Przemysł kosmiczny nie tylko wspiera rozwój gospodarczy, ale pozwala też poprawić bezpieczeństwo. Od kilku lat obserwujemy znaczne przyspieszenie rozwoju tego sektora, powiązane z większymi wydatkami na ten cel. O znaczeniu i przyszłości przemysłu kosmicznego rozmawiali uczestnicy piątkowego panelu podczas 15. edycji Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. 

Prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Marta Wachowicz zaczęła od słów uznania dla polskich ekspertów, którzy przez lata rozwijali sektor kosmiczny. Robili to pomimo olbrzymich problemów finansowych, często realizując w ten sposób swoje cele naukowe. Marta Wachowicz zauważyła, że w ostatnich latach dla wielu osób stało się jasne, że przemysł kosmiczny może być nie tylko silnikiem gospodarki, ale pozwoli także lepiej zadbać o bezpieczeństwo. Wybiegając w przód powiedziała, że jest kwestią czasu, kiedy osiągnięcia sektora kosmicznego będziemy wykorzystywać między innymi w finansach i rolnictwie – na przykład poprzez wykorzystanie informacji zebranych przez satelity.

Prezes zarządu firmy Creotech Instruments S.A. prof. Grzegorz Brona zauważył, że do 2022 roku finansowanie przemysłu kosmicznego w Polsce było „homeopatyczne”. Pobudką był rok 2022 i wybuch wojny w Ukrainie. Wówczas państwa zaczęły postrzegać przemysł kosmiczny jako sektor dual-use – czyli taki, który przynosi korzyści zarówno w obszarze cywilnym, jak i obronnym. Dodał, że znaczenie posiadania własnego przemysłu kosmicznego stało się w Unii Europejskiej jasne także w wyniku pandemii oraz po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. To ostatnie wydarzenie pokazało, że nie zawsze można liczyć na swoich sojuszników zza oceanu – dlatego Europa musi posiadać swoje systemy związane z obronnością, w tym z przemysłem kosmicznym.

Prezes firmy Thorium Space Piotr Mierzejewski zgodził się, że wojna w Ukrainie pokazała, jak potężnym narzędziem jest łącznością satelitarna. W rezultacie znacznie wzrosło zainteresowanie tym tematem na świecie. Teraz swoje projekty w tym zakresie realizują Chiny, Indie, a także Rosja. Piotr Mierzejewski powiedział, że tempo rozwoju przemysłu kosmicznego najlepiej pokazuje fakt, że przez ostatnie pół roku wyniesiono w przestrzeń kosmiczną 1800 satelitów. To tyle, ile przez pierwsze 61 lat działalności człowieka w tym obszarze – powiedział.

Dyrektor sprzedaży na region Europy Środkowo-Wschodniej w firmie ICEYE Adam Borowicz powiedział, że obecnie w obronności i sektorze kosmicznym są obecnie największe pieniądze na inwestycje. Powodem jest fakt, że nowoczesne siły zbrojne muszą mieć wsparcie ze strony technologii kosmicznych. Wyjaśnił, że chodzi między innymi o nawigację, łączność satelitarną oraz rozpoznanie obrazowe. Adam Borowicz podkreślił znaczenie dyskusji o europejskiej suwerenności w tym zakresie. Bez parasola obronnego, który wcześniej dostarczały nam siły sojusznicze, pozostajemy bezbronni – powiedział.

Pełniący obowiązki prezesa zarządu firmy EXATEL Jacek Terpiłowski powiedział, że łączność jest wykorzystywana przez wojsko, ale też przez obronę cywilną. Podkreślił też znaczenie posiadania własnych systemów dla suwerenności państwa. Dodał, że kontrolowanie satelitów jest ważne, ale równie ważne jest samodzielne zarządzanie pozyskiwanymi danymi.

Na pytanie o dostępność kadr dla sektora kosmicznego odpowiedział dziekan Wydział Inżynierii Kosmicznej w Akademii Górniczo-Hutniczej prof. Tadeusz Uhl. Powiedział, że jest to jedyny taki wydział w Europie. Wskazał, że Polska nie ma tradycji kształcenia w technologiach kosmicznych, dlatego konieczne było zatrudnienie wykładowców zza granicy. Mówiąc o wyzwaniach prof. Tadeusz Uhl podkreślił, że Europa mieć własne możliwości wynoszenia satelitów w kosmos. Powiedział, że wiele krajów spoza Europy inwestuje w ten obszar, także ważny dla suwerenności.

Wprowadzenie: Marta Wachowicz, prezes, Polska Agencja Kosmiczna

Uczestnicy dyskusji:

  • Prof. Grzegorz Brona, prezes zarządu, Creotech Instruments S.A.
  • Adam Borowicz, dyrektor sprzedaży na region CEE, ICEYE
  • Piotr Mierzejewski, CEO, Thorium Space
  • Jacek Terpiłowski, p.o. prezesa zarządu, EXATEL
  • Prof. Tadeusz Uhl, dziekan, Wydział Inżynierii Kosmicznej, AGH
  • Marta Wachowicz, prezes, Polska Agencja Kosmiczna

Moderacja: Hubert Kijek, dziennikarz, TVN24

Młodzi dorastają w świecie nieustannej łączności, presji i nadmiaru bodźców. Jak zadbać o ich zdrowie psychiczne, nie sprowadzając problemu wyłącznie do czasu spędzanego przed ekranem? Uczestnicy panelu podczas EFNI 2026 wskazywali, że potrzebna jest nie tylko edukacja cyfrowa i dostęp do specjalistów, lecz także silniejsze relacje, mądre wsparcie dorosłych oraz środowisko, które pozwala młodym odpoczywać, rozwijać się i bezpiecznie przeżywać emocje.

Katarzyna Lubnauer, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, zwróciła uwagę na potrzebę edukacji dzieci w zakresie bezpieczeństwa i higieny cyfrowej. Podkreśliła, że choć w świecie rzeczywistym obowiązują określone zasady, dzieci nie zawsze otrzymują równie skuteczne wskazówki dotyczące funkcjonowania w przestrzeni cyfrowej. Ważną rolę odgrywa edukacja zdrowotna, wprowadzona do szkół w ubiegłym roku.

„Zmieniliśmy też podstawę programową z WF-u, żeby tego ruchu było więcej” – dodała. Lubnauer zaznaczyła również, że konieczne jest kształtowanie zasad higieny cyfrowej. Jak wskazała, według jednego z raportów dzieci spędzają w internecie średnio cztery i pół godziny dziennie, a inne badanie mówi nawet o sześciu godzinach. Zachęcała rodziców, by interesowali się aktywnością dzieci w mediach społecznościowych. „Usiądźcie z tym dzieckiem, wejdźcie na jego TikToka i Instagrama i poscrollujcie razem z nim” – apelowała, podkreślając, że dzięki temu dorośli mogą lepiej poznać treści, z którymi stykają się młodzi. Wśród działań wspierających zdrowe nawyki wymieniła codzienne wyjścia przedszkolaków na świeże powietrze oraz ograniczenia dotyczące przynoszenia telefonów komórkowych do szkół podstawowych. Zwróciła też uwagę na rolę edukacji zdrowotnej w przeciwdziałaniu uzależnieniom i zachęcaniu do aktywności poza ekranem. „Odklej się od ekranu, zacznij żyć offline” – podkreśliła. Lubnauer zaznaczyła również, że zdrowie psychiczne jest ściśle powiązane z aktywnością fizyczną. Poinformowała, że liczba psychologów w polskich szkołach wzrosła dwuipółkrotnie. Podkreśliła także rolę rodziców w kształtowaniu nawyków, które towarzyszą dzieciom przez całe życie.

Justyna Rysiak, prezes Fundacji MultiSport, zwróciła uwagę na to, co tracimy, spędzając zbyt dużo czasu przed ekranami. Wskazała na ograniczenie zdolności poznawczych i utratę czasu, a także podkreśliła, że technologia odbiera rodzicom uwagę, którą powinni poświęcać dzieciom. Zaznaczyła również, że jako społeczeństwo zbyt mało się ruszamy, a aktywność fizyczna ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie psychiczne. To właśnie dobrostan jest tym pozytywnym efektem tego, że zaczynamy się ruszać. „Zacznijmy od siebie” – zaapelowała.

Karolina Szymańska, autorka książki „ChodźMY na dwór!” i edukatorka outdoorowa, podkreśliła, że kluczową rolę w zachęcaniu dzieci do aktywności na świeżym powietrzu odgrywają rodzice. „Same dzieci nie wyjdą na dwór, jeśli nie ma tam ich rodziców, przyjaciół, jeśli nie ma tam przykładu” – zaznaczyła. Zachęcała do rozpoczynania od małych kroków i codziennych aktywności. „Zacznijmy od małych wypraw – załóżmy buty, kurtkę przeciwdeszczową, jeśli pada. Samo wyjście do natury na 20 minut dziennie daje prawdziwy efekt” – przekonywała. Zwróciła również uwagę na znaczenie rodzinnych nawyków. Jeśli dzieci widzą, że rodzice jeżdżą na rowerze, same chętniej uczą się tej aktywności i traktują ją jako naturalny element codzienności. Jak podkreśliła, warto szukać prostych okazji do ruchu, na przykład wysiąść z autobusu jeden przystanek wcześniej i pozostałą część drogi pokonać pieszo. „Nasze dzieci potrzebują nas, naszej obecności i czasu. Wychowujemy dzieci dla świata, nie dla siebie” – dodała.

Senatorka Ewa Monika Kaliszuk zwróciła uwagę na rolę dorosłych w kształtowaniu codzienności dzieci. „My, dorośli, kreujemy życie dzieci” – podkreśliła. Zaznaczyła, że często wyręczamy najmłodszych wybierając wygodniejsze rozwiązania, takie jak podwożenie ich wszędzie samochodem czy podawanie telefonu podczas posiłku. Kaliszuk podkreśliła również znaczenie kultury organizacyjnej szkoły. Wskazała na zalety modelu edukacji opartego na informacji zwrotnej (zamiast tradycyjnego oceniania), który może wspierać rozwój dzieci i ich motywację do nauki.

Zdrowie psychiczne młodych zależy nie tylko od tego, jak korzystają z ekranów, lecz także od tego, czy mają wokół siebie relacje, wsparcie i przestrzeń do bycia sobą poza światem cyfrowym.

W panelu wzięli udział :

  • Katarzyna Anna Lubnauer, sekretarz stanu, Ministerstwo Edukacji Narodowej
  • Ewa Monika Kaliszuk, senatorka, Senat RP
  • Justyna Rysiak, prezes, Fundacja MultiSport
  • Karolina Szymańska, autorka książki „ChodźMY na dwór!”, edukatorka outdoorowa

Moderacja: Paweł Czuryło, szef Pionu Ekonomia, Rzeczpospolita

Zaufanie klienta – o to zabiegają firmy i chronią swój wizerunek. Niestety w dobie farm botów i automatyzacji hejtu, zmasowany atak na reputacje, może być dziś kwestią chwili i niewielkich kosztów. Uczestnicy debaty podczas jesiennego EFNI, zastanawiali się m.in. nad granicami etycznymi w biznesie. Eksperci zgodnie przyznali, że wiele problemów związanych z dezinformacją czy hejtem bierze się z anonimowości w sieci.

Informacja często jest jak iskra, a nasze emocje jak wiatr, który roznieca tę iskrę. W naszej rzeczywistości media społecznościowe pełnią taką rolę, udostępniając niesprawdzoną informację, też stajemy się winni – mówił Sergiusz Trzeciak, politolog, specjalista do spraw marketingu politycznego. „Jeśli chodzi o firmy, ważne jest to, by będąc w kryzysie, nie ulegać emocjom. Ważna jest zimna krew i współpraca z kimś, kto na kryzys spojrzy na chłodno. Czasem jedno oświadczenie jest lepsze niż zwoływanie konferencji, która może wyzwolić kolejne emocje. Ważne jest wytłumaczenie klientowi, że mamy prawo do emocji, ale trzeba znać mechanizmy rynkowe, by nie dać się podejść. Potrzebne jest nam krytyczne myślenie” – mówił.

Może być tak, że będziemy się edukować, będziemy świadomym użytkownikiem, jednak z badań wynika, że jeśli się kilka razy sparzymy, to nie dajemy sobą tak manipulować. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że niedługo agenci AI będą kupować za nas produkty. Wtedy opinie  dotyczące produktów będą kluczowe i to może mocno zaburzać konkurencje – mówiła Dominika Bosek-Rak z Katedry Teorii Zarządzania SGH. Zaznaczała, że kluczowa jest edukacja od najmłodszych do seniorów. Wśród życzeń na przyszłość wymieniła brak anonimowości w sieci. Jej zdaniem skoro na ulicy mamy twarz i to co robimy podlega jakimś regułom, tak też powinno być w internecie.

Mamy deficyt odpowiedzialności platform w zakresie udostępnianych treści. Nie mamy prawa, które by regulowało ich odpowiedzialność – podkreślała adwokat Katarzyna Leder Salgueiro z kancelarii Leder.  Musimy zdać sobie sprawę z tego, że platforma nie ma w tym momencie właściwie żadnych obowiązków, jeśli chodzi o weryfikowanie rzetelności produktu czy pracodawcy. Albo więc sama nałoży na siebie obowiązki, albo kompletnie umywa ręce. Prawniczka w nowych regulacjach DSA, nie widzi większego zagrożenia, jeśli chodzi o wolność słowa. „Jeszcze nam do tego daleko”- mówiła.

Najważniejsze, żeby narzędzia były skuteczne, to co robi UE w procesie legislacyjnym zmierza w dobrym kierunku – przyznał Michał Wawrykiewicz, poseł do Parlamentu Europejskiego.

Prawo jest bardzo ważne, ale ważne jest też jego egzekwowanie. Ustawa o DSA wychodzi naprzeciw prawom jednostki. Jednak największym wyzwaniem jest czas działania – mówiła posłanka na Sejm RP Weronika Smarduch. Jednocześnie dodała, że w tej sytuacji trzeba się zastanowić, jak skutecznie i szybko reagować na nieuzasadnioną krytykę. Jeśli obowiązuje nas prawo w normalnym życiu, musi ono obowiązywać również w sieci.

Prelegenci:

  • Dominika Bosek-Rak, Katedra Teorii Zarządzania, SGH
  • Katarzyna Leder Salgueiro, adwokat, kancelaria Leder
  • Sergiusz Trzeciak, politolog, specjalista do spraw marketingu politycznego
  • Weronika Smarduch, posłanka, Sejm RP
  • Michał Wawrykiewicz, poseł, Parlament Europejski

Moderacja: Dominika Bettman, autorka, przewodnicząca Rady Uczelni, SGH

Choć dynamiczny rozwój bankowości elektronicznej w ostatnich latach przyniósł nam wiele znacznych ułatwień w zarządzaniu domowymi finansami, a dostęp do wiedzy finansowej jest na wyciągnięcie ręki, nie zawsze przekłada się to na podejmowanie korzystnych decyzji. Towarzyszący nam każdego dnia szum informacyjny sprawia, że podatni stajemy się na nie tak wcale wymyślne oszustwa, a odróżnienie wartościowych treści od manipulacji jest trudne nawet dla świadomych dorosłych. Czy potrzebujemy zmiany podejścia do edukacji finansowej? Do kogo powinna dotrzeć i jak sprawić aby była skuteczna?

Czy umiałbyś rozpoznać scam internetowy? Na to pytanie, zadane za pomocą aplikacji EFNI przez prowadzącego dyskusję Pawła Zegarłowicza  (Fundacja Citi Handlowy), większość użytkowników odpowiedziała twierdząco. Wiedza jednak nie zawsze idzie w parze z faktycznymi kompetencjami.

Klasyczna edukacja finansowa obecna w szkołach czy szeroko zakrojone kampanie informacyjne (choćby zeszłoroczna – „Bezpieczne złotówki”) uczulają nas na „tradycyjne” metody oszustwa, jednak nie uchronią nas od utopienia pieniędzy  na szemranej giełdzie kryptowalut czy zapisania się na kurs, który zamiast nauczyć nas mądrego inwestowania, zaproponuje nam techniki manifestowania bogactwa.

„W zalewie treści, które do nas docierają, sposobem na przebicie się z edukacją finansową do dorosłych Polaków mogłoby być lokowanie treści w serialach produkowanych przez Telewizję Polską, lub aktywna współpraca z influencerami” – zasugerowała Alicja Defratyka, ekonomistka i autorka projektu ciekaweliczby.pl

To właśnie osoby dorosłe potrzebują rozwoju kompetencji finansowych – edukacja finansowa obecna jest w kształceniu ponadpodstawowym od ponad dwudziestu lat, najpierw jako podstawy przedsiębiorczości, a obecnie jako biznes i zarządzanie. Problemem w skutecznej edukacji szkołach nie jest jednak podstawa programowa, a niskie zarobki nauczycieli.

„Bez zmotywowanych, dobrze zarabiających nauczycieli nie ma mowy o skutecznej edukacji młodzieży w sferze finansowej i nie tylko”, zaznaczyła Defratyka.

Nie ma jednak powodów aby bić na alarm: „Od kilkunastu lat działamy jako fundacja w sferze edukacji finansowej i badamy jej poziom.  Z całą pewnością mogę powiedzieć, że jej poziom się systematycznie podwyższa.” podkreśliła Monika Wojciechowska, pełnomocniczka ministra finansów ds. edukacji finansowej

W poprowadzonej przez Pawła Zegarłowicza dyskusji w ramach EFNI Talks udział wzięły:

Monika Wojciechowska (pełnomocniczka ministra finansów ds. edukacji finansowej)

Alicja Defratyka (ekonomistka, autorka projektu ciekaweliczby.pl)

Wymiar sprawiedliwości łatwo zepsuć, trudniej naprawić. Pogłębiający się spór o status sędziów odbija się na szybkości rozpatrywania spraw i pewności prawa, co uderza w obywateli i przedsiębiorców. O tym, jak to naprawić, dyskutowano podczas panelu EFNI 2026.

Reformy sądownictwa wprowadzone przez rządy Zjednoczonej Prawicy spowodowały kryzys zaufania do Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, sądów powszechnych i prokuratury. Po trzech latach rządów tzw. koalicji demokratycznej trudno jednak mówić o znaczącej poprawie w tej kwestii. Paneliści w dyskusji przyznali, że impas w wymiarze sprawiedliwości będzie trudny do przerwania.

Adwokat Michał Wawrykiewicz, pytany przez prof. Michała Romanowskiego o to, co należy naprawić w wymiarze sprawiedliwości, wskazał, że wszystko. Konieczna jest bowiem nie tylko odbudowa całkowicie zdewastowanej ramy ustrojowej (w tym funkcjonowania KRS, TK, SN i sądów powszechnych), ale także rozstrzygnięcie, co zrobić z indywidualnymi sprawami obywateli rozpatrywanymi przez neosędziów.

Z kolei adwokat Jacek Dubois wskazał na rolę, jaką odegrała prokuratura w kwestii pogłębiania się kryzysu wymiaru sprawiedliwości. Według mecenasa to bierność tej instytucji dała politykom jasny sygnał, że łamanie zasad praworządności jest opłacalne i uchodzi na sucho. A to nie wpłynęło (i nie wpływa) szczególnie pozytywnie na zaufanie obywateli do państwa, tym bardziej że póki co nie udało się w pełni wprowadzić zmian personalnych na najwyższych stanowiskach w tej instytucji.

Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha podkreślił, że rząd nie zasypia gruszek w popiele i powoli dąży do podniesienia wymiaru sprawiedliwości z gruzów, jakie pozostawiła poprzednia ekipa rządząca. Wiceminister zaznaczył, że w całym tym procesie nie chodzi jedynie o skuteczność sądów i innych instytucji, ale o odbudowanie zaufania obywatela do państwa.

„Czy dzisiaj osoby, nasi obywatele, mają zaufanie do tego, co orzeka Trybunał Konstytucyjny, czy mają zaufanie do orzeczeń, które zapadają w Sądzie Najwyższym, czy mają zaufanie do tego, co się dzieje w sądownictwie powszechnym, albo do kolejnych poszczególnych czynności procesowych podejmowanych przez prokuraturę? Nie, nie mają” – podkreślił wiceminister. Wskazywał, że poprzez kompleksowe działania, takie jak rozstrzygnięcie kwestii statusu sędziów, ale też cyfryzacja wymiaru sprawiedliwości i przyspieszenie postępowań, rząd chce to zaufanie odbudowywać. „To jest proces rozłożony na lata. A wszystko to, co my mówimy, to są narzędzia, to są technikalia, które służą do osiągnięcia tego celu” – podkreślał.

Na nieco inny aspekt zwracał uwagę prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Maciej Nowicki. Mówił o perspektywie obywatela, który siłą rzeczy został uwikłany w ciągnący się latami spór.

„Praworządność to zestaw różnych wartości, wśród nich jest zarówno prawo do sądu niezależnego i ustanowionego ustawą, jak i pewność prawa. I z biegiem czasu, jeżeli patrzymy na problemy, z jakimi się stykają naprawdę obywatele, czy w ogóle osoby podległe jurysdykcji polskich sądów, to coraz większym problemem jest to drugie” – mówił mec. Nowicki. Wskazywał, że kwestie związane ze statusem sędziów nie tylko z czasem przestają interesować obywateli, ale również coraz mniej osób w ogóle ten spór rozumie. Tymczasem do HFPCz wpływają setki listów, w których nacisk kładziony jest nie na to, czy sprawę rozstrzygnie sędzia „neo” czy „paleo”, lecz na to, czy rozstrzygnięcie pozostanie w obrocie prawnym. „Naprawa praworządności wymaga ważenia wartości i wszelkie rozwiązania tego problemu, które absolutyzują jedną tylko wartość, a drugiej nie biorą pod uwagę, wylewają dziecko z kąpielą i rodzą nowe problemy” – podkreślał, wskazując również, że w tym wypadku nie pomogą rozwiązania na jedną kadencję i naprawa sytuacji wymaga porozumienia ponad podziałami politycznymi.

Sylwia Gregorczyk-Abram, Rzecznik Praw Obywatelskich, również wskazała na obawy obywateli związane z chaosem prawnym wywołanym przez kryzys w wymiarze sprawiedliwości. Podkreśliła, że Trybunał Konstytucyjny jako narzędzie ochrony obywateli de facto obecnie nie istnieje, a równie trudna sytuacja panuje w Sądzie Najwyższym. Dodała przy tym, że choć ma spore wątpliwości, co do instytucji skargi nadzwyczajnej, korzysta z tego środka, nie mogąc pozbawiać obywateli resztek ochrony w panującym chaosie prawnym.

Dużą część panelu poświęcono kwestii statusu sędziów powołanych przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa. To, czy są oni sędziami, pozostaje jednym z najbardziej skomplikowanych problemów w procesie przywracania praworządności.

Maciej Nowicki przestrzegł przed wiarą w proste rozwiązania. Powołując się na marcowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, podkreślił, że ocena statusu sędziów sądów powszechnych różni się od oceny sędziów Sądu Najwyższego – wskazał, że sam fakt powołania przez wadliwą KRS nie wystarczy, aby z góry założyć naruszenie prawa unijnego – konieczna jest indywidualna ocena, czy dany sędzia daje gwarancje niezawisłości.

W panelu udział wzięli:

  • Jacek Dubois, adwokat, zastępca przewodniczącego Trybunału Stanu
  • Sylwia Gregorczyk-Abram, rzecznik praw obywatelskich
  • Arkadiusz Myrcha, sekretarz stanu, Ministerstwo Sprawiedliwości
  • Maciej Nowicki, prezes, Helsińska Fundacja Praw Człowieka
  • Michał Wawrykiewicz, poseł, Parlament Europejski

Moderacja: Prof. Michał Romanowski, adwokat

Platformy cyfrowe rozrosły się do tego stopnia, że de facto kontrolują przekaz medialny na całym świecie. Możliwość kontroli narracji daje im przemożny wpływ na systemy polityczne państw, a proces będzie się pogłębiał wraz z rozwojem generatywnej sztucznej inteligencji. O potencjalnych rozwiązaniach tego problemu dyskutowali uczestnicy panelu „Władza platform. Jak globalne firmy technologiczne wpływają na państwa, prawo i demokrację?”.

Unia Europejska w ostatnich latach podejmuje próby uregulowania działania wielkich platform internetowych, przede wszystkim po to, by chronić prawa konsumentów i dane swoich obywateli. Jak jednak wskazywali paneliści, bywa to walka z wiatrakami.

Kto bogatemu zabroni?

Jak wskazywał prof. Thomas Höppner, miliardowe kary, jakie UE nakłada na Google za kolejne naruszenia interesów konsumentów, nie są dla cyfrowego giganta szczególnie uciążliwe.

„W ostatnim dziesięcioleciu Google musiało zapłacić 14 miliardów euro kar i odszkodowań, w tym samym czasie firma zwiększyła swoje przychody z 68 miliardów euro w 2015 roku do 356 miliardów euro w 2025 roku” – wskazywał, dodając, że obecnie przychody giganta są tak duże, że odrobienie 14 mld euro to kwestia dwóch tygodni. Nie jest też w swoich wzrostach odosobnione, podobnie urosły Apple, Amazon, Meta czy Microsoft. Wskazywał też, że choć oficjalnie firmy ze sobą rywalizują, stosunkowo chętnie zwierają szyki, by wpływać na legislację.

„Niestety, jak wiemy, rząd USA w pewnym sensie dalej zachęca do tego podejścia American Tech First i ogólnie rzecz biorąc, myślę, że trudno jest rzucić im wyzwanie. Krótko mówiąc, podczas gdy większość platform jako takich nie wzbudza obaw o dominację rynkową, ci konkretni strażnicy dostępu, wyznaczeni na mocy Aktu o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act), to zupełnie inna kategoria, a w epoce sztucznej inteligencji, którą przypadkowo również kontrolują, ich władza będzie według mnie tylko rosła” – wskazał prof. Höppner.

Wtórował mu prof. Marek Kolasiński, podkreślając, że platformy cyfrowe to najprawdopodobniej najpotężniejsze podmioty prywatne w historii i w stosunkach z takimi państwami jak Polska często działają z pozycji siły. Dlatego jedyną drogą jest – jego zdaniem – pogłębianie integracji europejskiej. „Zmiany prawne, które pomogły w walce z nadużyciami ze strony platform internetowych, weszły do polskiego prawa dzięki prawodawstwu UE i dzięki orzecznictwu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej” – podkreślał prawnik. Potwierdzał to także Marco Pierani, który wskazywał, że unijne regulacje dużo skuteczniej chronią prawa konsumentów niż systemy krajowe.

Wydawcy i dziennikarze toną, platformy przejmują narrację

Paneliści zgadzali się, że problemem nie jest brak regulacji, a skuteczność, z jaką są one egzekwowane. „Wkraczamy w nową erę cyfrową, a sposób, w jaki egzekwujemy przepisy, za tym nie nadąża” – mówił Pierani, zaznaczając, że obecnie proces ten jest bardzo utrudniony. Przykłady „boksowania się z Big Techami” wskazywała Karen Rønde.

„Zgłosiliśmy Apple na policję, złożyliśmy skargi do Komisji Europejskiej, ponieważ uważamy, że Meta i TikTok naruszają Akt o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act), złożyliśmy skargi na oszukańcze reklamy na Facebooku, złożyliśmy skargi do irlandzkiego organu ds. aktu o usługach cyfrowych (DSA). Próbowaliśmy zaskarżyć LinkedIn przed duńskim trybunałem ds. licencji na prawa autorskie. Mamy sprawy sądowe przeciwko OpenAI oraz LinkedIn i spodziewamy się, że potrwają one 10 lat, zanim zapadnie ostateczna decyzja” – mówiła. „Tyle że jako branża wydawnicza nie mamy 10 lat” – podkreślała, zwracając uwagę, że priorytetem wydawców jest uzyskanie umów licencyjnych.

Prof. Kolasiński ostrzegał natomiast, że problem będzie się pogłębiał, bo dzięki sztucznej inteligencji platformy cyfrowe są w stanie pozbawić dziennikarzy i wydawców internetowych zdecydowanej większości dochodów generowanych przez ich pracę. „Niestety, obecnie narzędzia prawne, które można by przeciwko temu wykorzystać, są bardzo słabe” – wskazywał.

 

W panelu wystąpili:

  • Prof. Thomas Höppner, partner, Geradin Partners
  • Prof. Marek Kolasiński, partner, Kancelaria Sołtysiński Kawecki & Szlęzak
  • Marco Pierani, dyrektor ds. korporacyjnych i public relations, Euroconsumers
  • Karen Rønde, CEO, DPCMO

Moderacja: Katarzyna Dębek, redaktor naczelna, Forbes Polska

 

W obliczu zmieniającego się świata, inwestycje w kulturę i sztukę nabierają nowego znaczenia. Podczas panelu jesiennej edycji EFNI, prelegenci zastanawiali się jak polityka kulturalna oddziałuje na lokalne społeczności czy wizerunek kraju. Wśród wniosków z dyskusji pojawiła się teza, że kapitał kultury daje nam możliwość bezpiecznego rozwoju.

Mówiąc o kulturze, trzeba zaznaczyć, że naszą największą, najbardziej znaną marką na świecie jest Fryderyk Chopin. To on przyciąga do nas obcokrajowców – mówił Bogdan Zdrojewski, poseł do Parlamentu Europejskiego. Przytoczył też ciekawe statystyki, okazuje się, że do kopalni w Wieliczce przyjeżdżają co roku 2 mln osób, aż 70% z nich to obcokrajowcy. Jeśli chodzi o Wawel to odnotowaliśmy rekord w postaci 3,4 mln odwiedzających rocznie, a z samych tylko biletów pokrywamy 80% kosztów jego utrzymania.  Co jednak smutne, Polska jest niemal na końcu stawki, jeśli chodzi o skłonność do wydawania na kulturę z własnej kieszeni- mówił Bogdan Zdrojewski.

Na zupełnie inny, społeczny aspekt kultury w kontekście budowania odporności zwracał uwagę Vittorio Bianco, przewodniczący Europejskiej Sieci Ośrodków Kultury. Zaznaczył, że centra kultury to miejsca, gdzie gromadzi się lokalna społeczność, dlatego korzyści dla społeczeństwa jest znacznie więcej, to przestrzeń w której możemy wyjść ze swojej bańki mediów społecznościowych, można tu porozmawiać z prawdziwymi ludźmi. Ponadto lekarze zalecają kontakt z kulturą przy leczeniu np. depresji, stanów lękowych czy demencji. Jako przykład podał studium Zjednoczonego Królestwa, które pokazało, że każdy funt wydany na kulturę, przynosi 5 funtów korzyści.

W obecnych czasach, aby osiągnąć sukces, ważne jest budowanie oferty kulturalnej we współpracy z odbiorcami. Z badań wynika, że ci, którzy do nas przychodzą, zwłaszcza młodzi, szukają ciszy, spokoju, spotkania, wcale nie multimediów – mówiła z kolei Aleksandra Kielan, zastępczyni dyrektorki ds. organizacji i finansów z Muzeum Narodowego w Warszawie. Dodała, że na poziomie finansowania przez ostatnie 30 lat nie było tylu współprac publicznych instytucji kultury z biznesem, co teraz. To dobry znak bo świadczy o wieloletnim zaufaniu.

Inny punkt widzenia zaprezentowała Olga Wysocka, dyrektorka Instytutu Adama Mickiewicza. Przyznała, że jej instytucja zajmuje się opowiadaniem światu polskiej kultury. Państwo inwestując w kulturę zyskuje tu władzę nad duszami, aby móc wprowadzać pewien sposób myślenia. Korzyścią jest też budowanie człowieka świadomego tego jak widzi świat i siebie.

Kultura jest naszą podstawą – mówił z kolei Artur Dela, przedsiębiorca, mecenas sztuki. Podsumował, że mocne gospodarki mają mocne kultury, a inwestując w edukację, jednocześnie inwestujemy w kulturę.

Prelegenci:

  • Vittorio Bianco, przewodniczący Europejskiej Sieci Ośrodków Kultury
  • Artur Dela, przedsiębiorca, mecenas sztuki
  • Aleksandra Kielan, zastępczyni dyrektorki ds. organizacji i finansów z Muzeum Narodowego w Warszawie
  • Olga Wysocka, dyrektorka Instytutu Adama Mickiewicza
  • Bogdan Zdrojewski, poseł do Parlamentu Europejskiego

Moderacja: Aldona Machnowska- Góra, zastępca dyrektora Narodowego Centrum Kultury

Niebezpieczeństwa czyhające w sieci ewoluują szybciej, niż nasze zdolności do obrony przed nimi. Jak zbudować system, w którym odpowiedzialność za bezpieczeństwo cyfrowe jest wspólne? – na to pytanie próbowali odpowiedzieć uczestnicy panelu EFNI 2026.

W ostatnich miesiącach miliony Polaków stały się ofiarami przestępstwa, nawet o tym nie wiedząc. W sierpniu z systemu MyDr przestępcy wykradli ponad 2 terabajty danych zawierających poufne informacje medyczne. We wrześniu hakerzy uzyskali dostęp do oprogramowania Medyc i – jak sami twierdzą – wykradli dane 5 mln pacjentów oraz 8 mln prywatnych zdjęć. Pod koniec tego samego miesiąca o naruszeniu poufności danych poinformował również Enel-Med. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że dane nie są nigdzie udostępnione, nie widać, aby ktokolwiek nimi handlował. Nie widać również, aby ktokolwiek posługiwał się tymi danymi po to, żeby kogokolwiek z nas szantażować – powiedział wiceminister cyfryzacji, Michał Gramatyka.

W odpowiedzi na te przestępstwa resort cyfryzacji zaproponował tzw. Cyber Piątkę, która ma doprowadzić do poprawy bezpieczeństwa w prywatnych firmach. Jak przekonywał Gramatyka, państwowe serwery są dobrze zabezpieczone przed zagrożeniami, a do niebezpiecznych sytuacji dochodzi tam, gdzie mamy do czynienia z prywatnym biznesem. Nie zawsze chodzi jednak o wykradanie danych. Jako rujnujące pojęcie o bezpieczeństwie wiceminister wskazał ostatnie wydarzenia z Francji. „Przestępcy przejęli dostęp do urządzeń chłodniczych i doprowadzili do podgrzania ich, czyli do zmarnowania dziesiątek ton żywności w supermarketach tylko dlatego, że w sterownikach do tych urządzeń nikt nie zmienił hasła” – ostrzegł Michał Gramatyka. Hasło było wprawdzie generowane algorytmem, ale był on na tyle łatwy do rozkodowania, że można było przejąć kontrolę nad urządzeniami.

Resort cyfryzacji działa dwutorowo: z jednej strony pracuje nad poprawą bezpieczeństwa wszędzie tam, gdzie biznes przetwarza dane Polek i Polaków, z drugiej tworzy prawo, które wymusi natychmiastowe informowanie osób, których dane zostały skradzione. To oczywiście sytuacji nie zaradzi, ale spowoduje, że będziemy lepiej poinformowani, nie będziemy musieli czekać na te informacje ponad tygodnia – mówił wiceminister cyfryzacji, przypominając sytuację po wycieku z systemu MyDr, kiedy wymagało to decyzji prokuratury.

W awangardzie dbałości o szczelność zabezpieczeń jest sektor finansowy. Nie da się świadczyć stabilnie usług i oprzeć kontaktu z klientem na kanałach cyfrowych bez odpowiedniego zadbania o bezpieczeństwo – ocenił dyrektor zarządzający Pionem Bezpieczeństwa z Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, Krzysztof Dąbrowski.

Z danych wpływających do CSIRT-u (zespołu reagowania na incydenty bezpieczeństwa komputerowego) KNF-u wynika, że w zeszłym roku większość incydentów, która dotknęła podmiotów rynku finansowego, nie zaczęła się w tych podmiotach, lecz ich źródłem byli dostawcy. To niekoniecznie były cyberataki, ale też często awarie wynikające z wadliwych aktualizacji i błędów ludzkich wewnątrz firm – powiedział Dąbrowski. Zdaniem panelisty EFNI, warto brać to pod uwagę, ponieważ dotyczy to każdej branży, a nie tylko sektora finansowego.

Szef Urzędu Ochrony Danych Osobowych, Mirosław Wróblewski dodał, że jeżeli chcemy być bezpieczni w sieci, to każda organizacja musi dołożyć swoją cegiełkę. „Nie jest tak, że tylko państwo przetwarza pewne dane. W nowoczesnej gospodarce cyfrowej są one przetwarzane przez podmioty prywatne i dlatego są one zobowiązane do zabezpieczenia ich” – wskazywał. Dodał, że obowiązkiem ustalających prawo jest minimalizowanie ryzyka dla obywateli, bo nigdy nie są oni w stu procentach zabezpieczeni. „To jest cały czas pędzący pociąg, za którym nadążamy. Są sektory, jak bankowy, który jest znakomicie zabezpieczony. Okazało się, że sektor medyczny, niestety, w wielu przypadkach, tych standardów nie spełnia” – przyznał prezes UODO. Zaznaczył przy tym, że przestrzegały przed tym zarówno jego urząd, jak i Najwyższa Izba Kontroli.

Użytkownicy sieci nie zawsze zdają sobie sprawę z mnogości form zagrożeń i z tego, że oni sami często stanowią najsłabsze ogniwo łańcucha zabezpieczeń, którym ma zapewnić im cyfrowe bezpieczeństwo. Dyrektor zarządzający pionem transformacji cyfrowej Totalizatora Sportowego, Mariusz Kaczmarek, apelował o stosowanie zasady ograniczonego zaufania i ostrzegał między innymi przed zagrożeniem typu ClickFix na pozornie bezpiecznych stronach internetowych. „Pojawia się na ekranie wiadomość, która mówi: uaktualnij swoją przeglądarkę, gdyż ona jest nieaktualna. Kliknij w nią tylko! Pod tym siedzi całkiem rozbudowany mechanizm phishingowy, żeby zainstalować określone oprogramowanie w waszym telefonie albo w komputerze, a następnie wyciągać wszelkie informacje” – mówił Kaczmarek.

Panelista wyjaśniał, jak wygląda bezpieczeństwo użytkowników serwisu Totalizatora Sportowego. Po pierwsze, z cyfrowej rozrywki mogą korzystać tylko osoby pełnoletnie. Po drugie, jak wyliczał, każdy użytkownik musi być poddany procesowi weryfikacji, certyfikacji, założenia konta, a także potwierdzenia numeru konta bankowego i dowodu osobistego. „Po to, żebyście byli bezpieczni. Dlatego, że my w tym momencie wiemy, że to wy jesteście, szanowni państwo, którzy chcecie korzystać z naszych usług” – podkreślał Kaczmarek, zwracając się do gości EFNI.

Osobnym problemem w sieci są kampanie najczęściej inspirowane, finansowane i organizowane z zagranicy. Jak mówił dyrektor Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej – Państwowego Instytutu Badawczego, Radosław Nielek, mają one na celu wzbudzanie paniki, podsycanie niepewności i konfliktów społecznych, a prowadzone są z wykorzystaniem farm botów i trolli. Wnioski nie są optymistyczne: jako społeczeństwo musimy się przyzwyczaić do tego, że niezależnie od rozwoju narzędzi wykrywających, czy coś jest wygenerowane za pomocą sztucznej inteligencji, czy nie, za chwilę nie da się tego po prostu zrobić. Będziemy musieli przestać wierzyć w to, co widzimy: w filmik, w zdjęcia, w tekst i w zapis głosowy. Sam fakt, że oglądam film nie znaczy, że ta sytuacja się wydarzyła” – powiedział dyrektor NASK, podkreślając wartość interakcji „w realu”.

To, co dzieje się w sytuacjach kryzysowych i w sytuacjach niepewności zwróciło uwagę Adama Sawickiego, Group Senior Vice President – Digital z TVN Warner Bros. Discovery. Przekonuje, że widzowie i słuchacze zwracają się wówczas do źródeł, które uważają za pewne. I to one są tym stemplem bezpieczeństwa. Tym bardziej wiarygodne źródło, zweryfikowane, posiadające imię i nazwisko dziennikarza, posiadające wiarygodność i rzetelność, na którą się pracuje latami, będzie czymś, co będzie decydowało – przekonywał i podkreślał zarówno znaczenie niezależnego dziennikarstwa, jak i regulacji, które dadzą tradycyjnym mediom szansę konkurowania z big techami.

W dyskusji udział wzięli:

  • wiceminister cyfryzacji, Michał Gramatyka
  • dyrektor zarządzający Pionem Bezpieczeństwa z Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, Krzysztof Dąbrowski
  • prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, Mirosław Wróblewski
  • dyrektor zarządzający pionem transformacji cyfrowej Totalizatora Sportowego, Mariusz Kaczmarek
  • dyrektor Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej – Państwowego Instytutu Badawczego, Radosław Nielek
  • Group Senior Vice President – Digital z TVN Warner Bros. Discovery, Adam Sawicki.

Dyskusję prowadziła dyrektor centrum badawczego „Lodz Cyber Hub”, prof. Joanna Kulesza z Uniwersytetu Łódzkiego.

Europa stawia na większą samodzielność, ale czy da się ją osiągnąć bez osłabienia sojuszy i handlu, od których wciąż zależy? Uczestnicy debaty podczas EFNI 2026 w Sopocie spierali się, czy strategiczna autonomia to polityczny cel, czy hasło utrudniające konkretne decyzje.

Kilkudziesięciu żołnierzy wysłanych przez europejskie państwa na Grenlandię miało pokazać solidarność z Danią wobec roszczeń Donalda Trumpa. „To raczej wygląda na tragifarsę” – ocenił prof. Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”, przypominając, jak szybko zakończyła się misja części wojsk. W reakcjach na politykę Trumpa dostrzegł różne strategie europejskich przywódców: od przeczekiwania, przez próbę gry z prezydentem USA, po otwarty sprzeciw. Ukraina to w jego metaforze „odważna łasica”, zmuszona lawirować między Waszyngtonem a Europą.

Jens Mørch, redaktor naczelny duńskiego serwisu polennu.dk, widział w napięciu wokół Grenlandii dowód, że na Waszyngtonie nie można już bezwarunkowo polegać. Przestrzegał też przed wewnętrznymi sporami Europejczyków: bez porozumienia między państwami ambitne plany pozostaną na papierze.

W dyskusji nie było jednak zgody nawet, co do znaczenia samej autonomii. We wprowadzeniu prof. Danuta Hübner, była komisarz UE, mówiła, że pojęcie promowane przez Emmanuela Macrona weszło do głównego nurtu europejskiej polityki. Konrad Szymański, były minister ds. UE, studził zapał do wielkich słów. Termin „autonomia strategiczna” obrósł tyloma znaczeniami, że „w zasadzie tylko przeszkadza” – oceniał. Jak mówił, Europa nadal korzysta z handlu światowego i nie zastąpi szybko sojuszników z NATO we własnej obronie.

Alexander Schallenberg, były kanclerz Austrii, zgadzał się, że niezależności nie da się ogłosić jednym politycznym gestem. „Zachowujemy się jak nastolatki” – mówił o Unii, raz nadmiernie pewnej siebie, raz pełnej zwątpienia. Jego zdaniem autonomia jest procesem: zaczęło się od obronności, potem przyszła troska o łańcuchy dostaw i energię, dziś zaś chodzi również o technologie.

Spór dotyczył także tego, od czego zacząć. Grégoire Roos, dyrektor programów Europy, Rosji i Eurazji w Chatham House, przekonywał, że potrzebna jest wyraźna polityczna misja i zgoda obywateli na koszty reform. Schallenberg polemizował: europejskie rozmowy o kolejnych wizjach są już zbyt przeintelektualizowane, a decyzje trzeba podejmować sektor po sektorze.

Vikas Swarup, indyjski pisarz i dyplomata, wniósł do sporu perspektywę spoza Europy. Indie od dekad budują samodzielność, nie rezygnując z partnerstw. Według niego Europa również potrzebuje zarówno własnych technologii, jak i współpracy poza swoimi granicami. Pytanie brzmi więc nie tylko, od kogo Europa chce się uniezależnić, lecz także co sama potrafi zaoferować światu.

Wprowadzenie wygłosiła prof. Danuta Hübner, była minister ds. europejskich, była komisarz UE ds. polityki regionalnej

W panelu uczestniczyli:

  • Prof. Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”, Uniwersytet Warszawski, LibMod
  • Jens Mørch, redaktor naczelny polennu.dk
  • Grégoire Roos, dyrektor programów Europy, Rosji i Eurazji, Chatham House
  • Alexander Schallenberg, były kanclerz Austrii
  • Vikas Swarup, indyjski pisarz i dyplomata
  • Konrad Szymański, były minister ds. Unii Europejskiej

Moderacja: prof. Lena Kolarska-Bobińska, była minister nauki i szkolnictwa wyższego

 

Podczas panelu EFNI 2026 podkreślono, że odbudowa Ukrainy to jedno z największych wyzwań gospodarczych i politycznych współczesnej Europy, ale także ogromna szansa na stworzenie nowoczesnej, odpornej i innowacyjnej gospodarki. Skala zniszczeń wymaga mobilizacji środków publicznych, międzynarodowych instytucji finansowych oraz prywatnego kapitału.

Dyrektor wykonawcza Związku Ukraińskich Przedsiębiorców SUP Kateryna Glazkova zaznaczyła na początku panelu, że koszt wojny, to nie tylko koszt zniszczonych budynków, magazynów żywności, ale również koszt utrzymania działania w tak trudnych warunkach. Firmy muszą się zdecentralizować, nie tylko, jeśli chodzi o podłączenie do energii, ale i również w kwestii logistyki – mówiła. Kateryna Glazkova podkreśliła również, że Ukraina to nie tylko rynek odbudowy, ale to rynek, który cały czas działa i cały czas inwestuje. Myślmy nie tylko o odbudowie, ale myślmy, jak można stworzyć duży wspólny rynek z technologiami i pracownikami – dodała.

Przewodniczący rady ds. współpracy z Ukrainą prof. Paweł Kowal zaznaczył, że Ukraina powinna jak najszybciej negocjować wejście do Unii, bez złudzeń, że dostanie jakieś specjalne warunki. „Chciałbym, żeby była większa świadomość wśród elit ukraińskich, że negocjacje o wejście do Unii to nie są negocjacje dwóch państw, tylko negocjacje o wejście do systemu prawnego, który już istnieje” – podkreślił. Polityk poruszył również kwestię potencjalnych przemian gospodarczych Ukrainy. „Jeżeli mówimy o przyszłości Ukrainy po wojnie, to właśnie inwestorzy z Zachodu, będą mieli kolosalne znaczenie dla zmiany modelu gospodarczego” – zaznaczył.

Wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej Dariusz Szymczycha podkreślał, że chciałby, aby na Ukrainie funkcjonował model gospodarki rynkowej. „Myślę, w tym modelu gospodarczym, który byłby pożądany dla Ukrainy, a także dla nas. To byłoby dobre, maksymalne wykorzystanie zasobów naturalnych” – zaznaczył i dodał, że niestety te znaczne zasoby zostały oddane „lekką ręką” w umowie Stanom Zjednoczonym. Chciałbym, żeby gospodarka ukraińska była zintegrowana z rynkami Unii Europejskiej – podkreślał.

Prezes PZU Ukraina Maciej Szyszko podkreślił, że PZU jest obecne na ukraińskim rynku od 2005 roku, także posiada doświadczenie instytucjonalne. Jeżeli chodzi o model gospodarczy, to my na to patrzymy w taki sposób, jak wdrażane są standardy europejskie ubezpieczycieli – zaznaczył. „Tempo jest niesamowite, to znaczy to, co europejskie rynki wdrażały przez 10 lat, zostało wdrożone przez 2” – podkreślił i dodał, że: „Nie wszystko zostało wdrożone, ale te etapy, które przechodzili ubezpieczyciele na rynkach zachodniej Europy, znacznie szybciej wszystko jest wdrażane”. Prezes PZU Ukraina wspominał również, że trzeba zacząć budować na Ukrainie rynek kapitałowy, bez czego nie zadziała cała struktura, nie zadziała reforma emerytalna, nie wejdą szerzej zachodni inwestorzy.

„W maju tego roku ogłosiliśmy zakup dużej firmy ubezpieczeniowej na Ukrainie mającej 50% w rynku ubezpieczeń życiowych, więc to jest duża rzecz” – zaznaczył podczas panelu Maciej Szyszko. „Rozmawiamy z rządem Ukrainy nad modelami współpracy, rozproszenia ryzyka, uczestnictwa funduszy związanych z odbudową” – podkreślał i dodał, że komercyjne ubezpieczenie ryzyk wojennych jest dostępne na Ukrainie.

Przy odbudowie Ukrainy kluczowe będzie nie tylko odbudowanie infrastruktury, lecz także zaprojektowanie jej na nowo – w oparciu o zielone technologie, cyfryzację i integrację z rynkiem europejskim.

W panelu udział wzięli:

  • Kateryna Glazkova, dyrektor wykonawcza, Związek Ukraińskich Przedsiębiorców SUP
  • Prof. Paweł Kowal, poseł, przewodniczący rady ds. współpracy z Ukrainą, Sejm RP
  • Dariusz Szymczycha, wiceprezes, Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza
  • Maciej Szyszko, prezes, PZU Ukraina

Moderacja: Andrzej Rudka, Konfederacja Lewiatan

 

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.