Pekin dokręca śrubę na rynku metali ziem rzadkich, UE nakłada cła na elektryki z Państwa Środka, a Polska stawia na „derisking” i unijną grę zespołową. W panelu podczas jesiennej edycji EFNI padły ostrzeżenia: bez jedności i twardych warunków wobec Chin zamienimy relację z tym mocarstwem w trwałą zależność.
„Polska i Chiny funkcjonują w ramach partnerstwa strategicznego” – przypomniał wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki. Dodał, że dziś z punktu widzenia Warszawy kluczowe są: poszerzenie dostępu do rynku chińskiego, usprawnienie importu metali ziem rzadkich, współpraca w elektromobilności i równe warunki konkurencji. Polityk podkreślił jednak, że w relacjach z Pekinem nie możemy grać solo. „Musimy polegać na Unii Europejskiej i współtworzyć unijną politykę wobec Chin, a nie liczyć na dwustronne koncesje” – ocenił wiceszef MSZ.
Prof. Bogdan Góralczyk z UW ocenił, że wprowadzając ograniczenia w eksporcie metali ziem rzadkich, Chiny zachowały się jak mocarstwo. „Od 1 grudnia każda firma będzie musiała uzyskać licencję, nawet jeśli w produkcie jest ułamek procenta chińskiego surowca” – wyjaśniał. Ekspert i autor książek o Chinach ostrzegł, że jeśli groźby zostaną spełnione, to zachodni przemysł lotniczy i zbrojeniowy może mieć potężne kłopoty.
Zdaniem prof. Macieja Gacy, sinologa z UMK, kluczowe jest, by Europa nauczyła się czytać Chiny. „Nie są bezalternatywne – są wbudowane w łańcuch, który sami im zleciliśmy (…). Alternatywy istnieją, ale są kosztowne i długofalowe” – przekonywał. W kontekście projektu Izery i ewentualnego udziału Chińczyków ekspert mówił wprost – „dopóki Chińczycy mogą swobodnie sprzedawać swoje auta elektryczne, dopóty nie będą skłonni przekazywać technologii”.
Wiceminister Niemczycki zaznaczył, że Polska nie chce pełnego „decouplingu”. Przypomniał, że UE nałożyła cła na chińskie elektryki sięgające 40%, ale reakcja społeczeństw była chłodna. „Odpowiedź była fatalna, czyli co Unia spowoduje? Że będziemy mieli jeszcze droższe samochody. To nie jest prosta debata” – mówił.
W drugiej części panelu padły pytania o przyszłość Chin i Tajwanu. Góralczyk wskazał, że w partii komunistycznej „coś się dzieje” wokół Xi Jinpinga i że na najbliższym plenum mogą zapaść decyzje uderzające w żywotne interesy Zachodu w obszarze leków, biotechnologii oraz nowych baterii do aut elektrycznych. Według prof. Góralczyka, Chińczycy mogą zaprezentować nowe baterie sodowo-jonowe.
W kontekście Tajwanu prof. Gaca zauważył, że Tajwan stał się elementem szerszej układanki bezpieczeństwa, ściśle powiązanym z USA, Japonią i Koreą. Zdaniem prof. Góralczyka sprawa Tajwanu będzie testem dla Amerykanów – czy będą chcieli walczyć za tę wyspę.
Pytany o relacje chińsko-rosyjskie, prof. Góralczyk stwierdził, że to układ interesów, a nie sojusz. Na koniec przestrzegł: „Chiny zachowały się jak mocarstwo, więc my musimy przeliczyć wszystko od nowa. Pierwsze działanie? Jedność, jedność i jeszcze raz jedność” – powiedział sinolog z UW.
W panelu uczestniczyli:
- Prof. Maciej Gaca, Katedra Kulturoznawstwa, Instytut Nauk o Kulturze, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
- Prof. Bogdan Góralczyk, Centrum Europejskie Uniwersytetu Warszawskiego
- Ignacy Niemczycki, sekretarz stanu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych
Moderacja: Hanna Cichy, Polityka Insight