Polityczne scenariusze dla Polski

Jedyną partią antysystemową w Polsce jest Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, która chce przenieść Polskę z Zachodu na Wschód – ostrzegał podczas jesiennej edycji EFNI w Sopocie prof. Antoni Dudek.

Politolog, historyk i publicysta prof. Antoni Dudek był pytany o to, czy na polskiej scenie politycznej jest miejsce na nowy twór, który mógłby pojawić się jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Profesor Dudek zaproponował, żeby nazwać go roboczo nową, Trzecią Drogą. Jak dowodził, nikt czegoś takiego nie próbuje uruchomić, a czasu jest coraz mniej. Ostatnie przymiarki do nowego, politycznego bytu, czyli Klubów Radykalnego Centrum prof. Marcina Matczaka, spaliły na panewce we wrześniu.

Oznacza to, że – według profesora Dudka – w centrum polskiej sceny politycznej pozostanie Polskie Stronnictwo Ludowe. Pytanie, czy zgodnie z obecnymi deklaracjami będzie startować samodzielnie, czy jednak skorzysta z oferty przede wszystkim Donalda Tuska i zrobi z nim wspólną listę – ocenił publicysta, dodając, że według niego nowej, Trzeciej Drogi nie będzie, co może przesądzić o wyniku najbliższych wyborów.

Polska bowiem, według wykładowcy Szkoły Głównej Handlowej, pozostaje krajem podzielonym pomiędzy dwa bloki polityczne, którym przewodzą prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński i lider Koalicji Obywatelskiej, premier Donald Tusk. Powstanie nowego tworu utrudnia fakt, że w każdym z bloków, co jakiś czas odzywają się głosy nawołujące do zjednoczenia w celu pokonania politycznego przeciwnika. Jak mówi profesor Dudek, przykładem tego typu wypowiedzi mogą być sugestie Krzysztofa Bosaka z kampanii wyborczej, kiedy zwracał się do wyborców ze słowami: „wszyscy, byle nie Trzaskowski”. Dzisiaj to mamy na poziomie stosunku do Korony Brauna po prawej stronie. Jedni mówią: nie, nie, z Braunem nie można, ale drudzy mówią: ale zaraz, zaraz, przecież to nie Braun jest prawdziwym wrogiem, Donald Tusk jest prawdziwym wrogiem i musimy się zjednoczyć, żeby tego strasznego Tuska pokonać! I to jest to, co na prawicy powoduje największą skłonność do kooperacji – skwitował profesor Dudek.

Na co dzień jednak, jak mówił ekspert, na prawicy trwa zacięta rywalizacja. Podobnie jest po drugiej stronie sporu politycznego, który konsoliduje lęk przed powrotem do władzy prawicy w wersji „turbodoładowanej”, czyli z Braunem, Mentzenem i Bosakiem, co powoduje, że w polskiej polityce utrzymują się dwa duże obozy. Jak patrzymy na przyszły skład Sejmu interesuje nas, która z tych stron będzie miała choćby o jeden czy kilka mandatów więcej, bo ona zbuduje rząd, przy czym jeden będzie miał dużo łatwiej, bo jego patronem będzie prezydent Nawrocki, a druga będzie miała dużo trudniej – powiedział profesor Dudek, wyjaśniając, że rezultat ubiegłorocznych wyborów prezydenckich nie przesądza o tym, kto rządzi Polską, ale ma wpływ na to, jak się rządzi krajem.

Zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”, Michał Szułdrzyński, dopytywał gościa EFNI o najważniejszą część tożsamości tych dwóch obozów. Profesor Dudek wskazał na wątek zagraniczny: jedni są zwolennikami opcji proeuropejskiej, drudzy antyeuropejskiej. W tym obozie antyeuropejskim mamy też opcję prorosyjską i antyrosyjską, bo jest pęknięty wewnętrznie, ale to jest zaledwie początek długiej listy. Kolejna sprawa to jest stosunek do Kościoła, do religii i wszystkich kwestii światopoglądowych z tym związanych: stosunek do prawa kobiet do aborcji, do kary śmierci i innych rzeczy – tłumaczył ekspert, zaznaczając, że w kwestiach gospodarczych sprawa jest bardziej skomplikowana. Zwolenników liberalizmu gospodarczego i zwolenników etatyzmu można bowiem znaleźć w obu stronnictwach.

Jednak założenie, że ma to rozstrzygający charakter, może być pułapką dla Koalicji Obywatelskiej. Według Antoniego Dudka, wielu jej polityków zakłada dziś, że wystarczy, by ich ugrupowanie miało dwustu kilkunastu posłów, a resztę dostarczy Sławomir Mentzen, uważany za bliskiego w kwestiach gospodarczych. Oni nie rozumieją, że jak przyjdzie, co do czego, to Mentzen może przyjdzie, ale posłowie Mentzena nie przyjdą za nim, tylko się zbuntują – mówił politolog, wskazując na to, że dla ludzi Konfederacji kwestie gospodarcze są wtórne wobec spraw światopoglądowych.

Gość EFNI zacytował w tym kontekście Stefana Kisielewskiego, który zwykł mawiać, że nie ma poglądów politycznych, lecz tylko gospodarcze. To jest coś, co w Polsce jest niezwykłą rzadkością. U nas przeważają ludzie, którzy mają poglądy polityczne, a poglądy gospodarcze są ich zakładnikiem – ocenił Antoni Dudek.

Prawdziwym gamechangerem w kwestii przyszłych wyborów politycznych Polaków może być stan finansów publicznych, bo, według eksperta, głosy ekonomistów brzmią w tej sprawie spójnie i złowrogo. Nagle się okaże, że po ćwierćwieczu coraz dłuższej kołdry nagle przyjdzie moment, kiedy trzeba będzie tę kołdrę skracać, a starsi z państwa wiedzą, co to oznacza: ostatnie skracanie kołdry mieliśmy na przełomie lat ’80 i ’90 minionego wieku, a później ta kołdra była już coraz dłuższa – ostrzegał profesor.

Przy okazji podzielił się swoim poglądem na temat tego, które partie uznaje w Polsce za prawdziwie antysystemowe. Jak wyjaśnił, nie jest to partia Razem, która mówi o tym, że trzeba zwiększyć rolę państwa i przycisnąć bogatych podatkami. Według profesora Dudka, to model skandynawski, który wciąż mieści się w kulturze politycznej Zachodu. Jedyną partią antysystemową naprawdę jest Korona Brauna, dlatego że ona nas chce przenieść z Zachodu na Wschód – ocenił.

Prof. Dudek wskazywał na to, co, jego zdaniem, może mieć decydujący wpływ na wynik przyszłych wyborów, a mianowicie aktualizacja liczby mandatów w okręgach wyborczych. Jak wyjaśnił, wcześniej taka aktualizacja miała miejsce przy okazji wyborów w 2011 roku. Przez 15 lat w Polsce trwały migracje ludności, co sprawiło, że na 41 okręgów wyborczych w 21 powinna zmienić się liczba mandatów. W wyludniających się okręgach, typu Świętokrzyskie, ten mandat trzeba zabrać, a trzeba dodać głównie w okręgach będących obwarzankami wokół głównych miast, na czele z obwarzankiem wokół Warszawy – wyliczał.

Rozmowę z prof. Antonim Dudkiem przeprowadził Michał Szułdrzyński, zastępca redaktora naczelnego, „Rzeczpospolita”.