Coroczna rewizja europejskiego rynku i konieczne przedefiniowanie projektów europejskich. To dwie najważniejsze konkluzje płynące z dyskusji podczas panelu „Próby wzmacniania wspólnego rynku w dobie wyścigu o technologie i ich implikacje dla rynku pracy”. Goście biorący udział w dyskusji próbowali zmierzyć się i skonfrontować z konkluzjami dwóch instytucjonalnych raportów wysokiego szczebla – autorstwa Enrico Letty i Mario Draghiego.

To one wywołały na całym kontynencie szeroką dyskusję na temat przyszłości gospodarczej unijnej dwudziestki siódemki. Ujęte w alarmistycznym tonie analizy sprowadzały się do stwierdzenia „Europejczycy będą biednieć, jeśli UE nie dokona zmiany kursu”. Co zatem zrobić, by odwrócić ten trend?

Sporo mówi się o deregulacji rynku, ale w tej kwestii uczestnicy dyskusji nie doszli do porozumienia.

Według Ignacego Święcickiego, kierownika zespołu gospodarki cyfrowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym, paradoksalnie potrzebujemy regulacji sfery cyfrowej europejskiego rynku.

„Chodzi o otwarcie rynku na nowe podmioty, które będą kształtować rzeczywistość cyfrową. Mario Draghi mówił o deregulacji, ale też o braku wspólnego rynku. To ciekawe w kontekście naszej dyskusji, gdzie zauważamy potrzebę opierania się na wspólnym europejskim rynku” – zastanawiał się Święcicki.

Potrzebę oparcia się na takim właśnie fundamencie zgłaszała Małgorzata Bonikowska, prezes, Centrum Stosunków Międzynarodowych.

„Weźmy pod uwagę cła Trumpa. Gdy współpraca z USA doświadcza trudności, nasze bezpieczeństwo zaczyna trząść się w posadach. Amerykanie próbują uderzyć w różne kraje różnymi cłami. My mamy jednak wspólną politykę celną, ale niewykluczone, że Amerykanie będą chcieli nas skłócić. Naszą siłą jest jednak jeden wspólny rynek. Jesteśmy drugą największą gospodarką na świecie. Powinniśmy trzymać się idei jednego, wspólnego rynku” – mówiła Małgorzata Bonikowska, która zaznaczała również potrzebę przedefiniowania europejskich projektów.

„Każde pokolenie powinno po raz kolejny przedefiniować projekty europejskie. Unia ma dziś ponad 70 lat i przez ten czas wiele się zmieniło. W swoich badaniach uzupełniam raport Draghiego. Proponujemy perspektywę krajów Europy Środkowej, której nie widać w tym znanym już w całej Europie raporcie” – dodała Bonikowska. Zaznaczyła również, że nie powinniśmy kreować Europy oczami największych graczy, gdyż Unia składa się z 27 państw. Każde z tych państw ma przecież też swój własny rynek.

O konkurencyjności Unii Europejskiej wobec rozwoju sztucznej inteligencji i internetu mówił prof. Tymoteusz Doligalski, kierownik Zakładu e-Biznesu w SGH, reprezentujący AI Lab Międzykolegialne Centrum Sztucznej Inteligencji i Platform Cyfrowych, Który badał konkurencyjność UE wobec rozwoju AI oraz internetu.

„Rewolucja internetowa zaczęła się pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Najważniejszym jej tworem był nowy świat, nowa konstelacja przestrzeni, w której firmy mogły komunikować się i współpracować. Pojawiły się nowe formy operacji, jak platformy handlowe. W tamtym czasie głównymi graczami byli młodzi ludzie, którzy często przerywali studia i zakładali firmy. Ostatecznie niektóre z tych firm stały się dzisiejszymi gigantami przemysłu technologicznego. Teraz warto zwrócić uwagę na kontekst rewolucji AI. Ta sztuczna inteligencja narodziła się niedawno i ta rewolucja jest nieco inna. Nie ma nowej przestrzeni i nowego ekosystemu. Dziś gracze na rynku są inni. To wielkie firmy, big-techy ze złożoną wiedzą i ogromnymi kompetencjami. Mamy też inny kontekst geopolityczny, bo Chiny konkurują z USA. Jesteśmy też na krawędzi wybuchu kolejnej wojny. Musimy zastanowić się, jak w tych warunkach pracować nad konkurencyjnością Unii Europejskiej.

Zdaniem James’a Waterworth’a, dyrektora of EU Public Policy w firmie Amazon, wspólny rynek i usunięcie barier powinny być priorytetem.

„Jako przykład mogę podać ogród – akurat w związku z wiosenną edycją EFNI. Na wiosnę trzeba ogród wypielić z chwastów, bo inaczej latem wszystko zarośnie. Dlatego uważam, że co sezon powinniśmy dokonywać rewizji naszego wspólnego rynku. To oznacza niełatwe decyzje polityczne i pójście na pewne kompromisy” – mówił przedstawiciel Amazona.

Jego zdaniem inwestycje w technologie powinny stanowić znaczący element, jeśli chodzi o budowanie konkurencyjności. James Waterworth podzielił się też doświadczeniem firmy Amazon, gdzie dużą rolę odgrywają systemy robotyczne, które pozwalają zwiększyć wydajność. Jego zdaniem na rewolucję technologiczną należy patrzeć holistycznie.

Według przedstawiciela Amazona należy też zwrócić uwagę na technologie użyteczne społecznie, by na przykład za pomocą asystentów głosowych integrować ludzi z niepełnosprawnościami.

W dyskusji udział wzięli:

  • Małgorzata Bonikowska, prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych
  • Prof. Tymoteusz Doligalski, AI Lab Międzykolegialne Centrum Sztucznej Inteligencji i Platform Cyfrowych, kierownik Zakładu e-Biznesu, SGH
  • Ignacy Święcicki, kierownik zespołu gospodarki cyfrowej, Polski Instytut Ekonomiczny
  • James Waterworth, Director of EU Public Policy, Amazon

Moderacja: Aleksandra Musielak, Konfederacja Lewiatan

Nie tylko benefity, ale także zmiana stylu zarządzania, komunikacji i kultury organizacyjnej są konieczne by tworzyć środowisko pracy wspierające zdrowie psychiczne. O tym dyskutowali paneliści biorący udział w debacie: „Zdrowie psychiczne w pracy – wspólny wysiłek pracodawcy i pracownika. Jak budować odporność w świecie niepewności?”. Przyczynkiem do rozważań w debacie było stwierdzenie, iż kondycja psychiczna pracowników staje się jednym z kluczowych wyzwań współczesnych organizacji.

W 2024 liczba dni absencji chorobowej w powodu problemów psychicznych, czy depresyjnych przekroczyła w Polsce 30,3 mln. To wzrost o 16 procent w stosunku do roku poprzedniego.

Sylwia Rozbicka, kierownik ds. psychologii i psychiatrii, MindHealth Centrum Zdrowia Psychicznego, Centrum Medyczne Damiana powiedziała: „Rolą menadżerów jest identyfikowanie problemów, a nie tylko reagowanie, gdy już coś już się wydarzy. To profilaktyka, niezbędna w przypadku ochrony zdrowia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Pracodawca może oferować pracownikom szkolenia, np. radzenia sobie ze stresem”.

Ewa Woydyłło-Osiatyńska, autorka, publicystka, terapeutka uzależnień zwróciła uwagę, że zdrowie psychiczne jest takim czynnikiem, od którego zależą wyniki pracownika. Im człowiek lepiej się czuje, tym lepiej pracuje. Specjalistka dodała, że takie wnioski wyciągnięto już 80 lat temu, ale w Polsce nie ma systemowego rozwiązania w tym zakresie. „Szef, który jest specjalistą z zupełnie innej branży, ma rozpoznawać zaburzenia i dyskomfort psychiczny swojego pracownika”, ironizowała terapeutka.

Posłanka na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej Alicja Łepkowska-Gołaś, odpowiadając na pytanie o prace legislacyjne w zakresie zdrowia psychicznego pracownika, odpowiedziała, że trudno legislacyjnie cokolwiek zapewnić. Przekonywała, że należy zacząć od edukacji i przypomniała, że przedmiot edukacja zdrowotna, który od września 2025 roku zacznie obowiązywać  w szkołach, będzie podejmował również kwestie zdrowia psychicznego oraz tego gdzie zwrócić się po pomoc i jak reagować.

Dawid Panek z Katedry Chemii Farmaceutycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum przedstawił w jaki sposób pracownik może wzmacniać swoją odporność psychiczną. Po pierwsze – zażywając adaptogeny, czyli preparaty zawierające np. żeń – szeń lub ashwagandę, po drugie – stosując nutraceutyki – substancje z pogranicza żywności, suplementów diety i farmacji – z kwasami omega 3, z magnezem, z witaminami B, z mikroelementami, takimi jak mangan, cynk. Trzecia grupa preparatów, o których warto pomyśleć, chcąc zwiększyć odporność na stres, to suplementy związane z przewodem pokarmowym, czyli probiotyki.  Dawid Panek zaznaczył, że to wszystko nigdy nie zastąpi poważnej pomocy psychologicznej i psychiatrycznej, jeśli tego wymaga sytuacja.

 

W panelu wzięli udział:

– Jacek Charmast, prezes Stowarzyszenia Jump 93, koordynator programu Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych

– Alicja Łepkowska-Gołaś, poseł, Sejm Rzeczpospolitej Polskiej

– Dawid Panek, Katedra Chemii Farmaceutycznej, Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum

–  Ewa Woydyłło-Osiatyńska, autorka, publicystka, terapeutka uzależnień Ewa Woydyłło – Osiatyńska, autorka, publicystka, terapeutka uzależnień

– Sylwia Rozbicka, kierownik ds. psychologii i psychiatrii, MindHealth Centrum Zdrowia Psychicznego, Centrum Medyczne Damiana

Moderacja: Anna Dela, prezes, Instytut Człowieka Świadomego

 

 

 

Do 2030 roku nawet 40 proc. umiejętności posiadanych przez europejskich pracowników będzie nieprzydatnych. To jedna z najważniejszych konkluzji ministerialnego panelu podczas EFNI Wiosna pt. „Wyzwania dla pracy w Europie”.

Jak przyszłość europejskiego zatrudnienia wyobrażają sobie decydenci, a w tym przypadku decydentki, odpowiadające za prawa pracy i polityki społecznych w swoich krajach? Czy trudno będzie wypracować wspólne odpowiedzi na takie wyzwania rynku pracy jak automatyzacja, starzenie się społeczeństwa, zmieniające się modele zatrudnienia i rosnąca mobilność pracowników? Na te tematy i wiele innych kwestii wypowiedziały się ministry rządów Polski, Hiszpanii i Litwy.

O przyszłości zatrudnienia mówiła ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która podzieliła się najświeższymi informacjami pozyskanymi ze spotkania dotyczącego podobnego tematu podczas polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.

Jak zaznaczyła, 40 proc. umiejętności posiadanych przez pracowników będzie nieprzydatna i to już za 5 lat. „W zamian będzie ogromne zapotrzebowanie na nowe zawody, związane na przykład z cyberbezpieczeństwem. To jest zarówno szansa, jak i zagrożenie. To coś, do czego już dziś musimy być przygotowani” – mówiła przedstawicielka polskiego rządu.

Drugim wyzwaniem według Agnieszki Dziemianowicz-Bąk jest demografia. Jak zaznaczyła ministra, w ciągu dziesięciu lat przybyło w Polsce 2 miliony seniorek i seniorów. “Próbujemy zmieniać rynek pracy tak, żeby dostosować go do osób starszych, by to one jak najdłużej pozostawały na rynku. Nie mamy jednak planów, dotyczących podnoszenia wieku emerytalnego w Polsce” – zaznaczyła ministra, która opisała, jak rynek pracy powinien dostosowywać się do aktywnych zawodowo seniorów.

„Osoby starsze szybciej się męczą, w związku z tym czas pracy będzie musiał być do takich osób dostosowany. Seniorzy na rynku pracy są wartościowi ze względu na posiadane doświadczenie” – dodała.

O realiach zmieniającego się rynku pracy w Hiszpanii mówiła Yolanda Díaz Pérez, wicepremier, ministra pracy i gospodarki społecznej. „W ciągu ostatnich 5 lat Hiszpania stała się przykładem tego, jak powinna wyglądać transformacja rynku pracy. Transformacja ta dokonuje się dzięki większemu poziomowi ochrony i regulacji. Jesteśmy rosnącą gospodarką; wdrożyliśmy reformę, która jest przeciwna nowym, liberalnym w tym zakresie przekonaniom” – podkreśliła.

Wicepremier zaznaczała, że teraźniejszość i przyszłość zależy od prowadzonych dziś polityk w kwestii pracy. Jej zdaniem Europa została zbudowana na dwóch wektorach. Z jednej strony na pokoju, z drugiej na sprawiedliwości społecznej. „To ścieżka bezprecedensowego sukcesu” – dodała.

Według hiszpańskiej ministry musimy kierować się sprawiedliwością społeczną. Europa powinna skoncentrować się na tworzeniu lepszych firm i na przyzwoitych warunkach zatrudnienia, by konkurować z Chinami i Ameryką. To model przeciwny temu, który obserwujemy w Dolinie Krzemowej.

„Musimy doprowadzić od dekarbonizacji europejskiej gospodarki. Musimy zaproponować nowe strategie przemysłowe dla Europy. Musimy odnowić nasz przemysł. Pracownicy muszą mieć dostęp do europejskich zasobów. Żeby to wszystko było możliwe, tworząc nowe miejsca pracy, musimy generować dodaną wartość wysokojakościowego zatrudnienia – mówiła hiszpańska ministra. Jak zaznaczyła, europejskie państwa nie mogą w tym aspekcie ze sobą konkurować.

O swojej wizji, dotyczącej przyszłości europejskiego rynku pracy, mówiła Inga Ruginienė, ministra zabezpieczenia społecznego i pracy Litwy. „Przyszłość rynku pracy widzimy: zieloną, cyfrową i adaptowalną. To są najważniejsze rzeczy. Chciałabym zwrócić też uwagę na produktywność i wydajność. To część wspólna dla pracowników i pracodawców. Chodzi o sytuację win-win. Na Litwie produktywność jest dość niska. Chcielibyśmy ten parametr podnieść. Musimy zatem popracować nad podniesieniem wynagrodzeń dla pracowników i podniesieniem zysków dla pracodawców. W Unii Europejskiej musimy zastanowić się, jak oba te parametry podnieść. Naszym zdaniem nie wydarzy się to szybko. Jeśli jednak chcemy zwiększyć wydajność, to musimy inwestować w nowe technologie. To już wkracza w naszą rzeczywistość i nie powinniśmy się temu przeciwstawiać, ale przemyśleć, jak się do tego wszystkiego przystosować” – zaznaczyła.

Ministra litewskiego rządu zwróciła też uwagę na konieczność inwestowania w kompetencje pracowników, która podniesie zarówno produktywność, jak i pozwoli im dostosować się do cyfryzującego się rynku pracy.

Ruginienė dodała, że główną rolę muszą odegrać tu pracodawcy, a nie władza ustawodawcza. Pracodawcy powinni informować władze i administrację, jak rządzący mogą pomóc w zapewnianiu pracodawcom warunków do funkcjonowania w tej rzeczywistości.

W panelu uczestniczyły przedstawicielki rządów trzech europejskich krajów:

  • Agnieszka Dziemianowicz–Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, przewodnicząca, Rada Dialogu Społecznego
  • Yolanda Díaz Pérez, wicepremier, ministra pracy i gospodarki społecznej, Hiszpania
  • Inga Ruginienė, ministra zabezpieczenia społecznego i pracy, Litwa

Moderacja: Maciej Witucki, prezydent, Konfederacja Lewiatan

Sztucznej inteligencji nie możemy się bać, nawet jeśli z jej powodu znikną niektóre zawody. Jest zbawienna dla rynku pracy i dzięki niej lepiej będą wykorzystywane w przyszłości kompetencje pracowników – przekonywał prof. Piotr Wachowiak, rektor SGH, w czasie panelu „Praca w czasach AI – czy to nie dzieje się jeszcze szybciej niż myśleliśmy? na EFNI Wiosna.

– Według najnowszych badań jedna czwarta zawodów na świecie jest narażona na różnego rodzaju interakcje z AI, w Polsce nawet jedna trzecia. Sztuczną inteligencję znacznie rzadziej wykorzystują osoby starsze. Zaobserwowano też wpływ miejsca pracy na podejście do AI. W firmach gdzie została ona wprowadzona, pracownicy często jej używają. Tam gdzie jej jeszcze nie ma panuje atmosfera niepewności, poczucie zagrożenia. W Polsce wśród pracowników dominują obawy o wpływ AI na ich pracę – powiedział Paweł Gmyrek, Dział Badań, Międzynarodowa Organizacja Pracy.

Tomasz Michalski, zarządzający centrum logistycznym Amazon na Dolnym Śląsku stwierdził, że sztuczna inteligencja jest wykorzystywana we wszystkich centrach logistycznych. – W ręce AI oddaliśmy planowanie dostaw towarów. Dzięki temu klienci szybko otrzymują zamówione produkty. O 30 proc. zwiększyliśmy liczbę dostaw towarów do klientów w ciągu 24 godzin. Technologie robotyczne pozwoliły też na zmniejszenie liczby defektów w centrach logistycznych o 70 proc. Spadła także o 25 proc. liczba wypadków przy pracy. Utworzyliśmy również 700 nowych miejsc pracy do obsługi różnych inteligentnych urządzeń – dodał.

– Rewolucja AI dotknie bardzo wiele zawodów, ale niekoniecznie zaraz przyczyni się do ich likwidacji. Wcale nie muszą być zagrożone miejsca pracy programistów, prawników czy pracowników korekty. Obawiać się mogą o pracę programiści, którzy się szybko przekwalifikowali, ukończyli różnego rodzaju kursy doszkalające. Na pewno o pracę mogą być spokojni dobrzy programiści. Nie sądzę również, żeby AI wyparła z rynku prawników – uspokajała Inez Okulska, redaktor naczelna, hAI Magazine, badaczka AI, Politechnika Wrocławska.

Na znaczenie edukacji w oswajaniu się ze sztuczną inteligencją zwracała uwagę Pamela Krzypkowska, dyrektor, Departament Badań i Innowacji, Ministerstwo Cyfryzacji. – Rozpoczęliśmy szkolenia z zakresu AI dla urzędników. W trakcie zajęć najczęściej zadają oni pytanie, co to jest w ogóle AI. Dlatego musimy tłumaczyć pracownikom do czego służy AI, jak ją wykorzystywać. Urzędnicy są bardzo otwarci na wiedzę. Ważna jest kompetentna komunikacja i edukacja – dodała.

Rektor SGH Piotr Wachowiak zaznaczył, że AI jest typowym narzędziem, które trzeba umieć wykorzystywać. AI musi być połączona z etyką, wartościami, normami. Ważne jest też doświadczenie i umiejętność jej wykorzystywania w praktyce – podsumował.

Panel moderował Adrian Zwoliński, Konfederacja Lewiatan

Aby utrzymać konkurencyjność gospodarki, niezbędne jest dostosowanie polityki zatrudnienia oraz wdrażanie nowych rozwiązań, które pozwolą uwolnić potencjał starszych pracowników i niedoreprezentowanych grup społecznych. To główny temat podjęty w trakcie debaty o kryzysie demograficznym w Europie i jego skutkach na rynku pracy.

Prof. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE przywołała dane, które pokazują, że w ciągu 20 lat połowa obywateli Polski będzie starsza niż 50 lat. Dzisiaj średni wiek Polaka to 42 lata. Depopulacja i alarmujący wskaźnik poziomu dzietności w Polsce wymagają szybkich i intensywnych działań – zgodzili się jednogłośnie wszyscy prelegenci.

Prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prorektorka ds. nauki, dyrektorka Instytutu Statystyki i Demografii, przewodnicząca Rządowej Rady Ludnościowej ze Szkoły Głównej Handlowej zwróciła uwagę, że mieliśmy czas, by przygotować się na to, co się dzieje.  „Jeśli założymy, że kryzys jest zjawiskiem przewidywalnym, to tu nie było niczego, czego nie można było przewidzieć. Zmiana demograficzna nie przeminie, ona będzie stale nam towarzyszyć. Liczba urodzeń będzie się zmniejszać, Polaków będzie ubywać. Najważniejsze pytanie jest takie, w jaki sposób przygotowujemy się do tej zmiany” – zaznaczyła.

Maciej Albinowski, ekonomista z Instytutu Badań Strukturalnych, zauważył, że wyzwaniem w dzisiejszych czasach jest zmiana struktury wiekowej, a nie tylko kurcząca się liczba pracowników.  Pracodawcom będzie coraz trudniej zatrudniać młodszych pracowników, a w Polsce jest duży potencjał, by wykorzystywać starszych pracowników. Tylko 25 proc. kobiet w wieku 60 – 64 lat w Polsce pracuje zawodowo. W krajach Bałtyckich to nawet 65 proc.

Anna Wicha z Forum HR dodała, że jeśli Polska nie wprowadzi zmian, nie będzie w stanie utrzymać swojej gospodarki tymi zasobami ludzi, które posiada. „Musimy się nauczyć sensownie wykorzystywać ten potencjał, który mamy. Muszą to przygotować wszyscy, począwszy od rządzących, ale biznes też nie jest bez winy – na 10 wysłanych CV przez osoby 50+, 9 w ogóle nie dostało odpowiedzi. Dużo mamy do odrobienia, jeśli chodzi o komunikację, co te osoby w dojrzałym wieku mogą zaoferować na rynku pracy, czego im brakuje, by uzupełnić kompetencje” – dodała.

Prof. Ewa Flaszyńska, dyrektorka, Departament Rynku Pracy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zgodziła się z przedmówcami. „Słabo wykorzystujemy zasoby pracy 50+. Osoby dojrzałe często nie wiedzą, jakie są możliwości, z czego mogą skorzystać, jeśli już są pracownikami. Nie wiedzą, jak oddalą się z rynku pracy, są bezrobotne, z czego mogą korzystać. Gdzieś szwankuje komunikacja. Za mało mówimy, jakie są możliwości zawodowe dla tej grupy wiekowej” – dodała urzędniczka MRPiPS.

W panelu wzięli udział:

– Maciej Albinowski, ekonomista, Instytut Badań Strukturalnych

– Prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prorektorka ds. nauki, dyrektorka Instytutu Statystyki i Demografii, przewodnicząca Rządowej Rady Ludnościowej, SGH

– Prof. Ewa Flaszyńska, dyrektorka, Departament Rynku Pracy, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

– Agnieszka Krawczyk-Dąbrowska, psychogerontolożka, członkini Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego

– Prof. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE

– Anna Wicha, Forum HR

Moderacja: Ewa Ulicz, dyrektorka marketingu, IGT Polska, koordynatorka Rady ds. Różnorodności, Konfederacja Lewiatan

Mądra polityka i przywództwo, inwestycje w szkolenia pracowników, odpowiednie finansowanie oraz ułatwienia natury prawnej są konieczne, by przyspieszyć transformację technologiczną w Polsce. Rozmawiali o tym paneliści w debacie zatytułowanej: „Trendy na rynku pracy – zmiany w otoczeniu biznesowym i nowoczesny rynek pracy warunkiem przyspieszenia transformacji technologicznej”.

Do 2050 roku prawie 30 proc. populacji przekroczy 65 rok życia, jednocześnie tempo zmian technologicznych na rynku pracy przyspiesza, co rodzi ryzyko wykluczenia, np. dla pracowników 50+. Rozwiązaniem jest stworzenie systemu uczenia się przez całe życie. Część zawodów zniknie, dlatego tak ważne jest elastyczne podejście do wykonywanej pracy.

Li Andersson, przewodnicząca Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych w Parlamencie Europejskim powiedziała, że Unia Europejska w tym zakresie nie jest nawet blisko osiągnięcia wyznaczonych celów. Unia chce, by do 2030 roku 60 proc. pracowników uczestniczyło w szkoleniach. Teraz to 34 proc., a wśród osób powyżej 55 r.ż. – zaledwie 11 proc. Dlatego tak ważne są – z jednej strony – zachęty dla pracowników, a z drugiej – systemowe zachęty i finansowanie dla firm, zwłaszcza w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw.

Marina Dubakina, prezeska i dyrektorka generalna ds. zrównoważonego rozwoju IKEA Retail,  powiedziała, że nowe umiejętności cyfrowe są nam potrzebne, ale muszą być wprowadzane rozsądnie i ze zrozumieniem. „To, co jest wyzwaniem, to czas, jaki firma i pracownicy poświęcają na to, by tę zmianę przejść. To nie narzędzia są problemem, a ich akceptacja. Bo pracownik może mieć zmieniane narzędzia bardzo często, ale to wpływa na jego wydajność, produktywność i pewność siebie” – powiedziała.

Bożena Leśniewska, wiceprezeska zarządu ds. rynku biznesowego w Orange Polska, zwróciła uwagę na rozbieżność między tempem rozwoju technologii a przyjmowaniem zmian przez firmy. „Wzrost technologii jest bardzo gwałtowny. W tym samym czasie organizacje rosną i rozwijają się logarytmicznie, tempo jest powolne. W ostatnich latach spowodowało to lukę, która stanowi problem. Potrzebujemy dużego połączenia kompetencji ze strony IT i biznesu” – dodała.

Bożena Soberka, Head of HR Poland and Baltics BAT, podkreśliła, że nie można przejść przez transformację technologiczną, zapominając o potrzebach pracowników. „W środku strategii tworzonej przez firmy, są ludzie. Nie stanowi to kosztu, ale jest inwestycją w rozwój organizacji. Dlatego tak ważne jest zdrowie fizyczne i mentalne pracowników” – powiedziała. Jak wyjaśniła, jej firma wprowadza między innymi prywatną opiekę zdrowotną, dopasowaną do potrzeb i wieku pracowników.

Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski na zakończenie debaty powiedział, że sztuczna inteligencja nie jest pierwszą rewolucją technologiczną w ostatnich stuleciach i wyraził przekonanie, że uda się ją wdrożyć w mądry sposób, bez strat dla pracowników. Pierwsze kroki to między innymi decyzja UE o budowie 13 fabryk AI (w tym jednej w Polsce – w Poznaniu).

W debacie wzięli udział:

– Li Andersson, europosłanka, The Left, przewodnicząca, Komisja Zatrudnienia i Spraw Socjalnych PE

– Marina Dubakina, prezeska i dyrektorka generalna ds. zrównoważonego rozwoju, IKEA Retail

– Ivailo Kalfin, dyrektor wykonawczy, Eurofound 4

– Bożena Leśniewska, wiceprezeska zarządu ds. rynku biznesowego, Orange Polska

– Bożena Soberka, Head of HR Poland and Baltics, BAT

– Dariusz Standerski, sekretarz stanu, Ministerstwo Cyfryzacji

Moderacja: Mariusz Zielonka, Konfederacja Lewiatan

To było prawdziwe starcie idei i pomysłów na to, jak pogodzić interesy pracodawcy i pracownika. Czy w ogóle te potrzeby da się pogodzić? Czy stosunek pomiędzy jednym a drugim podmiotem może być równorzędną umową społeczną? O tym dyskutowali goście panelu “Czy powinniśmy poszukiwać nowego modelu organizacji pracy?” podczas wiosennej edycji EFNI. Jedną z głównych osi dyskusji była regulacja rynku i stosunek do rodzaju oferowanych przez pracodawców umów, a także to, jak w tych aspektach będzie kształtowała się przyszłość rynku pracy.

“Kiedy popatrzymy na rozwój rynku pracy, jaki dokonał się przez ostatnich 20 lat, to można powiedzieć: jest dobrze, nie trzeba psuć. Rynek wypracował dużo form, które nie są uregulowane w tradycyjnych aktach prawnych jak Kodeks pracy. Obok tradycyjnego stosunku pracy, rynek wykształcił też samozatrudnienie czy umowy cywilnoprawne, które nie powinny być nazywane umowami śmieciowymi” – apelowała Liliana Strupp, przedstawicielka Polskiego Forum HR.

Według Strupp takie umowy spełniają ważną rolę w społeczeństwie. Jako przykład podała pracę freelancerów, pracę projektową, dorywczą czy sezonową. Kolejnym przykładem samoregulacji rynku ma być fakt, że legislator pracuje nad przepisami zobowiązującymi do podawania widełek wynagrodzenia podczas przedstawiania ofert pracy. Jak zaznaczyła Strupp dziś taki zwyczaj obowiązuje już na rynku IT. Dlatego jej zdaniem tego typu regulacje niekoniecznie są potrzebne.

Głos z perspektywy biznesu zabrał Paweł Bechciński, dyrektor ds. ludzi i kultury, IKEA Retail.

“W IKEA słyszymy to, że pracownik potrzebuje dziś stabilności, podstawowych form ochrony, godnego wynagrodzenia, ale też potrzebuje mieć poczujcie rozwoju i zdobywania kompetencji, które będą adekwatne do przyszłych wyzwań. Z drugiej strony musimy pogodzić to z potrzebami pracodawcy. Pracodawca ma potrzebę efektywności i osiągania celów biznesowych w warunkach ograniczonych zasobów.”

Inną perspektywę przedstawiła prof. Ewa Flaszyńska, dyrektorka w Departamencie Rynku Pracy, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, która opowiedziała publiczności o sektorze publicznym.

“Kiedyś, gdy przychodziliśmy do pracy, to w ministerstwie pracowało sią sztywno: od 8:15 do 16:15. Dziś mówimy o elastycznym czasie pracy. Możemy przychodzić między 7:00 a 9:30 i odpracować określoną liczbę godzin. Druga sprawa to przepisy prawne, które wprowadzamy. Widać w nich już inne spojrzenie na organizację pracy.”

O ewolucji modelu organizacji zatrudnienia mówił Jacek Kowalski, członek zarządu ds. human capital, Orange Polska.

“To co potrzebne i ważne na przyszłość, to elastyczność i zdolność rynku do adaptowania się do różnych wyzwań. W pandemii w Orange wprowadziliśmy pracę zdalną. Nie wyobrażaliśmy sobie do czego może się ona przydać. Gdyby miał powiedzieć, czy elastyczność kształtuje przyszłość, to stwierdziłbym, że zdecydowanie tak. Spójrzmy jeszcze na rynek bezrobotnych, który radykalnie się kurczy. Z mojej perspektywy, firmy zaawansowanej technologicznie, szukamy wysoko wykwalifikowanych pracowników. Dla mnie pół miliona bezrobotnych przepuszczonych przez filtr moich potrzeb – to jest mało. Z perspektywy pracodawcy bardzo musimy się starać, by utrzymać pracownika lub przyciągnąć pracowników z rynku.”

Kiedy do głosu doszedł Błażej Mądrzycki wiceprzewodniczący, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, zaczął od żartu:

„Z perspektywy gości obecnych na panelu, mój głos będzie zaledwie głosikiem” – stwierdził dowcipnie prelegent, który jednak przechodząc do rzeczy, zauważył, że jeżeli spojrzymy na problem w aspekcie stosunku pracy, co jest kategorią fundamentalną, to trzeba pamiętać, że ten stosunek jest efektem pewnego dorobku cywilizacyjnego.

“Na przestrzeni dziejów pewne grupy sygnalizowały swoje potrzeby. To wszystko buduje relacje na poziomie pracodawca – pracownik. Pracownik czuje się częścią organizacji, jeśli ona jest w stanie zapewnić mu stabilność i brak troski o >>złe jutro<<”.

“Jesteśmy świadkami gwałtownych zmian: pandemia, wojna, rewolucja AI. Musimy przemyśleć paradygmaty, którymi obecnie operujemy” – mówiła Kamila Sotomska, Public Policy Lead, Central & Eastern Europe, Uber, która wzięła w obronę umowy-zlecenia.

„To pozwoliło odpowiedzieć na wyzwania, przed którymi nasze społeczeństwo stanęło. Z aplikacji Uber na potrzeby zarobkowe korzysta 7 mln ludzi na całym świecie. To pozwala mieć wgląd na powody, które kierowały tymi ludźmi. Duża część z tych ludzi została wykluczona z tradycyjnego rynku pracy. Duża część tych osób nie chce wchodzić w zobowiązania, wynikające z pracy na etacie. Często też platforma Uber jest pierwszą pracą dla osób imigranckich. Dzięki temu poznają społeczeństwo, kraj i przechodzą do innej ścieżki kariery.” – mówiła Kamila Sotomska.

Z kolei Marcin Stanecki, Główny Inspektor Pracy, odwołał się do historii:

“W starożytnym Rzymie szlachetny Rzymianin nie pracował. Ten kto pracował, był traktowany jak niewolnik. W austriackich przepisach była umowa najmu świadczenia usług. W Polsce przed wojną do umów o świadczenie usług zaliczała się umowa o pracę. Dziś umowa o pracę jest nowym rodzajem umowy, gdy państwo postanowiło ingerować w ten stosunek. Wynikało to z istnienia patologicznych sytuacji. Ewolucja postępowa i dotyczyła m.in. czasu pracy. Moim zdaniem umowa o pracę nadal pozostaje najbardziej atrakcyjna dla osób, które chcą tę prace świadczyć.”

 

W panelu udział wzięli:

  • Paweł Bechciński, dyrektor ds. ludzi i kultury, IKEA Retail
  • Prof. Ewa Flaszyńska, dyrektorka, Departament Rynku Pracy, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
  • Jacek Kowalski, członek zarządu ds. human capital, Orange Polska
  • Błażej Mądrzycki, wiceprzewodniczący, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych
  • Marcin Stanecki, Główny Inspektor Pracy
  • Kamila Sotomska, Public Policy Lead, Central & Eastern Europe, Uber
  • Liliana Strupp, Polskie Forum HR

Moderacja: Robert Lisicki, Konfederacja Lewiatan

Kończy się era naiwnej globalizacji. Nastaje czas nowoczesnego gospodarczego nacjonalizmu, odbudowy narodowej gospodarki, repolonizacji, dbania o interesy polskich przedsiębiorców – powiedział premier Donald Tusk na otwarciu EFNI Wiosna 2025 „ Przyszłość pracy, praca przyszłości”.

Uczestników wiosennej edycji Europejskiego Forum Nowych Idei, które odbywa się w Warszawie, powitali Henryka Bochniarz, przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan, Maciej Witucki, prezydent Lewiatana i prof. Jerzy Buzek, przewodniczący Rady Programowej EFNI.

Henryka Bochniarz wyraziła zadowolenie z faktu, że deregulacja w ostatnich miesiącach trafiła na pierwsze strony gazet. – Cieszę się, że stała się modna. Bez deregulacji gospodarki nie przyspieszymy naszego rozwoju – dodała. Henryka Bochniarz przekazała na ręce premiera „Czarną Listę Barier”, czyli postulaty deregulacyjne dla przedsiębiorców przygotowane przez Konfederację Lewiatan.

Maciej Witucki zwrócił uwagę na prace, które trwają nad nowelizacją ustawy o Radzie Dialogu Społecznego. Są szanse, że uda się wprowadzić zmiany w projekcie ustawy, zaakceptowane przez pięć organizacji będących członkami RDS.

Premier Donald Tusk, gość specjalny EFNI Wiosna, w swoim wystąpieniu oświadczył, że jeśli chcemy osiągać sukcesy gospodarcze, to musimy wyraźnie powiedzieć, że Polska w tym coraz bardziej bezwzględnym konkursie egoistów na rynku światowym, na frontach wojen nie będzie naiwnym partnerem, a polskie firmy nie będą stały na straconej pozycji w konkurencji z międzynarodowymi molochami.

– Kończy się era naiwnej globalizacji. Czas na odbudowę narodowej gospodarki, repolonizację polskiej gospodarki, rynku, kapitału, dbanie o interesy naszych przedsiębiorców. Musimy zatroszczyć się w sposób bezwzględny, egoistyczny o interesy polskich firm. Dlaczego w zamówieniach publicznych firmy międzynarodowe, spoza UE wygrywają z nami, dlaczego tak trudno zdobyć polskiej firmie zlecenie w Danii, a dlaczego tak łatwo firmie z innego kraju w Polsce? Ten stan rzeczy musi się zmienić. Będziemy zgodnie z prawem wspierać nasze firmy. Spółki Skarbu Państwa mają systematycznie raportować w jaki sposób przy różnego rodzaju zamówieniach preferować polskie firmy – zapowiedział szef rządu.

Zdaniem premiera, to co się dzieje w światowej gospodarce, pokazuje, że kapitał ma narodowość, menedżer ma narodowość. Nadchodzi czas nowoczesnego gospodarczego nacjonalizmu. Tusk zapowiedział też, że w najbliższy czwartek przedstawi pierwszy pakiet rozwiązań deregulacyjnych.

Nawiązując do wystąpienia premiera, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, podsekretarz stanu, w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pion ds. Unii Europejskiej, wskazała, że wśród priorytetów polskiej prezydencji znajduje się promocja polskiej gospodarki i przedsiębiorców. – Nie ma bezpieczeństwa bez konkurencyjności. Naszym zadaniem jest sprzyjanie konkurencyjności i deregulacji, również na rynku europejskim – dodała.

Niezwykle interesujący przebieg miał pierwszy panel „Sens pracy w zmieniającym się świecie”. Tomasz Markiewka, filozof, publicysta podkreślił, że społeczeństwa zmieniają swój stosunek do pracy. – Moralne pojmowanie pracy oznacza, że nie wypada nie pracować. Podejście pragmatyczne oznacza z kolei, że jeśli jest praca to obowiązkowo trzeba ją wykonać – dodał.

– Praca może mieć różne oblicza, formy. Nie musi być harówką ponad siły. Powinna być przyjemna, satysfakcjonująca. Z doświadczenia wiem, że pomaga w trudnych sytuacjach, np. w depresji, przy rozstaniach. Żadne zastępcze przyjemności nie są tak skuteczne jak praca, która daje poczucie dumy – powiedziała Ewa Woydyłło-Osiatyńska, autorka, publicystka, terapeutka uzależnień.

Prof. Karolina Wigura, socjolożka, Instytut Socjologii UW, Kultura Liberalna, LibMod stwierdziła, że praca jest jedną ze znaczących czynności, które wykonujemy w życiu. Praca może uwzględniać solidarność, godność jednostki, może być okrutna, beznadziejna, ale może też być sensowna i nobilitująca, oparta na wartościach.

Dla Sebastiana Mikosza, prezesa zarządu Poczty Polskiej praca definiuje człowieka. „Cieszę się, że odchodzimy w pracy od relacji niewolniczej na rzecz partnerskiej. Dla mnie oprócz wymiaru ekonomicznego pracy ważny jest też ten moralny. Przykład, praca listonosza, który jest postrzegany jako osoba zaufania publicznego”.

Panel moderowała prof. Magdalena Środa, filozofka

Rozmowy o życiu, doświadczeniach, wspomnieniach, a także o podejściu do współczesności rozpoczęły pierwszy dzień wiosennej edycji EFNI 2025. Henryka Bochniarz – przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan – rozmawiała na ten temat z Władysławem Frasyniukiem – działaczem opozycji demokratycznej w PRL, politykiem i przedsiębiorcą.

Na pytanie Henryki Bochniarz o swoje ulubione zajęcie Władysław Frasyniuk odpowiedział: praca. Opozycjonista z czasów PRL anegdotycznie zauważył, że mężczyzna ma w sobie 2/3 pokładów lenistwa, a pozostała 1/3 to praca i to ona pomaga przetrwać. Gość spotkania dodał, że nie jest prawdą, iż ludzie chcieliby pracować za minimalną pensję i mieć życiowy balans. Bo każdy chce zapewnić swojemu dziecku lepsze życie, mieć przyjemności – a na komfort życia ma wpływ stan konta.

Władysław Frasyniuk powiedział, że za swoje życiowe osiągnięcie uważa „Solidarność” – spontaniczne, oddolne, jedno z niewielu naszych zwycięskich zrywów. Dodał, że waga działań „Solidarności” jest pomijana, a to jedyne wygrane powstanie. „To jest nasza mentalność – przegrane powstanie czcimy, a zwycięskiego – nie”, wyjaśniał w rozmowie z Henryką Bochniarz. Opozycjonista dodał, że jego pokolenie popełniło błąd – nie przekonało prezydentów, by zmienić datę współczesnego odzyskania niepodległości. Według gościa Rannych Ptaszków, powinna to być jedna z dwóch dat, albo 31 sierpnia, albo 4 czerwca. Istotą obrad Okrągłego Stołu był dialog, a to, jak zapewnił Frasyniuk, było niezwykle trudne, bo po drugiej stronie siedziały osoby, które przez lata groziły opozycjonistom. Frasyniuk dodał, że wraz z kolegami musieli zacisnąć zęby i zrozumieć, że ważna jest przyszłość, a nie rozliczenia. Przypomniał też o ogromnym lęku, jaki czuł, wchodząc na obrady Okrągłego Stołu. Dodał, że strach towarzyszył mu też w trakcie całej działalności opozycyjnej. „Ukrywanie się kojarzy mi się z nieprawdopodobnym stresem. W betonowych mieszkaniach wszystko było słychać. Człowiek zastanawiał się, kiedy uciekać”, mówił do zgromadzonych gości.

Jak żyjąca osobę, którą ceni najbardziej, Władysław Frasyniuk wskazał ukraińskiego boksera – Ołeksandra Usyka. To mistrz świata i mistrz olimpijski w wadze ciężkiej, który ma słabsze warunki fizyczne niż jego przeciwnicy – jest niższy i lżejszy od znakomitej większości bokserów wagi ciężkiej. Ale, jak opowiadał Frasyniuk, swój sukces zawdzięcza pracowitości i silnej psychice. „Jest symbolem człowieka, który wie, że nie ma prawa wygrać, ale wygrywa – dzięki sile psychicznej. Siła charakteru i psychiki – to jest najważniejsze w życiu” – dodał Frasyniuk.

Spotkanie zakończono mottem, którym kieruje się Władysław Frasyniuk: „Licz na siebie i się nie bój”.

Uczestnicy spotkania – Henryka Bochniarz i Władysław Frasyniuk – zapowiedzieli kontynuację rozmowy w trakcie jesiennej edycji EFNI 2025 w Sopocie.

Poczta Polska zmienia się. Od początku tego roku, stopniowo na kolejne grupy, rozszerzany jest urzędowy obowiązek korzystania z systemu e-Doręczeń w komunikacji z podmiotami publicznymi. Z bezpiecznej i zautomatyzowanej wysyłki maili korzystają już nie tylko urzędy, ale i przedstawiciele zawodów zaufania publicznego: adwokaci, radcy prawni oraz notariusze. 1 kwietnia system objął ok. 700 000 przedsiębiorców zarejestrowanych w KRS. Równolegle do e-Doręczeń funkcjonuje e-Polecony, który pomaga w komunikacji pomiędzy podmiotami niepublicznymi. Obydwie usługi pozwalają nie tylko na obniżenie kosztów prowadzenia korespondencji, ale także wyeliminowanie konieczność odbioru awizowanego listu z placówek.

E-Polecony to dopełnienie usługi publicznej e-Doręczeń. W e-Doręczeniach, które są powszechne i bezpłatne, jedna strona korespondencji to zawsze instytucja publiczna. E-Polecony przeznaczony jest do wymiany korespondencji pomiędzy: firmami, przedsiębiorcami, stowarzyszeniami, adwokatami oraz osobami fizycznymi.

Różne usługi, te same korzyści

Korzystanie z obydwu usług daje klientom wygodę wysyłki i odbioru z dowolnego miejsca, 24h na dobę  z jakiegokolwiek urządzenia z dostępem do internetu. Nadający oszczędza zarówno czas, jak i pieniądze, a przesyłki docierają do obiorcy w kilka sekund. Warto dodać, że posiadanie darmowego konta do wysyłki i odbioru zarówno e-Poleconego, jak i e-Doręczenia – ADE, nie oznacza, że jesteśmy narażeni na niechciane treści reklamowe i spam.

Bezsprzeczną zaletą tych usług jest ich bezpieczeństwo. Dzięki zastosowaniu zaawansowanych technologii i mechanizmów kryptograficznych gwarantują pełną ochronę integralności treści, jej poufności oraz pewność identyfikacji nadawcy i odbiorcy. Klientów masowych ucieszy możliwość automatycznego generowania i wysyłania dokumentów do wielu nadawców. Przesyłki są doręczane w czasie rzeczywistym wraz z formalnymi dowodami dostarczenia i odebrania. E-Polecony i e-Doręczenia to ekologia. Ich wysyłka eliminuje zarówno papier, na którym drukuje się list, ale też np. papierowe awizo.

Jak rozpocząć korzystanie z e-Poleconego

Aby móc korzystać z ww. usług konieczne jest posiadanie unikalnego adresu do doręczeń elektronicznych (ADE), który jest nadawany przez ministra właściwego ds. informatyzacji. Jest to porównywalne do uzyskania numeru PESEL lub NIP – jednoznacznie identyfikuje użytkownika w świecie cyfrowym.

Skrzynkę ADE można założyć w 5 prostych krokach:

  1. Wejdź na stronę http://edoreczenia.gov.pl,
  2. Zarejestruj się, wykorzystując aplikację mObywatel, profil zaufany lub e-dowód,
  3. Wypełnij formularz wniosku o nadanie Adresu do e-Doręczeń (ADE),
  4. Aktywuj skrzynkę, korzystając z linku przesłanego na Twój e-mail wskazany we wniosku,
  5. Wskaż swój adres e-mail do powiadomień, na który będą przychodzić m.in. powiadomienia o nadchodzących przesyłkach.

Wraz z rozwojem technologicznym i cyfryzacją usług publicznych, zarówno e-Polecony, jak i e-Doręczenia mają potencjał stać się standardami w komunikacji między osobami, firmami i instytucjami, ale też urzędami oferując niezawodne i bezpieczne rozwiązanie dostosowane do potrzeb XXI wieku.

Newsletter

Nie przegap najważniejszych informacji o EFNI

Program, prelegenci, wydarzenia towarzyszące – zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco.