Z impetem weszli na rynek, mocno rewolucjonizując podejście do pracy. Mowa o pokoleniu Z, wokół którego narosło mnóstwo mitów. Głównie chodzi o tak zwany “gen lenistwa”. Okazuje się jednak, że pokolenie młodych ludzi jest znakomicie przygotowane do realiów dzisiejszego rynku pracy; może pochwalić się posiadaniem kompetencji przyszłości, ale jednocześnie ceni sobie równowagę między pracą, a życiem prywatnym. Oczekuje też jasnego wyznaczania celów, formułowania klarownych instrukcji oraz odejścia od zunifikowanego traktowania pracowników. O potrzebach, ambicjach i wyzwaniach młodych ludzi na rynku pracy dyskutowano podczas panelu “Pokolenie Z na rynku pracy. Przygotowani czy nie?”.
Dyskusja została poprzedzona wprowadzeniem i prezentacją wyników badań na temat pokolenia Z. Przedstawił je prof. Jacek Męcina, doradca Zarządu Konfederacji Lewiatan.
– Cel, jaki sobie postawiliśmy, to może nie tyle polemika, co pogłębienie rozważań w sprawie stereotypów dotyczących pokolenia Z – mówił prof. Męcina.
Analizując wyniki badań, można dojść do wniosku, że pokolenie to ceni sobie równowagę pomiędzy życiem zawodowym, a życiem prywatnym. Praca jednak jest tym, w czym młodzi ludzie się realizują. Świadomie wybierają pracodawcę. Cenią sobie otwartą komunikację z przełożonym i dobrą atmosferę w miejscu pracy. Cenią sobie również stabilność zatrudnienia i satysfakcję z pracy. Jak zauważył prof. Męcina, pokolenie Z jest świetnie przygotowane, by wchodzić w swoje role zawodowe. Młodzi ludzie mogą pochwalić się też nadreprezentacją kompetencji przyszłości na rynku pracy, takich jak na przykład empatia komunikacyjna. Ponad połowa badanych na co dzień wykorzystuje też sztuczną inteligencję w nauce i pracy. Najważniejszą konkluzją jest fakt, że pokolenie Z wiąże przyszłość zawodową z polskim rynkiem pracy.
Socjologowie zawsze interesują się młodzieżą, co zaznaczyła na początku dyskusji Karolina Messyasz z Katedry Socjologii Polityki i Moralności Uniwersytetu Łódzkiego.
– Przyglądamy się młodym ludziom, bo jest to osobna kategoria socjologiczna. Inna niż dzieci i dorośli. To odrębny byt. Od XIX wieku młodzież traktowana jest jako zwierciadło epoki. Poza tym młodzież nadal postrzegana jest jako aktor kontestujący porządek społeczny. Warto dodać również, że w ostatnich dekadach faza młodość uległa bardzo intensywnemu wydłużeniu – wyjaśniała Karolina Messyasz, uzasadniając swoje zainteresowanie akurat tym pokoleniem ze strony badaczy.
Zdaniem prof. Joanny Żukowskiej, kierownika Zakładu Przedsiębiorczości i Otoczenia Biznesu SGH, za każdym razem młode pokolenie wchodzące na rynek pracy jest krytykowane. Dziś roszczeniowość pokolenia Z jest mitem.
– Czy pokolenie millenialsów, X, boomersów nie ma potrzeb i oczekiwań wobec pracodawców? – pytała retorycznie Żukowska, by później zaznaczyć, że pokolenie Z może okazać się pierwszym pokoleniem, które głośno i jasno domaga się swoich praw na rynku pracy. Stąd być może mit o roszczeniowości, poniekąd kreowany przez pracodawców, których przedstawiciele należą jednak do starszych pokoleń.
Dziennikarka i publicystka Polsat News Karolina Olejak jest pod wrażeniem umiejętności młodych ludzi, jeśli chodzi o wyszukiwanie informacji. Jako wady wymieniła: brak długotrwałej koncentracji i próba dyskusji z zadaniami wyznaczonymi przez przełożonego. Jej zdaniem młodzi ludzie cenią jednak czas poświęcany im przez przełożonych i przekazywanie im informacji zwrotnej, na temat ich pracy.
Co młodym przeszkadza na rynku pracy?
W tej części jako pierwsza głos zabrała Wiktoria Nowak, studentka UW, współzałożycielka projektu GenbOOst.
– Wyobraźcie sobie państwo zdziwienie menedżerów, gdy spotykają się z naszą siedemnastoletnią edukatorką, która będzie im wyjaśniać świat – mówiła, otwierając dyskusję Nowak.
Jej zdaniem “zakręciliśmy się” wokół sporu, które pokolenie miało gorzej. Trzeba uważać ze stereotypem, dotyczącym roszczeniowości, bo w kategoriach tych nie można rozpatrywać chęci otrzymania godziwego wynagrodzenia.
Dziś pokolenie Z kontestuje autorytety z tytułami naukowymi, na których społeczeństwo się “przejechało”. Dziś dla młodego człowieka ważniejsza jest współpraca z przełożonym, który – jak zaznaczyła prelegentka – powie: „stary, stara, zróbmy to razem”.
– Nie radzą sobie, narzekają, są roszczeniowi – to nie są słowa pracodawców z warszawskiego „Mordoru”, ale słowa Sokratesa sprzed dwóch tysięcy lat – zbił dyskutantów z pantałyku Mikołaj FLorczak z GenbOOst. Kontynuował temat, mówiąc, że zaskoczeniem dla menedżerów jest to, że młodzi ludzie chcą i bardzo sobie cenią rozmowy o emocjach. Wynika to zarówno z badań, jak i doświadczeń empirycznych panelistów.
– Dla nas elastyczna praca oznacza elastyczność godzin, a nie elastyczność miejsca pracy – przyznała Olga Zawada, studentka UW, reprezentująca GenbOOst. – W naszym pokoleniu popularny jest mem o studencie, który na trzecim roku studiów ma mieć trzy lata doświadczenia w pracy. Do tego potrzebna jest elastyczność. Chcemy odpowiadać na te wymogi rynku, ale musimy mieć czas na zrealizowanie powierzonych nam zadań – konkludowała Zawada.
W dyskusji udział wzięli:
- Mikołaj Florczak, GenbOOst
- Wiktoria Nowak, studentka UW, współzałożycielka projektu GenbOOst
- Karolina Messyasz, Katedra Socjologii Polityki i Moralności, Uniwersytet Łódzki
- Karolina Olejak, dziennikarka i publicystka, Polsat News
- Prof. Joanna Żukowska, kierownik, Zakład Przedsiębiorczości i Otoczenia Biznesu, SGH
- Olga Zawada, studentka UW, GenbOOst
Moderacja: Anita Błaszczak, dziennikarka, Rzeczpospolita