– Dlaczego zostałaś reżyserką – pytała prof. Środa?
– Tak jest z wieloma historiami w moim życiu. Karolina Pasternak napisała moją biografię i zaczęłam się nawet zastanawiać, czy te historie miały miejsce – tak swoje bogate życiowe doświadczenia konkludowała
– Chciałam być malarką. Ładnie rysowałam, a sztuka wizualna mnie szalenie fascynowała. Poznałam dość dobrze malarstwo światowe, tylko nie umiałam przeczytać dobrze nazwisk tych malarzy” – opowiadała Holland, a kontynuując historię swojej życiowej drogi do świata filmu, opowiedziała szczegółowo historię z młodości.
– Jak miałam 15 lat, poznałam chłopca, z którym zaczęłam chodzić. Miał zaletę. Był mojego wzrostu. Był szalenie zdolnym wunderkidem malarskim. Miał indywidualny tryb uczenia. Prowadził go profesor z ASP. Ten chłopiec zobaczył moje prace. Oglądał je w milczeniu przez 40 minut. Po tym czasie powiedział: “Mhm, niezłe jak na kobietę” – kontynuowała reżyserka, przyznając, że jej pierwszą reakcją było oburzenie.
– Po czasie uznałam jednak, że coś w tym jest. Dla niego była to jedyna forma wyrażenia. A ja zdałam sobie sprawę, że potrzebuję więcej form wyrażenia siebie – wyjaśniała Holland i przyznała, że właśnie wtedy odkryła swoje powołanie do bycia reżyserką.
Rozmowy o polityce
– Przejdźmy do polityki – zaproponowała Magdalena Środa. – W czasach Solidarności nakręciłaś film, który jest ze mną: „Kobieta samotna”. Nie widać było wtedy w żadnej twojej produkcji euforii, która była z Polakami. Teraz mieliśmy wydarzenia na Węgrzech. Jakie są twoje wrażenia i odczucia?
Holland, odpowiadając na to pytanie wróciła jednak do wydarzeń, które odcisnęły ogromne piętno na jej życiu. Mowa o Praskiej Wiośnie, do której reżyserka często wraca w swoich wypowiedziach publicznych.
– Ta klęska Praskiej Wiosny była dla mnie doświadczeniem formatywnym. Zrozumiałam, że każda rewolucja czy uniesienie kończy się jakiegoś rodzaju klęską. Mniej chodziło mi o sowieckie czołgi na ulicach Pragi, ale o to, jak szybko naród, który był wówczas zjednoczony, skonformizował
Rozmowa o rozmowie
– Jesteśmy w ostatnim momencie, w którym trzeba bronić rozmowy w jej żywej formie. Gdybym była ministrą edukacji, to zmieniłabym programy tak, żeby nawet 70 proc. na uczelniach zajmowały debaty. Wiedzę encyklopedyczną każdy ma dzisiaj w komórce – mówiła Agnieszka Holland.
– Wczoraj o tym mówiłam – wtrąciła Magdalena Środa. – Zupełnie bezkosztowo wystarczy jedno rozporządzenie, by szkoła uczyła krytycznego, logicznego myślenia, które przydaje się w debatach. Dlatego jestem przeciwniczką prezentacji, bo to kompletnie ogłupia.
– Chodzi o coś jeszcze bardziej elementarnego – wtórowała Holland. – W czasach, gdy komunikujemy się wirtualnie, a media społecznościowe eskalują konflikty, to żywa rozmowa jest właściwie jedyną szansą na zachowanie człowieczeństwa. To jest warunek przetrwania – apelowała reżyserka.
W dyskusji udział wzięły:
Agnieszka Holland, reżyserka filmowa
Prof. Magdalena Środa, filozofka