Mamy największą szansę na pokój, na rozwój, na dobrobyt w sztafecie pokoleń, tylko musimy właściwie odczytać obecną sytuację na świecie – powiedział podczas panelu na EFNI były prezydent Lech Wałęsa. Dodał, że w walce o pokój musimy odwołać się do metod i wartości, którymi kierowała się „Solidarność”.

Rozmowę z Lechem Wałęsą przeprowadziła Henryka Bochniarz, przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan. Podkreśliła, że Wałęsa jest gościem ENFI od pierwszej edycji.

Bochniarz zwróciła też uwagę, że 2024 rok jest rokiem ważnych rocznic i okazją do podsumowań, ponieważ mija 35 lat od transformacji ustrojowe, a także Konfederacja Lewiatan kończy 25 lat. Zapytała Wałęsa, co z punktu widzenia ostatnich ponad trzech dekad będzie najważniejsze dla przyszłości Polski.

Wałęsa powiedział, że patrzy na to, co dzieje się na świecie z praktycznego punktu widzenia. Dodał, że swoje poglądy opiera na doświadczeniu zebranym podczas 25 lat pracy jako robotnik, podczas 10 lat przewodniczenia „Solidarności” oraz podczas 5 lat sprawowania funkcji prezydenta RP. Zaznaczył, że teoretycy mogą zaproponować piękne rozwiązania, ale te często w praktyce są nie do zrealizowania.

Mówiąc o obecnej sytuacji geopolitycznej i wojnie w Ukrainie, Wałęsa zauważył, że Rosja pozostała w starej koncepcji rozwoju opartej o próby „powiększania zdobyczy”, czyli o próby podbijania terytoriów innych państw. Z kolei państwa demokratyczne „powiększają się” demokratycznie, czyli poprzez współpracę i jednocześnie się w ramach instytucji międzynarodowych takich jak Unia Europejska czy ONZ.

Wałęsą dodał, że to „Solidarność” dała przykład jak walczyć i zwyciężać. „Zastosowaliśmy nowe metody walki, które były odpowiednie dla świata” – powiedział wskazując na pokojowe rozwiązania i działalność „Solidarności” w czasach PRL.

Zwrócił uwagę, że posługiwanie się siłą, strachem czy zapowiedziami użycia broni atomowej to stare metody, z którymi zwyciężyła „Solidarność”.

Były prezydent przestrzegał przed rozwojem według „koncepcji wrogiej”, gdzie tylko „jeden czyha na drugiego”. Argumentował, że nastała nowa epoka oparta o wartości i procesy takie jak intelekt, globalizacja i informacja. „To jest teraz nowa epoka, a my zostaliśmy gdzieś pośrodku” – powiedział Wałęsa.

Jego zdaniem trzeba na nowo zdefiniować m.in. na gruncie politycznym lewicę i prawicę.

„Popatrzcie i zacznijcie porządkować po nowemu świat, ale żeby go porządkować musicie przedyskutować i wybrać rozwiązania. Mamy największą szansę na pokój, na rozwój, na dobrobyt w sztafecie pokoleń, tylko musimy właściwie odczytać sytuację” – powiedział Wałęsą.

Stwierdził, że prezydent Rosji Władimir Putin zorganizował cały świat przeciwko sobie. Wałęsą dodał, że mamy najlepszą sytuację w historii do zmiany sytuacji geopolitycznej, tylko trzeba zastosować metody walki „Solidarności”,

Były prezydent RP zaznaczył, że w życiu publicznym problemem jest to, że ludzie sukcesu nie chcą angażować się w politykę i tym samym oddają pole do rządzenia ludziom, którym brakuje kompetencji.

Bochniarz nawiązując do sytuacji międzynarodowej i zaangażowania w życie społeczne i polityczne podkreśliła, że na ENFI jest dużo delegacja gości z Ukrainy. „Staramy się jako Lewiatan wspierać ich działania na rzecz tego, żeby jak najszybciej weszli do UE, do NATO, bo zdajemy sobie sprawę, że tylko wtedy będziemy krajem bezpieczny” – powiedziała Bochniarz.

W dalszej części dyskusji Wałęsa mówił też m.in., że w części tematów trzeba przejść na myślenie globalne i kontynentalne, a nie skupione tylko na poszczególnych państwach. A ponadto trzeba pogodzić ze sobą poróżnionych Europejczyków. Alarmował też, że ludzie przestają wierzyć w demokrację i trzeba dokonać poprawek ustrojowych.

W tym kontekście mówił, że do naprawy sytuacji i przywrócenia wiary i zaufania w demokrację musi być ograniczenie kadencyjności władz wybieranych w wyborach, możliwość jej odwołania oraz jasne reguły finansowania.

Robert Lewandowski, a może Iga Świątek? Kto jest dziś globalną marką w świecie sportu? Rozpoznawalność sportowców (a tak naprawdę marek, którymi stały się ich nazwiska i wizerunki) czyni z nich swoistych ambasadorów naszego kraju na całym świecie. Ta rozpoznawalność przekłada się oczywiście na biznes. A biznes, coraz chętniej wchodzi w dziedzinę sportu za pomocą sponsoringu, by dana marka mogła kojarzyć się z nazwiskiem rozpoznawalnego sportowca. To przekłada się na wymierne korzyści, nie tylko finansowe.

Czym w ogóle jest marka w sporcie?  

– Marka to obietnica dotycząca danego produktu czy usługi. Po dotarciu do konsumenta wywołuje skojarzenie, pozytywne lub negatywne. Największą marką w polskim sporcie jest Iga Świątek – ocenił prowadzący dyskusję Sebastian Parafjanowicz, dziennikarz Onet Sport.

W kontrze do tego stwierdzenia wystąpili Marek Szkolnikowski, reprezentujący InPost oraz Michał Kołodziejczyk z Canal+ Sport. Ich zdaniem globalną marką jest Robert Lewandowski.

Czy istnieje globalna marka poza Robertem Lewandowskim? Chyba nie do końca. Wizerunek Igi Świątek nie jest aż tak dobrze budowany, jakby wskazywały na to jej sukcesy – mówił Szkolnikowski.

Poznaje się to, podróżując i stykając się z ludźmi, którzy nie mają nic wspólnego ze sportem. Kiedyś był papież, Boniek i Wałęsa. Lewandowski dołączył do tej grupy. I to są miłe gesty połączone z byciem Polakiem – mówił Kołodziejczyk, który dodał, że wszędzie na świecie pierwsze skojarzenie z Polską to właśnie nazwisko Lewandowski.

Bardzo często marka sportowa pozwala skojarzyć ludziom na świecie dany kraj – w tym przypadku Polskę – choć ludzie ci mogą w ogóle nie potrafić wskazać naszego kraju na mapie świata.

Magdalena Urbańska, która jest strateżką w sporcie, zwróciła uwagę, że osobą o ogromnym potencjale do budowania swojej marki w sporcie jest Ewa Pajor. To zawodniczka żeńskiej drużyny Barcelony, wyróżniająca się skutecznością zarówno w hiszpańskich rozgrywkach jak i w europejskiej Lidze Mistrzyń.

Menadżerka sportowa Monika Bodnarowicz przyznała, że marka Roberta Lewandowskiego będzie funkcjonowała nawet po zakończeniu przez niego kariery, ze względu na to jaką jest osobą i w co angażuje się reprezentant Polski.

Wartością Roberta Lewandowskiego jest rozpoznawalność i wycena rynkowa, co zauważył Radosław Kietliński z Totalizatora Sportowego. Jego zdaniem jednak marka Igi Świątek jest niedoceniana.

– Podczas wizyty w Turcji kilka osób zapytało mnie o to, jaka Iga Świątek jest prywatnie. Turcy uważają, że my wszyscy w Polsce znamy się osobiście. Nie potrafiłem odpowiedzieć na to pytanie. Choć padło jeszcze inne ciekawe pytanie: czy Adam Małysz został polskim prezydentem – anegdotycznie konkludował Kietliński.

Jak budować markę?

Tu szczególne kompetencje mógł zaprezentować przedstawiciel Totalizatora Sportowego, bo to właśnie TS jest jednym z największych sponsorów polskiego sportu. 

Totalizator jest liderem we wsparciu polskiego sportu, bo do tego został powołany – zaznaczał Kietliński.

W jego opinii w budowaniu marki sportowej ważna jest osobowość, która ma często większe znaczenie niż pieniądze przeznaczane na budowę marki. Jako przykład podał Aleksandrę Mirosław (mistrzynię olimpijską we wspinaczce sportowej), z którą Totalizator Sportowy współpracuje.

Temat pieniędzy w sporcie kontynuował Marek Szkolnikowski. Jego zdaniem pieniędzy w sporcie jest bardzo dużo, zwłaszcza w piłce nożnej, gdzie ogromne środki przeznaczane są na prawa do transmisji sportowych.

Pieniędzy w polskiej piłce jest na tyle dużo, że już dawno powinien zostać zbudowany klub, który regularnie będzie występował w Lidze Mistrzów. Po prostu jest deficyt kompetencji – zauważył Szkolnikowski i kontynuował wypowiedź – Pieniędzy w polskim sporcie jest bardzo dużo, tylko problem polega na tym, że one nie trafiają w odpowiednie miejsca i nie są w odpowiedni sposób wydawane. Stąd dużo kryzysów. Stąd też takie wyniki na igrzyskach olimpijskich. To nie jest pewna przypadłość, która wydarzyła się za jednego, drugiego czy trzeciego rządu. To jest brak systemowej pracy; brak reform; brak zrozumienia w ogóle istoty sportu – mówił Szkolnikowski.

Wartość sportu w naszej gospodarce to 43 mld złotych. Predykcja to nawet 8-10 procent wzrostu. Sport bez biznesu nie ma racji bytu, stąd potrzeba by dyskutować o sporcie pod kątem biznesu właśnie, na co zwracała uwagę Magdalena Urbańska. Strateżka poruszyła też temat świadomego sponsoringu sportowego – zarówno w sektorze prywatnym jak i spółkach Skarbu Państwa. Ważna jest nie tylko stopa zwrotu z inwestycji, ale trzeba też zwrócić uwagę na wskaźnik społeczny i postrzeganie marki. 

W debacie udział wzięli:

Monika Bodnarowicz, Menadżer sportowy
Radosław Kietliński, Dyrektor, departament komunikacji korporacyjnej, Totalizator Sportowy
Michał Kołodziejczyk, Dyrektor, Canal+ Sport
Sebastian Parafjanowicz, Onet Sport – prowadzący dyskusję
Marek Szkolnikowski, Dyrektor ds. Sponsoringu sportowego, InPost
Magdalena Urbańska, Strateżka w sporcie

Hanna Machińska, Maria Waliczek, Leszek Balcerowicz, Piotr Voelkel oraz Sylwia Zadrożna zostali laureatami tegorocznych Nagród Konfederacji Lewiatan, które zostały wręczone w czasie Europejskiego Forum Nowych Idei.

Nagrodę Lewiatana im. Andrzeja Wierzbickiego dla przedsiębiorcy zasłużonego dla rozwoju firm mikro, małych i średnich otrzymała  Maria Waliczek, założycielka i właścicielka firmy kosmetycznej Farmona. Piotr Voelkel, założyciel Grupy VOX oraz założyciel Uniwersytetu SWPS, dostał nagrodę za osiągnięcie szczególnego sukcesu ekonomicznego.

Maria Waliczek jest postacią, która nie tylko inspiruje, ale także wyznacza nowe standardy w polskim biznesie. Dzięki jej wizji, determinacji oraz sercu oddanemu temu, co robi, Farmona stała się ucieleśnieniem jakości, innowacji oraz ekologicznej odpowiedzialności.  Laureatka znana jest z  etycznego podejścia do biznesu oraz zaangażowania w działalność charytatywną i wspieranie licznych inicjatyw społecznych.

Piotr Voelkel, łączy w sobie ducha przedsiębiorczości, wizjonerstwa i zaangażowania społecznego. Swoimi działaniami nieustannie mobilizuje innych, stawiając na rozwój, innowacje oraz edukację. Zrewolucjonizował branżę wykończenia i aranżacji wnętrz. Nie tylko inwestuje w sztukę, ale również wspiera edukację. Jego praca to dowód na to, jak wiele może osiągnąć człowiek, który nie boi się marzyć i wprowadzać swoich pomysłów w życie. Jego kariera zawodowa jest przykładem, jak w harmonijny sposób można łączyć biznes i odpowiedzialność społeczną.

Nagroda za odważne myślenie, wręczana przez Konfederację Lewiatan i Fundację na Rzecz Myślenia im. Barbary Skargi, powędrowała do  prof. Hanny Machińskiej, prawniczki, działaczki społecznej, byłej zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich. Została ona doceniona za niezwykle bogaty dorobek w zakresie wdrażania europejskich standardów prawnych do prawa polskiego, w tym w dziedzinie ochrony praw człowieka i prawa antydyskryminacyjnego oraz zaangażowanie w walkę z dyskryminacją, ksenofobią i nietolerancją.

Zarząd Konfederacji Lewiatan przyznał  też nagrodę specjalną prof. Leszkowi Balcerowiczowi.  W laudacji na jego cześć napisano, że „Dziś, 35 lat od rozpoczęcia reform gospodarczych w Polsce, mamy szczególną okazję, aby złożyć hołd człowiekowi, który, kierując się nie tylko wiedzą i intelektem, ale również odwagą i determinacją, zainicjował proces transformacji gospodarczej, wyprowadzając Polskę z ruin gospodarki centralnie planowanej do dynamicznie rozwijającego się kraju wolnorynkowego. Prof. Balcerowicz, jako ówczesny wicepremier i minister finansów, podjął się zadania niewyobrażalnie trudnego – zadania, którego rezultaty zmieniły losy milionów Polaków, a jego wizja była realizacją marzeń o Polsce nowoczesnej, konkurencyjnej i wolnej od ograniczeń narzuconych przez komunizm”.

Nagrodę za wyznaczanie standardów dziennikarstwa ekonomicznego w Polsce odebrała Sylwia Zadrożna, dziennikarka Polskiego Radia, która jest synonimem  profesjonalizmu, rzetelności i zaangażowania. Jej praca to nie tylko wypełnianie codziennych obowiązków dziennikarskich, ale przede wszystkim misja, która polega na przybliżaniu Polakom zawiłości ekonomii w sposób przystępny i zrozumiały.

 

Pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę trwa już ponad dwa i pół roku, a straty spowodowane konfliktem zbrojnym są ogromne. W gronie międzynarodowym od dawna dyskutuje się o przyszłości Ukrainy. Uczestnicy panelu podkreślili, że już teraz trzeba ją odbudowywać, a oprócz wsparcia UE, konieczne będzie też zaangażowanie prywatnego biznesu. Kluczowe dla przyciągnięcia przedsiębiorców jest zminimalizowanie ryzyka inwestycyjnego. 

Głos jako pierwszy zabrał Paweł Kowal, profesor, poseł, przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych oraz Pełnomocnik Rządu RP ds. Odbudowy Ukrainy. Podkreślił, że przyszłość Ukrainy to nie tylko zwykła odbudowa po zniszczeniach, ale szereg procesów modernizacyjnych np. w obszarze energetyki czy infrastruktury. Dodał, że to będzie proces równoległy do procesów integracyjnych Ukrainy z NATO i UE.

Kowal zwróci uwagę, że ważnym tematem w kontekście odbudowy Ukrainy jest zmniejszenie ryzyka dla inwestycji w tym kraju. A można zbliżyć się do tego celu poprzez udzielanie gwarancji i ubezpieczenia. Zaznaczył, że obniżeniu ryzyka prawnego będzie sprzyjać też podpisanie nowej umowy o współpracy sądów w sprawach cywilnych i karnych. Podkreślił też znaczenie systemowego wsparcia dla polskiego biznesu, który będzie wkraczał na Ukrainę. Zdaniem Kowala nie będzie modernizacji Ukrainy po wojnie bez unijnego systemu prawnego i bez inwestycji gospodarczych realizowanych w oparciu o to prawo.

Anna Jarosz-Friis, dyrektor, Ukraine Service, DG NEAR, Komisja Europejska powiedziała, co uzgodniła KE i jakie są plany wobec Ukrainy.

„Mamy olbrzymi poziom niepewności, tak naprawdę nie wiemy bardzo wielu rzeczy, a jednocześnie Ukraina nie może czekać z odbudową, z początkami pewnych inwestycji, nie może czekać na ustąpienie tych wszystkich niepewności. A więc UE i wszystkie państwa członkowskie uzgodniły pewne finansowanie dla Ukrainy na kolejne cztery lata” – powiedziała Jarosz-Friis.

Przypomniała, że mowa o 50 mld euro, które za pośrednictwem Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej zostaną przekazane Ukrainie, żeby wspierać funkcjonowania państwa i finansować ryzyko inwestycyjne. „Być może słyszeli Państwo też o propozycji dodatkowego finansowania, ta propozycja w tym momencie przechodzi przez proces legislacyjny w Brukseli. Mówimy tutaj o dodatkowych, specjalnych pożyczkach z zamrożonych zasobów rosyjskich” – dodała Jarosz-Friis zwracając się do uczestników i gości na panelu,

Zaznaczyła, że Ukraina zgodziła się w zamian za europejskie wsparcie na stworzenie planu reform w różnych obszarach np. sądownictwa i działań antykorupcyjnych.

Marcin Chruściel, dyrektor, Biuro Obsługi Pełnomocnika Rządu do spraw polsko-ukraińskiej współpracy rozwojowej, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej również mówił o wsparciu dla Ukrainy ze strony Polski i całej UE. Wyjaśnił, że rząd Ukrainy zadeklarował, że będzie wdrażał reformy i na podstawie realizacji tych reform kwartalnie przekazywane są środki, do dzisiaj już 12 mld euro zostało już przekazanych. Dodał, że teraz trzeba stworzyć system zachęt dla biznesu, aby inwestował na Ukrainie, chociażby w jej zachodniej części, gdzie ryzyko wynikające z wojny jest mniejsze. Chruściel poinformował, że Polacy założyli ponad 200 nowych firm koszt. Zwrócił też uwagę, że szacowany koszt odbudowy Ukrainy to setki mld dolarów w perspektywie 10 lat. Podkreślił, że bez zaangażowania sektora prywatnego ukraińska gospodarka nie będzie w stanie normalnie funkcjonować.

Maciej Kropidłowski, wiceprezes zarządu, Citi Handlowy podkreślił zaangażowanie banku na Ukrainie. „Jesteśmy obecni w Ukrainie od kilku lat, jesteśmy w pełni aktywni” – powiedział.

Zwrócił też uwagę, że odbudowa Ukrainy to będzie bardzo duże wyzwania. „Jeśli popatrzymy na rozmiar zadania przed nami, to jeden z naszych szacunków to 500 mld nawet do biliona dolarów, w zależności, jak będziemy na to patrzeć, czyli pięć razy więcej niż plan Marshalla, jeśli zrobimy korektę o inflację. Także jest to ogromne zadanie, wiele zostało już uczynione, ale myślę, że jesteśmy na bardzo wczesnych etapach tego, co będzie musiało się wydarzyć” – zaznaczył Kropidłowski. „Bez komercyjnego zainteresowania, bez zaangażowania funduszy komercyjnych ten projekt (odbudowy Ukrainy) ostatecznie będzie bardzo trudny do realizacji” – dodał Kropidłowski.

Ukraińską perspektywę przedstawił Wiaczesław Klymow, prezydent, Związek Ukraińskich Przedsiębiorców (SUP), współzałożyciel, Nova Post. Połączył się z uczestnikami panelu online. Na wstępie podziękował za wsparcie okazywane Ukrainie, podkreślił, że z odbudową nie trzeba czekać do końca wojny. „W Ukrainie procesy odbudowy trwają cały czas, również teraz, jest to zadanie każdego biznesu ukraińskiego, muszą pracować w jakichkolwiek warunkach” – powiedział Klymow. Wyraził przekonanie, że prywatny biznes, obok sektora rządowego, będzie odgrywał kluczową rolę w odbudowie Ukrainy.

Tadeusz Białek, prezes, Związek Banków Polskich przypomniał, że polski sektor bankowy był bardzo mocno zaangażowany w zapewnienie wsparcia uchodźcom z Ukrainy i z myślą o nich został przygotowany m.in. specjalny rachunek bankowy. Dodał, że komercyjne banki w Polsce mogą wspierać przedsiębiorców zainteresowanych inwestycjami w Ukrainie. Dodał, że sektor bankowy blisko współpracuje z rządem. Jednocześnie zwrócił uwagę, że na ryzyko inwestycyjne wpływa nie tylko wciąż trwająca wojna, ale też problemy z korupcją na Ukrainie.

Z kolei Gintaras Morkis, Grupa Pracodawców, EKES powiedział, że pierwsze, co trzeba zrobić, to pomóc Ukrainie wygrać wojnę. Dodał, że trzeba zrobić wszystko, co jest możliwe, by zatrzymać okupację ukraińskich terytoriów i zapobiec dalszym zniszczeniom. „To jest zadanie numer jeden dla nas wszystkich” – zaapelował.

Dyskusję poprowadził Jakub Karnowski, prezes zarządu, Kredobank (Ukraina), kierownik, Zakład Ekonomii Liberalnej, SGH.

Dobre praktyki, wdrażanie innowacyjnego podejścia do marketingu, a także sięganie po technologie w rozwijaniu marki są kluczem do budowania polskich marek, które osiągną sukces za granicą  – przyznali uczestnicy panelu „Jak budować polskie marki, które podbiją świat?” W trakcie spotkania eksperci dyskutowali o różnych rodzajach marek, o budowaniu strategii, a także o rozpoznawalności polskich marek za granicą.

Nina Kowalewska-Motlik, CEO, New Communications, zwróciła uwagę, że część polskich marek nie kojarzy się z ojczyzną firmy, np. Eris, Inglot, Reserved. „Klienci kupujący towar w Dubaju nie mają pojęcia, że to polskie firmy”, powiedziała Nina Kowalewska – Motlik. Zdaniem ekspertki to problem polskich marek.

Elwira Gross-Gołacka, zastępczyni dyrektora w Departamencie Wsparcia Eksportu PAIH zapewniła, że o sukcesie polskich marek za granicą decyduje wiele rzeczy. Na przykład, w oczach Amerykanów – polska żywność charakteryzuje się wysoka jakością, na rynku azjatyckim – jakość polskiej odzieży ułatwia rozmowy biznesowe. Dodała, że wpływ na budowę marki mają też zmiany demograficzne, technologiczne, perspektywy konsumenckie.

Magdalena Rutkowska, dyrektor Departamentu Rozwoju Zagranicznego, PKO Bank Polski wyjaśniła, że budowanie marki za granicą zależy od tego, jaki produkt chcemy sprzedawać: „Czy klient ma być na rynku lokalnym, czy gdzieś widzi Polskę. My w ekspansji postawiliśmy pierwsze kroki, jesteśmy obecnie w 4 krajach poza Polską, bo chcemy być obecni dla klienta, który w jakiś sposób identyfikuje się z Polską”, wyjaśniała Magdalena Rutkowska.

Jacek Kotarbiński, ekspert i autor przypomniał, że w II Rzeczypospolitej, mało która forma nie nazywała się nazwą właściciela. np. Ursus. Dzisiaj marki osobiste są doskonale rozpoznawane – Steve Jobs, Elon Musk, i to jest siła, wielu marek, które rozpoznajemy. Klienci którzy rozpoznają marki osobiste, na swój sposób identyfikują się z poglądami twórców marki.

Krzysztof Pawiński, współzałożyciel, współwłaściciel, prezes zarządu Grupy Maspex, stwierdził, że obce rynki wcale nie czekają na Polaków, a każda obca firma jest traktowana w danym kraju jako intruz. W kontekście produktów, którymi się zajmuje, czyli żywności – przyznał, że polskie marki radzą sobie bardzo dobrze. „20 lat temu wartość eksportowanej żywności mieściła się w kwocie 3,5 mld złotych. Dzisiaj to ponad 50 mld złotych. Kluczem do sukcesu jest jakość i agresywna cena. Nikt nie czeka na produkty lepsze i droższe. Musimy być lepsi i tańsi”, przekonywał prezes Maspexu.

W panelu wzięli udział: Elwira Gross-Gołacka, zastępczyni dyrektora, Departament Wsparcia Eksportu, Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, Jacek Kotarbiński, ekspert, autor, Nina Kowalewska-Motlik, CEO, New Communications, Krzysztof Pawiński, współzałożyciel, współwłaściciel, prezes zarządu Grupy Maspex,  Magdalena Rutkowska, dyrektor Departamentu Rozwoju Zagranicznego, PKO Bank Polski,  Mariusz Soltanifar, autor, konsultant, edukator, Kotler Impact. Spotkanie poprowadziła Magdalena Krukowska, dziennikarka, Forbes.

Panel odbył się w ramach Kotler Awards 2024. Prestiżowe nagrody uznawane na całym świecie, przyznawane za wybitne osiągnięcia w dziedzinie zarządzania i marketingu rozdane były po raz pierwszy w Europie. Ich laureatami zostali:

  1. MAŁA FIRMA – ACER Poland sp. z o.o.
  2. ŚREDNIA FIRMA – Polski Lek sp. z o.o.
  3. DUŻA FIRMA – KRUK S.A.
  4. B2B – Uniwersytet SWPS
  5. TECHNOLOGIE – Fast Tony
  6. USŁUGI – Media Plus Warsaw
  7. MARKA KONSUMENCKA – ACER Poland sp. z o.o.
  8. MARKA HANDLOWA – PSB Handel S.A.
  9. KULTOWA KAMPANIA REKLAMOWA – Orange Polska S.A. za kampanię Serce i Rozum
  10. KULTOWA MARKA – Acard, Polpharma S.A.
  11. IMPACT BRAND – Fakro  sp. z o.o.

Nagrody honorowe:

  1. Excellence in Teaching Marketing, nagroda dla przedstawiciela kadry akademickiej – prof. Lechosław Garbarski z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie
  2. Excellence in Entrepreneurship, Nagroda dla marki osobistej przedsiębiorcy – Omenaa Mensah i Rafał Brzoska
  3. Excellence in Non-Profit, Nagroda za najlepszą kampanię charytatywną przeprowadzoną przez firmę – Fundacja TVN za akcję „Podaruj Misia”
  4. Kotler Presidential Award za wybitne przywództwo na rzecz narodu polskiego – Lech Wałęsa.

To może być najtrudniejsza prezydencja w ostatnich latach. Już w styczniu przewodnictwo w zjednoczonej Europie przejmie Polska. Co będzie priorytetem naszego kraju podczas prezydencji? Co tak naprawdę możemy jako kraj przewodniczący w Europie? O tym dyskutowali eksperci i przedstawiciele biznesu podczas panelu dotyczącego prezydencji właśnie. Ta nie będzie łatwa ze względu na podziały w samej Unii, wojnę w Ukrainie, aktywność Rosyjską w Europie oraz nieprzewidywalne scenariusze co do wyborów w Stanach Zjednoczonych.

1 stycznia 2024 rozpocznie się prezydencja Polski w Radzie Europejskiej. Na początku dyskusji o tym, czym jest prezydencja, mówiła Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, podsekretarz stanu w KPRM do spraw Unii Europejskiej. – Pojawiają się nadzieje, że dzięki prezydencji ustawimy ruch w UE i będziemy mieli inicjatywę legislacyjną. Tak nie jest. Inicjatywę ma KE, ale to my sterujemy ruchem. Decydujemy, które negocjacje przyspieszamy, a które możemy opóźnić – wyjaśniła przedstawicielka rządu.

Co pojawi się na stole podczas polskiej prezydencji?

Będą to akty, które dziedziczymy po poprzednich prezydencjach. Start nowej KE zbiegnie się ze startem polskiej prezydencji. Hasłem polskiej prezydencji jest: Bezpieczeństwo, Europo!

Bezpieczeństwo rozumiane w 6 wymiarach. Po pierwsze bezpieczeństwo militarne, w którym zawiera się kwestia wojny w Ukrainie, budowa Tarczy Wschód czy rozwój przemysłu obronnego.

Kolejnym aspektem jest bezpieczeństwo energetyczne oraz bezpieczeństwo gospodarcze. Przedstawicielka rządu mówiła również o bezpieczeństwie żywnościowym. Tu ważnym elementem jest brak antagonizowania środowisk rolniczych oraz środowisk ekologów. Niestety bardzo mocno na ten konflikt wpływa agenda zza wschodniej granicy.

Kolejnym filarem jest bezpieczeństwo informacyjne, czyli walka z fake newsami. To właśnie na sianie dezinformacji w Polsce największy nacisk kładzie Rosja. Dzieje się to w temacie migracji, klimatu, praw środowiska LGBT czy w kwestiach Ukrainy.

Filar szósty to bezpieczeństwo zdrowotne. Zawiera się w nim m.in wdrażanie paktu farmaceutycznego oraz zdrowie psychiczne obywateli.

Katalog sześciu filarów nie jest jednak zamknięty. Dołączyć należy siódmy filar, czyli bezpieczeństwo cywilne, które będzie obawiało się reakcją na kryzysy.

Przedstawicielka rządu mówiła również o konkurencyjności, która często nie jest właściwie rozumiana przez biznes w Europie. Konkurencyjność postrzegana jest jako rywalizacja między sobą na arenie europejskiej, a powinna być postrzegana jako rywalizacja Europy jako całości z USA czy Chinami.

Co na to eksperci i przedstawiciele biznesu?

Analizując zagrożenia i wyzwania podczas polskiej prezydencji, każdy z prelegentów zwrócił uwagę na inny aspekt w sytuacji międzynarodowej.

Profesor Jarosław Pietras stwierdził, że Europa nie ma dziś scenariuszy, które mogą zareagować na wydarzenia w USA. Głównie w kontekście rozwoju wojny handlowej między USA a Chinami. Być może w pewnym momencie będzie trzeba opowiedzieć się po którejś ze stron.

Bartłomiej Nowak z Fundacji Pułaskiego wobec polskiej prezydencji (choć nie bezpośrednio) oczekuje zorganizowania szczytu Unia Europejska – Stany Zjednoczone. Zaznacza też, że według Brukseli problemem jest to, że premier naszego kraju zajmuje się bardziej sprawami wewnętrznymi niż sprawami Unii Europejskiej.

Profesor Andrzej Rzońca zwrócił uwagę na to, co dzieje się z konkurencyjnością Polski w ostatnich latach. Zdaniem profesora ta pozycja ulega osłabieniu. Jeśli mamy podnosić konkurencyjność gospodarki, powinniśmy zająć się kosztami energii w Europie, by ta była nie droższa niż energia spoza Europy.

Przedstawiciele biznesu odnieśli się do tego, o czym mówili eksperci uczestniczący w dyskusji.

– Reprezentuję biznes europejski i amerykański – zaznaczył przedstawiciel BAT Marek Żółtowski – Patrzymy na inwestycje długofalowo. Dla nas ceny energii będą kluczowym czynnikiem przy ocenie opłacalności produkcji. Mamy sporo innowacji (…) co daje nam nadzieję, że cena energii z perspektywy biznesu będzie spadać. Pozostałe czynniki to stabilność i przewidywalność regulacji. Brzmi to jak truizm, ale jest też często poruszane na konferencjach, takich jak właśnie EFNI. Nie chodzi o działanie przeciwko regulacjom, ale chodzi o to, żebyśmy wiedzieli, czego się spodziewać – mówi Żółtowski i konkluduje – Uważam, że perspektywy biznesu nie są wcale pesymistyczne. Ważna jest przewidywalność.

Wtórował mu przedstawiciel konkurencji z tej samej branży. – Miałem przyjemność i zaszczyt pracować w przedstawicielstwie Polski. Przygotowywałem pierwszą prezydencje – mówił Adam Siekierski z PMI – Chciałbym podejść do tematu praktycznie. Dla mnie prezydencja to kadry i budowanie kompromisów w UE. To KE ma inicjatywę legislacyjną, ale do kompetencji prezydencji należy porozumienie KE, by odpowiednie akty prawne zostały położone na stole. Mamy pozostałość po prezydencji węgierskiej, ale my powinniśmy zadbać, by na stole pojawiły się akty, które będą dotyczyły nas. Pół roku to krótki okres. Nie pamiętam, by tak szybko udało się przeprowadzić jakąkolwiek dyrektywę. Naszą rolą będzie porozumienie się z Danią i Cyprem, które będą sprawować prezydencję po nas i będą mogły kontynuować projekty w ten sposób, na którym nam zależy. (…) Najważniejsze jednak, by eksperci, którzy będą pracowali przy prezydencji, dostali się do instytucji europejskich i w przyszłości przygotowywali akty prawne z myślą o polskim interesie – konkludował Siekierski.

W debacie udział wzięli:
Joanna Bekker, Wicedyrektor zarządzająca, Polityka Insight – prowadząca dyskusję
Bartłomiej E. Nowak, Resident Senior Fellow, Fundacja Pułaskiego
Marek Żółtowski, BAT Polska
Andrzej Rzońca, Profesor, Katedra Międzynarodowych Studiów Porównawczych, SGH
Adam Siekierski, Member of the Board, Director External Affairs, PMI
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, Podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pion ds. Unii Europejskiej
Jarosław Pietras, Profesor, były minister do spraw europejskich RP

Po raz drugi podczas EFNI ogłaszane zostały wyniki konkursu RównoWaga – adresowanego do firm, które praktykują politykę inkluzywności i równości. Jak zaznaczają twórczynie, to konkurs wyjątkowy ponieważ dotyczy aż 5 wybranych obszarów działania organizacji. 

RównoWaga to konkurs dla polskich pracodawców, w którym kwestia równości kobiet w miejscu pracy jest traktowana w kompleksowy sposób.

Prowadząca spotkanie Ewa Rumińska-Zimny, wiceprezeska zarządu Stowarzyszenia Kongres Kobiet rozpoczęła od przedstawienia prelegentek i opisania założeń konkursu, w którym firmy wyróżniane są w pięciu obszarach, którymi są:

  • polityka i mechanizmy równości
  • rozwój i szkolenia
  • równowaga praca-dom
  • płace
  • zdrowie

Prowadząca zwróciła uwagę, iż ważną częścią konkursu jest również dzielenie się dobrymi doświadczeniami. Korzystają z nich firmy, które dopiero chcą wprowadzać podobne rozwiązania w swoich organizacjach.

Czy powinna być równowaga w biznesie i na czym to polega?
Na to pytanie prowadzącej odpowiedziała Henryka Bochniarz. Przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan krótko podsumowała temat, stwierdzając, iż idea równości jest już oczywista (i zaprasza każdego, kto jeszcze o tym nie wie i chętnie wytłumaczy to w dosadnych słowach) i mamy już kolejne, ważniejsze działania na horyzoncie. Dodała, iż firmy powinny dzielić się swoim doświadczeniem i dobrymi praktykami.

Kobiety mają podwójną rolę. Nowa dyrektywa unijna dotycząca miała je odciążyć przekazując urlop częściowo ojcom. Jak wygląda partnerstwo z mężczyznami? Na tak postawione pytanie prowadzącej odpowiadała Karolina Andrian, fundatorka, prezeska, Fundacja Share the Care. „Wszystkie rozwiązania, które umożliwiają kobietom awans, rozwój czy work-life balance są możliwe tylko wtedy, kiedy są odciążone w obowiązkach domowych. Nie można na razie być prezeską na pół etatu.” To pomoc kobietom, które mogą awansować.

Kwestia zdrowia to też nowa sfera w omawianym obszarze. Do tej pory nie mówiło się o tym w kwestiach nierówności. Dlaczego w tym konkursie ważny jest sam udział? Co z tym zdrowiem w kontekście równościowym?

Joanna Maliszewska-Mazek, dyrektorka działu aktywizmu społecznego Kulczyk Foundation wyjaśniła, iż temat ten dotyczy przecież połowy pracowników, kobiet, które doświadczają menstruacji i menopauzy. Nie chcą przyznawać się pracodawcy jak się czują. Dodatkowo stresuje je to, i w rezultacie 40% kobiet rozważa rezygnację z pracy.

Następnie wręczone zostały nagrody:

Polityka i mechanizmy równości: Uniwersytet Gdański
Wyróżnienie w obszarze Polityka i mechanizmy równości otrzymał Uniwersytet Gdański. Decyzja ta motywowana jest konsekwentnym wprowadzaniem mechanizmów, procedur oraz polityk równościowych, wśród nich można wyróżnić m.in. Plan Równości Płci na lata 2022-2023 oraz na lata 2024-2028. Dodatkowo Uniwesytet opracował raport „Kobiety w nauce” oraz przygotował wystawy o kobietach w nauce pt. „Uczone” i „Pionierki, badaczki, liderki. Kobiety gdańskiej nauki”. Dodatkowo instytucja wspiera kobiety w rozwoju naukowym i kładzie nacisk na uwzględnianie ich perspektywy w badaniach naukowych.

Rozwój i szkolenia: Orange
Wyróżnienie w obszarze Rozwój i szkolenia otrzymała firma Orange Polska. Decyzja ta motywowana jest konsekwentnym wspieraniem ambicji zawodowych kobiet w branży, która tradycyjnie jest uznawana za męską. Orange promuje różnorodność płci i wspiera pracowniczki w rozwoju ich talentów i kompetencji przywódczych m.in. poprzez program rozwojowy Liderki Razem. W firmie uruchomiono sieć pracowniczą wspierającej kobiety oraz sieć kobiet w IT. Orange stworzył również projekt „Maker Woman” – skierowany do kobiet, które chcą zdobyć nowe umiejętności techniczne, cyfrowe i społeczne oraz program dla studentek – Hi-Tech Girls.

Równowaga praca-dom: KRUK S.A.
Wyróżnienie w obszarze RównoWaga praca-dom otrzymała firma Kruk S.A. Decyzja ta motywowana jest konsekwentnym wspieraniem zatrudnionych w firmie rodziców w łączeniu obowiązków zawodowych i rodzinnych. Oprócz elastycznych form pracy firma prowadzi działania edukacyjne, w tym webinary poświęcone tematyce work-life balance, czy roli rodziców i opiekunów. W Kruk S.A. przygotowano dwa poradniki – dla osób pracujących i dla przełożonych – poświęcone reonboardingowi i planowaniu urlopów macierzyńskich, ojcowskich oraz rodzicielskich, w którym przedstawiane są prawa, jakie mają rodzice.

Płace: Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę
Wyróżnienie w obszarze Płace otrzymała Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Fundacja była inicjatorem zorganizowania raportu płacowego dla 14. organizacji pozarządowych w Polsce. W organizacji obliczana jest skorygowana i nieskorygowana luka płacowa, a siatka płac udostępniana jest wszystkim osobom pracującym. Widełki płacowe podawane są zarówno na etapie rekturacji, jak i w procesie ubiegania się o awans. Dodatkowo fundacja przeprowadza cykliczne analizy wynagrodzeń oraz dostosowuje ich wysokość w oparciu o stawki rynkowe.

Zdrowie: DHL Parcel Polska Sp. z o.o.
Wyróżnienie w obszarze Zdrowia otrzymała firma DHL Parcel Polska. Firma realizuje w obszerny sposób wszystkie weryfikowane działania w obszarze zdrowia pracowników_czek. Firmę wyróżnia przede wszystkim zaangażowanie w obszar zdrowia kobiet, w tym obszar dot. klimakterium i zdrowia menstruacyjnego. Dodatkowo firma wspiera wysyłkę potrzebnych materiałów higienicznych i menstruacyjnych dla potrzebujących kobiet, dostarczając je m.in. do domów samotnej matki oraz powołała stanowisko Chief Wellbeing Officer, który dba o zdrowie i dobrostan pracowników.

Panel zakończył się rozdaniem dyplomów oraz pamiątkowym zdjęciem wszystkich wyróżnionych.

Uczestniczki panelu:

Karolina Andrian, fundatorka, prezeska, Fundacja Share the Care
Henryka Bochniarz, przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan
Joanna Maliszewska-Mazek, dyrektorka, dział aktywizmu społecznego, Kulczyk Foundation

Moderacja: Ewa Rumińska-Zimny, wiceprezeska zarządu, Stowarzyszenie Kongres Kobiet

Nowe władze Unii Europejskiej stają przed krytycznym wręcz wyzwaniem i presją. Jednolity rynek odegrał zasadniczą rolę w napędzaniu wzrostu gospodarczego, wspieraniu innowacji i zwiększaniu konkurencyjności przedsiębiorstw. Istnieją też znaczące przeszkody, jak biurokratyczne zawiłości, fragmentacja regulacji oraz bariery dla transgranicznego handlu i inwestycji. Dlatego rodzi się pytanie: Jaka przyszłość czeka wspólny rynek UE?

Prowadzący panel, Maciej Zakrocki, rozpoczął dyskusję od przywołania swojej rozmowy z Elżbietą Bieńkowską, którą odbyli, gdy pełniła funkcję komisarz UE ds. rynku wewnętrznego i usług. Zapytana o swoje marzenie, odpowiedziała iż chciałaby, aby zakończyły się prace nad wspólnym rynkiem. Aby zamknąć to, co niezamknięte.

Jak wygląda sytuacja dzisiaj, po 5 latach od tej rozmowy?

W trzydziestą rocznicę jednolitego rynku, jak ujął to pierwszy z panelistów Adam A. Ambroziak, profesor, kierownik, Katedra Integracji i Prawa Europejskiego, Kolegium Gospodarki Światowej, SGH, marzenie może być nadal aktualne.

Raport wysokiego szczebla Enrico Letty „Znacznie więcej niż rynek” zawiera kompleksowy plan ożywienia jednolitego rynku. Podkreśla potrzebę stworzenia przyjaznych dla biznesu ram regulacyjnych. Wraz z rozpoczęciem nowej kadencji, kluczowe jest omówienie i dostosowanie strategii, mogących wykorzystać potencjał jednolitego rynku.

Profesor przypomniał, iż w 1980 roku przedsiębiorcy wskazywali na przeszkody administracyjne. Nic się tutaj nie zmieniło. Głównym problemem jest według profesora nadal implementacja regulacji. Nic dziwnego, że przedsiębiorcy narzekają.

Co proponuje Letta? Po pierwsze: impact assesment – weryfikacja na każdym etapie procesu decyzyjnego. Po drugie: podejście pakietowe – kompleksowe wprowadzanie dyrektyw, żeby uregulować dany obszar. Po trzecie: rozporządzenia zamiast dyrektyw.

Co czują przedsiębiorcy i czy ich głos zostanie wysłuchany?

Na te pytanie prowadzącego odpowiadał Stefano Mallia, przewodniczący Grupy Pracodawców EKES. Wyniki raportu nie były dla niego zaskoczeniem. Przyznał, iż wszyscy zajmujący się tematem, zdają sobie sprawę z istnienia problemu i przeładowania regulacjami. Zarówno raport Letty, jak i Raport Mario Draghiego – jak poprawić konkurencyjność Unii Europejskiej pokazały, czarno na białym luki.

Zaznaczył, iż Komisja była skupiona na wprowadzeniu szeregu regulacji, nie sprawdzając, czy te w ogóle działają. Przytoczył dane z raportu Draghiego, które wskazują, że podczas gdy w UE w pięcioletnim badanym okresie wprowadzonych zostało 13 tysięcy aktów prawnych, w tym samym czasie w USA, wprowadzono jedynie 3 tysiące nowych regulacji. Mówiący to zaznaczył, iż nie jest już tajemnicą, dlaczego inwestycje wypływają z UE do USA. Jego zdaniem, koniecznie trzeba to zmienić. Zakończył podsumowaniem, iż mamy wszystko, aby ujednolicić rynek, potrzeba jedynie woli politycznej.

Jakub Boratyński, Dyrektor ds. Sieci i Zarządzania w Dyrekcji Generalnej ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu, Przedsiębiorczości i MŚP (GROW) w Komisji Europejskiej to kolejny panelista, który zabrał głos. Zwrócił uwagę, że 60 proc. barier handlu obecnych jest na rynku usług. Mówiąc o jednolitym rynku, trzeba pamiętać o wdrażaniu i implementacji, bo z tym jest problem. Dodał, iż liczy na dobrą polityczną wolę państw oraz, że dwa te surowe raporty pomogą przełamać polityczną niemoc.

Ignacy Niemczycki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii zaczął swoją wypowiedź od wspomnienia, że polska prezydencja będzie ciekawa, ponieważ będzie skupiała się na otwarciu. „Mamy szansę wykroczyć poza nasz mandat półroczny. Raport Letty i Draghiego mogą nam w tym pomóc. Proszę nie oczekiwać, że w pół roku mamy szansę załatwić jakieś tematy. Musi się to odbywać we współpracy z KE” – przyznał. Dodał, iż szczególną uwagę należy skupić na wewnętrznym rynku usług. To tam leży ogromny, niewykorzystany potencjał.

Ewelina Stępnik – Godawa, Regulatory Affairs Manager, Allegro dodała do dyskusji głos praktyka. Wnioski z raportu Letty nie były zaskoczeniem dla firmy Allegro, działającej już na rynkach międzynarodowych. Zwróciła uwagę na to, że w Allegro bardzo poważnie podchodzi się do kwestii compliance. Wprowadzanie zmian wymaganych regulacjami, to ogromne koszty choćby pracownicze. „Już teraz widzimy też, jak ogromne trudności mają z tym małe i średnie firmy. Już choćby same wdrożenia informatyczne wymagają tysięcy godzin informatyków” – powiedziała. Panelistka przypomniała, iż celem tej dyskusji jest znalezienie sposobów na przełamanie barier w rynku wewnętrznym UE. „Nie da się jednak zrobić tego w ciągu sześciu miesięcy” – zaznaczyła.  Zasugerowała też, że bardziej zasadnym działaniem polskiej prezydencji byłoby przejrzenie już istniejących regulacji i ich powiązań z lokalnymi prawami, niż tworzenie nowych aktów.

Paneliści i prowadzący:
Adam A. Ambroziak, profesor, kierownik, Katedra Integracji i Prawa Europejskiego, Kolegium Gospodarki Światowej, SGH
Stefano Mallia, przewodniczący Grupy Pracodawców, EKES
Ignacy Niemczycki, podsekretarz stanu, Ministerstwo Rozwoju i Technologii
Ewelina Stępnik – Godawa, Regulatory Affairs Manager, Allegro
Jakub Boratyński – Dyrektor ds. Sieci i Zarządzania w Dyrekcji Generalnej ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu, Przedsiębiorczości i MŚP (GROW) w Komisji Europejskiej.

Moderacja: Maciej Zakrocki, dziennikarz, TVP.

Konieczne jest zacieśnianie współpracy pomiędzy uczelniami, instytucjami badawczymi i firmami technologicznymi, by polski sektor IT stał się liderem we wdrażaniu sztucznej inteligencji. Równie istotne są programy wsparcia dla startupów i inicjatyw AI oraz otoczenie prawne, które zbalansuje ochronę użytkowników z rozwojem branży. O możliwościach, jakie mają przed sobą gospodarka i uniwersytety rozmawiali uczestnicy panelu: Czego potrzebuje polska nauka, aby z sukcesem rozwijać i wdrażać AI na rodzimym rynku.

Aleksandra Przegalińska-Skierkowska, prorektor do spraw współpracy z zagranicą Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie powiedziała, że Polska ma prawo mieć ambicje bycia w peletonie sztucznej inteligencji na świecie. Świadczą o tym dotychczasowe doświadczenia, między innymi działanie IDEAS NCBR, startupy i bardzo solidna edukacja, która pozwala być liderem AI.

Profesor Piotr Sankowski z Instytutu Informatyki Uniwersytetu Warszawskiego dodał jak ważne jest, by mieć ambicje, a Polska je ma. Zapewnił, że tworząc IDEAS NCBR, wraz ze swoim zespołem walczył, by wpisać się w międzynarodową tkankę badawczą. Przyznał, że motywacja i współpraca międzynarodowa jest bardzo silna, a partnerzy europejscy widzą Polskę  jako lidera w tej części Europy. Przykładem jest przyznanie Warszawie możliwości organizacji przyszłorocznego sympozjum AI dla doktorantów z całej Europy. Po raz pierwszy odbędzie się ono w Europie Środkowo – Wschodniej.

Uczestnicy panelu przyznali zgodnie, że jest konieczne, by w Polsce chętniej współpracowały ze sobą dwa światy – świat akademicki ze światem biznesowym. Tak jest między innymi w Stanach Zjednoczonych.

W odpowiedzi na pytanie zadane uczestnikom, o listę życzeń, koniecznych by polska praca nad sztuczną inteligencją przodowała na świecie, Aleksandra Przegalińska mówiła, że konieczne jest, by zarówno AI, jak i cyfrową transformację uczynić priorytetem. Ważne jest, by o AI słyszeć w kontekście zdrowia, zmian klimatycznych – wyzwań współczesnego świata, by widzieć żywą debatę wokół tej technologii. Kolejną potrzebą jest zbudowanie klarownych przepisów wokół sztucznej inteligencji.

Do tej listy prof. Sankowski dodał silne i niezależne instytucje finansujące badania naukowe. Zdaniem profesora konieczne są też długofalowe – 10-30- letnie strategie badawcze poszczególnych technologii . Jako niezwykle istotny temat, wszyscy uczestnicy panelu wymienili konieczność powalczenia o wysokie miejsce w światowych rankingach uczelni wyższych: „Często zadawane jest mi pytanie – Magda jak to się dzieje? Dlaczego skoro macie takie talenty, to żadna z waszych uczelni nie liczy się w rankingu TOP 100 uczelni na świecie. I ja nie potrafię na to odpowiedzieć” – powiedziała Magda Kotlarczyk, dyrektor krajowa, Google Poland.

Uczestnicy panelu zaapelowali też do studentek, studentów, doktorantek i doktorantów, by nie uciekali za szybko z nauki. „Biznes ma atrakcyjne propozycje dla młodych, zdolnych studentów czy doktorantów, ale te osoby nie osiągają później sukcesów naukowych”, powiedziała Aleksandra Przegalińska.

W spotkaniu wzięli udział Aleksandra Przegalińska-Skierkowska, filozofka, Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie, prof. Piotr Sankowski z Instytutu Informatyki Uniwersytetu Warszawskiego. Panel poprowadziła Magda Kotlarczyk, dyrektor krajowa Google Poland.

Październik jest miesiącem świadomości profilaktyki raka piersi. O problemie mówi się coraz częściej. Jednak nadal Polska znajduje się w ogonie Europy w kwestii profilaktyki. Badania przesiewowe to w naszym kraju rzadkość, a problem jest wyraźny – co czwarta chora onkologicznie Polka zmaga się z rakiem piersi. Poprawiając prewencję, możemy uratować życie i zdrowie wielu kobiet. Co stoi na przeszkodzie?

– Systematycznie poszerzamy krajową sieć onkologiczną. Rozwijamy program koordynatorów onkologicznych. Mowa o zaopiekowaniu się pacjentką od diagnozy poprzez szereg badań, leczenie, aż po rehabilitację. Ścieżka pacjentki w leczeniu raka piersi ma być komfortowa i jak najszybsza – podkreśla Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia

Prelegentki prześledziły dostępne dane statystyczne. Zwróciły uwagę, że sytuacja niewiele się zmieniła w ciągu ostatnich lat. Wciąż widnieje w społeczeństwie mit, że choroba ta dotyczy osób starszych, a młode kobiety omijają badanie, a o problemie dowiadują się bardzo późno.

– Kobiety boją się badać, boją się diagnozy – mówi Joanna Bochniarz, prezeska, Centrum Innowacyjnej Edukacji i podaje przykład wzorców wprowadzony w Finlandii, gdzie badanie jest elementem świadomości społecznej i jest dostępne w każdej szkole. – W Polsce mamy wiele do nadrobienia w kwestii edukacji – dodała.

– Wcześnie rozpoznany nowotwór można wyleczyć. Mammografia daje możliwość wykrycia raka we wczesnym stadium. Częste badanie nie uchroni nas przed zachorowaniem, ale da możliwość zareagowania zanim pojawią się powikłania i kiedy będzie możliwe pełne wyleczenie. – mówi Joanna Kufel-Grabowska z Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii na Wydziale Lekarskim Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

W wielu panelach zdrowotnych EFNI padło, że dobrym rozwiązaniem byłoby zwiększenie zakresu obowiązkowych badań w ramach medycyny pracy.

– Często kobiety dostają od lekarza POZ informacje o badaniach, później nie znajdują czasu, by je przeprowadzić. W natłoku obowiązków zadanie to spada na dalszy plan, a nieraz kobiety całkowicie z jego rezygnują – mówi Jolanta Walusiak-Skorupa, profesor, dyrektor, Instytut Medycyny Pracy im. Prof. J. Nofera w Łodzi. – Nie mogłoby się to odbywać na większym obciążaniu finansowym pracodawcy. Badania te powinny być finansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Badanie w ramach medycyny pracy nie oznacza, że pracodawca miałby się dowiedzieć o chorobach. Obowiązek tajemnicy lekarskiej uniemożliwiałby przekazywanie takich informacji. Zaznaczono, że wprowadzenie rozwiązania nie jest wykluczone, choć zanim zajdą takie zmiany, kobiety mają być zapraszane na badania za pomocą Internetowego Profilu Pacjenta oraz powiadomień SMS. Wzorem dla takiego rozwiązania był program zawieszony kilka lat temu, w którego ramach wysyłano zaproszenia pocztą. Otwartość na proponowane przez środowisko rozwiązania dała nadzieję poprawy.

Prelegenci:

Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia

Joanna Kufel-Grabowska, Katedra i Klinika Onkologii i Radioterapii, Wydział Lekarski, Gdański Uniwersytet Medyczny

Katarzyna Pogoda, Klinika Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej, Narodowy Instytutu Onkologii, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej

Jolanta Walusiak-Skorupa, profesor, dyrektor, Instytut Medycyny Pracy im. Prof. J. Nofera w Łodzi

Joanna Bochniarz, prezeska, Centrum Innowacyjnej Edukacji

Anna Kupiecka, prezeska, Fundacja OnkoCafe-Razem Lepiej

Moderacja:

Paweł Koczkodaj, profesor, Zakład Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie.

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.