Bliski Wschód – czy jest szansa na na trwały pokój?

Od jesieni ubiegłego roku oczy świata znów skupione są na Izraelu i operacji wojskowej prowadzonej w Strefie Gazy. Kolejna odsłona konfliktu palestyńsko-izraelskiego pokazuje, jak bardzo trudno o pokój w regionie. Czy rządy konserwatywnej prawicy izraelskiej przekładają się na konfrontacyjny ton rządu izraelskiego? Wreszcie, jak oddzielić terroryzm Hamasu od cierpienia ludności cywilnej, a także – jak zmiana w Białym Domu może przełożyć się na rozmowy pokojowe? Czy idea dwóch państw jest wciąż możliwa do zrealizowania? Tymczasem Bliski Wchód to nie tylko Strefa Gazy i polityka izraelska, lecz szereg sąsiednich państw mających swoje ambicje i cele polityczne.

Wydawać by się mogło, że podpisane w 2020 roku porozumienia abrahamowe, mające na na celu normalizację stosunków dyplomatycznych Izraela ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi mogły zwiastować postępującą stabilizację w regionie Bliskiego Wschodu w trzeciej dekadzie XXI wieku. Jednak wydarzenia siódmego października ubiegłego roku, skutkujące trwająca po dziś dzień operacją militarną Izraela w Strefie Gazy, a także niedawno rozpoczęta interwencja Sił Obrony Izraela w Libanie, dobitnie pokazują, że perspektywa stabilizacji jest bardzo odległa.

„Nie jest możliwe, aby prowadzić dyskusję o tym, co dzieje się obecnie na Bliskim Wschodzie bez emocji” tak rozpoczął swoją wypowiedź Jarosław Kuisz – redaktor naczelny „Kultury Liberalnej” – i ciężko nie było przyznać mu racji – moderatorka dyskusji musiała kilka razy tonować nastroje w sali, w której odbywał się panel.
Konflikt palestyńsko-izraelski ponownie rozpalił opinię publiczną, a świat z niepokojem obserwuje rozwój wypadków, ponieważ dalsza eskalacje może doprowadzić do wojny nuklearnej, na co zwrócił uwagę w swojej wypowiedzi pisarz Lejb Fogelman.
7 października 2023 roku pokazał nowemu pokoleniu Izraelczyków, że ich państwo jest zagrożone. Poczucie zagrożenia egzystencjalnego niesie ze sobą zmianę mentalności: sięga się wtedy po najradykalniejsze środki, co widać po obu stronach konfliktu.
Czy w takich warunkach pokój nie wydaje się ledwo osiągalną mrzonką? Zdaniem Adama Balcera, Kolegium Europy Wschodniej, jedną z największych przeszkód dla pokoju palestyńsko-izraelskiego
jest znaczny wzrost tendencji nacjonalistycznych i fundamentalistycznych w Izraelu. W 1993 roku premier Izraela Icchak Rabin i przewodniczący Organizacji Wyzwolenia Palestyny Jasser Arafat byli w stanie symbolicznie uścisnąć sobie dłonie, podpisując porozumienia z Oslo.
Niestetyw 2024 roku perspektywa negocjacji między Hamasem a Izraelem jest wyjątkowo odległa. Jednak Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onetu, nadziei upatruje w niedawnej śmierci szefa Hamasu, Jahji Sinwara.
Dyskusję postarała podsumować się prowadząca dyskusję ekspertka ds. międzynarodowych Magdalena Kumelska-Koniecko, niejako apelując do nas wszystkich: „Deeskalacja jest możliwa, jeśli wsłuchamy się w głos organizacji humanitarnych i aktywistów takich jak Maoz Inon i Aziz Abu Sarah”.