.

Radczyni prawna i Founding Partner CK LEGAL Chabasiewicz Kowalska i Wspólnicy Agata Kowalska miała podobne spostrzeżenia – „bycie liderką polega na zastanowieniu się, jak należy rzeczywistość współtworzyć i zmieniać na lepsze”.

Z kolei według dyrektorka Centrum Mediacji Lewiatan Małgorzaty Miszkin-Wojciechowskiej, kluczową wartością jest bycie uważnym, a także punktualnym – zarówno dosłownie jak i w przenośni – w końcu to od nas samych zależy to, czy chcemy się gdzieś znaleźć.

„Niektóre rzeczy trzeba adekretować, aby stać się lokomotywą postępu” – dobitnie podsumowała prowadząca panel Henryka Bochniarz, prezentując następnie trzy wspólne postulaty Kongresu Kobiet i Konfederacji Lewiatan – konieczność zwiększenia kwot na listach wyborczych z 35 proc. do 50 proc (a także wprowadzenie tzw. suwaka, a więc zasady naprzemienności), doprowadzenia do zrównania płac wśród kobiet i mężczyzn, a także wprowadzenia kwot w radach nadzorczych.

Wyraziła również nadzieję, że na przyszłorocznej edycji EFNI rozmawiać będziemy o wdrażaniu tych projektów.

Prowadzenie:

Henryka Bochniarz, założycielka Akademii Liderek, przewodnicząca Rady Głównej, Konfederacja Lewiatan

Paneliści:

Ewa Dolińska, attachée parlamentarna przy regionalnym parlamencie Brukseli

Marek Kardach, konsultant ds. zarządzania ryzykiem w bankowości

Agata Kowalska, radczyni prawna, Founding Partner, CK LEGAL Chabasiewicz Kowalska i Wspólnicy

Małgorzata Miszkin-Wojciechowska, dyrektorka, Centrum Mediacji Lewiatan

Małgorzata Mroczkowska-Horne, dyrektorka generalna, Konfederacja Lewiatan.

Mówię, że Polska jest bezpieczna wszędzie gdzie jestem, bo ludzie muszą to usłyszeć – powiedział podczas EFNI TALKS Mark Brzeziński. Spotkanie z Ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Polsce poprowadził w Sopocie Andrzej Lubowski, publicysta i znawca polityki, i rynku amerykańskiego.

Mark Brzeziński wspominając swojego ojca Zbigniewa Brzezińskiego, wieloletniego doradcę prezydentów USA do spraw bezpieczeństwa, przypominał że przez lata mówił on o kluczowej roli, jaką pełni Ukraina w globalnym układzie. – Mój ojciec, spoglądając na nas teraz, byłby niesamowicie dumny z tego, co Polacy zrobili przez ostatnie 30 lat. Ale szczególnie w 2022, 2023 i 2024 roku. To, na co on miał nadzieję, stało się tutaj. Ta mobilizacja polskiego społeczeństwa w obliczu zagrożenia, by pomóc Ukraińcom w potrzebie, nie tylko przyjmując uchodźców, ale też przekazując uzbrojenie. Większość tego, co wydarzyło się w Ukrainie od dwóch lat w dużej mierze nie byłoby możliwe bez pomocy Polski. Jestem pewien, że mój ojciec powiedziałby: jestem z was bardzo dumny – powiedział ambasador Brzeziński.

Podczas rozmowy poruszono też temat elektrowni jądrowych w Polsce. – Ależ to jest dobry ruch, że Polacy uniezależniają się i od węgla, i od rosyjskich surowców! To będzie krytycznie istotne źródło energii dla kraju. Kraju, którego młodzi obywatele mają wielkie ambicje, by go modernizować. Polska ma potencjał bycia bardzo zamożnym krajem. Krajem, który odziedziczą wasze dzieci. Ale do tego potrzeba również energii. I dlatego bardzo ważne, że premier Donald Tusk ogłosił podczas EFNI, że rząd rozważa budowę drugiej takiej elektrowni. Joe Biden i Kamala Harris osobiście byli zaangażowani w projekt polskiego atomu, zarówno we współpracy z poprzednim, jak i obecnym rządem – podkreślił Mark Brzeziński.

Ambasador przypomniał, że 25 lat temu sprawa rozszerzenia NATO była za oceanem traktowana jako ryzyko. – Jeśli przeczytasz wydania New York Times z 1997 czy 1998 roku zobaczysz krytykę rozszerzenia NATO. I to autorstwa wyedukowanych, inteligentnych ludzi. Tak, to było ryzyko, ale zadziałało – mówił na EFNI TALKS Mark Brzeziński. Dodał, że odwiedza stacjonujących w Polsce amerykańskich żołnierzy tak często jak to możliwe. – Szukam okazji, żeby usiąść z amerykańskimi żołnierzami i sprawdzić ich morale. To często młodzi ludzie, wielu z nich nigdy nie było za granicą, a co dopiero w Polsce. Tymczasem gościnność polskiego społeczeństwa jest czymś, co robi na nich ogromne wrażenie. Nasi żołnierze mają trudną pracę, z dala od domu. Dlatego robię co mogę żeby im towarzyszyć. Średnio robię to raz na dwa tygodnie – opowiadał ambasador USA w Polsce.

Dla Marka Brzezińskiego Polska jest krajem wielkich innowacji, wyjątkowym w Europie. – Dlaczego? Bo zaczynała z bardzo trudnego punktu, systemu komunistycznego. Po czym szybko zorganizowała się jako społeczeństwo. Ekosystem innowacji jest tu silniejszy niż w innych krajach, bo tu był cięższy punkt startowy – mówił Mark Brzeziński w rozmowie z Andrzejem Lubowskim.

Wybory do Parlamentu Europejskiego potwierdziły zwiększony wpływ radykalnej, populistycznej prawicy w wielu krajach, w tym we Francji, Włoszech, Austrii i Niemczech. Zdaniem uczestników panelu wynika to m.in. z bardzo szybkich zmian społecznych, kryzysu tożsamości Europy oraz „rozgrywania” przez prawicowych populistów wartości bliskich konserwatystom. 

Adam Balcer, dyrektor programowy, Kolegium Europy Wschodniej  zwrócił uwagę, że partie populistyczne są zróżnicowane i mają oblicze bardziej „miękkie” i „twarde”. Stwierdził, że ich popularność wynika m.in. z tego, że Europa ma obecnie problem z wartościami, na których została zbudowana UE, a także z budowaniem koalicji i decyzyjnością. Balcer zauważył też, że coraz więcej partii z mainstreamu współpracuje z partiami skrajnie prawicowymi i populistycznymi. Jak ocenił, mainstream zaczyna przejmować część postulatów skrajnej prawicy.

O tym, że prawicowy populizm to nie tylko nośne hasła, ale także próba przekształcenia instytucji i sposobu rządzenia przekonywał Adam Bodnar, minister sprawiedliwości . Zwrócił uwagę, że w obliczu rosnącego populizmu zagrożone są m.in. prawa kobiet czy prawa mniejszości, a ponadto erozji mogą ulegać relacje państwo-Kościół. Bodnar dodał, że prawicowy populizm często oznacza flirt z organizacjami o poglądach neofaszystowskich. Dlatego – jak podkreślił – jednym z wyzwań i zadań dla państw demokratycznych jest skuteczności i „dowożenie” zapowiadanych celów.

Zdaniem Jacka Karnowskiego – sekretarza stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, byłego prezydenta Sopotu problem polega na tym, że Europa się pogubiła, również na poziomie idei, w tym decentralizacji. A populiści – jak stwierdził Karnowski – mówią, że nie ma miejsca na władze lokalne i nie widzą potrzeby polityki wyrównywania szans. Karnowski z zaniepokojeniem patrzy na plany zmian w funduszach spójności.

Radosław Markowski, profesor, politolog, socjolog, Centrum Studiów nad Demokracją, SWPS zauważył, że umiarkowany populizm nie jest obcy demokracji, a polityczny obraz Europy nie jest czarno-biały. Ponadto zaznaczył, że populiści w opozycji i populiści u władzy to dwie różne rzeczy. Markowski nie zgodził się też z tezą o powszechnych zwycięstwach populistów czy skrajnej prawicy w Europie, wskazywał, że w wielu krajach w ostatnim czasie wygrała np. Lewica.

Tomasz Terlikowski, dziennikarz, filozof, publicysta  wyjaśnił, że do pewnego stopnia kończy się świat, który znaliśmy, tzn. zmienia się model rodziny na różnych poziomach, radykalnie zmienia się Kościół i podejście do religii, zmienia się także podejście do wolności osobistych, czy do prawa międzynarodowego. Jak mówił publicysta, ludzie próbują odnaleźć się w chaosie, a partie populistyczne dostarczają prostych i szybkich odpowiedzi jak zażegnać kryzys. Dodał, że ponadto populiści „rozgrywają” wartości bliskie konserwatystom i tak  populistyczne poglądy przenikają do mainstreamu.

Karolina Wigura, socjolożka, Instytut Socjologii UW, Kultura Liberalna, LibMod oceniła, że sukces populistów w Europie wynika z czynników globalnych – takich jak niepewności, co do swojego statusu, problemy z tożsamością i szybkie zmiany oraz czynników lokalnych takich jak np. kwestia migracji w 2015 roku w Niemczech.

Dyskusję poprowadził Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny, LIBERTÉ

Przyszłość przemysłu farmaceutycznego, bezpieczeństwo lekowe, niedobory leków, deregulacja, powrót z produkcją substancji do Europy – to tematy, o których dyskutowali uczestnicy panelu „Bezpieczeństwo lekowe Polski jako jeden z wymiarów odporności kraju”.

Obecnie 80 proc. substancji czynnych wykorzystywanych do produkcji leków jest produkowana poza UE. Europejska Agencja Leków opublikowała w grudniu 2023 r. listę leków krytycznych, w kwietniu 2024 r. ruszyły prace Europejskiego Sojuszu Leków Krytycznych, a także trwają prace nad stworzeniem aktu legislacyjnego wzmacniającego produkcję leków w UE.

Łukasz Pietrzak, główny inspektor farmaceutyczny zwrócił uwagę na pogłębiające się problemy z dostępnością leków. – Nie można mówić jednak, że leków brakuje, są okresowe problemy z ich dostępnością. Firmy farmaceutyczne to nie piekarnie, nie są w stanie z dnia na dzień wyprodukować leku. Największy problem mamy z dostępnością niektórych antybiotyków, płynów infuzyjnych. Niestety, wiele fabryk zostało przeniesionych do Azji i teraz ponosimy tego konsekwencje. Koszty produkcji leków w Europie są o 60 proc. wyższe niż w Azji – powiedział.

– Od podjęcia decyzji o produkcji leku do jego wprowadzenia na rynek potrzeba od 2 do 5 lat – poinformowała Joanna Drewla, dyrektor generalna, Servier Polska. Podkreśliła, że dla producentów najważniejsze jest stabilne. przewidywalne prawo.

– Nawet niewielkie, korzystne zmiany, potrafią zachęcić firmy do inwestycji. Ważne jest też usuwanie różnego rodzaju barier, np. związanych z niejasnym planem zagospodarowania przestrzennego czy dyrektywą ściekową – dodała.

Marek Kos, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia też przestrzegł, że nie mamy do czynienia z brakami leków. Mamy niedobory, które występują lokalnie, często ze względu na zwiększony popyt. – Produkcja substancji czynnych została przeniesiona z Europy do Azji. W Chinach wytwarza się już 40 proc. tych substancji. Takie kraje jak Chiny, Indie dotują produkcję, obniżają ceny, nie mają kłopotów np. z dyrektywą ściekową. Za wszelką ceną musimy powrócić z produkcją do Europy, ale wymaga to zachęt dla producentów i pacjentów – stwierdził.

Katarzyna Dubno, dyrektor relacji zewnętrznych, ESG i ekonomiki zdrowia, Adamed Pharma SA przekonywała, że ważny jest dialog z przedstawicielami władzy o problemach branży farmaceutycznej, która potrzebuje również listy leków krytycznych i całego systemu wsparcia dla firm. – Na pewno zachętą dla przedsiębiorstw byłyby specjalne dotacje, np. na prace budowalne, zakup sprzętu. Przy realizacji dużych inwestycji, budowie fabryki te dotacje powinny być znaczące, rzędu kilkudziesięciu milionów złotych – podsumowała Katarzyna Dubno.

Również Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego dostrzegł konieczność wprowadzenia bezzwrotnych grantów, dotacji na inwestycje, a także uruchomienia szybkiej ścieżki rejestracyjnej i administracyjnej. – Nie zapewnimy krajowi prawdziwego bezpieczeństwa bez bezpieczeństwa lekowego. Indie wydają miliardy dolarów, żeby wzmacniać zdolności produkcyjne swojego przemysłu farmaceutycznego.  Polska musi postępować podobnie, inaczej będziemy konsumentem dóbr, a nie ich producentem – skomentował.

Grzegorz Cessak, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych mówił o ważnych regulacjach unijnych.  Wspomniał, że w 2025 roku zacznie działać europejska platforma monitorowania niedoboru leków w Europie, także w Polsce. – Czekamy także na wprowadzenie tymczasowego pozwolenia na dopuszczenie leków do obrotu. Dzięki niemu pewne leki będą szybciej dopuszczane do sprzedaży – powiedział.

Panel moderowała Monika Raulinajtys-Grzybek, profesor, kierowniczka, Katedra Rachunkowości Menedżerskiej, SGH.

Konkurencyjność czy współpraca? A może jedno i drugie? Okazuje się, że w biznesie można jednocześnie współpracować i konkurować, co pokazuje wiele firm nie tylko na rynku europejskim. Do takiej postawy przekonywali członkowie dyskusji przy okrągłym stole. Jako przykład podano dwie firmy, które rozpoczęły współpracę, by najpierw zdobyć rynek, a później zacząć na nim konkurować; a w konsekwencji podzielić się zyskami. Konkurencyjność – co można było usłyszeć podczas panelu – to też zapewnienie strategicznego bezpieczeństwa chociażby w kwestii dostępności leków. Jak zatem wzmocnić konkurencyjność, by skorzystała na tym europejska gospodarka? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć dziś uczestnicy dyskusji.

Panel jest pewnym eksperymentem – zapowiedziała już na starcie prowadząca dyskusję dyrektorka generalna Konfederacji Lewiatan Małgorzata Mroczkowska-Horne. Dyskusji postanowiono nadać nieformalny charakter zderzenia różnych idei.

Co zatem paneliści uważają za najważniejsze aspekty konkurencyjności?

– Jeśli w ogóle rozmawiamy o konkurencyjności Europy i zastanawiamy się jak UE ma konkurować z wielkimi graczami, to ja uważam, że odpowiedzią powinna być koopetycja – zaznaczył europoseł, były minister rozwoju i technologii Krzysztof Hetman – To łączy w sobie dwie perspektywy strategiczne. Jeśli chcemy na globalnym rynku odzyskiwać pozycję, to firmy, które konkurują ze sobą w Europie, powinny współpracować, aby ten rynek zdobywać, a jednocześnie nie zapomnieć o współzawodnictwie o konsumenta. To odpowiedź na podniesienie konkurencyjności europejskich gospodarek w porównaniu do Chin i USA – mówił Hetman.

Europoseł podał przykład dwóch firm: Netflix i Amazon. Obie marki konkurują ze sobą, ale jednocześnie współpracują. Okazuje się, że Netflix był głównym klientem infrastruktury chmurowej Amazon Web Services. Z drugiej strony Netflix właśnie konkurował z Amazonem w dziedzinie serwisów streamingowych. Te dwie firmy zdobyły ogromny rynek, by tam konkurować i dzielić między siebie tort.

Według Jagody Zakrzewskiej, reprezentującej Google, konkurencyjność jest koniecznością. Jak zaznacza: przykładem relacji konkurencyjności z produktywnością jest boom na sztuczną inteligencję. Przedstawicielka Google zastanawiała się jednak, jak technologia jest wprowadzana w naszym regionie.

– Gdy mówimy o strategii na konkurencyjność, ciągle mamy Europę dwóch prędkości. Ale ona przechyla się na naszą korzyść. Gospodarki w Europie Centralnej i Wschodniej są bardziej otwarte i chcą być bardziej konkurencyjne. Pytanie: na ile regulacja na poziomie europejskim to umożliwia; i na ile poszczególne implementacje pozwalają na wdrażanie nowych technologii – zastanawiała się Zakrzewska.

W temacie konkurencyjności rozwojowej, swojej poprzedniczce wtórowała Charlotte Andersdotter, dyrektor ds. międzynarodowych Konfederacji Szwedzkich Przedsiębiorstw.

– Możemy regulować, możemy robić, co chcemy, ale jeśli nie mamy podstaw w postaci dobrych naukowców, nie osiągniemy długoterminowej konkurencyjności – mówiła Andersdotter.

Konkurencyjność strategiczną koniecznością

Na ważny aspekt konkurencyjności zwrócił uwagę Piotr Pietrucha, Członek Zarządu Lek SA (Grupa Sandoz). Jego zdaniem konkurencyjność jest koniecznością, ponieważ gwarantuje dostępność leków. Ta dostępność to strategiczne bezpieczeństwo.

Podczas panelu przy okrągłym stole zwrócono uwagę również na konkurencyjność i współpracę wśród młodszych pokoleń. – Mówimy o współpracy, ale na ile w szkołach jest miejsce na współpracę? – pytała Joanna Bochniarz z Centrum Innowacyjnej Edukacji. Zdaniem prelegentki młodzież czeka na elastyczne sposoby uczenia się, takie jak mikropoświadczenia. Bochniarz mówiła o spóźnionej reakcji na dzisiejsze potrzeby młodych ludzi.

Swoją wypowiedź zakończyła jednak ciekawą, pozytywną zależnością. Jak zauważyła: z pięciu krajów UE, które są w pierwszej dziesiątce najbardziej innowacyjnych na świecie, cztery z nich to kraje będące również w dziesiątce najszczęśliwszych społeczeństw według World Happiness Report.

– Nie szukajmy rozwiązań w innych kulturach. Zobaczmy, co możemy zapewnić naszym młodym pokoleniom, żeby były szczęśliwe, ergo innowacyjne, ergo dzięki temu konkurencyjne – dodała Joanna Bochniarz.

W debacie udział wzięli:
Charlotte Andersdotter, Dyrektor ds. międzynarodowych, szefowa biura, Konfederacja Szwedzkich Przedsiębiorstw
Edwin Benedyk, Publicysta tygodnika “Polityka”, prezes zarządu Fundacji im. S. Batorego
Zbigniew Bochniarz, Profesor, Akademia im. Leona Koźmińskiego w Warszawie
Joanna Bochniarz, Centrum Innowacyjnej Edukacji
Pietro De Lotto, Przewodniczący Komisji Konsultacyjnej ds. Przemian w przemyśle
Ludovica Efrati, Principal Manager for the Ukrainian Crisis Response Programme, EBRD
Jerzy Hausner, Ekonomista, dr hab. Przewodniczący Rady Programowej Open Eyes Economy Summit
Krzysztof Hetman, Europoseł, były Minister Rozwoju i Technologii
Mariusz Mielczarek, Dyrektor regionalny, Amazon
Małgorzata Mroczkowska-Horne, radczyni prawna, dyrektorka generalna, Konfederacja Lewiatan – moderatorka dyskusji
Jarosław Pietras, Profesor, były minister do spraw europejskich RP
Piotr Pietrucha, Członek Zarządu Lek SA (Grupa Sandoz)
Jagoda Zakrzewska, Google
Katarzyna Smyk, Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie

Jakie miejsce w strukturach obronnych naszego kraju zajmuje obrona cywilna? Czy jesteśmy przygotowani na nagłe kryzysy klimatyczne, militarne i gospodarcze?

Uczestnicy panelu zastanawiali się na faktycznym stanem naszej obronności w kraju oraz czerpali z przykładów Szwecji, która może być dla nas wzorem na wielu poziomach planowania obronności i przygotowania do kryzysów. 

Dyskusję prowadził Jerzy Buzek, były premier RP i przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Rozpoczął od przypomnienia, iż agresja Rosji na Ukrainę trwa już 2,5 roku. Zmieniło to nasze nastawienie. Sprawy naszej obronności traktujemy już całkiem inaczej i poważnie.

Jak to wygląda w Szwecji?

Magdalena Pramfelt, honorowa konsul generalna Szwecji opowiedziała o startującej właśnie (18.10) kampanii obrony cywilnej. Obywatele znajdą w najbliższych dniach w swoich skrzynkach pocztowych specjalne broszury  informacyjne.

Szwecja chce reagować na zagrożenia – klimatyczne, militarne i informacyjne. Celem akcji  jest pokazanie, iż obywatele mogą się konsolidować, wspierać, integrować. Uświadamia, że są częścią całego systemu „Jako Szwedzi – każdy z nas – jesteśmy częścią obrony cywilnej naszego kraju.” W ramach szwedzkiej strategii obronnej jest też przewidziana powszechna mobilizacja. Oprócz podstawowych informacji dotyczących przeżycia w warunkach zagrożenia, broszura zawiera nawet informacje o tym, w jaki sposób zabezpieczyć nasze zwierzęta domowe.

Mówczyni przytoczyła też liczbę schronów w Szwecji w porównaniu do liczby schronów w Polsce w odniesieniu do populacji krajów:

65 tys. – 10,5 mln

4,5 tys.– 38 mln

Leon Komornicki, generał dywizji Wojska Polskiego w stanie spoczynku został zapytany o to, jakie jest spojrzenie polskich sił zbrojnych na obronę cywilną. „Obrona cywilna stanowi spoiwo i filar systemu obronnego kraju” – mówił. Ludzie stanowią fundament społeczeństwa – dopiero na nim stoją filary takie jak zaplecze militarne, naukowe, przemysł itp.

Jakie akcje podejmować z perspektywy samorządowej?

Odpowiadał na te pytanie Kazimierz Barczyk, przewodniczący ze Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski. Przypomniał o zorganizowanej w czerwcu konferencji pt.: „Bądź gotów zanim zawyją syreny”. Ogromna frekwencja na tym wydarzeniu świadczy o tym, że obywatele uznają sprawy bezpieczeństwa za niezwykle ważne. Liczy na to, iż samorządy znajdą wsparcie w kobietach, które są szczególnie wyczulone na bezpieczeństwo swojej rodziny i bliskich. Podsumował, iż każdy z nas musi być przygotowany na 7 dni kryzysu związanego ze zjawiskami klimatycznymi jak i militarnymi.

Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezydentka Sopotu przedstawiła sopockie podejście do tematu obrony. Zaczęła od wyjaśnienia, iż samorządowcy definiują obronę narodową jako zdolność do zapewnienia mieszkańcom możliwości do życia. „To do nas trafiają mieszkańcy” – mówiła. „Jesteśmy na pierwszej linii frontu w razie kryzysu. Czekamy z utęsknieniem, ale też z niepokojem na nową ustawę bo wiemy, że jest tam dla nas (samorządowców) wiele zadań do zrealizowania”. Wyraziła obawy, iż nawet jeśli znajdą się pieniądze na przedsięwzięcia wzmacniające poziom obronności – realizacja zamówień, wydawanie i potrzebne inwestycje będą trwały bardzo długo. Innym ważnym zadaniem dla samorządów jest edukacja i informowanie mieszkańców o zagrożeniach. Podkreśliła jeszcze raz, iż samorządowcy czekają na ustawę oraz zaapelowała o finanse dla samorządów oraz uproszczenia procedur.

Zbigniew Canowiecki, prezes organizacji Pracodawcy Pomorza odpowiadał na pytanie prowadzącego: „Jak przetrwać takie kryzysy w firmie?”

Okazuje się, iż w nowej strategii obronności o przedsiębiorstwach znajdujemy zaledwie małą wzmiankę. Przedsiębiorstwa miejskie są przygotowane na wypadek wojny oraz na działanie w zawężonym zakresie. Jeśli chodzi o korporacje – mają własne plany w ramach funkcjonowania korporacyjnego.

Najgorsza sytuacja przedstawia się w małych i średnich firmach. Rozeznanie przeprowadzone przez prezesa wykazało, iż MŚP nie mają planów ani przygotowania na wypadek kryzysu. Widzi tutaj ważną rolę takich organizacji  jak Lewiatan – powinny  wspierać przedsiębiorstwa w przygotowaniach do sytuacji wojennej.

Marcin Krasuski, CEE Government Affairs and Public Policy Lead, Google Cloud, zaczął od wyjaśnienia swojej obecności na tym panelu. „Chodzi tu o wojnę kognitywną”. Pokazała to wojna na Ukrainie – trwa również w sferze internetowej. Za najważniejsze tematy w przygotowaniu uznał bezpieczeństwo systemów państwowych i bezpieczną komunikację. Przypomniał, iż centra przetwarzania danych były pierwszymi celami Rosjan w Ukrainie. W Polsce wciąż deliberują, czy nasze dane możemy trzymać w chmurze. Takich dylematów nie miała choćby Estonia. W temacie bezpiecznej komunikacji, zwrócił uwagę iż nie mamy w tym momencie bezpiecznej łączności rządowej. W razie kryzysu, państwo nie zapewnia bezpiecznej komunikacji. Na koniec swojej wypowiedzi przypomniał istotne znaczenie wiarygodnej informacji dla obywateli jak również konieczność skutecznego przeciwdziałania dezinformacji, tzw. deep fake.

Jak z finansami?

W końcówce spotkania wybrzmiało znaczenie wspólnego zaufania. W Szwecji obywatele wierzą w to, co mówi gmina i państwo. Jest tam również stanowisko ministra ds. obrony cywilnej.

Padł apel, aby przestać liczyć jedynie na samorząd i państwo. Małym kosztem można do celów obronnych przystosować np. hale garażowe. Wspólnoty mieszkaniowe nie mogą czekać, powinny brać sprawy w swoje ręce.

Uczestnicy:

Kazimierz Barczyk, przewodniczący, Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Małopolski

Zbigniew Canowiecki, prezes, Pracodawcy Pomorza

Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezydentka Sopotu

Marcin Krasuski, CEE Government Affairs and Public Policy Lead, Google Cloud

Leon Komornicki, generał dywizji Wojska Polskiego w stanie spoczynku

Magdalena Pramfelt, honorowa konsul generalna Szwecji

Moderacja: Jerzy Buzek, były premier RP i przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Rozwój sztucznej inteligencji, starzejące się społeczeństwo, czy kryzys migracyjny wymagają nowego podejścia do kształcenia wyższego, przekazywania wiedzy i umiejętności. Podstawą jest zapewnienie wysokiej jakości edukacji oraz wyposażenie studentów w kompetencje zgodne z potrzebami rynku pracy i gospodarki. O tym jak uczelnie przygotowują się na zmiany technologiczne, demograficzne, klimatyczne i społeczne rozmawiali paneliści w trakcie spotkania: Nauczanie w przyszłości.

Prof. Piotr Wachowiak, rektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie powiedział, że demografia nie ułatwia uczelniom działania. Przekazał, że w tej chwili uczelnie publiczne oferują więcej miejsc, niż jest maturzystów. A zatem każdy, kto chce studiować, może to robić. Rektor SGH wyraził przekonanie, że młodzież doskonale rozumie, że inwestycja w siebie jest bardzo ważna, dlatego, według profesora, nie zabraknie studentów.

Prof. Rafał Matera, rektor Uniwersytetu Łódzkiego zapewnił, że kluczowe jest, by uczelnie miały ofertę bardziej atrakcyjną, niż rynek pracy. Wtedy młodzi wybiorą kształcenie wyższe. Rektor UŁ dodał, że  uczelnie muszą przygotować studentów do rynku pracy, ale i do życia społecznego. Profesor wyraził przekonanie, że kierunki, na których nie ma dużego popytu, jak filozofia czy historia, nie będą likwidowane, bo nie można wyobrazić sobie świata uczelni bez nauki i wiedzy o przeszłości.

Uczestnicy panelu zgodzili się, że w przyszłości ważną role odegrają mikropoświadczenia – jedna z elastycznych form uzyskiwania określonych kwalifikacji. „Idziemy w kierunku rozszczepienia dróg – zawsze będą studenci, którzy będą poświęcali swój czas i życie na naukę” – przekonywała prof. Agnieszka Olechowska, prorektor ds. kształcenia Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Ale będą też osoby, które poszukują  profesjonalnego miejsca do zdobycia kompetencji, umożliwiających szybką zmianę na rynku pracy.

Eksperci zaproszeni do spotkania przyznali, że dużym wyzwaniem zarówno dla wykładowców, jak i studentów, jest sztuczna inteligencja. Wykładowca musi uczyć studentów krytycznego myślenia i tego, że przy AI nie ma informacji, której można ufać w stu procentach.

Podsumowując spotkanie, prof. Agnieszka Olechowska powiedziała, że kluczowe w nauczaniu przyszłości są kompetencje technologiczne, zarządzanie własnymi zasobami, ale też umiejętności komunikacyjne, w tym krytyczne myślenie.

W spotkaniu wzięli udział: prof. Kata Fredheim, Sztokholmska Szkoła Ekonomii w Rydze, prof. Rafał Matera, rektor Uniwersytetu Łódzkiego, prof. Agnieszka Olechowska, prorektor ds. kształcenia Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, prof. Piotr Wachowiak, rektor SGH. Panel poprowadził  Sławomir Szymczak z Konfederacji Lewiatan.

Jeszcze przed pandemią co szósty Europejczyk skarżył się na problemy emocjonalne, obecnie jest to już 46 proc., a w Polsce 51 proc. – dynamika wzrostu jest więc wysoka; mamy do czynienia z rosnąca falą depresji, przede wszystkim pośród młodych Europejczyków. Co Europa robi aby zwalczać i minimalizować to zjawisko? Gdzie szukać wzorców skutecznego działania? Jakie rozwiązania zastosowano już w naszym kraju, a jakie należy wprowadzić?

Dr Joanna Krzyżanowska słusznie zauważyła, że depresji nie powinno zamykać się w gabinecie psychiatry – skuteczne leczenie to nie tylko farmakologia czy terapia – kluczowy jest aspekt środowiskowy, wsparcia potrzebuje też otoczenie osoby zmagającej się z kryzysem zdrowia psychicznego. Ponadto należy skupić się nie tylko na walce z objawami, ale też zapobiegać jej nawrotom. Oferta środowiskowa powinna być dostępna, blisko domu. Należy pogłębić międzysektorowa współpracę.

Damian Marciniak, zgadzając się z przedmówczynią, zaapelował o konieczność odejścia od dotychczasowego, azylowego modelu psychiatrii, stygmatyzującego pacjentów i wykluczającego ich z życia; podkreślił wagę profilaktyki i edukacji – istotnym aspektem skutecznego leczenia chorób psychicznych jest odpowiednio wczesne reagowanie na kryzys psychiczny. Konieczna jest więc zmiana mentalna w kontekście opieki psychiatrycznego, która zdejmie z pacjenta ciężar poszukiwania skutecznej pomocy.

Piotr Toczyski, opierając się na doświadczeniach europejskich przedstawił skuteczne rozwiązania, które mogą pomóc w walce z epidemią depresji. Głównym pośród nich jest praktyka zaproponowana przez Komisję Europejską – Alians Przeciw Depresji. On także zaapelował o odejście od modelu instytucjonalnego na rzecz środowiskowego, postulując „europeizowanie hiperlokalnie polityki zdrowia psychicznego”.

Z kolei dyrektor Rybarska-Jarosz zaprezentowała działania zastosowane z powodzeniem w województwie zachodniopomorskim, oparte o rozwiązania samorządowców fińskich i włoskich, zaproponowane przez Fundację Wspierania Rozwoju Społecznego „Leonardo” z Wieliczki. Zwróciła też tylko 15 proc wymaga interwencji medycznej, podkreślając jednak, że jedno samobójstwo dziecka jest jak kręgi na wodzie, „zaraża” otoczenie.

„Musimy zarówno ograniczyć napływ dzieci do systemu ochrony zdrowia, jak i organizować centra zdrowia psychicznego dla dorosłych – już uruchomiono projekt interwencyjny ze środków unijnych. Naszym celem jest zapewnienie po wygaśnięciu programu unijnego ciągłości działania. Nie przewidujemy problemów z finansowaniem” – mówił Tadeusz Jędrzejczyk, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia w Urząd Marszałkowskim Województwa Pomorskiego.

„Musimy jednak ponownie spojrzeć na rozporządzenie o zdrowie psychicznym, ponieważ istnieje potrzeba nowelizacji i redefinicji – tak, aby pełniło rolę integrującą” – dodał.

 

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.