Kosmiczne ambicje Europy

Nad naszymi głowami rozgrywa się jedna z odsłon rywalizacji wielkich światowych graczy, w której bierze udział także Unia Europejska. Realizowanie kosmicznych ambicji wiąże się z ogromną ilością wyzwań, między innymi z zapewnieniem bezpieczeństwa orbitalnej infrastruktury czy komercjalizacją sektora kosmicznego. O kosmicznych ambicjach Europy, na kilka miesięcy przed ponowną wyprawą ludzi na Księżyc, rozmawiali uczestnicy piątkowego panelu na Europejskim Forum Nowych Idei.

– Możemy zauważyć, że nasze europejskie projekty są realizowane z opóźnieniem. I to opóźnienie może wpływać na niższą konkurencyjność w stosunku do USA – powiedziała otwierając dyskusję Marta Ekner z Centrum Przedsiębiorczości i Transferu Technologii SGH. – Jednakże zastanówmy się nad faktem jak wyglądają priorytety USA i Europy. Na przykład projekt Starlink stawia na komercjalizację, wysyła w kosmos tysiące satelitów. Natomiast Europa nie stawia na ich liczbę, tylko na niezawodność technologii. Więc priorytety mamy trochę inne i stąd wrażenie dużych opóźnień po naszej stronie – dodała ekspertka.

Bardziej radykalne zdanie na temat kosmicznych ambicji Europy ma Maciej Myśliwiec ze Space Agency. – Gdzie jest Europa? Jesteśmy w lesie. Dlatego, że brakuje nam sensownego finansowania na poziomie wspólnych celów. Jeżeli mamy swoje interesy narodowe, to część rzeczy chcemy puszczać przez agencje narodowe. Inwestycje w ESA traktujemy bardziej jak koszt niż inwestycje – zwrócił uwagę Maciej Myśliwiec. I dodał, że widać różnice w podejściach różnych krajów, bo obecnie na przykład Niemcy chcą zwiększyć swoją składkę o 800 milionów euro, a Polska zastanawia się, czy utrzymać swoją dotychczasową składkę w wysokości 450 milionów euro.

Jak wygląda świadomość wagi kosmosu wśród polityków? Pytany był o to Kacper Grzesiak z ICEYE. – Pracując przez 5 lat dla ICEYE moją główną rolą było przekonywanie do tego polityków poprzedniego i obecnego rządu. I muszę przyznać, że progres mamy świetny. Ostatnio dopięliśmy choćby kontrakt z MON na trzy satelity. Więc jeśli chodzi o świadomość polityków to ona rośnie i to gwałtownie – zaznaczył dyrektor ds. handlowych ICEYE. – Natomiast sektor prywatny w Europie a sektor prywatny w USA to inna bajka. On wymaga silnej stymulacji, jeśli chodzi o odwagę. Trzeba otworzyć się na kosmos, jest to konieczne i dla branży, i dla portfolio europejskich firm – dodał Kacper Grzesiak.

Kosmos to jest polska racja stanu – uważa Ewelina Kaatz-Drzeżdżon z Polskiej Agencji Kosmicznej. – W Polsce rozwijamy sektor kosmiczny od ponad 13 lat, przeznaczyliśmy na ten cel ponad miliard euro. Mam nadzieję, że nie będziemy się cofać, tylko pójdziemy do przodu – podkreśliła przedstawicielka POLSY. Zaznaczyła, że jej agencja stara się wspierać zwłaszcza administrację, więc patrzy głównie na użytkowe wykorzystanie kosmosu. Stąd na przykład rozbudowa systemu monitorowania zakłóceń globalnego systemu nawigacji.

Justyna Pelc z grupy Innspace zwróciła uwagę na problem niewykorzystania przez Polskę młodych, zdolnych naukowców. – Mamy taki syndrom Skłodowskiej-Curie: możemy robić świetne rzeczy, tylko nie w Polsce. I potem lubimy się chwalić polskimi korzeniami, ale prawda jest taka, że szybsza adopcja w innych krajach oznacza, że wybieramy rozwój poza granicami. Przykłady sukcesów w Polsce pokazują bardziej, że można „pomimo” – zaznaczyła Justyna Pelc. Jej zdaniem, w Polsce powinien powstać mechanizm zachęt do zakładania w naszym kraju nowych firm z sektora kosmicznego.

Do rozmowy, prowadzonej przez Huberta Kijka, dziennikarza TVN24, organizatorzy EFNI zaprosili Kacpra Grzesiaka, dyrektora ds. handlowych ICEYE, Martę Ekner z Centrum Przedsiębiorczości i Transferu Technologii SGH, Ewelinę Kaatz-Drzeżdżon z Departamentu Telekomunikacji i Nawigacji Satelitarnej Polskiej Agencji Kosmicznej, Macieja Myśliwca, założyciela Space Agency i inżynier Justynę Pelc, liderkę grupy Innspace zajmującej się projektami kosmicznymi.