Unia Europejska jako znaczący gracz w handlu światowym

Jaka przyszłość relacji handlowych między USA a UE czeka nas w najbliższym czasie? Czy uda nam się bezpiecznie manewrować w dobie rysującego się na horyzoncie starcia Chin z dominacją amerykańską? Czy osłabienie multilateralizmu oznacza, że świat rzeczywiście podąży trajektorią trwałej deglobalizacji? – to zagadnienia, o których dyskutowali uczestnicy panelu „Unia Europejska jako znaczący gracz w handlu światowym – czy to nadal prospektywny model budowania pozycji międzynarodowej?”

Prof. Danuta Hübner, ekonomistka, komisarz UE ds. polityki regionalnej (2004–2009) przekonywała, że Unia Europejska stoi dziś wobec poważnych wyzwań w zakresie swojej polityki handlowej i relacji z głównymi partnerami gospodarczymi. Relacje handlowe z USA i z Chinami mają zupełnie inny charakter. Europa pozostaje  wewnętrznie podzielona w kwestii polityki wobec Chin. Część państw członkowskich widzi w nich przede wszystkim partnera handlowego, inne – rywala systemowego i zagrożenie dla bezpieczeństwa gospodarczego. Brak wspólnego stanowiska osłabia pozycję Unii na arenie międzynarodowej i utrudnia prowadzenie spójnej polityki handlowej.

– Europa potrzebuje dziś większej jedności i elastyczności w działaniu na zewnątrz. Unia powinna dysponować większą swobodą w kształtowaniu swojej polityki  handlowej oraz w prowadzeniu negocjacji z partnerami globalnymi. Jednak na taką reformę brakuje zgody wśród państw członkowskich, które wciąż z rezerwą podchodzą do przekazywania kompetencji na poziom wspólnotowy. To pokazuje, że potrzebna jest głęboka reforma polityczna Unii Europejskiej. Niestety, dotychczasowe próby jej przeprowadzenia nie przyniosły oczekiwanych rezultatów – powiedziała.

Prof. Artur Nowak-Far, Katedra Integracji i Prawa Europejskiego, SGH zwrócił uwagę na to, że Unia Europejska wciąż boryka się z problemami wewnętrznymi. Pomimo formalnego istnienia wspólnego rynku, w praktyce przedsiębiorcy i inwestorzy napotykają na istotne różnice prawne i administracyjne między państwami członkowskimi. Jeśli inwestor chce wprowadzić na rynek europejski nowe technologie czy produkty, może zostać odmiennie potraktowany na przykład na Węgrzech, a inaczej we Włoszech. Takie zróżnicowanie przepisów krajowych podważa ideę jednolitego rynku, utrudnia swobodny przepływ towarów, usług i kapitału oraz zniechęca do inwestowania na skalę europejską.

W szerszym wymiarze Unia Europejska pozostaje raczej biernym uczestnikiem globalnych negocjacji gospodarczych i politycznych. W relacjach międzynarodowych dominują dziś dwaj racjonalnie i konsekwentnie działający gracze – Stany Zjednoczone i Chiny. USA dążą do przedefiniowania swojej wewnętrznej polityki gospodarczej, by lepiej chronić interesy krajowego przemysłu i technologii, natomiast Chiny coraz wyraźniej starają się wpływać na kształt ładu międzynarodowego.

– Aby Unia Europejska mogła skutecznie reagować na te zmiany i odgrywać realną rolę w globalnym handlu, musi zreformować sposób podejmowania decyzji. Kluczowym krokiem jest odejście od zasady jednomyślności w sprawach kluczowych – zwłaszcza dotyczących polityki zagranicznej i gospodarczej. Dopóki każdy kraj członkowski będzie mógł blokować decyzje wspólnotowe, Europa będzie postrzegana jako gracz słaby, wewnętrznie podzielony i coraz częściej pomijany w globalnych układach sił – podkreślił.

Prof. Dariusz Rosati, ekonomista, były minister spraw zagranicznych RP akcentował, że zakończył się okres sprzyjających warunków dla globalnego handlu. Światowa gospodarka weszła w fazę rosnącego protekcjonizmu, wojen handlowych, napięć geopolitycznych i niepewności energetycznej. Kryzys energetyczny, wywołany między innymi agresją Rosji na Ukrainę, tylko pogłębił te trudności. Żyjemy dziś w świecie niestabilnym i trudnym do przewidzenia, a Unia Europejska nie jest na to w pełni przygotowana.

Europa musi zwiększyć swoją odporność na wstrząsy gospodarcze i polityczne. Obecna struktura instytucjonalna Unii jest jednak przestarzała i zbyt sztywna, by skutecznie reagować na współczesne wyzwania. W rezultacie UE traci konkurencyjność, a dystans wobec innych globalnych graczy, takich jak Stany Zjednoczone czy Chiny, systematycznie się powiększa.

Jednolity rynek, będący fundamentem europejskiej integracji gospodarczej, wciąż pozostaje projektem niedokończonym. Na przeszkodzie jego pełnej realizacji stoją partykularne interesy państw członkowskich, które często kierują się własnym rachunkiem politycznym zamiast wspólnym interesem europejskim.

– Unia Europejska stoi więc przed momentem próby. Aby utrzymać swoją pozycję na świecie, musi dostosować się do nowych realiów, przyspieszyć reformy i poprawić konkurencyjność gospodarki. W przeciwnym razie grozi jej marginalizacja – stanie się jedynie dodatkiem do rywalizacji między wielkimi mocarstwami, zamiast samodzielnym graczem kształtującym globalny porządek – stwierdził.

Zdaniem Joanny Szychowskiej, dyrektor, DG Trade, Komisja Europejska, problemy w globalnym handlu nie pojawiły się nagle – narastały stopniowo przez wiele lat. Ich źródeł należy szukać w narastających napięciach geopolitycznych, zmianach w strukturze łańcuchów dostaw, rosnącym protekcjonizmie oraz rywalizacji między największymi gospodarkami świata. Obecna rzeczywistość gospodarcza jest niezwykle dynamiczna – kształtuje się dosłownie z dnia na dzień, a decyzje podejmowane w jednym kraju mogą błyskawicznie wywołać skutki globalne.

Przykładem są ostatnie decyzje Chin dotyczące eksportu surowców strategicznych. Pekin rozszerzył kontrolę eksportu metali ziem rzadkich oraz technologii ich pozyskiwania i przetwarzania. Choć zapadły zaledwie tydzień temu, już teraz wiadomo, że będą one miały dalekosiężne konsekwencje dla rynków światowych, łańcuchów dostaw i polityki przemysłowej wielu państw. Tempo, w jakim zachodzą te zmiany, wymusza natychmiastowe reakcje – a na tak gwałtowne decyzje, jak te podejmowane przez Chiny, żaden kraj nie jest w pełni przygotowany.

W opinii Joanny Szychowskiej w tak niepewnym i zmiennym otoczeniu kluczowego znaczenia nabiera umiejętność wczesnego odczytywania sygnałów rynkowych oraz podejmowania trafnych decyzji strategicznych. Tylko dogłębna analiza aktualnych trendów handlowych, właściwa ocena ryzyka i elastyczne reagowanie na zmiany pozwalają utrzymać stabilność gospodarczą i konkurencyjność w globalnym środowisku.

– Od kilku lat gospodarka europejska wykazuje symptomy strukturalnej sklerozy – rozwija się powoli i traci zdolność do dynamicznego wzrostu. Ta stagnacja stanowi poważną słabość Unii Europejskiej. W efekcie Europa przestała doganiać Stany Zjednoczone pod względem wydajności pracy, która od lat pozostaje kluczowym wskaźnikiem konkurencyjności gospodarek wysoko rozwiniętych – powiedział prof. Zbigniew Zimny, Akademia Finansów i Biznesu Vistula

Mimo posiadania ogromnego, zintegrowanego rynku wewnętrznego, Unia Europejska nie potrafi w pełni wykorzystać jego potencjału. Bariery administracyjne, różnice regulacyjne między państwami członkowskimi oraz brak jednolitej strategii przemysłowej ograniczają możliwości dalszego rozwoju.

– Na tle tej sytuacji Polska wyróżnia się pozytywnie. Nasz kraj potrafił skorzystać na zmianach zachodzących w globalnym handlu i w łańcuchach dostaw. Zjawisko tzw. reshoringu, czyli powrotu produkcji i inwestycji przemysłowych z Azji do Europy, stało się dla Polski szansą na przyciągnięcie nowych projektów inwestycyjnych. W latach 2021–2023 Polska pozyskała ponad 100 miliardów złotych bezpośrednich inwestycji zagranicznych, co potwierdza jej rosnącą atrakcyjność jako miejsca dla nowoczesnego przemysłu i centrów usług dla biznesu – dodał.

Panel moderował Konrad Sadurski, Forbes