Rozmowy o życiu, doświadczeniach, wspomnieniach, a także o podejściu do współczesności rozpoczęły pierwszy dzień wiosennej edycji EFNI 2025. Henryka Bochniarz – przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan – rozmawiała na ten temat z Władysławem Frasyniukiem – działaczem opozycji demokratycznej w PRL, politykiem i przedsiębiorcą.
Na pytanie Henryki Bochniarz o swoje ulubione zajęcie Władysław Frasyniuk odpowiedział: praca. Opozycjonista z czasów PRL anegdotycznie zauważył, że mężczyzna ma w sobie 2/3 pokładów lenistwa, a pozostała 1/3 to praca i to ona pomaga przetrwać. Gość spotkania dodał, że nie jest prawdą, iż ludzie chcieliby pracować za minimalną pensję i mieć życiowy balans. Bo każdy chce zapewnić swojemu dziecku lepsze życie, mieć przyjemności – a na komfort życia ma wpływ stan konta.
Władysław Frasyniuk powiedział, że za swoje życiowe osiągnięcie uważa „Solidarność” – spontaniczne, oddolne, jedno z niewielu naszych zwycięskich zrywów. Dodał, że waga działań „Solidarności” jest pomijana, a to jedyne wygrane powstanie. „To jest nasza mentalność – przegrane powstanie czcimy, a zwycięskiego – nie”, wyjaśniał w rozmowie z Henryką Bochniarz. Opozycjonista dodał, że jego pokolenie popełniło błąd – nie przekonało prezydentów, by zmienić datę współczesnego odzyskania niepodległości. Według gościa Rannych Ptaszków, powinna to być jedna z dwóch dat, albo 31 sierpnia, albo 4 czerwca. Istotą obrad Okrągłego Stołu był dialog, a to, jak zapewnił Frasyniuk, było niezwykle trudne, bo po drugiej stronie siedziały osoby, które przez lata groziły opozycjonistom. Frasyniuk dodał, że wraz z kolegami musieli zacisnąć zęby i zrozumieć, że ważna jest przyszłość, a nie rozliczenia. Przypomniał też o ogromnym lęku, jaki czuł, wchodząc na obrady Okrągłego Stołu. Dodał, że strach towarzyszył mu też w trakcie całej działalności opozycyjnej. „Ukrywanie się kojarzy mi się z nieprawdopodobnym stresem. W betonowych mieszkaniach wszystko było słychać. Człowiek zastanawiał się, kiedy uciekać”, mówił do zgromadzonych gości.
Jak żyjąca osobę, którą ceni najbardziej, Władysław Frasyniuk wskazał ukraińskiego boksera – Ołeksandra Usyka. To mistrz świata i mistrz olimpijski w wadze ciężkiej, który ma słabsze warunki fizyczne niż jego przeciwnicy – jest niższy i lżejszy od znakomitej większości bokserów wagi ciężkiej. Ale, jak opowiadał Frasyniuk, swój sukces zawdzięcza pracowitości i silnej psychice. „Jest symbolem człowieka, który wie, że nie ma prawa wygrać, ale wygrywa – dzięki sile psychicznej. Siła charakteru i psychiki – to jest najważniejsze w życiu” – dodał Frasyniuk.
Spotkanie zakończono mottem, którym kieruje się Władysław Frasyniuk: „Licz na siebie i się nie bój”.
Uczestnicy spotkania – Henryka Bochniarz i Władysław Frasyniuk – zapowiedzieli kontynuację rozmowy w trakcie jesiennej edycji EFNI 2025 w Sopocie.