Trójkąt Weimarski powstał, by zintegrować Polskę ze strukturami euroatlantyckimi i doprowadzić do pojednania polsko-niemieckiego. Czy prawie 35 lat później da się to powtórzyć, tyle że z Ukrainą, a do tego kładąc większy nacisk na bezpieczeństwo? I czy wymiar takiego nowego czworokąta byłby praktyczny, czy jedynie symboliczny? O tym debatowali uczestnicy podczas EFNI 2025 w Sopocie.
Europa znalazła się w czasach nadzwyczajnej niepewności. Spowodowana jest ona nie tylko pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę, ale też ponowną prezydenturą Donalda Trumpa, która każe nam zadawać pytania o trwałość sojuszy i przemodelować myślenie o globalnym bezpieczeństwie. Pojawiają się też apele o poszukiwanie nowych struktur międzynarodowych, które mogłyby zastąpić lub wzmocnić dotychczasowe formaty.
Tu pojawia się pytanie – czy taką strukturą może zostać Trójkąt Weimarski w nowym kształcie, wzmocniony o Ukrainę i ukierunkowany bardziej na kwestie bezpieczeństwa? Krytycy twierdzą, że historycznie ten format pełnił zaledwie rolę symboliczną, zwolennicy – że realnie wsparł integrację europejską.
Waldemar Pawlak, były premier, obecnie senator, patrzy na sprawę z ostrożnym optymizmem. „Taka współpraca ma znaczenie, bo im więcej jest formatów i dróg kontaktu między krajami, tym lepiej rozwijają się relacje. Tak dramatyczne wydarzenie jak wojna w Ukrainie sprawiło, że te relacje między naszymi krajami nabrały zupełnie nowego wymiaru” – przekonywał Pawlak. Jak dodawał „Rosja jest bardzo zainteresowana, żeby te relacje zniszczyć. Jeśli jednak spojrzymy na mapę, rysuje się wyraźna linia Paryż-Berlin-Warszawa-Kijów”. Zdaniem byłego premiera, członkostwo Ukrainy w UE jest realne, a rozszerzony Trójkąt Weimarski może się do tego przyczynić.
Nieco inną perspektywę prezentował Yaroslav Hrytsak, z Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie. „Moja odpowiedź jest skomplikowana – tak i nie. Teoretycznie i symbolicznie – jak najbardziej. Praktycznie – raczej nie” – mówił. Jak wyjaśniał, Trójkąt Weimarski odegrał ważną rolę w europejskiej integracji Polski, a Ukraina również tego bardzo potrzebuje. Z drugiej strony problemem mogą stać się wciąż nierozwiązane kwestie historyczne, które mogą być problemem w procesie pojednania polsko-ukraińskiego. „Gra na pamięci historycznej jest bardzo niebezpieczna, bo może prowadzić w ręce Putina. To dokładnie jego strategia – wrócić do przeszłości. To niebezpieczne, bo zamiast nowego Weimaru możemy mieć kolejną Jałtę” – ostrzegał Hrytsak.
Wątpliwości do do nowej roli Trójkąta – czy też Czworokąta – Weimarskiego ma również Pierre Buhler, były ambasador Francji w Polsce. Według niego debata o bezpieczeństwie w Europie musi być dużo szersza. „Musimy być świadomi, że opuszczamy erę kolektywnego bezpieczeństwa, która istnieje od 1945 roku. To już historia. Teraz mówimy o pokoju przez siłę. Ukraina pokazuje to bardzo dobrze, walcząc z silnym agresorem, stawiając opór i wiedząc, o co walczy” – mówił Buhler, podsumowując, że Europa może oczywiście zawierać sojusze i tworzyć nowe formaty, ale kręgosłupem jej bezpieczeństwa zawsze pozostanie NATO, nawet jeśli Sojusz będzie musiał się bardzo zmienić.
W panelu udział wzięli:
– Pierre Buhler, były ambasador Francji w Polsce (2012-2016)
– Yaroslav Hrytsak, Ukraiński Katolicki Uniwersytet we Lwowie
– Matthias Klause, Konsul Generalny Niemiec w Gdańsku
– Waldemar Pawlak, senator, były premier RP
– Anna Radwan-Röhrenschef, była podsekretarz stanu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych
Moderacja: Prof. Karolina Wigura, socjolożka, Instytut Socjologii UW, Kultura Liberalna, LibMod