Klienci pewnej sieci sklepów spożywczych w UK zaczęli lepiej oceniać jej ofertę po tym, jak na paragonach otrzymywali kod do darmowych e-booków. Pierwszy całkowicie onlinowy bank finansuje ponad 1000 szkolnych bibliotek, żeby jednak pozostać w kontakcie ze społecznością lokalną. Podobno 7 minut czytania redukuje stres o 60 proc.! To tylko kilka ciekawostek, które przedstawili uczestnicy panelu dotyczącego czytania i umiejętności potrzebnych w pracy.

Empatia, kreatywność i szerokie horyzonty – te trzy hasła łączą czytelnictwo i jedne z bardziej poszukiwanych kompetencji w biznesie.

Jak to wykorzystać?

Dobrymi przykładami podzielili się uczestnicy panelu: Jonathan Douglas, prezes zarządu, National Literacy Trust, współtwórca programu Literacy Business Pledge, Mikołaj Małaczyński, prezes, Legimi Arkadiusz Mierzwa, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej, Jeronimo Martins Polska, Roisin Sharkey, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialności, KPMG UK.

Spotkanie prowadziła Maria Deskur, Ashoka Fellow, prezeska Fundacji Powszechnego Czytania.

„Kompetencje przyszłości to kompetencje komunikacyjne, logiczne myślenie i sprawczość”. Tymi słowami rozpoczęła spotkanie prowadząca, a był to cytat z ministry edukacji Barbary Nowackiej. Zdanie ważne w kontekście tego spotkania, ponieważ te właśnie kompetencje budujemy, czytając.

60 proc. firm w UK wyraża zaniepokojenie poziomem czytelnictwa (literacy – po angielsku oznacza czytanie i pisanie) w kraju. Jak zauważyła Roisin Sharkey, nie chodzi tutaj o słabe kompetencje w zakresie czytania, poprawnej gramatyki, czy interpunkcji. To coś więcej, ponieważ wiąże się z umiejętnościami komunikacji, perswazji i współpracy. A to przecież kompetencje kluczowe dla biznesu.

Dlatego też Literacy Business Pledge ustanowione po raz pierwszy w 2015 r., jest prowadzone przez National Literacy Trust przy wsparciu KPMG UK. To już dziewiąty rok akcji, która zgromadziła dotychczas 109 firm, zaangażowanych w podejmowanie działań na rzecz wspierania czytelnictwa w UK.

Soft skills – dla niektórych to całkiem hard skills, kluczowe dla rozwoju i ich kariery zawodowej, przekonywał Jonathan Douglas. W Wielkiej Brytanii znaleźć można wiele przykładów tego, jak biznes wspiera czytelnictwo poprzez działanie wspólnie z organizacjami pozarządowymi.

Dobrym przykładem tego typu działań na polskim podwórku jest – trwająca już 10. rok – akcja Biedronki, w której sieć nagradza debiutujących pisarzy i ilustratorów. Książka, która wygrywa w konkursie pt. „Piórko”, trafia następnie na półki sklepowe sieci. Jak zaznacza Arkadiusz Mierzwa (odpowiedzialny za komunikację Biedronki, ale również członek jury konkursu), ważne jest, aby w świat czytania wprowadzać już od najmłodszych lat. Dlatego też wszelkim akcjom typu „Gang Świeżaków” – pomimo, że bardzo komercyjnym – zawsze towarzyszy również sprzedawana w sklepie książka.

Kolejnym pomysłem na wspieranie czytelnictwa na polskim rynku jest pomysł Legimi. Firma oferuje dostęp do książek dla pracowników firm. Nowy pomysł na tzw. benefit? Akcja wystartowała w okresie pandemicznym. Czytanie okazało się bowiem szczególnie przydatne (ratujące!) w momentach kwarantanny, gdy nawet korzystanie z bibliotek było utrudnione. Akcja okazała się sukcesem i trafiła również do pracodawców myślących o wsparciu dobrostanu pracowników siedzących w domu z całymi rodzinami.

„Wystarczy 7 minut czytania, żeby zredukować stres o 60 proc.”

Ten argument trafia do działów HR. Dodatkowo – książki, czy poruszane w nich tematy i problemy, to przecież pretekst do rozmowy przy kawie w pracy czy pretekst do poszerzania horyzontów i rozwoju.

Biblioteki pracownicze to kolejny pomysł na dbanie o dobrostan pracowniczy. Jak zbadał Legimi, takie pomysły są bardzo wysoko oceniane przez pracowników.

Inspiracją dla firmy był w tym przypadku rynek niemiecki, gdzie największym dystrybutorem książek elektronicznych są biblioteki publiczne, a biblioteki pracownicze plasują się już na drugim miejscu!

Dlaczego biznes interesuje się czytelnictwem?

Wspieranie czytelnictwa przez firmy to już nie filantropia, jak zaznaczył Jonathan Douglas. To działanie, które przynosi zyski samym przedsiębiorcom, którzy kierują się słowami: „Thy’re doing good because it does good to them also”. Jako przykład podał współpracę National Literacy Trust oraz Premiere League, czy banku Chase (JP MOrgan), który finansuje szkolne biblioteki, żeby – mimo że całkowicie online – zostać w kontakcie ze społecznościami.

Czytelnictwo może więc wpisywać się doskonale w budowanie strategii przedsiębiorstwa, uzupełniając jego słabe punkty.

Okazuje się, iż możemy dokładnie policzyć starty wynikające z niskiego poziomu czytelnictwa w kraju.

Ciekawostką jest, że prestiżowa, międzynarodowa już nagroda jak Booker Prize wzięła swoją nazwę od… firmy transportowej, która zaczęła sponsorować nagrodę około 50 lat temu.

Europejski rynek cyfrowy wciąż mocno odstaje od rynków w USA i Chinach. Dzieje się tak między innymi z uwagi na zbyt liczne i zawiłe regulacje prawne. Czy da się je ograniczyć? Co trzeba zrobić, żeby Europa stała się w świecie cyfrowym bardziej konkurencyjna? Jak może pomóc w tym Polska? O tym rozmawiali eksperci w tej dziedzinie podczas dyskusji na Europejskim Forum Nowych Idei.

– W UE koncentrujemy się przede wszystkim na rozmowie o regulacjach, a nie na tym jak zdobyć lepsze kompetencje programistów, jak zdobyć lepszych architektów systemów, ludzi którzy będą rozwijać produkty. Widzimy jak Europa wygląda w porównaniu do USA i Chin. Oni ciągle rozwijają nowe technologie, a my w Europie stoimy w miejscu. Musimy zastanowić się jak wzmocnić edukację ludzi w dziedzinie nowych technologii – powiedział Marek Wiza, przewodniczący rady nadzorczej Związku Pracodawców Technologii Cyfrowych Lewiatan. – Popatrzmy nawet na wykorzystanie chmur. Mamy tu dostawców amerykańskich, nie mamy europejskich. Zostaliśmy w tyle – zaznaczył Marek Wiza.

Paneliści zwracali uwagę na problem nadmierności unijnych regulacji dotyczących sektora cyfrowego. – Wszyscy wiemy doskonale w jak trudnej sytuacji dziś jesteśmy jako kontynent. Jeszcze nigdy nie mieliśmy tak wielu problemów jednocześnie. Jest strasznie wiele wyzwań. Dziś chodzi o jakość nowych regulacji, zmniejszenie liczby nowych, zaprzestanie tej biegunki legislacyjnej, która pojawiała się i na poziomie Brukseli, i na poziomie państw członkowskich, kiedy przychodzi do implementacji tych dyrektyw – powiedział poseł do Parlamentu Europejskiego Polski 2050 Michał Kobosko.

– To, co pojawia się podczas rozmów z osobami zaangażowanymi w tworzenie systemów AI, to to że oni nie rozumieją tych regulacji – zwróciła uwagę Olga Zabolewicz z NASK. – Jest to coś problematycznego dla kogoś, kto nie siedzi w tej bańce regulacyjnej. Oni nie wiedzą co zrobić z danymi, żeby być zgodnym np. z RODO. Zgłaszają, że chcą coś rozwijać, na przykład postawić stronę internetową, ale dla nich te wymagania zawarte w regulacjach są zbyt skomplikowane. Pytają dlaczego organy nadzoru nie wyjdą naprzeciw młodym naukowcom i nie powiedzą im co i jak, nie podadzą im klarownych wytycznych? – opowiadała podczas panelu ekspertka Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej.

– Mamy w Polsce znakomitych specjalistów IT, świetną kulturę pracy. Specjalistów AI jest już trochę mniej, a jeżeli już są, to wybierają ścieżkę kariery poza polskimi uczelniami i firmami. Więc trzeba stworzyć system, który pozwoli tym ludziom zostać w Polsce, udzielać w polskich instytutach, dostawać granty na swoje badania – powiedziała Lucyna Chwatowska, dyrektorka AGI Text-To-Speech w Amazon. I zwróciła uwagę na trzy filary, które są podstawą takiego podejścia. – Po pierwsze: uczelnie jako motory innowacji, odpowiednio dofinansowane, z dostępem do czegoś w rodzaju narodowej chmury badawczej. Po drugie: regulacje rządowe, ale też plan i strategia. Musi być też stworzony system zachęt dla przedsiębiorstw, żeby widziały w tym sens ekonomiczny. I wreszcie po trzecie: biznes, który może pomagać w edukacji, reskillingu osób, które już są na rynku pracy, może też pomagać w tworzeniu infrastruktury, jak klastry obliczeniowe.

Piotr Kobielski z Ministerstwa Cyfryzacji zapowiedział, że będzie to jeden z ważnych tematów zbliżającej się polskiej prezydencji. – Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której na słowo „cyfryzacja” będziemy reagować od razu nowymi aktami prawnymi. A przecież mamy akty, które nie zostały jeszcze zrealizowane podczas ostatniego cyklu, jak Digital Networks Act. W związku z tym podejście, jakie będzie nam bliskie podczas polskiej prezydencji, to wykonanie jednego roku wstecz – powiedział Piotr Kobielski zapowiadając, że Polska będzie też kładła nacisk na partnerstwa cyfrowe z takimi krajami jak Japonia, Singapur, Indie czy Indonezja.

W dyskusji udział wzięli Lucyna Chwastowska, dyrektorka, AGI Text-To-Speech, Amazon, Artur Wiza, przewodniczący rady nadzorczej Związku Pracodawców Technologii Cyfrowych Lewiatan, Michał Kobosko, europoseł Renew Europe, Olga Zabolewicz, główny specjalista ds. legislacji w Dziale Prawnym NASK oraz Piotr Kobielski, zastępca dyrektora Departamentu Współpracy Międzynarodowej w Ministerstwie Cyfryzacji. Rozmowę prowadziła Jolanta Jaworska, prezeska Związku Pracodawców Technologii Cyfrowych.

W ostatnich latach coraz więcej dużych organizacji stawia nie tylko na certyfikowaną energię pozyskaną z OZE, lecz również na potężne inwestycje w instalacje fotowoltaiczne i farmy wiatrowe. Na panelu dotyczącym OZE rozmawiano o dobrych praktykach i wyzwaniach jakie pojawiają się na rynku europejskim.

Dyrektor do spraw strategii i komunikacji Huawei Polska Ryszard Hordyński podkreślił podczas debaty, że jeśli chodzi o rynek polski na pewno jest dużo do zrobienia. „Ponieważ jak wszyscy wiedzą nasze sieci były projektowane raczej w jednym kierunku od miejsca wytwarzania, do miejsca konsumpcji tej energii” – podkreślał Ryszard Hordyński.

Prezes BP Polska Bogdan Kucharski również wspominał o wyzwaniach jakie stają przed nami w sprawie transformacji energetycznej. Bogdan Kucharski pokreślił, że nie ma jednego zestawu praktyk, które da się zastosować w każdym kraju.

– Działamy w sposób, na jaki pozwala nam rynek, otoczenie konkurencyjne, regulatorzy i klienci. W Polsce brakuje neutralności technologicznej, czyli pozwolenia inwestorom na swobodny wybór tych rozwiązań, które będą najlepsze, najbardziej ekonomiczne do zastosowania – mówił prezes BP. Dodał również, że brakuje w Polsce zasad równej konkurencji jeśli chodzi o transformację energetyczną.

Dyrektor do spraw rozwoju w EDP Energia Polska Remigiusz Piwowarski zaznaczył podczas panelu, że w przypadku fotowoltaiki mamy przed sobą wyzwania trojakiego rodzaju: długi czas potrzebny, aby przyłączyć instalację do sieci, przewlekłe procedury odwoławcze dotyczące powstawania przyłączeń i potrzebę innowacyjności biznesu w formach docierania z rozwiązaniami OZE do klientów.

Członek zarządu Banku Millennium Andrzej Gliński podkreślił podczas panelu, że banki chętnie finansują zieloną energię. Jako podkreślił: „Powstała nawet pewna konkurencja między bankami jeśli chodzi o projekty, wszystkie banki mają w swoich strategiach deklaracje co do kwot, które będą angażowały w zieloną energię i to nie są puste deklaracje”.

Profesor Dorota Niedziółka, prorektor do spraw rozwoju SGH zaznaczała, że z pewnością nastąpi za chwilę przyspieszenie tempa transformacji energetycznej. Dochodzi do kumulacji różnego rodzaju procesów, które są konsekwencją dużych oczekiwań biznesu i społeczeństwa – mówiła profesor Dorota Niedziółka.

Piotr Stępiński z Wydział Współpracy Międzynarodowej i Monitorowania Rozwoju Rynku OZE z  Ministerstwa Klimatu i Środowiska podkreślał, że potrzebna jest modernizacja sieci i magazynowania energii. Jest to perspektywiczny kierunek, który jest wpierany legislacją – podkreślał Piotr Stępiński.

W dyskusji wzięli udział:
Andrzej Gliński, członek zarządu, Bank Millennium
Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i komunikacji, Huawei Polska
Bogdan Kucharski, prezes, BP Polska
Dorota Niedziółka, profesor, prorektor ds. rozwoju SGH, kierownik Katedry Geografii Ekonomicznej
Remigiusz Piwowarski, dyrektor ds. Rozwoju w EDP Energia Polska, wice-prezes/członek zarządu w EDP by SOON
Piotr Stępiński, Wydział współpracy międzynarodowej i monitorowania rozwoju rynku OZE, departament OZE, Ministerstwo Klimatu i Środowiska

Panel poprowadziła Paulina Grądzik z Konfederacji Lewiatan.

Na rynku pracy cały czas pojawiają się nowe zawody, a raz zdobyte wykształcenie nie gwarantuje atrakcyjności dla pracodawcy. 60 procent zawodów przyszłości nie ma jeszcze nazw. By nadążyć za zmieniającym się światem automatyzacji, transformacji cyfrowej i sztucznej inteligencji konieczne jest zdobywanie nowych umiejętności. Które z nich są cenniejsze – kompetencje twarde, jak znajomość języków obcych i obsługa programów komputerowych, czy miękkie, czyli inteligencja emocjonalna i umiejętność współpracy? O tym rozmawiali eksperci w trakcie panelu: „Umiejętności przyszłości”.

            „Żyjemy w czasach dynamicznych, czasach, które są największą niewiadomą z jaka się spotkaliśmy. I te zmiany nie zachodzą w ciągu dekady, ale nawet w ciągu roku”, powiedziała w trakcie wystąpienia wprowadzającego ministra edukacji narodowej – Barbara Nowacka. Szefowa resortu edukacji mówiła, że potrzebne jest zarówno troska o prestiż zawodu nauczyciela, nowoczesne kształcenie młodych, ale także dbanie o kompetencje komunikacyjne i społeczne uczniów.

Piotr Szostak, dyrektor zarządzający ds. strategii i rozwoju produktu, Benefit Systems zaznaczył: „Zmienność, to kwestia nie tylko edukacji. My, jako prowadzący firmy, widzimy że trzeba się przystosować do zmiany, która będzie coraz szybsza. Ta transformacja jest oddolna i firmy muszą inwestować w edukację swoich pracowników. Nie mamy innego wyjścia”.

Michał Boni, były minister administracji i cyfryzacji, potwierdził, że zmienność dotyczy nie tylko szkół, ale całego świata, a szkoła powinna uczyć tego zmieniającego się świata. Przekonywał, że bardzo ważna dla przyszłości jest umiejętność słuchania drugiego człowieka.

„To, czego potrzebują małe i średnie przedsiębiorstwa, to praktyczne rozwiązania. To, co kluczowe w firmach, to nie dostęp do szkoleń, tylko nawyk korzystania z technologii. Nadal bardzo potrzebni są specjaliści z zakresu data science, z zakresu programowania”, przekonywała w kontekście najbardziej potrzebnych umiejętności firm Magda Kotlarczyk, dyrektor krajowa, Google Poland.

Rafał Flis z Fundacji Zwolnieni z Teorii  zaznaczył, że dzieją się niesamowite rzeczy, kiedy młodzi ludzie mają poczucie sprawczości. Dodał, że Fundacja wierzy w edukacje praktyczną, która jest kluczem do zyskania umiejętności przyszłości.

W panelu wzięli udział:  Michał Boni, Uniwersytet SWPS, Digital Poland, były minister administracji i cyfryzacji,  Małgorzata Dobies-Turulska, prezeska zarządu IKEA Industry Polska, dyrektorka generalna IKEA Industry Zbąszynek,  Magda Kotlarczyk, dyrektor krajowa, Google Poland,  Piotr Szostak, dyrektor zarządzający ds. strategii i rozwoju produktu, Benefit Systems, Rafał Flis, wiceprezes zarządu Fundacji Zwolnieni z Teorii. Spotkanie poprowadził  prof. Jacek Męcina z Konfederacji Lewiatan.

Panel poprzedziło wystąpienie wprowadzające Barbara Nowackiej – ministra edukacji narodowej.

Aby skutecznie diagnozować stan rynku zdrowotnego w sposób kompleksowy i uwzględniający wszystkich interesariuszy, konieczne jest podejście, które bierze pod uwagę różne perspektywy uczestników tego rynku. Takie podejście umożliwia wypracowanie strategii zmian, które będą sprzyjały znaczącej poprawie jakości i dostępności usług zdrowotnych.

Przez wiele lat odbywała się centralizacja działań profilaktycznych. Od niedawna możemy zaobserwować zmianę i kierowanie działań tam, gdzie są one najbardziej potrzebne. – To, czy środki finansowe zostaną przekazane konkretnym samorządom, decydują wskaźniki. Nie ma co ukrywać, że najwięcej środków jest kierowanych do województw: śląskiego, mazowieckiego i dolnośląskiego. Jeśli programy zdrowotne nie są na liście rekomendowanych mogą uzyskać takie dotacje, ale muszą zostać dokładnie przeanalizowane – mówił Daniel Rutkowski, prezes, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

– Samorządy robią bardzo dużo programów profilaktycznych. Pytanie, czy są one skuteczne –zaznaczyła Anna Rulkiewicz, prezeska, Grupa LUX MED. – Potrzebne są osoby wyspecjalizowane i kończące studia ze zdrowia publicznego. Powinny one znajdywać swoje zatrudnienie w zakładach pracy i budować tam programy profilaktyczne. Samorządy powinny być nakierowywane na konkretne potrzeby lokalne. Z naszych analiz wynika, że dużo się robi, ale to nie o to chodzi, by robić dużo. Ważne by były efekty. Ważne jest, by robić to dobrze – podkreśliła.

Uczestniczki i uczestnicy panelu mówili, że do szkół wchodzi profilaktyka. Zauważono jednak, że w placówkach brakuje specjalistów, którzy mieliby odpowiednie kwalifikacje i umiejętności do jej prowadzenia. Do usprawnienia systemu można zaangażować sztuczną inteligencję.

– Nowe technologie, to istotny element w służbie zdrowia. Powinniśmy je traktować systemowo już od rejestracji pacjenta, przez cały proces jego leczenia. Sztuczna inteligencja nie zastąpi specjalistów, ale może im ułatwić pracę, wyszukiwać anomalie w wynikach badań, sugerować ich opisy. Nie zastąpi ona specjalistów, ale może wykonywać część pracy, aby człowiek skoncentrował się na najważniejszych kwestiach – mówiła Joanna Miłachowska, prezeska zarządu, Siemens Healthineers Poland, Związek Pracodawców dla Zdrowia. – Lekarz często ma problem z dostępem do wcześniejszych badań. Potrzebny jest ogólnopolski system informatyczny zapewniający dostępu do danych porównawczych – podkreśliła.

Katarzyna Dubno, dyrektor relacji zewnętrznych, ESG i ekonomiki zdrowia, Adamed Pharma SA. zauważyła, że dokumenty wskazują, że musimy większy nacisk postawić na produkcję leków u nas. – Nadal mamy starzejące się społeczeństwo. Pandemia i wojna dały nam lekcje i pokazały, że nie tylko o zmiany demograficzne chodzi, ale kryzysy, które już przeszliśmy i które będziemy jeszcze przechodzić – dodała.

Podczas spotkania wytykano wiele niedoskonałości polskiego systemu ochrony zdrowia i tego, że nie jest gotowy na wyzwania obecnego świata. Zakończono optymistycznie, że sektor prywatny ma bardzo duże poczucie odpowiedzialności i jest w stanie uzupełnić braki w systemie publicznym.

Paneliści:

Artur Białkowski, dyrektor zarządzający, pion usług biznesowych, wiceprezes, członek zarządu, Medicover

Katarzyna Dubno, dyrektor relacji zewnętrznych, ESG i ekonomiki zdrowia, Adamed Pharma SA

Joanna Miłachowska, prezeska zarządu, Siemens Healthineers Poland, Związek Pracodawców dla Zdrowia

Anna Rulkiewicz, prezeska, Grupa LUX MED

Daniel Rutkowski, prezes, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji

Sztuczna inteligencja sprawia, że wchodzimy w nowy etap globalnej rewolucji technologicznej. Już dziś obficie czerpie z niej nie tylko biznes, ale też administracja publiczna. Jak firmy próbują dogonić tak błyskawicznie rozwijającą się dziedzinę? Czy w przypadku zagrożeń stwarzanych przez AI jesteśmy w stanie działać wyprzedzająco? Dyskutowali o tym uczestnicy panelu podczas Europejskiego Forum Nowych Idei.

Członek zarządu InPost Szymon Wałach był pytany przez prowadzącego rozmowę Marka Tejchmana o to jak w jego firmie podejmowane są decyzje o inwestowaniu w nowe rozwiązania technologiczne. – Grając defensywnie można co najwyżej zremisować. W InPost jest to dla nas niedopuszczalne. My zawsze będziemy myśleć o tym, co może dać dobre wykorzystanie technologii. A to oznacza, że musimy zawsze być jednymi z pierwszych, którzy będą próbować i testować. Nie za każdym razem to się uda, ale te wczesne porażki dają nam szansę, albo zrozumieć coś lepiej i piwotować, albo daje nam to szansę wycofać się z czegoś, gdzie nie widzimy wartości – mówił Szymon Wałach.

– Kiedy myślę o sztucznej inteligencji i o tym, dokąd z nią zmierzamy, pierwszą rzeczą jaka przychodzi mi na myśl, jest szybkość. Szybkość transformacji, z jaką się mierzymy. Najpierw uruchomienie internetu w latach 90-tych, potem rewolucja smartfonowa. Dziś AI jeszcze bardziej tę transformację przyspiesza – powiedziała podczas panelu Ludmila Climoc, prezeska zarządu Orange Polski. – W Orange już od momentu, kiedy wszyscy w listopadzie 2022 roku zorientowaliśmy się, że nadchodzi dla nas istotny moment, zaczęliśmy szybko eksperymentować z tym w różnych dziedzinach, takich jak doświadczenie użytkownika. Dwa lata temu, kiedy zaczynaliśmy, korzystaliśmy z 14 modeli AI. Dziś jest ich ponad 100 – zaznaczyła Ludmila Climoc.

W dyskusji wzięli udział nie tylko przedstawiciele biznesu, ale też administracji publicznej. – Czy administracja publiczna będzie w stanie tworzyć reguły wystarczająco szybko i efektywnie, żeby łatać pojawiające się problemy? Raczej nie. Żeby robić takie reguły trzeba byłoby być wszechwiedzącym, a władze nie są omnipotentne – zaznaczył Jurand Drop, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów. – Takie regulacje jak AI Act czy RODO powstały jako reakcja na coś, co się wydarzyło. Oczywiście dochodzi nam jeszcze to, że w mamy w Europie różne demokratycznie wybrane rządy, które mają różne cele. To, co jesteśmy w stanie zrobić, to to co pokazujemy na przykładzie np. Data Act, czyli reakcja na zagrożenia ze strony platform. To jest trochę do tyłu, to jest łatanie dziur, ale to że jesteśmy w stanie robić to na poziomie europejskim, jest jednak dużą zaletą naszego systemu tworzenia prawa – uważa Jurand Drop.

Paweł Jaroszek, członek zarządu ZUS, podkreślił że jego instytucja działa od 90 lat i wielokrotnie dostosowywała się do zmieniającej się rzeczywistości. – Jeśli pomyślimy sobie o ilości danych, jakimi ZUS zarządza, to ich szczegółowa analiza, wyciągnie wniosków i podejmowanie decyzji z troską o finanse publiczne, nie byłaby dziś możliwe bez technologii AI. My tę technologię wdrażamy, to nie są oczywiście rozwiązania na miarę generatywnej AI, więc raczej mówimy tutaj o machine learningu. I dwa obszary są silnie eksplorowane – kontrola zwolnień lekarskich, bo są cyfrowe, a drugi to analiza ryzyka przy typowaniu podmiotów do kontroli przez inspektorów kontroli płatników składek. W tym jesteśmy bardzo zaawansowani – powiedział Paweł Jaroszek.

O poważnych problemach, z jakimi może się wiązać nadmierne ufanie sztucznej inteligencji mówiła analityczka trendów, Natalia Haralska z infiture institute. – Nie wiem czy państwo wiecie w jaki sposób uczą się najsilniejsze systemy AI. To jest tak zwany reinforcement learning, czyli nauczanie przez wzmacnianie. Dany system dostaje nagrodę za prawidłowe wykonanie zadania i karę za nieprawidłowe. Dziś człowiek o tym decyduje. Ale realnie system coraz częściej sam podejmuje decyzję o tym, jaki będzie outcome – zwróciła uwagę Natalia Hatalska.

– To co mnie zastanawia, to wyobraźmy sobie, że dajemy systemowi zadanie żeby wyeliminował wszystkie nowotwory. Jaki jest najlepszy sposób wyeliminowania wszystkich nowotworów? Wyeliminować wszystkich ludzi. I teraz pytanie czy my jesteśmy przygotowani na to, by te systemy postępowały zgodnie z naszymi wartościami? O tym właściwie dziś się nie dyskutuje. Głównie mówi się o wdrożeniach, czyli gonieniu teraźniejszości. A pytania o przyszłość to pytania już silniejszego kalibru – zaznaczyła Natalia Hatalska.

W dyskusji wzięli udział Liudmila Climoc, prezeska zarządu Orange Polska, Jurand Drop, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, Natalia Hatalska, analityczka trendów, założycielka i szefowa infuture institute, Paweł Jaroszek, członek zarządu ZUS i Szymon Wałach, członek zarządu InPost. Panel prowadził Marek Tejchman z Dziennika Gazety Prawnej.

Czy europejski Zielony Ład zagraża konkurencyjności biznesu? Sam pakiet przepisów stał się przedmiotem bardzo ostrych sporów. Już nawet euroentuzjaści, uginając się pod protestami i presją rozmaitych grup społecznych, ostrożnie wypowiadają się w sprawie wdrożenia założeń Green Deal. Podczas panelu dotyczącego Zielonego Ładu w kontekście nowej kadencji Komisji Europejskiej paneliści skoncentrowali się na wyzwaniach dotyczących konkurencyjności dekarbonizującej się gospodarki.

Jeśli Unia Europejska nie odzyska globalnej konkurencyjności, to zagrożony będzie jej dobrobyt, zrównoważona gospodarka i zrównoważone środowisko. To założenie, które przyświecało prelegentom podczas dyskusji o Zielonym Ładzie. O konkurencyjności traktuje raport Mario Draghiego, który omawiany był już na kolejnym panelu dyskusyjnym podczas EFNI 2024.

Europejski Zielony Ład nie do wdrożenia bez wsparcia konkurencyjności

O raporcie Draghiego jako pierwszy wypowiedział się Damian Fogel – dyrektor Biura Regulacji i Wsparcia Handlu Gazem w ORLEN SA.

– W mojej ocenie raport Mario Draghiego należałoby osadzić w kontekście globalnym – mówił Fogel.

Przedstawiciel Orlenu dodał, że warto zwrócić uwagę na ekonomię Chińską. Jego zdaniem patrzymy na nią jako na gospodarkę korzystającą z dobrze ukrywanych państwowych subsydiów. Tamtejsza gospodarka – zdaniem dyrektora biura – ma zdolność przewidywania z dużym wyprzedzeniem tego, jakie są potrzeby innych regionów świata w kontekście dekarbonizacji. To właśnie pozwoliło wygenerować pożądanie produktów takich jak panele fotowoltaiczne czy samochody elektryczne.

– Unia Europejska stanęła przed dużym dylematem – czy wpuścić w większej skali auta elektryczne na rynek, czy chronić unijny rynek motoryzacyjny, który w wielkim bólu przekształca się w kierunku elektromobilności – mówił Fogel.

Priorytetem konkurencyjność

Paneliści podkreślali, że wiele biznesów z dziedzin gospodarki, które mają być regulowane przez Zielony Ład, nie zdoła utrzymać się na rynku, jeśli priorytetem nie będzie konkurencyjność. To dotyczy szczególnie rolnictwa, które dostosowuje się do zmian klimatycznych.

Zielony Ład to także korzystanie z energii, która również musi się dekarbonizować. Najbardziej energochłonnym przemysłem jest przemysł chemiczny, na co zwróciła uwagę Katarzyna Byczkowska. Dyrektor zarządzająca BASF Polska wypowiedziała się na temat konkurencyjności europejskiego przemysłu w kontekście trendów światowych.

– W zeszłym roku produkcja chemiczna w Europie zmniejszyła się o 12 procent. W samych Niemczech o 18 procent. Chiny natomiast zyskały. W Rosji produkcja wzrosła o 4 procent w zeszłym roku. W krajach, które zmagają się z sankcjami, produkcja chemiczna kwitnie. W Europie natomiast upada – alarmuje Byczkowska.

Paneliści zwrócili też uwagę na to, że Europa z importera energii musi stać się bytem samowystarczalnym. Potrzebne są jednak inwestycje w inne gałęzie energetyki.

Polska powinna skoncentrować się na rozbudowie i modernizacji systemu elektroenergetycznego – zwraca uwagę Kamil Wyszkowski, dyrektor wykonawczy UN Global Compact Network Poland. Jak zaznacza – koszt energii w Polsce jest wysoki w związku z silną karbonizacją. Spowodowane jest to latami zaniedbań. Dziś priorytetem powinny być klastry energii i energetyka rozproszona.

Z niecierpliwością czekam na Green Industrial Deal. Mam nadzieje, że KE uzupełni Zielony Ład o propozycje, które wesprą unijny przemysł w procesach dekarbonizacyjnych w kontekście polityki konkurencyjności. W tym zakresie chcę zasygnalizować istotną kwestię, czyli neutralność technologiczną. Z naszej perspektywy istotne jest, by zmaksymalizować katalog technologii dekarbonizacyjnych, które mogą kontrybuować tego celu, który realizujemy – czyli ratowania planety, osiągnięcia celu klimatycznego – zauważa Damian Fogel, dyrektor Biura Regulacji i Wsparcia Handlu Gazem w ORLEN SA

Wnioski z panelu wybrzmiały jasno: regulacje Zielonego Ładu są potrzebne, ale nie należy zapominać o inwestycjach w konkurencyjność europejskiej gospodarki. W tym kontekście znakomitym podsumowaniem okazały się słowa moderatora dyskusji Jakuba Safjańskiego, który stwierdził, że wolny rynek jawi się dziś jako platońska idea, która nie istnieje w świecie rzeczywistym.

W debacie udział wzięli:

Małgorzata Bojańczyk, Dyrektorka Polskiego Stowarzyszenia Zrównoważonego Rolnictwa i Żywności

Katarzyna Byczkowska, Dyrektor zarządzająca, BASF Polska

Damian Fogel, Dyrektor, Biuro Regulacji i Wsparcia Handlu Gazem, ORLEN SA

Jakub Safjański, Lewiatan Confederation – prowadzący

Katarzyna Smyk, Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie

Jan Szyszko, Sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej

Kamil Wyszkowski, Przedstawiciel, dyrektor wykonawczy, UN Global Compact Network Poland

Zdaniem komentatorów Europa znajduje się w krytycznym momencie swojego rozwoju gospodarczego, a UE nie jest już żyznym gruntem dla innowacji, rozwoju technologii i rozwoju światowej klasy firm. Wraz z szybkim przyjęciem technologii sztucznej inteligencji w USA i Chinach, istnieje duże ryzyko dalszego pogłębiania się luki konkurencyjnej w UE.
O globalnej konkurencyjności UE, przeszkodach we wdrażaniu nowych technologii i procesie implementacji unijnych regulacji np. w obszarze sztucznej inteligencji rozmawiali uczestnicy panelu  „Jak Europa może odzyskać pozycję lidera technologicznego i globalną konkurencyjność?”.Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji powiedział, że podczas prezydencji w Radzie UE Polska będzie mówić o swojej wizji rewolucji cyfrowej i rozwoju nowych technologii. Zaznaczył, że obecnie Europa nie jest liderem przemian na tym polu. Ocenił, że głównym problemem jest to, że UE przygotowuje dużo prawa, a proces jego implementacji jest rozbudowany, co często prowadzi do przeregulowania. Dodał, że dla młodych ludzi i inwestorów kluczowa jest stabilność prawa w Europie.

Wicepremier podkreślił też, że Polska może stać się liderem europejskim we wdrażaniu nowych technologii. Wskazał, że w obszarze usług publicznych sukcesem jest system mObywatel, wysoko ocenił też poziom cyberbezpieczeństwa.

Krzysztof Hetman, europoseł, EPL, były minister rozwoju i technologii również podkreślił znaczenie dobrego i przyjaznego prawa dla inwestycji np. z obszaru nowych technologii.  Argumentował, że przeregulowanie jest na poziomie europejskim, a Polska jako kraj UE mus implementować prawo europejskie.

Jednocześnie zwrócił uwagę, że sztuczna inteligencja stwarza nie tylko nowe możliwości, ale też może wiązać się z zagrożeniami. Dodał, że jej stosowanie nie powinno być celem samym w sobie, a podstawą działań powinien być człowiek – jego wiedza i doświadczenie.

Markus Reinisch, VP Public Policy Europe and Global Economic Policy, Meta również zwracał uwagę na konsekwencje europejskiego prawodawstwa dla wprowadzani innowacji, w tym sztucznej inteligencji.

Reinisch powiedział, że jego firma nie jest w stanie uruchomić niektórych usług i sprzedawać w Europie np. okularów z wbudowaną sztuczną inteligencją ze względu na mnogość europejskich przepisów.

„To jest konsekwencja tego, że tych regulacji jest za dużo, te regulacje są niespójne, nakładają się na siebie. Ale, co ważniejsze, wdrożenie regulacji jest też złe i właściwie chyba największy problem to jest wdrożenie, a więc konflikty pomiędzy regulatorami. My w tym momencie w Europie, jako Meta, podlegamy 160 różnym regulacjom, mamy 270 różnych regulatorów działających w Europie” – powiedział Reinisch.

„Musimy zastanowić się nad tym, jak regulacje wpływają na nas jako Europejczyków w sensie ekonomicznym, kulturowym” – dodał. Zwrócił też uwagę na to, że Europa traci pod względem konkurencyjności gospodarki i innowacyjności nie tylko do Chin czy USA, ale już zaczyna przegrywać z Indiami.

Eglė Markevičiūtė, kierownik ds. polityki cyfrowej i innowacji, Consumer Choice Center nawiązała do polskiej prezydencji w Radzie UE, która rozpocznie się 1 stycznia 2025 r. Zaznaczyła, że inicjatywy, które podejmie polski rząd mogą implementować już kolejne kraje i będzie to proces rozłożony na lata. W kontekście rozmowy nowych technologii zwróciła uwagę, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej potrzebują niezależności energetycznej.

Prof. Dariusz Jemielniak z Katedry Zarządzania w Społeczeństwie Sieciowym Akademii Leona Koźmińskiego, a także pracujący w Polskiej Akademii Nauk powiedział, że w Polsce mamy „wyspy” interesujących inicjatyw z obszaru nowych technologii, ale jest wciąż duża przestrzeń do poprawy, jeśli chodzi o podejście systemowe. Stwierdził, że mamy ogromną fragmentację regulacyjną i w takim otoczeniu poradzą sobie tylko duże firmy, a w znacznie trudniejszej sytuacji są mniejsi gracze, np. start-upy. Jemielniak podkreślił też jak ważna jest jednolitość prawa w całej Europie.

W panelu wzięli udział:

Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji

Krzysztof Hetman, europoseł, EPL, były minister rozwoju i technologii

Dariusz Jemielniak, profesor, Katedra Zarządzania w Społeczeństwie Sieciowym, Akademia Leona Koźmińskiego, Polska Akademia Nauk

Eglė Markevičiūtė, kierownik ds. polityki cyfrowej i innowacji, Consumer Choice Center

Markus Reinisch, VP Public Policy Europe and Global Economic Policy, Meta

Dyskusję podczas panelu poprowadziła Joanna Bekker, wicedyrektor zarządzająca, Polityka Insight.

Tworząc biznes odpowiedzialny społecznie, należy zadbać o dobrostan klienta. W tej kwestii paneliści nie mieli najmniejszych wątpliwości. Zadali sobie pytanie, jak to robić najlepiej. W jaki sposób rozwiązywać liczne problemu społeczne.

Społeczna odpowiedzialność marek stała się integralnym elementem ich strategii rozwoju, ponieważ pozwala na wytwarzanie wartości dodanej dla klientów i otoczenia biznesowego. Firmy potrafią efektywnie, rozsądnie i uczciwie realizować założenia CSR, tworząc przy tym zrównoważone modele biznesowe. W Polsce istotnym aspektem CSR pozostaje polityka dbałości o zdrowie, profilaktyka zdrowotna i promowanie dobrych nawyków żywieniowych. Polski rynek w kontekście dojrzałości w tych obszarach jest coraz bardziej rozwinięty, choć wciąż wymaga dalszego rozwoju i nowych inicjatyw.

Dobre praktyki w obszarze CSR wprowadzają na rynek zarówno międzynarodowe organizacje, jak i lokalne firmy oraz instytucje regulacyjne. CSR może stanowić realną wartość dodaną dla marki, kiedy jest realizowany jako świadomy wybór, a nie jedynie jako obowiązek narzucony przez prawo.

Dobrostan konsumencki

Coraz częściej marki chcą nas przymusić do siebie. Sprzedawcy żywności oferują nam nie tylko sam produkt, ale dostajemy też inne produkty ze swoim logotypem – kubki, długopisy, koszulki. Są to często produkty pochodzące z Chin. Decyzje są podejmowane na każdym etapie – od pomysłu, przez finansowanie, produkcję, transport, ekspozycję, dostawę, promocję oraz wybory samych konsumentów.

– To nie marki i nie same produkty są odpowiedzialne społecznie, a ludzie, którzy za nimi stoją. To przecież oni podejmują decyzje – podkreśliła prof. Małgorzata Burchard-Dziubińska, Katedra Ekonomii Rozwoju, Uniwersytet Łódzki.

Paneliści wielokrotnie wskazywali jak ważne jest zdrowie. – Jest ono najważniejszą wartością, jaką mamy w życiu – mówiła Joanna Węgrzynowska, pełnomocnik zarządu ds. ESG Luxmed – Mamy w Polsce ponad 2 miliony pacjentów. Oni powierzają nam swoje zdrowie. Musimy wychodzić dużo szerzej ponad działania związane bezpośrednio z badaniami. Postrzegamy klientów jako szeroko rozumiane społeczeństwo, mieszkańców miast w których żyjemy – dodała i podkreśliła, jak ważna jest profilaktyka oraz dbanie o szeroko rozumiany dobrostan.

– Bardzo ważna jest edukacja. Musimy nauczyć się jak sobie radzić z instytucjami oraz ciągle zmieniającym się środowiskiem. Musimy spojrzeć na dobrostan jako inwestycję. Im lepszy dobrostan pracowników, tym lepsza ich praca, a co za tym idzie większe zyski – podkreślił Piotr Szostak, dyrektor zarządzający ds. strategii i rozwoju produktu, Benefit Systems.

– Tworząc rozwiązania dla konsumentów warto zauważać, że osoby je tworzące również są konsumentami. Myślmy o sobie o naszych bliskich – dodała Marta Pawłowska, dyrektor prezydium, Partnerstwo na rzecz Profilaktyki i Leczenia Otyłości.

Paneliści pozostawili uczestników panelu z wieloma informacjami odnośnie działalności marek, ale podkreślili, że najważniejsze jest, jakie decyzje będzie podejmował konsument. To on jest na tej drodze najważniejszy i na każdym kroku, dla jego dobra, powinno się wpływać na jego decyzje.

Paneliści:

Małgorzata Burchard-Dziubińska, profesor, Katedra Ekonomii Rozwoju, Uniwersytet Łódzki

Marta Mikliszańska, dyrektorka do spraw publicznych i ESG, Allegro

Marta Pawłowska, dyrektor prezydium, Partnerstwo na rzecz Profilaktyki i Leczenia Otyłości

Piotr Szostak, dyrektor zarządzający ds. strategii i rozwoju produktu, Benefit Systems

Joanna Węgrzynowska, pełnomocnik zarządu ds. ESG Luxmed

Moderacja:

Monika Kulik, członkini zarządu, Forum Odpowiedzialnego Biznesu

Dialog społeczny w Polsce idzie całkiem dobrze, ale wiele problemów pojawia się na poziomie Rady Dialogu Społecznego. O tym jak wzmocnić relacje na linii rząd – organizacje pracodawców – organizacje pracowników rozmawiali uczestnicy panelu na Europejskim Forum Nowych Idei.
Jerzy Hausner z Fundacji Gospodarki i Administracji Publicznej wymienił trzy jego zdaniem kluczowe rzeczy dla dialogu społecznego. – Po pierwsze: dialog musi być o czymś, czyli jego podstawą musi być jakiś program społeczno-gospodarczy polityki publicznej. Oczywiście każda systematyczna rozmowa ma sens, ale to nie zawsze prowadzi do pozytywnego nastawienia, bo jeśli dialog jest niekonkluzywny, to działa zniechęcająco i paraliżuje. Po drugie: przestrzeganie reguł. Nieważne czy spisanych czy nie. Za moich czasów była to deklaracja przyjęta przez radę ministrów. Po trzecie wreszcie: dotrzymywanie zobowiązań. Przewodniczący ze strony rządowej musi mieć tego rodzaju zdolność, musi mieć też zaufanie premiera – wyliczał były wicepremier i minister gospodarki.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wystąpiła w panelu nie tylko jako ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, ale też jako ustępująca przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego. – Ten rok doświadczeń był bardzo pouczający, ale także ilustrujący wyzwania i problemy. Te doświadczenia pozwalają określić to, co stanowi fundament tego, by dialog społeczny wzmacniać. Utrzymywanie samej instytucji, tworzenie nowych zasad i legislacji nie będzie miało znaczenia, jeżeli prawo nie zostanie nasączone do szpiku kości duchem dialogu. A żeby to było możliwe, musimy sobie uczciwie powiedzieć czym dialog społeczny jest i jakie są jego oczekiwania – powiedziała ministra Dziemianowicz-Bąk.
Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki zwrócił uwagę na problemy, z jakimi mierzy się podczas prób nawiązania dialogu z pracodawcami. – Zaproponowałem rozwiązanie, o którym usłyszałem od jednej z organizacji pracodawców, żeby powołać radę ds. konsultacji z pracodawcami do omówienia wszystkich trudnych sytuacji związanych z kontrolami. Tylko jedna organizacja wskazała swojego przedstawiciela. Z kolei strona związkowa odpowiedziała błyskawicznie, wszystkie trzy organizacje. Odebrałem to jako pewną porażkę, ale to nie zmienia faktu że nadal będziemy prowadzić działania edukacyjne i prewencyjne – zapewnił Marcin Stanecki.
Piotr Stanowski z OPZZ przyznał, że nie wszystkie decyzje Rady Dialogu Społecznego są skutecznie wdrażane w życie. – Mam poczucie, że rzeczywiście wiele wypracowywanych stanowisk gdzieś zostaje na papierze. Zalecam zajrzenie na stronę RDS, gdzie jest wiele dwustronnych uchwał strony pracowniczej i pracodawców. Wypracowywaliśmy ciekawe propozycje, porozumiewaliśmy się, po czym nie wiadomo co się z nimi dzieje. Mamy pomysł, by do nich wracać i zastanawiać się wspólnie co możemy z nimi robić – podkreślił Piotr Stanowski.
– My mamy bardzo dialog społeczny, tylko poza Radą Dialogu Społecznego. Osobiście mam bardzo dobre relacje bilateralne z centralami związkowymi i większością ministerstw. Nauczyłem się, że jak pojawia się jakaś ustawa, to powinienem rozmawiać bezpośrednio z ministerstwami. Po czym w RDS wszystko robi się trudniejsze. A zatem ochota jest, potrzeba rozmowy jest – mówił Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan. Zwracał też uwagę na systemowy problem, jakim jest dołączanie do rady małych organizacji, nie posiadających zaplecza eksperckiego. I zaznaczył, że czymś bardzo istotnym do załatwienia na poziomie dialogu jest skuteczne dostosowanie nowej polityki migracyjnej do sytuacji polskiego biznesu. – Źle wdrożona może przydusić gospodarkę – dodał Witucki.
Z kolei Artur Mazurkiewicz, szef Dolnośląskich Pracodawców pokazał regionalną perspektywę dialogu społecznego. – Często jest tak, że w centrali, w RDS, nie widać pewnych kwestii związanych z poszczególnymi regionami. Takim przykładem jest powódź, bo akurat w naszym regionie, na Dolnym Śląsku, mocno zostaliśmy nią dotknięci. I cały mechanizm pomocy, czy to zwykłym ludziom czy firmom, nie był jasno określony. Mimo że duża pomoc została zorganizowana, to okazało się że jej dystrybucja jest już większą trudnością. Mimo że magazyny były pełne, to ludzie momentami nie dostawali tego co im potrzebne. Coś tu nie grało – zwrócił uwagę Artur Mazurkiewicz.
W spotkaniu, moderowanym przez profesora Jacka Męcinę z Konfederacji Lewiatan, wzięli udział Agnieszka Dziemianowicz–Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej i przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego, profesor Jerzy Hausner z Fundacji Gospodarki i Administracji Publicznej, Artur Mazurkiewicz, prezes Dolnośląskich Pracodawców, Piotr Ostrowski, przewodniczący OPZZ, wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego, Marcin Stanecki, główny inspektor pracy, członek Rady Dialogu Społecznego i Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan, wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego.

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.