Czy migranci zabierają Polakom pracę? To pytanie, które w ostatnich miesiącach – również ze względu na kampanię wyborczą – coraz częściej pojawia się w dyskusji publicznej. Liczba cudzoziemców legalnie pracujących w Polsce wzrosła w ostatnich latach dziesięciokrotnie. Migranci stają się niezbędni polskiej gospodarce. Bez ich udziału dynamika polskiej gospodarki byłaby bliska zeru.
Bez imigracji lub poprawy dzietności populacja Europy może zmniejszyć się nawet o jedną trzecią do 2100 roku, co będzie miało dalekosiężne konsekwencje dla gospodarki i rynku pracy. Tymczasem polska strategia migracyjna nie uznaje imigracji zarobkowej za kluczowe narzędzie przeciwdziałania kryzysowi demograficznemu, co rodzi pytania o przyszłość rynku pracy.
Jednocześnie w debacie publicznej wciąż pojawiają się tezy, że migranci przyjeżdżają do Polski „po socjal”. Jaka jest prawda? Z tym pytaniem jako pierwszy zmierzył się prof. Paweł Kaczmarczyk, dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego.
– Żeby rzetelnie opowiedzieć o roli migrantów na rynku pracy, nie wystarczą dane na poziomie krajowym. Musimy zejść do poziomu sektorowego lub niżej. Moje obserwacje skupiają się na częściach rynku pracy, bo dopiero wtedy dane empiryczne są wiarygodne. Co ciekawe, jeśli chodzi o polski rynek pracy, takich szczegółowych danych nie posiadamy. Na dobrą sprawę nie jesteśmy w stanie określić zatrudnienia zarówno cudzoziemców, jak i Polaków w poszczególnych sektorach gospodarki – mówił Kaczmarczyk.
Badacze posiłkują się badaniami o zaawansowanej metodologii, co utrudnia komunikowanie ich szerszej publiczności. Kaczmarczyk zauważył (opierając się na danych ZUS), że ponad 7 proc. ubezpieczonych to cudzoziemcy. Jak dodał, biorąc pod uwagę to, że nie wszyscy z nich są ubezpieczeni, możemy domniemywać, że 10 proc. rynku pracy tworzą cudzoziemcy.
– Gdyby nie cudzoziemcy, dynamika polskiego rynku pracy byłaby bliska zeru – zakończył swoją wypowiedź Kaczmarczyk.
O tym, co czeka nasz rynek pracy w przyszłości, mówił Andrzej Kubisiak, reprezentujący Polski Instytut Ekonomiczny.
– Lata 40. tego wieku to będzie czas, gdy z rynku pracy będzie odchodziło najwięcej osób w Polsce. W ostatnich latach doświadczyliśmy negatywnych procesów demograficznych. Jak sobie z tym radziliśmy do tej pory? Po pierwsze mieliśmy napływ cudzoziemców. Po drugie aktywizacją osób, które były bierne zawodowo w Polsce – mówił Kubisiak.
Jego zdaniem zapełnienie przyszłej luki na rynku pracy nie jest możliwe jedynie przy pomocy wprowadzania migrantów na rynek pracy. Nie ma na to przyzwolenia społecznego. Poza tym polski system nie jest gotowy na szybkie przyswajanie migrantów w społeczeństwie i na rynku pracy. Po trzecie jego zdaniem w najbliższym czasie nie przydarzy się splot okoliczności taki jak wojna w Ukrainie, który spowoduje nagły napływ migrantów do kraju.
Czy migranci będą mieli łatwiej na polskim rynku pracy?
Prof. Maciej Duszczyk, reprezentujący polski rząd, wyjaśniał strategię dotyczącą imigracji w Polsce. Jak zaznaczył, to państwo decyduje o tym kto, skąd i na jak długo może do Polski przyjechać.
– Dziś w Polsce jesteśmy przed koniecznością poradzenia sobie z kryzysem migracyjnym – mówił minister, który zwrócił uwagę, że migranci w pewnym momencie wejdą w wiek poprodukcyjny, który będzie wyzwaniem dla systemu ubezpieczeń społecznych. Duszczyk zaznaczył, że nie oznacza to straty dla państwa, ale jest to długookresowe wyzwanie dla kraju. Jego zdaniem na migrantów nie można patrzeć jedynie jako tych, którzy zapełniają rynek pracy, ale jako na część społeczeństwa ze wszystkimi ich potrzebami.
Minister powiedział, że w strategii migracyjnej nie możemy ulegać lobbingowi politycznemu w kwestii przyznawania wiz. Jego zdaniem nie możemy otwierać się na kategorie migrantów, którzy mogą generować zagrożenie dla kraju. Jak zaznaczył, nie ma to żadnego związku ze zjawiskiem rasizmu, ale jedynie z bezpieczeństwem kraju, co ostatecznie można nazwać selektywną polityką migracyjną.
O tym, kogo potrzebuje Polska, mówiła Emilia Piechota, dyrektor zarządzający w Vialto Partners Poland. – Potrzebujemy zarówno pracowników niewykwalifikowanych, jak i specjalistów. Musimy wygenerować mechanizmy przyciągające pracowników do prac prostych, ale też przyciągające talenty i specjalistów, którzy zostaną u nas na dłużej – zaznaczyła Piechota. Piechota opowiedziała o holenderskim systemie pozyskiwania migrantów jako pracowników.
– Holandia zrobiła pilotażowy program, który przerodził się w program stały. Chodzi o adresowanie potrzeb projektowych. Na podstawie notyfikacji pozyskanie zezwolenia na pracę zajmuje jeden bądź dwa dni. Z kolei Czesi koncentrują się na sektorach strategicznych. Tam zaistniał program przeznaczony dla lotników. Jest też swobodny dostęp dla pracowników z około 10 krajów – mówiła Emilia Piechota.
Zdaniem byłego premiera Waldemara Pawlaka bardzo ważne jest spojrzenie na zagadnienie migracji w dwóch płaszczyznach. Chodzi o perspektywę konstruktywną i polityczną. Jego zdaniem sprawa migracji stała się „bronią masowego rażenia” w wojnie kognitywnej.
– Rozgrywanie strachu i nienawiści w wymiarze politycznym jest bardzo intensywne – mówił Pawlak, który strategię migracyjną rządu nazwał „elegancko ostrożną”.
Według Pawlaka konieczne jest uświadomienie sobie tego, co widoczne jest w Europie od dawna. Chodzi o to, by zdać sobie sprawę z tego, jak wielu pracowników będzie brakować w Polsce w ciągu najbliższej dekady. Jego zdaniem w Europie nie brak kapitału i technologii, ale ludzi.
W dyskusji udział wzięli:
- Prof. Maciej Duszczyk, podsekretarz stanu, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
- Prof. Paweł Kaczmarczyk, dyrektor, Ośrodek Badań nad Migracjami, UW
- Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora, Polski Instytut Ekonomiczny
- Waldemar Pawlak, senator, były premier RP, prezes Zarządu Głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych
- Emilia Piechota, dyrektor zarządzający, Vialto Partners Poland
Moderacja: Nadia Winiarska, Konfederacja Lewiatan