Nowe wyzwania dla Starego Kontynentu

Czy Unia Europejska, postrzegana jako stabilna wspólnota oparta na traktatach, jest gotowa na dynamiczne zmiany w obszarach gospodarczych, społecznych, geopolitycznych i środowiskowych? Jak bardzo jest ona skuteczna w szybkim reagowaniu, adaptacji oraz przezwyciężaniu wewnętrznych oporów wobec głównego kierunku rozwoju? Wydarzenia ostatnich lat, zwłaszcza XXI wieku, pokazują, że bywa z tym różnie. Warto pamiętać, że Unia ma ambitne cele — nie chce jedynie reagować na zmiany, ale być globalnym liderem w wielu dziedzinach.

Jakie wyzwania stoją przed europejską wspólnotą?

Prowadzący rozpoczął dyskusję od pytania skierowanego do ekonomisty Loukasa Tsoukalisa, autora książki pt. „Europe’s coming of age” oraz prezesa Hellenic Foundation for European and Foreign Policy.

Pytanie brzmiało: „Jak możemy opisać zmiany ostatnich lat w Europie, szczególnie te geopolityczne i geoekonomiczne?”

Profesor Tsoukalis zauważył, iż żyjemy u schyłku pewnej ery.

Ery, która trwała może ostatnie 30 lat i opisać ją można przy pomocy trzech określeń:

– pokój (głównie w Europie)

– gospodarcza współzależność

– hegemonia USA.

Jak podsumował panelista, wszystkie te określenia są już nieaktualne.

Dwie wojny tuż przy granicach UE, ale też – co bliższe dla Grecji – wojna na Bliskim Wschodzie.

Stary układ po Zimnej Wojnie już nie istnieje. Społeczeństwo Stanów Zjednoczonych od dekad nie było tak podzielone, z tak wyraźnymi nierównościami.

System polityczny USA również nie był od kilkudziesięciu lat tak bardzo spolaryzowany. W efekcie, działania tego kraju na arenie międzynarodowej są coraz mniej przewidywalne. Tym bardziej, jeśli nadchodzące wybory prezydenckie wygrałby Donald Trump.

„Żyjemy obecnie w całkiem innym świecie niż ten, jaki wymarzyła sobie Europa wiele lat temu.” – podsumował.

Skąd więc mamy wziąć pieniądze na wszelkie wyzwania stojące przed Europą. Jak wyjaśniała prof. Elżbieta Kawecka-Wyrzykowska ze Szkoły Głównej Handlowej, z pewnością emisja wspólnego długu nie będzie dobrym rozwiązaniem, ponieważ niektóre kraje (jak np. Polska) mogą nie być w stanie wykorzystać dostępnych środków, a będą uczestniczyć w spłacie zadłużenia. Może stać się to również zbytnim obciążeniem dla przyszłych pokoleń.

Profesor Natividad Fernandez-Sola prawniczka z Georgetown University zgodziła się z przedmówcami. Zauważyła, iż UE otoczona jest konfliktami.

Zarówno na wschodzie, jak i południu oraz południowym wschodzie. Z jednej strony osamotniona na arenie światowej, jednocześnie podzielona wewnętrznie.

Podziały występują tu w kontekście bezpieczeństwa i obronności; gdzie indziej bowiem upatrują zagrożenia Polacy, a czego innego obawiają się zapewne mieszkańcy Grecji.

W podobnym tonie rozpoczął swoją wypowiedź profesor Christian Lequesne politolog z Sciences Po de Paris 14. Przypomniał, iż UE była od początku projektem skupionym bardziej na sobie (krajach należących do Unii).

Interesował nas nasz własny „ogródek”, bardziej niż „dżungla” szalejąca dookoła. Te czasy się skończyły – czas zrozumieć, że UE to również projekt geopolityczny i pora zająć się na poważnie polityką zagraniczną UE.

Zapytany o coraz bardziej obecny w UE populizm oraz większy udział partii skrajnie prawicowych zwrócił uwagę na społeczno-ekonomiczne oraz ideologiczne przyczyny takiej sytuacji.

– Ostatnie 30 lat liberalizmu, otwierania granic i handlu, jak również rynku pracy były dla jednych korzystne, dla innych niestety nie. To właśnie ci, którzy najbardziej ucierpieli, byli potem motorami powstających ruchów populistycznych. Stało się to w wielu krajach i stało się to końcem liberalnego snu lat 90 – mówił profesor.

Jeśli chodzi o wątek tożsamościowy stojący za popularnością partii skrajnie-prawicowych, Christian Lequesne upatruje tutaj sporo irracjonalnych i emocjonalnych przesłanek.

Za poparciem takich partii stoi również strach przed wielokulturowością. Na takich emocjach i argumentach łatwo jest wybranym partiom budować swoją narrację.

Wracając jeszcze z szerokiego obrazu społeczeństwa do aspektów ekonomicznych i technologicznych, rozmówcy zauważyli, że Europa przegrała światowy wyścig technologiczny jeśli chodzi o transformację cyfrową. Prym wiodą tutaj Stany Zjednoczone oraz Chiny. Ryzykujemy tym samym przegraną w kolejnej rewolucji, jaka wiąże się ze sztuczną inteligencją i robotyką. W tym przypadku ryzykujemy jednocześnie naszym bezpieczeństwem. Europa nie może być już jedynie „sędzią w meczu o przywództwo w tej rewolucji technologicznej”. Powinna wystawić swoją drużynę i grać.

Gdzie więc jest obecnie UE?

Jak podsumował Loukas Tsoukalis, Europa potrzebuje rozwoju w zakresie bezpieczeństwa, zielonej transformacji oraz rozwoju technologii.

Pytanie brzmi – czy będziemy o to walczyć wspólnie, czy jako oddzielne państwa. W tym drugim przypadku, grozi nam marginalizacja i utrata bezpieczeństwa.

 

W dyskusji udział wzięli:

  • Natividad Fernández-Sola, profesor, prawniczka, Georgetown University
  • Elżbieta Kawecka-Wyrzykowska, profesor, Katedra Integracji i Prawa Europejskiego, Kolegium Gospodarki Światowej, SGH
  • Christian Lequesne, profesor, politolog, Sciences Po de Paris 14
  • Loukas Tsoukalis, ekonomista, prezes, Hellenic Foundation for European and Foreign Policy

Moderacja:

  • Mariusz Sielski, rzecznik prasowy, zastępca dyrektora ds. komunikacji i współpracy z mediami, SGH.