Europejski przemysł pod presją. Jak obronić konkurencyjność i wzmocnić rodzimy biznes?

Ekspansja i agresywna polityka gospodarcza Chin jest widoczna na każdym kroku. W tej kadencji Komisji Europejskiej i europarlamentu Europa się budzi. Czy nie za późno?

Zarówno powyższą tezę, jak i pytanie postawił na Europejskim Forum Nowych Idei europoseł Koalicji Obywatelskiej, Dariusz Joński. Nie miał wątpliwości, że w przypadku wielu fabryk i branż odpowiedź jest twierdząca. „Chińczycy, przy ogromnej nadwyżce budżetowej, po dumpingowych cenach, zdecydowali się na ogromną ofensywę” – powiedział Joński, otwierając panel dyskusyjny.

Polityk zapewnił, że europosłowie namawiają Komisję Europejską do ściślejszej ochrony biznesu na Starym Kontynencie. W minionych latach nie było to jednak łatwe, czego przykładem może być branża automotive w Niemczech. Według europosła, nasi zachodni sąsiedzi długo nie byli zainteresowani wejściem w „nieprzyjemne rozmowy” z Chińczykami z uwagi na fabryki Volkswagena i Mercedesa ulokowane w Państwie Środka oraz sprzedaż flagowych modeli tych marek w Chinach, która kilkukrotnie przekraczała sprzedaż w Europie. „Dopiero teraz, jak Chińczycy przyszli i zaproponowali, że są w stanie wykupić fabryki Volkswagena to przyszło otrzeźwienie, że może jednak trzeba dokonać pewnych zmian i zejść na ziemię” – powiedział Dariusz Joński, dodając, że chodzi również o zejście na ziemię z cenami samochodów. „Chińskie samochody pokazały, że dla ludzi do końca ten brand wcale nie ma takiego znaczenia, zresztą to samo w Chinach” – zauważył polityk, który mówił o zimnym prysznicu dla branży automotive.

Joński zaznaczył, że Europa podejmuje środki zaradcze i wprowadza limity w zakresie importu chińskich hybryd. „W zeszłym roku to było 800 tys., w tej chwili limit jest ustalony na 350 tys. rocznie, by ochronić miejsca pracy” – powiedział Joński, wskazując na rezultat dwóch tygodni negocjacji pomiędzy Unią Europejską a Chinami w Pekinie.

„Chińska presja daje się we znaki także innym branżom. Tylko w zeszłym roku zamknęliśmy 5 fabryk z 35, tak że pewien dramat się rozpoczął, ale się nie poddajemy” – mówił prezes Związku Producentów AGD Applia, Wojciech Konecki, wyliczając: u nas jeden zakład to co najmniej 1000 osób zatrudnionych, tak że o nich musimy mówić i ich rodzinach.

Panelista EFNI zaznaczył, że branża AGD jest wciąż gotowa na wzrosty, jednak zagrożenie pochodzi nie tylko z Chin. Tuż za granicą mamy Turcję, u nas bardzo szybko rosnący Egipt – wskazywał. Podzielił się przy tym statystyką dotyczącą sprzedaży lodówek. Już tylko 15% sprzedaży europejskiej należy do europejskich firm. Jeżeli Electrolux jako jeden z ostatnich sprzeda się do Midei, to zostaniemy tylko z Boschem jako takim głównym graczem – powiedział. Według Wojciecha Koneckiego branża potrzebuje nie tyle ochrony, ile zrozumienia ze strony Unii Europejskiej oraz organizacji parasolowych.

Dyrektor wykonawczy Stowarzyszenia Producentów Cementu, Zbigniew Pilch, zażartował: „Z nami to jest trochę tak, jak z tym żartem z Jasiem, który nie mówił, bo sól zawsze była na stole” – zaczął swoją wypowiedź, opowiadając o powszechnym przekonaniu, że podstawowy wyrób budowlany, jakim jest cement rodzimej produkcji, był, jest i będzie dostępny w Europie. Cement produkowany jest na świecie w ilości ponad 4 mld ton rocznie. Beton jest drugą substancją na ziemi konsumowaną rocznie przez człowieka po wodzie. Chiny z tego robią ponad 56%.

Jak wskazywał Pilch, Chiny mają wolne moce wytwórcze na poziomie 700 mln ton, podczas gdy w Europie rocznie produkuje się i zużywa ok. 150 mln ton. „Ja się boję myśleć, co będzie jak Chińczycy wpadną na pomysł, że jeszcze do Europy mogą cement wysyłać” – ostrzegał. Pekin już dziś eksportuje cement do Indonezji i Filipin, skąd zaczynają wychodzić koncerny europejskie i amerykańskie.

„Podobnie jak w przypadku branży AGD, wyzwaniem dla producentów cementu jest również konkurencja z północnej Afryki, między innymi z Egiptu, Maroka i Algierii. Draghi w swoim raporcie powiedział, że musimy reindustrializować gospodarkę europejską i powinniśmy mieć ambicję, żeby średni udział przemysłu w niej to było 16-17%. My jesteśmy dalej” – zaznaczył Pilch, wskazując, że udział przemysłu w PKB Polski to ponad 24%. „Stoimy na wielu nogach, ale jak długo? Trudno powiedzieć” – podsumował.

Stary Kontent dociskają także Amerykanie, nie zawsze bezpośrednio. Dyrektor biura Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, Michał Strzelecki, przytoczył przykład tzw. pierwszej wojny celnej za prezydentury Donalda Trumpa i ceł na meble. „Bardzo szybko urósł Wietnam i Malezja, bo Chińczycy sprawnie potrafili obejść cła na swoje produkty” – wskazał.

CEO Robert Bosch Sp. z o.o., Rafał Rudziński, nawiązał do słów europosła, Dariusza Jońskiego, o powolnym budzeniu się Komisji Europejskiej. Jak jesteśmy takim dużym niedźwiedziem, to jesteśmy gdzieś w lutym – ocenił. Jako największy problem wskazał to, że regulacje tworzone np. dla branży automotive były tworzone półtorej dekady temu. W kompletnie innym czasie, kiedy walka z klimatem była jednym problemem Europy, jaki był. Nie było wojen, nie było pandemii, nie było Chin, nie było Indii, Amerykanie fantastycznie nas bronili – wyliczał Rudziński, zaznaczając, że przez piętnaście lat świat diametralnie się zmienił.

Sięgnął też po liczby: w Polsce produkuje się setki tysięcy samochodów osobowych, ciężarowych i dostawczych, ale także 2,5 mln silników. Do tego skrzynie biegów, do tego układy hamulcowe, akurat też nasze. Jeżeli natychmiast czegoś nie będziemy robić, to netto w Europie jest zagrożonych między 350 – 500 tys. miejsc pracy – ostrzegł, wskazując, że wizja setek tysięcy bezrobotnych będzie miała wpływ na wybory i zagrozi stabilności rządów w poszczególnych krajach europejskich.

Prezes zarządu Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, Tomasz Sadzyński, wskazuje, że Europa musi być konkurencyjna przede wszystkim w kwestii produkcji energii. „Jeżeli w Polsce i w Europie nie będziemy mieli mixu OZE z elektrowniami atomowymi” – przekonywał. Jak dodał, nie chodzi o to, jak obronić konkurencyjność Europy, ale jak doprowadzić do tego, żeby nasz kontynent na nowo mógł tę walkę konkurencyjną nawiązać. Jeżeli czymkolwiek będziemy mogli konkurować na świecie z Chinami i z innymi państwami, to tym, czym zawsze konkurowaliśmy, czyli innowacyjnością i technologiami – dodał. Przyznał jednak, że z tym Europa ma coraz większy problem.

W dyskusji udział wzięli:
– prezes Związku Producentów AGD Applia, Wojciech Konecki,
– dyrektor wykonawczy Stowarzyszenia Producentów Cementu, Zbigniew Pilch,
– dyrektor biura Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, Michał Strzelecki,
– CEO Robert Bosch Sp. z o.o., Rafał Rudziński,
– prezes zarządu Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, Tomasz Sadzyński.

Dyskusję poprowadził dyrektor programowy serwisów premium Wirtualnej Polski, Łukasz Kijek.

Słowo wprowadzenia do panelu wygłosił europoseł Koalicji Obywatelskiej, Dariusz Joński.