Dobrze płatna, zgodna z pasją praca zdalna oraz stabilne dochody z kilku źródeł – tak pokolenie Z wyobraża sobie swoją sytuację zawodową w 2035 roku. Z obawą, czy to w ogóle realne.
Generacja określana potocznie jako zetki wchodzi w dorosłe życie w czasach bezprecedensowych przemian technologicznych, gospodarczych i społecznych. Według prof. Jacka Męciny, doradcy Zarządu Konfederacji Lewiatan, sukces gospodarczy Polski w kolejnych dekadach będzie zależał w dużej mierze od tego, czy przedsiębiorcy będą potrafili wykorzystać potencjał tego pokolenia, które dopiero stawia pierwsze kroki na rynku pracy.
Z badań przeprowadzonych przez pracownię SW RESEARCH wynika, że pokolenie Z, myśląc o swojej pracy w perspektywie 2035 roku, oczekuje wysokich zarobków i równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Jedna trzecia badanych zakłada, że za blisko dekadę ich praca będzie zdalna i cyfrowa, a prawie co czwarta osoba ankietowana myśli o łączeniu kilku źródeł dochodów. Przedstawiciele tej generacji są świadomi, że w ciągu niespełna 10 lat może ich czekać zmiana zawodu: liczy się z tym 46% badanych, natomiast 25% takiej konieczności nie zakłada.
Blisko co trzecia badana młoda osoba chciałaby żyć w stałym związku lub w małżeństwie bez dzieci, a w relacji, której owocem byłoby jedno dziecko, mniej niż jedna czwarta. Chęć posiadania dwójki dzieci deklaruje 22% respondentów, a trójki zaledwie 8%. Do posiadania dzieci pokolenie Z skłoniłaby stabilność finansowa i dochodowa (38% odpowiedzi) oraz dostęp do własnego mieszkania (26% wskazań). Z kolei stała, bezpieczna praca była ważna dla prawie jednej czwartej ankietowanych.
W tym kontekście nie dziwi fakt, że za najważniejsze dla przyszłości Polski przedstawiciele pokolenia Z uznają państwowe programy mieszkaniowe. Wskazało na nie 42% badanych, dla porównania: Centralny Port Komunikacyjny wybrało 16% badanych, tyle samo postawiło na rozwój AI, a 12% wskazało robotyzację i automatyzację przemysłu.
Pomiędzy oczekiwaniami zetek a pracodawcami występują pewne różnice. O tym, że w 2035 roku praca będzie przede wszystkim zdalna i cyfrowa, jest przekonanych 23% przedsiębiorców (przy 33% wskazań pokolenia Z). Piotr Zimolzak z SW RESEARCH zwraca uwagę na to, że o ile młodzi ludzie stawiają na pracę zdalną, z dowolnego miejsca o dowolnym czasie, o tyle właściciele firm częściej mówią pracy projektowej i kontraktowej jako pracy przyszłości.
Rozbieżności pojawiają się też w deklaracjach dotyczących tego, kto powinien finansować rozwój zawodowy i podnoszenie kwalifikacji pracowników w odpowiedzi na zmiany technologiczne. Zarówno przedsiębiorcy, jak i przedstawiciele generacji Z wskazują na dużą rolę państwa, 28% młodych osób wskazuje jednak również pracodawców. Gotowość finansowania przekwalifikowywania pracowników wskazuje jednak tylko 17% z nich.
Komentując wyniki badań, studentka Adrianna Lenarczyk zwróciła uwagę na to, że zarówno przedsiębiorcy, jak i przedstawiciele generacji Z, mają świadomość łączenia kilku źródeł dochodu. Uważam, że to wynika z potrzeby dywersyfikacji ryzyka zawodowego, ale też z potrzeby elastyczności, która będzie trendem w pracy zawodowej – przekonywała Lenarczyk.
W jej ocenie w kolejnych latach coraz mniejsze znaczenie w firmach będą miały „owocowe czwartki” i hamaki wiszące w biurach. Coraz większe znaczenie będzie miała praca zdalna, hybrydowa, często asynchroniczna. – My, jako młodzi, dobrze czujemy się z wyznaczaniem sobie godzin pracy, umiemy sobie ten czas organizować – dodała, zachęcając przedsiębiorców do większej odwagi w delegowaniu zadań dla młodych pracowników. Według Lenarczyk, praca zdalna będzie filarem utrzymania aktywności zawodowej nie tylko dla młodego pokolenia, ale również dla seniorów.
Współzałożycielka projektu społecznego i edukacyjnego GenbOOst i studentka UW, Wiktoria Nowak podkreśliła znaczenie faktu, że badani, młodzi ludzie na jednym z ostatnich miejsc wskazywali znaczenie rozwoju automatyzacji. Według niej może to świadczyć o obawach pokolenia Z, które widzi rosnące trudności z wejściem na rynek pracy, a także martwi się, czy zapewni swoim dzieciom godziwy standard życia.
Według Nowak założenie, że pokolenie Z to generacja balansu pomiędzy pracą a życiem prywatnym, jest błędne. Przez dostęp do technologii, przez to, że dostęp do Teamsa czy Meeta mamy już na telefonie, okazuje się, że coraz ciężej wychodzi nam się z pracy, a przez to młode osoby mają wrażenie, że pracują dużo i ciężko – przekonywała. Z tego zaś, jej zdaniem, mogą brać się wysokie oczekiwania finansowe.
Jak zachęcić młodych ludzi do decydowania się na dzieci? Przedstawiciel GenbOOst, student Mikołaj Florczak wskazuje na to, że transfery socjalne nie pomagają. Może pora przestać waloryzować 800+, pozwolić je zjeść inflacji, bo jednak te pieniądze można wydać sensowniej? – zastanawiał się z uczestnikami panelu.
Florczak jest również przekonany, że pora skończyć z narracją o tradycyjnym modelu rodziny. Moralizatorska narracja nie przekonuje, a wręcz zniechęca tych, którzy mają jakieś wątpliwości – ocenił. Zdaniem studenta, wspieranie dzietności warto oprzeć na trzech filarach: instytucjonalnym, gospodarczym i społecznym. Pomocna byłaby pewność powrotu do pracy przez młode matki oraz lepszy dostęp do mieszkań dla młodych rodzin.
Kończąc wypowiedź, dodał: my bardzo chcielibyśmy rozwiązać ten problem, że Polacy nie chcą mieć dzieci (…). A zapominamy o tym, że Polki i Polacy nie tyle, że nie chcą mieć dzieci, ale nie mają z kim mieć dzieci. W Polsce mierzymy się z największym w Unii Europejskiej rozstrzałem ideologicznym pomiędzy młodym Polkami, a młodymi Polakami. Pół żartem, pół serio wskazał, że rozwiązaniem mogłaby być państwowa aplikacja randkowa, wolna od rozwiązań i algorytmów stosowanych przez big techy.
Florczakowi wtórowała studentka analityki biznesowej i absolwentka socjologii, Magdalena Klimczyk, kładąc przy tym nacisk na kwestie ekonomiczne. Bardzo łatwo jest nie mieć pieniędzy na życie na studiach. Dużo osób z tego powodu rezygnuje ze studiów, to jest aż 1/3, która rezygnuje ze względu na wysokie koszty – wskazywała. Przypomniała, że według badań aż 78% licealistów boi się o swoją przyszłość i swoją sytuację na rynku pracy. „Jeśli nie mamy fundamentu i zapewnionego tego, jak się utrzymać i przetrwać, to nie będzie stawiać na rozwój” – dodała.
Przedstawiciel Campus Polska Przyszłości, Hubert Maciejewski, wskazywał, że młodzież chce dialogu społecznego i występował przeciwko stereotypowi, w którym gen Z nie chce angażować się w życie publiczne. „Nasze pokolenie chce mieć wpływ na prawo i na decyzje podejmowane przez rządzących” – deklarował.
Wskazywał przy tym na problemy z komunikacją z młodymi ludźmi i na konieczność zmiany podejścia pracodawców. „Wielu moich znajomych, w moim wieku, wysyła CV do 150 firm, po czym nie ma żadnej odpowiedzi, a tak naprawdę oni reprezentują sumienność, punktualność i inne wartości, które mogłyby się temu pracodawcy spodobać, ale to CV nadal jest bardzo ważne po stronie pracodawcy. To mogłoby być zmienione” – sugerował.
Dyskusję podsumowała podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Maria Mrówczyńska. Jak mówiła, sama dostrzega rosnący problem, jakim jest niedopasowanie rynku edukacyjnego do potrzeb młodych ludzi. „Bywają programy, które są przestarzałe, nawet 42% studentów I roku przerywa studiowanie – wyliczała, dodając, że najczęściej deklarowaną przyczyną było niespełnienie przez uczelnię oczekiwań studentów. Najczęstsza odpowiedź to: nie tego się spodziewałem. Czyli liczyli państwo na pewno na odkrywcze sposoby prowadzenia zajęć, nowe metody prowadzenia zajęć, a zderzyli się państwo z pewną skostniałą strukturą, która na uczelniach jest” – przyznała.
Według wiceszefowej resortu nauki, ważnym wyzwaniem stojącym przed uczelniami jest dostosowanie programu nie tylko do tego, czego oczekuje rynek pracy, który za dekadę będzie wyglądał inaczej, ale również dopasowanie sposobów przekazywania wiedzy do tego, żeby pokolenie Z było dobrze wykształcone i dobrze odpowiadało na zapotrzebowanie rynku pracy.
W debacie udział wzięli:
– Mikołaj Florczak, student, GenbOOst,
– Wiktoria Nowak, studentka, współzałożycielka projektu GenbOOst,
– Magdalena Klimczyk, studentka,
– Adrianna Lenarczyk, studentka,
– Hubert Maciejewski, Campus Polska Przyszłości.
Dyskusję prowadził prof. Jacek Męcina, Konfederacja Lewiatan.
Komentarz do debaty: wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, Maria Mrówczyńska.